netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Wieczna niedostępność kobiet - pytanie

45 odpowiedzi13 245 wyświetleńzałożony przez Endar Spire, 21.05.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Wieczna niedostępność kobiet - pytanie

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 46 ]

1

Temat: Wieczna niedostępność kobiet - pytanie

Mam takie pytanie, głównie do kobiet.
Zastanawia mnie takie zjawisko... takiej pewnej niedostępności i trzymania dystansu przez kobiety, które poznaję.

Mianowicie zauważyłem jakąś taką dla mnie osobiście przykrą tendencję do tego, że dziewczyny, które poznaję trzymają mnie na dystans. W sumie to ciężko to nawet nazwać dystansem, bo dla mnie osobiście to wygląda jak rzucanie kłód pod nogi.
Ja gdy poznaję ludzi to staram się być człowiekiem otwartym, gdy do mnie ktoś zagada to poświęcam mu uwagę, zainteresowanie. Natomiast gdy ja podchodzę do dziewczyny to takie odnoszę wrażenie jakbym był tam niepożądany.
Chodzi o to, że denerwuje mnie taka sytuacja, kiedy całą znajomość ciągnę tylko i wyłącznie ja. Jak przestane się odzywać to zapadnie cisza. Bo druga strona jakby NIGDY dosłownie nie wyraża jakiejś takiej chęci do rozmowy. Zadawałem się z różnymi dziewczynami, były to znajomości zarówno realne, jak i internetowe i schemat był zawsze ten sam. Jeśli ja nie wykazywałem inicjatywy to nikt jej nie wykazywał.
Kiedyś poznałem taką dziewczynę, internetowa znajomość, ale mieszkała naprawdę blisko i chcieliśmy się jak najszybciej spotkać. I tak w sumie dobrze nam się rozmawiało, ale tak znowu czułem, że ja to ciągnę. Mieliśmy już prawie dograne spotkanie, pozostała kwestia dnia tylko, konkretnie dwa dni były do wyboru i już mieliśmy to ustalić. Ale tak mnie coś tknęło i przestałem się odzywać. Mija 3 miesiąc od tego momentu, a ona nawet nie spytała, czy żyję, nosz przecież mogło mi się na chłopski rozum coś stać, no ktoś kto były zainteresowany to by chociaż zadał głupie pytanie "co z Tobą?" "gdzie jesteś" ... nic zero.
I tak w sumie jest zawsze, że każdą znajomość to ciągnę ja, ja okazuje zainteresowanie, zaangażowanie, podchodzę do znajomości entuzjastycznie, jestem zawsze chętny do poznania drugiej osoby... ale brak sygnały zwrotnego. Za każdym, dosłownie KAŻDYM razem.
Mnie to zadziwia generalnie, bo tak jak wspomniałem ja jestem takim facetem, do którego jakby podeszła dziewczyna to z uśmiechem na twarzy okazałby jej zainteresowanie, już pal licho czy byłaby w moim typie, ale okazałbym jej zainteresowanie choćby jako nowa znajomość, no podeszła do mnie dziewczyna, zagadała, to okażę jej należyte zainteresowanie, żeby nie poczuła się olana. I mam wrażenie, że z tą cechą jestem jakimś wybitnym wyjątkiem w społeczeństwie, naprawdę.
Bo ilekroć ja zagadam do dziewczyny to czuję się jakby mi rzucano kłody pod nogi, kazano mi stawać na rzęsach. Kiedy do mnie podeszłaby dziewczyna zainteresowana mną to robiłbym wszystko, aby jej zadanie ułatwić, a nie utrudniać. Natomiast kiedy ja próbuję poznać bliżej dziewczynę to odnoszę wrażenie jakby mi autentycznie rzucano kłody pod nogi w postaci coraz to wyższego stawiania poprzeczki. No i ten brak zainteresowania... ja wysyłam smsa, dostaję odpowiedź... i cisza. Ze strony dziewczyn dostać prostego smsa "Co u Ciebie" "Jak Ci minął dzień" no abstrakcja po prostu, zero zainteresowania, chęci rozwinięcia znajomości, taki dystans, wręcz miejscami niezdrowy. Nawet podczas rozmowy... dyskusja trwa, ale znowu ciągnę ja... jak ja nie podtrzymam rozmowy to nikt tego nie zrobi, cały czas muszę wynajdywać tematy do rozmów, bo dziewczyna... najprościej mówiąc nigdy nie jest specjalnie zainteresowana.

I w sumie zrozumiałbym jakby chodziło o kilka dziewczyn, no może po prostu pech, ale z pełną szczerością mówię, że tak jest ze wszystkimi, DOSŁOWNIE.
Nie wiem na czym to polega, dlaczego tak się dzieje, że każdą znajomość muszę ciągnąć ja, a dziewczyna nigdy nie wykazuje nawet minimum chęci.
Pytam was dziewczyny, jak to wygląda z waszej perspektywy, czy jak do was podchodzi facet i widać, że jest zainteresowany znajomością to też zachowujecie się w taki niedostępny sposób? Z czego to wynika?
Ostatnio poznałem kolejną dziewczynę i mechanizm znowu jest ten sam, z jej strony ZERO inicjatywy, jakbym któregoś dnia zniknął bez słowa to by dziewczyna nawet nie zauważyła. Skąd to się bierze?

2

Odp: Wieczna niedostępność kobiet - pytanie

Odwróciłabym pytanie, bo skoro masz takie doświadczenia z wieloma dziewczynami, to znaczy, że problem jest gdzie indziej.
Co w Twym zachowaniu jest takiego, że dziewczyny nie wykazują inwencji w kontaktach z Tobą?

3 Ostatnio edytowany przez Endar Spire (2013-05-21 17:48:05)

Odp: Wieczna niedostępność kobiet - pytanie
Wielokropek napisał/a:

Odwróciłabym pytanie, bo skoro masz takie doświadczenia z wieloma dziewczynami, to znaczy, że problem jest gdzie indziej.
Co w Twym zachowaniu jest takiego, że dziewczyny nie wykazują inwencji w kontaktach z Tobą?

W zasadzie to nie jestem do końca pewien, bo taką możliwość rozpatruję. Tylko jak wyjaśnić wtedy, że dziewczyna, która zna mnie od paru godzin już w tym momencie nie jest zainteresowana. Chodzi o ten moment poznawczy.
Poznaję dziewczynę, pierwsze minuty, godziny znajomości. W zasadzie się jeszcze w ogóle nie znamy, w przypadku znajomości internetowych tym bardziej... i problem polega na tym, że już na samym początku brak im takiej chęci poznania. Rozumiesz o co mi chodzi? Obrazowo... podchodzę do dziewczyny na ulicy, a ona niby ze mną rozmawia, ale odwrócona jakby tyłem... odpowiada na moje pytania i to nawet sensownie, ale brak sygnału zwrotnego. Coś na zasadzie... ja spytam się czym się interesuje, ona mi odpowie... ale mnie już o to samo nie zapyta... bo ją to nie interesuje w ogóle.
Odczuwam jakiś taki brak zainteresowania w ogóle już nie samą moją osobą, bo tu chodzi o to, że te dziewczyny nawet poznać za bardzo nie chcą, dać szansy rozumiesz? Gdyby problem dotyczył wybranych dziewczyn mógłbym stwierdzić... ok miałem pecha, nie byłem w typie tych dziewczyn... ale jeśli próbuję poznać bliżej którąś kobietę z kolei i ciągle jest ten sam powtarzalny schemat, że całą znajomość ciągnę ja to jest to frustrujące.
Te dziewczyny ze mną rozmawiają, utrzymują kontakt, ale brak w tych znajomościach ich inicjatywy, zaangażowania, zwykłych chęci poznania drugiej osoby.

4

Odp: Wieczna niedostępność kobiet - pytanie

Rozumiem. smile
Poza zadanym wcześniej pytaniem mam kolejne. Czemu uważasz, że dziewczyna ma być Tobą zainteresowana? Odpowiedzi na pytanie o przyczyny braku ich zainteresowania, szukaj w swoim zachowaniu, swoim sposobie bycia, swoim sposobie rozmowy.

5 Ostatnio edytowany przez Endar Spire (2013-05-21 18:15:28)

Odp: Wieczna niedostępność kobiet - pytanie
Wielokropek napisał/a:

Rozumiem. smile
Poza zadanym wcześniej pytaniem mam kolejne. Czemu dziewczyna ma być Tobą zainteresowana? Odpowiedzi szukaj w swoim zachowaniu, swoim sposobie bycia, swoim sposobie rozmowy.

Generalnie jakbym siebie opisał i swój sposób bycia? Ciężko opisać samego siebie. Myślę, że jestem typowym przeciętniakiem, nie odstaję od normy w żadnym kierunku, ani ze mnie wybitny przystojniak, ani też jakiś wybitnie nieatrakcyjny facet, z zachowania... jestem raczej typem spokojnego faceta, zrównoważonego, przebojowość to coś co jest mi raczej obce, nie jestem typem duszy towarzystwa, na szeroko pojęte imprezy raczej nie uczęszczam, zero nałogów, nawet piję dosłownie raz na ruski rok... sposób mowy? Nie odstający od normy, potrafię raczej na luzie z domieszką elokwencji czasem, nie jestem jakiś wybitnie inteligentny, ale głupi też nie.

Zastanawia mnie to bo podchodzę zazwyczaj do kobiet prezentujących podobny styl bycia, nie uganiam się za przebojowymi dziewczynami, duszami towarzystwa, raczej szare myszki, takie spokojne, ułożone to mój typ.

Spodziewałem się, że padnie takie pytanie jakie zadałaś... paradoksalnie w innym wątku sam zadałem to pytanie innej dziewczynie. Nie mniej jednak no staram się doszukać co we mnie jest takiego, że te dziewczyny już na starcie niejako nawet mnie nie znając, nie chcą po prostu poznać. I to nie tylko w realnych próbach, ale również te internetowe znajomości i to mnie zadziwia. Że zarówno w realu jak i w internecie te znajomości ciągnę tylko ja. Nie mogę się doszukać wspólnego mianownika dla tych wszystkich sytuacji. Stąd moje pytanie, bo może ktoś ma podobne spostrzeżenia i podzieliłby się uwagami.

Problem obserwuję od dosyć dawna, w sumie od momentu kiedy na poważnie jako facet zacząłem się interesować płcią przeciwną.
Nawet z moją byłą to odnosiłem wrażenie, że to ja ciągnę ten związek... jakimś cudem doszedł on do skutku, ale zawsze czułem, że to ja to ciągnę. Też brak było jakiejś inicjatywy w jej zachowaniu. Prawdopodobnie to była przyczyna dla której koniec końców się rozpadł. Po prostu szukam jakiegoś wspólnego mianownika dla tej sytuacji i nie mogę znaleźć. Jestem normalnym chłopakiem, nie odstającym od normy w żadnym kierunku, myślę, że dobrze traktuje kobiety, staram się okazywać im należyty szacunek, mam trochę domieszki dżentelmena, więc jakieś takie sytuacje codzienne typu przepuszczanie kobiet w drzwiach nie sprawiają mi problemu. No jestem raczej typowym, przeciętnym, niewyróżniającym się chłopakiem.

EDIT.
Na pytanie dlaczego dziewczyna ma być mną zainteresowana? Nie nie wymagam w żadnym wypadku, aby każda okazywała mi maksimum zainteresowania, bo zdaję sobie sprawę, że nie każdej się podobam i odpowiadam. Nie mniej jednak oceniam sytuację przez pryzmat tego jaki sam jestem. Jak analogicznie do mnie podejdzie dziewczyna to to zainteresowanie jej okażę nawet jeśli na pierwszy rzut oka nie będzie w moim typie. Okażę to zainteresowanie i jestem jak najbardziej chętny poznać tę osobę, bo pozory wiadomo mylą i jeśli to do mnie dziewczyna podejdzie to jak najbardziej dam jej szansę pokazania co ma pod przykrywką pozorów. Zwyczajnie dam jej szansę. Ja nigdy nie olewam ludzi, naprawdę są to pojedyncze skrajne przypadki, w których nie wykazuję zaangażowania. W 90% przypadków zawsze, bezwzględnie wykazuję zainteresowanie drugą osobą. Dlatego denerwuje mnie postawa z jaką ja się spotykam. Bo jeśli do mnie podejdzie dziewczyna zainteresowana mną to ja jej to zadanie chcę maksymalnie ułatwić, chcę jej ułatwić "poderwanie mnie", a nie utrudnić. Natomiast, gdy ja podchodzę do kobiet to mam wrażenie, że wręcz lubują się one w utrudnianiu tego "podrywu", jakby mi ktoś kłody pod nogi rzucał.

6

Odp: Wieczna niedostępność kobiet - pytanie

Własnie, a może z drugiej strony, traktujesz Panie zbyt dobrze i mają Cię za taką ciepłą kluchę, pantoflarza? Owszem, można być gentlemanem, ale potrzebny jest pazur, charyzma. Dobrze, że grzeczny z Ciebie facet, ale wyczuwam, że zbyt miły, przez co mało interesujący wink

7 Ostatnio edytowany przez Endar Spire (2013-05-21 19:38:20)

Odp: Wieczna niedostępność kobiet - pytanie
asmo napisał/a:

Własnie, a może z drugiej strony, traktujesz Panie zbyt dobrze i mają Cię za taką ciepłą kluchę, pantoflarza? Owszem, można być gentlemanem, ale potrzebny jest pazur, charyzma. Dobrze, że grzeczny z Ciebie facet, ale wyczuwam, że zbyt miły, przez co mało interesujący wink

Jest w tym może faktycznie nutka prawdy, nie mniej jednak nie nazwałbym się ciepłą kluchą, oj nie. Jestem rzeczywiście z tych miłych facetów, myślę, że okazuję kobietom należyty szacunek, ale raczej jeszcze mi do ciepłej kluchy trochę brakuje... pantoflarzem nie jestem, bo poniekąd przez to rozstałem się z byłą... wolała pantoflarza tongue

EDIT.
Z drugiej strony widzisz asmo... kiedy do mnie podchodzi człowiek już nie ważne czy kolega, czy koleżanka to ja okazuję tym osobom zainteresowanie, poświęcam im uwagę... i zwyczajnie oczekuję tego samego od innych, kiedy ja podchodzę do kogoś. Po prostu czuję się lekceważony, olany... jakby to ujać... niedoceniany? W takim sensie, że ja te znajomości ciągnę, wykazuję zainteresowanie... i bajer polega na tym, że póki ja ciągnę znajomość to te dziewczyny są zainteresowane poniekąd... ale czuć, że to ja to ciągnę i jak ja zaniecham kontaktu to tamte dziewczyny nie reflektują na jego podtrzymanie, rozumiesz o co mi chodzi?

8

Odp: Wieczna niedostępność kobiet - pytanie
Endar Spire napisał/a:

jestem raczej typem spokojnego faceta, zrównoważonego, przebojowość to coś co jest mi raczej obce, nie jestem typem duszy towarzystwa, na szeroko pojęte imprezy raczej nie uczęszczam, zero nałogów, nawet piję dosłownie raz na ruski rok... sposób mowy? Nie odstający od normy, potrafię raczej na luzie z domieszką elokwencji czasem, nie jestem jakiś wybitnie inteligentny, ale głupi też nie.

Czyli nijaki w sumie. Typ z którym idzie się zanudzić, opcja rezerwowa co najwyżej. Nie dostarcza emocji.Bycie miłym nie dostarcza kobietom tyle emocji co bycie nie miłym, dlatego tak wiele wybiera tych niezbyt miłych. Kobiety lubią dużo myśleć, dużo gadać, martwić się, spontaniczność. Praktycznie każda zainteresowana kobieta nie powie, że cię lubi. Wszystko inne tak. Dlaczego, zastanów się?

Endar Spire napisał/a:

Zastanawia mnie to bo podchodzę zazwyczaj do kobiet prezentujących podobny styl bycia, nie uganiam się za przebojowymi dziewczynami, duszami towarzystwa, raczej szare myszki, takie spokojne, ułożone to mój typ.

Jak to mawiają, cicha woda brzegi rwie... I prawdopodobnie owe szare myszki pragną wszystkiego przez wielkie W - namiętności, emocji, seksu, związku. A nie spokojnego, ułożonego życia, jakie mają od wieeeelu lat.

9

Odp: Wieczna niedostępność kobiet - pytanie

Moją uwagę zwróciły pewne zdania, które napisałeś:

Endar Spire napisał/a:

(...)całą znajomość ciągnę tylko i wyłącznie ja.
(...)każdą znajomość to ciągnę ja, ja okazuje zainteresowanie, zaangażowanie, podchodzę do znajomości entuzjastycznie, jestem zawsze chętny do poznania drugiej osoby... (...)
jestem takim facetem, do którego jakby podeszła dziewczyna to z uśmiechem na twarzy okazałby jej zainteresowanie, już pal licho czy byłaby w moim typie(...)
Nawet podczas rozmowy... dyskusja trwa, ale znowu ciągnę ja... jak ja nie podtrzymam rozmowy to nikt tego nie zrobi, cały czas muszę wynajdywać tematy do rozmów, bo dziewczyna... najprościej mówiąc nigdy nie jest specjalnie zainteresowana.(...)
każdą znajomość muszę ciągnąć ja(...)
podchodzę do dziewczyny na ulicy, a ona niby ze mną rozmawia, ale odwrócona jakby tyłem... odpowiada na moje pytania i to nawet sensownie, ale brak sygnału zwrotnego. Coś na zasadzie... ja spytam się czym się interesuje, ona mi odpowie... ale mnie już o to samo nie zapyta... bo ją to nie interesuje w ogóle.(...)

To, co w nich charakterystyczne, to sztuczność, owe "ciągniecie", wynajdowanie tematów rozmów. Gdybym na początku jakiejkolwiek znajomości spotkała się z opisywanym przez Ciebie entuzjazmem, to... byłabym więcej niż ostrożną.

Nie zgadzam się ze zdaniem, że trzeba być niemiłym, by "wpaść w oko" dziewczynie; choć niektórym imponuje taki sposób traktowania: im gorzej, tym lepiej. Imponuje niektórym, nie wszystkim.

10

Odp: Wieczna niedostępność kobiet - pytanie

Wielokropek ja widzę to tak, że gdyby te dziewczyny wykazywały choć minimum chęci to nie trzeba by było tego "ciągnąć" rozumiesz?
Nie rozumiem na czym miałaby polegać Twoja "ostrożność"... wyjaśnij mi to bardziej.
Ja to ciągnę, bo muszę. Zdecydowanie wolałbym rozmawiać z kimś kto tą rozmową jest rzeczywiście zainteresowany.
Ja jestem człowiekiem naprawdę gadatliwym, co z resztą można po moich postach wywnioskować, że naprawdę potrafię rozmawiać, rozgadać się, wbrew pozorom potrafię pogadać na wiele różnych tematów.

11

Odp: Wieczna niedostępność kobiet - pytanie
Endar Spire napisał/a:

Tylko jak wyjaśnić wtedy, że dziewczyna, która zna mnie od paru godzin już w tym momencie nie jest zainteresowana. Chodzi o ten moment poznawczy.

Kobieta już po kilku sekundach wie czy jest zainteresowana czy też nie. Zresztą mężczyzna podobnie. Po prostu nie podobasz się laskom i tyle. Czy sądzisz, że Brad Pitt miałby podobny problem na twoim miejscu?

Dziewczyn nie zmienisz. Możesz zmienić siebie. Musisz nawet. No bo, powiedz, co może lasce zaimponować, zainteresować w tobie?

Endar Spire napisał/a:

Myślę, że jestem typowym przeciętniakiem, nie odstaję od normy w żadnym kierunku, ani ze mnie wybitny przystojniak, ani też jakiś wybitnie nieatrakcyjny facet, z zachowania... jestem raczej typem spokojnego faceta, zrównoważonego, przebojowość to coś co jest mi raczej obce, nie jestem typem duszy towarzystwa, na szeroko pojęte imprezy raczej nie uczęszczam, zero nałogów, nawet piję dosłownie raz na ruski rok... sposób mowy? Nie odstający od normy, potrafię raczej na luzie z domieszką elokwencji czasem, nie jestem jakiś wybitnie inteligentny, ale głupi też nie.

12

Odp: Wieczna niedostępność kobiet - pytanie

Nie lubię i nigdy nie lubiłam sztuczności, a owe "ciągniecie" rozmowy jest wyczuwalne.
Czasami spotykam osoby, które "znam od zawsze", z którymi kontakt nawiązuję (a one ze mną) w tempie światła. Czasami. Zwykle jednak potrzebuję trochę czasu, by wyjść poza stereotypowe rozmowy o wszystkim i o niczym. I napotykając osobę, która - wybacz - na siłę ciągnie rozmowę, albo nie zważając na moje emocje i mój dystans, wykazuje entuzjazm, to wycofuję się, jestem ostrożną. Dlaczego? Bo ta osoba przekracza moje granice, ma je za nic, nie zwraca na nie uwagi.


Napisałeś, że jesteś gadatliwym. A umiesz i chcesz słuchać?

Musisz ciągnąć rozmowę? Wbrew temu, co chce Twój rozmówca?

13

Odp: Wieczna niedostępność kobiet - pytanie

A nie pomyślałeś, że być może onieśmielasz te dziewczyny? Skoro wybierasz "szare myszki" to miej świadomość, że spora ich część to osoby zazwyczaj nieśmiałe. Sama jestem taką szarą myszką, jestem nieśmiała i każde spotkanie towarzyskie mnie stresuje. I w przypadku spotkania ciekawego, mądrego i przystojnego mężczyzny mnie po prostu odbiera mowę. Wydaje mi się, że robi sobie ze mnie żarty, a wszystko co ja powiem będzie głupie i jeszcze mnie wyśmieje. Nie odzywam się pierwsza, bo nie chcę się narzucać i narażać na pośmiewisko- być może on jest zajęty, a może napiszę coś głupiego, a może nie jest zainteresowany...bardzo łatwo znaleźć wymówkę.
Mój przypadek możecie nazywać skrajnym, ale podejrzewam, że sporo dziewczyn ma problemy z nieśmiałością i niską samooceną.

Wspomniałeś o nawiązaniu rozmowy w stylu wymiana zainteresowań i tym podobnych. W moim przypadku na przykład boję się o cokolwiek pytać, żeby nie naruszyć prywatności drugiej osoby, żeby nie odebrała mnie jako wścibską czy bezczelną. Ja to wyniosłam z domu i uwierz mi, że ciężko jest się pozbyć takiego myślenia.

14

Odp: Wieczna niedostępność kobiet - pytanie
Wielokropek napisał/a:

I napotykając osobę, która - wybacz - na siłę ciągnie rozmowę, albo nie zważając na moje emocje i mój dystans, wykazuje entuzjazm, to wycofuję się, jestem ostrożną. Dlaczego? Bo ta osoba przekracza moje granice, ma je za nic, nie zwraca na nie uwagi.

Oj Endar Endar...
Juz Cie pozamiatali zes mymlaty i rozlazly facet, ktory potrzebuje nie partnera do rozmow a wolnego sluchacza. Sluchacza, ktory jak daj Boze jak ma "rejestrator" pod czuprynka, to bedzie wiedzial co i jakie "perelki" wylapac z Twojego "monologu" i rozmowe "pociagnac" dalej. Ale nie "ciagnie" jej i "zasypia" nad piwkiem w Twojej obecnosci wykazujac brak zainteresowania Twoja osoba, bo...

Wielokropek napisał/a:

Napisałeś, że jesteś gadatliwym. A umiesz i chcesz słuchać?
Musisz ciągnąć rozmowę? Wbrew temu, co chce Twój rozmówca?

Tu juz szanowna frumowiczka Wielokropek polozyla Cie na lopatki... a i tak pewnie jest ze wszystkim u Ciebie.....

15 Ostatnio edytowany przez Endar Spire (2013-05-21 20:28:43)

Odp: Wieczna niedostępność kobiet - pytanie

wont - słuszna uwaga, nie mniej jednak są przecież dziewczyny lubiące spokój. Ja się przyznaję bez bicia, że jestem człowiekiem naprawdę spokojnym, lubiącym rutynę, codzienność, ja w tym odnajduję swoje szczęście. Lubie sytuacje codzienne, rutynowe, jak oglądanie kiedy moja ukochana lawiruje między sklepowymi półkami, albo jak krząta się po kuchni, czy coś tam sobie innego dłubie. Taki ze mnie trochę romantyk, czasem wyjęty z bajki można powiedzieć.
Szukam bratniej duszy, podobnej... nie będę się na siłę zmieniać na kogoś kim nie jestem. Nie zacznę chodzić na imprezy, na których wybitnie nie potrafię się odnaleźć. Nie mniej jednak dziękuję za uwagę. No najwidoczniej się muszę uzbroić w cierpliwość smile

Wielokropek - tak jest mi ciężko zaakceptować dystans, bo uważam to za coś sztucznego. Ja tego dystansu nie posiadam. Gdy do mnie ktoś zagaduje to nie trzymam go na dystans rozumiesz co mam na myśli? Ja nie stawiam komuś granic w kontaktach ze mną, dlatego tak ciężko mi zaakceptować, że ktoś stawia je mi. Ja jestem po prostu człowiekiem otwartym, nie nachalnym, nie natrętnym... to ciągniecie nie wygląda na zasadzie, że dziewczyna chce zakończyć rozmowę, a ja z uporem maniaka jej wciskam następny temat. To nie tak. Tutaj Eponine strzeliła chyba w sedno problemu, tak to czasem odbieram. Ja właśnie przez wzgląd na nieśmiałość tych dziewczyn chcę im to ułatwić. Ja sobie zdaję sprawę, że większość kobiet, do których startuję to kobiety nieśmiałe i dlatego swoją postawą chcę tym dziewczynom jakoś ułatwić nawiązanie ze mną kontaktu poprzez niestawianie im takich barier jakie większość ludzi stawia nowo poznanym ludziom. Ja też jestem człowiekiem bardzo nieśmiałym, każdorazowe podejście i zagadanie do dziewczyny kosztuje mnie wbrew pozorom wiele odwagi i silnej woli. Ja jestem też taką szarą myszą w wydaniu męskim i szukam po prostu bratniej duszy, która również taki styl preferuje. Jednak wierzę, że takie osoby istnieją, bo chyba nie jestem fenomenem na skalę światową w swoim stylu bycia.

EDIT.
Na pytanie, czy umiem i chcę słuchać? Myślę, że tak.
Na pytanie dlaczego ciągnę? Nie to nie jest tak jak myślicie, że ja ciągnę wbrew rozmówcy, bo to jest cienka i rozmyta granica pomiędzy tym co ten rozmówca chce. Nie rzadko jest tak, że nie do końca potrafię wyczuć intencje tych dziewczyn... czy nie odzywają się, bo nieśmiałe, czy nie odzywają się, bo wybitnie nie są mną zainteresowane. W przypadku znajomości internetowych niemalże nie do wychwycenia.

bags co insynuujesz poprzez stwierdzenie "i tak pewnie jest u Ciebie ze wszystkim" ?

16

Odp: Wieczna niedostępność kobiet - pytanie

Endar Spire,
proszę, weź sobie do serca to, co wyżej napisała Eponine.

17

Odp: Wieczna niedostępność kobiet - pytanie
Wielokropek napisał/a:

Endar Spire,
proszę, weź sobie do serca to, co wyżej napisała Eponine.

No ja tak myślę, że jej uwaga jest tutaj najbardziej trafna.
Niemniej jednak dziękuję wszystkim za zainteresowanie tematem smile

18

Odp: Wieczna niedostępność kobiet - pytanie
Endar Spire napisał/a:

bags co insynuujesz poprzez stwierdzenie "i tak pewnie jest u Ciebie ze wszystkim" ?

Domysl sie...

Endar Spire napisał/a:

tak jest mi ciężko zaakceptować dystans, bo uważam to za coś sztucznego. Ja tego dystansu nie posiadam. Gdy do mnie ktoś zagaduje to nie trzymam go na dystans rozumiesz co mam na myśli? Ja nie stawiam komuś granic w kontaktach ze mną, dlatego tak ciężko mi zaakceptować, że ktoś stawia je mi.

Rozumiesz juz???

Endar Spire napisał/a:

Ja jestem po prostu człowiekiem otwartym, nie nachalnym, nie natrętnym...

Rozmowy ciagnie natret, nachalnie probuje je wydluzac. Wiec odrzuc ten przedrostek "nie", bo osmieszasz sie.
Umiesz gadac/klikac elaboraty o pierdolach a sluchania czasami null, 0. Jedziesz po partnerze do rozmow jak katarynka i dlatego brak mu czasami zainteresowania Twoja osoba.
Ja juz Cie "sprawdzilem", ze zanim napisze 1 zdanie i "wysle" to od Ciebie mam elaborat, gdzie "pociagnales" temat na inny tor od tego o czym bylo mowione wczesniej.
Skoro jestes taki "wygadany", to naucz sie tez mniej mowic, wiecej sluchac i nie gniewac za cos na partnerach do "dyskusji" jak nie jest po Twojej mysli.

Endar Spire napisał/a:

Tutaj Eponine strzeliła chyba w sedno problemu, tak to czasem odbieram. Ja właśnie przez wzgląd na nieśmiałość tych dziewczyn chcę im to ułatwić. Ja sobie zdaję sprawę, że większość kobiet, do których startuję to kobiety nieśmiałe i dlatego swoją postawą chcę tym dziewczynom jakoś ułatwić nawiązanie ze mną kontaktu poprzez niestawianie im takich barier jakie większość ludzi stawia nowo poznanym ludziom.

Jesli - sugerujac sie wypowiedzia Wielokropka - w rozmowie z niesmiala osoba masz za nic jej granice osobiste, to wtedy tym bardziej strzelasz sobie podwojnie w kolano. Raz ze przeginasz wkraczajac z butami na jej terytorium a dwa, ze zostajesz przez nia wyautowany z rozmowy i pozostawiony samemu sobie, by sie wykrwawic.
Niesmialosc tu jest i wada i zaleta. Wada w odczuciu do tego, co mowi Eponine a zaleta by z glowa prowadzic rozmowy, bo fakt faktem lepiej jest sie czasem 3 razy zastanowic, zanim sie cos powie, niz wypalic gafe osobie niesmialej do rozmowcy.
Ale u Ciebie tego nie ma, za to jest jazda bez trzymanki i bez zwazania na granice partnera w rozmowach.
Jak juz nie raz mowilem "podpierajac" sie cytatem, ze wady mozna przezwyciezyc, nawet te zwiazane z niesmialoscia. Z zaletami jest ten problem, ze mozna sie do nich zniechecic i to mocno, zwlaszcza dostrzegajac je u innych. Tak jest z Toba i tu u jest wic Twojego problemu.

Endar Spire napisał/a:

Na pytanie, czy umiem i chcę słuchać? Myślę, że tak.
Na pytanie dlaczego ciągnę? Nie to nie jest tak jak myślicie, że ja ciągnę wbrew rozmówcy, bo to jest cienka i rozmyta granica pomiędzy tym co ten rozmówca chce. Nie rzadko jest tak, że nie do końca potrafię wyczuć intencje tych dziewczyn... czy nie odzywają się, bo nieśmiałe, czy nie odzywają się, bo wybitnie nie są mną zainteresowane. W przypadku znajomości internetowych niemalże nie do wychwycenia.

Granice???... keine grenzen, bo musimy "ciagnac" temata... przeczysz tu sam sobie.

Zrob sobie poprzez kogos zaufanego "ankiete" o swojej osobie w Twoim otoczeniu. Taka, by sie wypowiedzieli bez ogrodek na Twoj temat. I obys na koniec z osoby z bujna czyprynka na glowie nie okazal sie osoba uczesana... na lyso, tak metaforycznie mowiac.

19

Odp: Wieczna niedostępność kobiet - pytanie

Ja się niejednokrotnie zetknęłam z sytuacją tego typu poznając koleżanki na studiach. Jechałam kiedyś z jedną w tramwaju i usiłowałam nawiązać rozmowę, bo mi zwyczajnie głupio jechać z kimś, kogo znam i z nim nie rozmawiać. I też ciągnęłam rozmowę z wysiłkiem jakbym tą rozmową musiała ten tramwaj pchać. Ja o coś zapytam - odpowiedź, cisza. Przytaknięcie, wzruszenie ramionami, znów krótka odpowiedź. W końcu się wkurzyłam, siadłam ostentacyjnie tyłem, założyłam słuchawki i zaczęłam słuchać sobie muzyki. Ja mam bardzo dużą potrzebę rozmawiania z ludźmi i w ogóle mówienia. Jestem gadułą. Ostatnio jednak spotykam się z coraz większą liczbą osób, które nie mają do powiedzenia w zasadzie nic. Nie wiem, czy dlatego, czy niczym się nie interesują, czy nie lubią rozmawiać, nie mam pojęcia. Zdarza się też, że odnoszę wrażenie (mówiąc o rzeczach nieskomplikowanych a nie np. korelacjach genetycznych tongue), że ktoś przytakuje, bo nawet nie ogarnia o co mi właściwie chodzi. Częściej mi się to zdarza z kobietami. Z facetami zwykle dogaduję się świetnie, aczkolwiek ostatnio przysiadł się do mnie na wykładzie jakiś chłopaczek i nie odezwał ani słowem. Niby znam z widzenia, wiem kto to, jak się nazywa, on też wie kim ja jestem, ale nie wykazał nawet cienia chęci do nawiązania ,choćby żeby nie było tak głupio siedzieć w milczeniu, nawet strzępka rozmowy. Nie inaczej jest w pkp - jedzie człowiek 5h i ani słowa. Jak się uda kogoś zagadnąć i podtrzymać rozmowę, to mam odczucie graniczące z sensacją tongue To samo miałam z sąsiadami we Wrocławiu, w bloku. Codziennie się widziałyśmy - na klatce schodowej, w windzie i ani "dzień dobry", ani "cześć", ani "co słychać", ani "pocałuj mnie w dupę". Moi sąsiedzi z naprzeciwka (na wsi) zawsze się odezwą i mnie też byłoby głupio nie przywitać się chociaż skoro ich znam. Odnoszę wrażenie jakby ludzie po prostu dziczeli.
Co do zabiegania o swoje względy - ja się pozwalam wykazać facetowi i żeby to on odzywał się raczej pierwszy z prozaicznej przyczyny - co drugiemu jak się do niego parę razy napisze ubzdura się, że dziewczyna za nim lata, a wtedy zaczyna się mniej starać, bo myśli, że i tak mu się uda. Ja akurat nie jestem dziewczyną, która jest bierna, bo jak mi się facet spodoba, to sama potrafię zrobić pierwszy krok. Napisać pierwsza smsa też nie mam oporu, aczkolwiek robię to tylko gdy faceta uważam za wartego uwagi i raczej jeżeli facet też da mi do zrozumienia, że on też się mną interesuje. Taki już brutalny świat, że faceci muszą zabiegać o względy. Milczący był mój pierwszy facet - ciężko było nawiązać jakąkolwiek sensowną rozmowę, więc długo tej relacji nie zniosłam. Miał też charakter podnóżka i pantofla - i to mnie bardzo wkurzało.

20 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-05-22 10:29:46)

Odp: Wieczna niedostępność kobiet - pytanie

Nie czytałam wszystkich Twoich wpisów autorze! Pierwsza moja myśl jest taka, że Ty masz złe podejście do kobiet, którymi jesteś zainteresowany, a mianowicie traktujesz je jak każdą inną osobę, czyli bardzo koleżeńsko. Chcesz mieć dobre relacje z ludzmi i to jest OK, ale właśnie wydaje mi się, że podchodzisz do kobiet jak do ogółu - wszystkich traktujesz tak samo, wszystkim okazujesz otwartość, sympatie, traktujesz każdego przyjacielsko. Oczywiście jest to dobre, nie ma w tym nic złego. Jednak dziewczyna, którą się np. interesujesz może Twoje zachowanie względem jej traktować bardzo neutralnie, czyli odbierać Ciebie jak kolesia, który widzi w niej  jedną z tysiąca koleżanek, znajomych.

Między kobietą, a mężczyzną musi być jakieś iskrzenie, chemia, nie wystarczy zwykła grzeczność, otwartość. Musi być jakiś flirt. Kobieta lubi czuć się zdobywana, a mężczyzna lubi zdobywać. Może jesteś odbierany jak własnie grzeczny, zawsze sympatyczny kolega? Jeśli kolega wykazuje inicjatywę do spotkań itp., to czemu by się nie zgodzić, jest ogólnie fajny ale nie przekłada się to na zainteresowanie Tobą jako potencjalnym mezczyzną do budwnia związku.


Edit:
Mam kolejne wnioski.
Możliwe, że trafiasz na dziewczyny nieśmiałe, które się np. nieco stresują i stąd ich "brak słów". Dlatego to Ty głównie rozmawiasz ciagniesz temat, co wcale nie musi świadczyć o braku zainteresowania z ich strony.
Sms, "co u Ciebie słychać?" jest bardzo neutralny. Dziewczyna nie bedzie pisała Ci wylewnych sms, jeśli nie ma pewności, że Ty jesteś nią zainteresowany,ona też nie ma ochoty Ci się narzucać. Tym bardziej, że jednak w duzym stopniu dziewczyny wciąż oczekują, że to facet na początku znajomości będzie wykazywał inicjatywę, okazywał zainteresowanie.
Ty chyba faktycznie oczekujesz, że dziewczyna Tobą zainteresowana będzie traktować Cię od początku jak kogoś kogo super zna, przyjaciela itp.? Od początku odsłoni przed Tobą swoje intencje i oczekiwania? Zastanów się w takim razie, czy chcesz z dziewczyną znajomości jako koleżeństwo, czy nawiązać bliższą znajomość?
Relacja damsko-męska jest trochę jak taniec godowy, a nie kumpelstwo gdzie wszystko jest od razu proste, oczywiste, bez finezji.

Dziewczyna zanim okaże Tobie zainteresowanie chce widzieć, że Tobie zalezy. Chce dziewczyna wiedzieć, czy traktujesz ją wyłącznie jak koleżankę, czy może jednak jako kogoś więcej.

Zastanów się, czy Ty sam nie traktujesz dziewczyn czysto koleżeńsko? Czyli może traktujesz je jak swoje kumpele, jesteś wobec nich jak kumpel?

Piszesz też, że to Ty zawsze wychodzisz z inicjatywą, ciągniesz znajomość itp. Może Tobie wydaje się, że robisz wiele w kierunku dziewczyny, jednak możliwe, że ona odbiera to zupełnie inaczej. Może kobieta oczekuje od Ciebie innej inicjatwy niż jaką Ty okazujesz, innego podejścia? Czyli może wykazujesz się za mało, choć myślisz że robisz dużo. Możliwe też, że wykazujesz dużo inicjatywy tyle, że wysyłasz nie te sygnały co trzeba, czyli nie w tym kierunku co trzeba idzie ta Twoja inicjatywa.


Kolejne wnioski. Czytam na raty stąd przychodzą mi kolejne uwagi.

Autorze z tego co piszesz rozumiem, że oczekujesz, że jak zagadniesz dziewczynę np. na ulicy idącą po bułki, to ona powinna okazać Ci zainteresowanie, choćby jako osobie ogólnie?

Po pierwsze jesteś zbyt egocentryczny bo nie bierzez pod uwagę takich kwestii, jak np. to, że nie każdy tak jak Ty lubi, czy musi lubić gadać z kimś zupełnie obcym na ulicy szczególnie kiedy np. się spieszy, ma w głowie tysiąc myśli (może analizuje jakiś problem), bądź zwyczajnie nie szuka znajomych na ulicy gdyż uważa, że ma znajomych i zwyczajnie może nie mieć ochoty na konwersaccję w drodze po bułki.

Po drugie gdy zagadujesz zupełnie obcą dziewczynę, ona może nie być Tobą w ogóle zainteresowana (może być tysiące powodów takiego stanu rzeczy) i mimo to grzecznie odpowiada na Twoje pytania choć może zdawkowo. Jest miła (coś tam odpowiada), nie chce Cię urazić dlatego rozmawia ale nie oczekuj, że kazdy w takiej sytuacji od razu zaangażuje się w dyskusję z Tobą.

W Towim zachowaniu widoczna jest desperacja, pewna namolność, "upierdliwość".

Jeśli coś nie tak zrozumiałam, to sorry!

21

Odp: Wieczna niedostępność kobiet - pytanie

Endar Spice - uwierz, że dziewczyny potrafią podtrzymywać znajomość. Skoro tego nie doświadczyłeś, możliwe, że popełniasz kilka klasycznych błędów, takich jak:

*Zbyt mocne skracanie dystansu - jesteś zbyt otwarty i wylewny, nie bacząc na odczucia, jakie wzbudzasz w innych ludziach. Rozmawiasz zbyt swobodnie, zanadto przybliżasz się do rozmówcy, stosujesz zbyt śmiałe gesty. Nic dziwnego, że bardziej nieśmiałe dziewczęta czmychają od Ciebie w popłochu, gdyż nie życzą sobie tak dużej zażyłości na wczesnym etapie relacji.

*Za bardzo dajesz odczuć dziewczynie, że zależy Ci na znajomości z nią, budząc skojarzenia z desperatem, napaleńcem albo napalonym desperatem (zdesperowanym napaleńcem? smile ). Niczym bluszcz "zawieszasz się" na kobiecie, nie pozwalając jej na oddech. Zamęczasz ją sobą. Mam taką koleżankę - albo jesteśmy tak blisko, że się duszę (papużki nierozłączki), albo nasza relacja się urywa, ponieważ osoba ta nie potrafi utrzymać normalnego dystansu. Jest albo blisko, albo daleko. Gdybym miała wybrać, czy udusić się w znajomości z kimś, czy nie nawiązywać znajomości wcale, z pewnością zdecydowałabym się na to drugie.

*Jesteś nieatrakcyjny - nie należysz do grona przystojnych mężczyzn, seplenisz, masz rude włosy i wąsik nad górną wargą, nie myjesz zębów, nie pierzesz ubrań, garbisz się, nosisz aparat ortodontyczny, na którym osadzają się resztki jedzenia, pocą Ci się dłonie... Trudno powiedzieć. Nieatrakcyjność może przejawiać się na wiele sposobów. Niekiedy jakaś zupełna błahostka zniechęca do tego stopnia, że unika się określonej osoby.

*Jesteś nudziarzem - niestety. Mówisz, jednak nie jest to nic ciekawego, dlatego gdy rozmowa urywa się, dziewczyna zamiast ją podtrzymywać, oddycha z ulgą i zastanawia się tylko, jak zwiać. wink

Czy odnalazłeś siebie w którymkolwiek punkcie? Wypisałam te cechy i zachowania, które sprawiłyby, że nie mam ochoty na nawiązywanie relacji z danym mężczyzną. Ciekawe, czy trafiłam? Liczę na odrobinę krytycznego spojrzenia na siebie i na Twoją rychłą odpowiedź. smile

22 Ostatnio edytowany przez SweetLady (2013-05-22 16:40:53)

Odp: Wieczna niedostępność kobiet - pytanie
Remi napisał/a:
Endar Spire napisał/a:

jestem raczej typem spokojnego faceta, zrównoważonego, przebojowość to coś co jest mi raczej obce, nie jestem typem duszy towarzystwa, na szeroko pojęte imprezy raczej nie uczęszczam, zero nałogów, nawet piję dosłownie raz na ruski rok... sposób mowy? Nie odstający od normy, potrafię raczej na luzie z domieszką elokwencji czasem, nie jestem jakiś wybitnie inteligentny, ale głupi też nie.

Czyli nijaki w sumie. Typ z którym idzie się zanudzić, opcja rezerwowa co najwyżej. Nie dostarcza emocji.Bycie miłym nie dostarcza kobietom tyle emocji co bycie nie miłym, dlatego tak wiele wybiera tych niezbyt miłych. Kobiety lubią dużo myśleć, dużo gadać, martwić się, spontaniczność. Praktycznie każda zainteresowana kobieta nie powie, że cię lubi. Wszystko inne tak. Dlaczego, zastanów się?

Endar Spire napisał/a:

Zastanawia mnie to bo podchodzę zazwyczaj do kobiet prezentujących podobny styl bycia, nie uganiam się za przebojowymi dziewczynami, duszami towarzystwa, raczej szare myszki, takie spokojne, ułożone to mój typ.

Jak to mawiają, cicha woda brzegi rwie... I prawdopodobnie owe szare myszki pragną wszystkiego przez wielkie W - namiętności, emocji, seksu, związku. A nie spokojnego, ułożonego życia, jakie mają od wieeeelu lat.

Zupełnie się nie zgadzam.
Taki facet jakiego opisujesz jest może faktycznie interesujący, ale dla małolaty.
Kobieta dojrzała, po przejściach właśnie o takim marzy. Oddanym, uczciwym, dobrym i wiernym.
Ja sugeruje, że może gustujesz w nieodpowiednich dla Ciebie kobietach?
Endar, spróbuj rozejrzeć się za zupełnie inną dziewczyną niż do tej pory i wtedy zobaczysz jak to sie potoczy.

Właśnie doczytałam wpis Eniny.... jest to bardzo prawdopodobne co Ona napisała.
Nie widziałam wcześniej wpisu, że wybierasz same "szare myszki".
Jestem wobec tego przekonana, że dziewczyny te, które wybierasz nie są na tyle odważne, aby podjąć z Tobą same rozmowę/kontakt.
Ja mimo dużego powodzenia u mężczyzn też sama nie odezwę się do faceta, ponieważ zostałam raz poważnie zraniona i nie chce ryzykować kolejnym "ośmieszeniem". Wychodzę z założenia, że najpierw facet musi dać z siebie wszystko, a dopiero poźniej ja mogę się otworzyć.

Trzymaj się i życzę powodzenia w znalezieniu tej Jedynej!!!

23

Odp: Wieczna niedostępność kobiet - pytanie
SweetLady napisał/a:

Zupełnie się nie zgadzam.
Taki facet jakiego opisujesz jest może faktycznie interesujący, ale dla małolaty.
Kobieta dojrzała, po przejściach właśnie o takim marzy. Oddanym, uczciwym, dobrym i wiernym.
Ja sugeruje, że może gustujesz w nieodpowiednich dla Ciebie kobietach?
Endar, spróbuj rozejrzeć się za zupełnie inną dziewczyną niż do tej pory i wtedy zobaczysz jak to sie potoczy.

Właśnie doczytałam wpis Eniny.... jest to bardzo prawdopodobne co Ona napisała.
Nie widziałam wcześniej wpisu, że wybierasz same "szare myszki".
Jestem wobec tego przekonana, że dziewczyny te, które wybierasz nie są na tyle odważne, aby podjąć z Tobą same rozmowę/kontakt.
Ja mimo dużego powodzenia u mężczyzn też sama nie odezwę się do faceta, ponieważ zostałam raz poważnie zraniona i nie chce ryzykować kolejnym "ośmieszeniem". Wychodzę z założenia, że najpierw facet musi dać z siebie wszystko, a dopiero poźniej ja mogę się otworzyć.

Trzymaj się i życzę powodzenia w znalezieniu tej Jedynej!!!

"Taki facet jakiego opisujesz jest może faktycznie interesujący, ale dla małolaty. Kobieta dojrzała, po przejściach właśnie o takim marzy". A dlaczego trzeba być po przejściach, przejechać się porządnie, zanim wybierze się normalnego, spokojnego faceta? Nie można było od razu? Z reguły jest tak, że tacy faceci albo dostosowują się do reszty i zmieniają swoje podejście do kobiet, albo dopiero po latach samotności któraś szukająca spokoju, "po przejściach", łaskawie zwróci na niego uwagę. Żeby nie było, nie wrzucam wszystkich do jednego wora, ale zauważyłem dosyć częsty schemat u kobiet około 20-stki. Najpierw trzeba się wybawić, wyszaleć i przy okazji dostać po dupie, a później poszukać sobie kogoś normalnego na stałe.

24

Odp: Wieczna niedostępność kobiet - pytanie
blank napisał/a:
SweetLady napisał/a:

Zupełnie się nie zgadzam.
Taki facet jakiego opisujesz jest może faktycznie interesujący, ale dla małolaty.
Kobieta dojrzała, po przejściach właśnie o takim marzy. Oddanym, uczciwym, dobrym i wiernym.
Ja sugeruje, że może gustujesz w nieodpowiednich dla Ciebie kobietach?
Endar, spróbuj rozejrzeć się za zupełnie inną dziewczyną niż do tej pory i wtedy zobaczysz jak to sie potoczy.

Właśnie doczytałam wpis Eniny.... jest to bardzo prawdopodobne co Ona napisała.
Nie widziałam wcześniej wpisu, że wybierasz same "szare myszki".
Jestem wobec tego przekonana, że dziewczyny te, które wybierasz nie są na tyle odważne, aby podjąć z Tobą same rozmowę/kontakt.
Ja mimo dużego powodzenia u mężczyzn też sama nie odezwę się do faceta, ponieważ zostałam raz poważnie zraniona i nie chce ryzykować kolejnym "ośmieszeniem". Wychodzę z założenia, że najpierw facet musi dać z siebie wszystko, a dopiero poźniej ja mogę się otworzyć.

Trzymaj się i życzę powodzenia w znalezieniu tej Jedynej!!!

"Taki facet jakiego opisujesz jest może faktycznie interesujący, ale dla małolaty. Kobieta dojrzała, po przejściach właśnie o takim marzy". A dlaczego trzeba być po przejściach, przejechać się porządnie, zanim wybierze się normalnego, spokojnego faceta? Nie można było od razu? Z reguły jest tak, że tacy faceci albo dostosowują się do reszty i zmieniają swoje podejście do kobiet, albo dopiero po latach samotności któraś szukająca spokoju, "po przejściach", łaskawie zwróci na niego uwagę. Żeby nie było, nie wrzucam wszystkich do jednego wora, ale zauważyłem dosyć częsty schemat u kobiet około 20-stki. Najpierw trzeba się wybawić, wyszaleć i przy okazji dostać po dupie, a później poszukać sobie kogoś normalnego na stałe.

Tu nie chodzi o "wyszalenie się" tylko o naiwność kobiety w młodym wieku - "dla mnie to on się na pewno zmieni. Tak mnie przecież kocha."
A oni zmieniają się, ale tylko pozornie i na chwilę.
Niestety kobieta musi tego najpierw sama doświadczyć, żeby zrozumieć, że to nie takiego faceta tak naprawdę pragnie.

Pozdrawiam

25

Odp: Wieczna niedostępność kobiet - pytanie
elfiona napisał/a:

Endar Spice - uwierz, że dziewczyny potrafią podtrzymywać znajomość. Skoro tego nie doświadczyłeś, możliwe, że popełniasz kilka klasycznych błędów, takich jak:

*Zbyt mocne skracanie dystansu - jesteś zbyt otwarty i wylewny, nie bacząc na odczucia, jakie wzbudzasz w innych ludziach. Rozmawiasz zbyt swobodnie, zanadto przybliżasz się do rozmówcy, stosujesz zbyt śmiałe gesty. Nic dziwnego, że bardziej nieśmiałe dziewczęta czmychają od Ciebie w popłochu, gdyż nie życzą sobie tak dużej zażyłości na wczesnym etapie relacji.

*Za bardzo dajesz odczuć dziewczynie, że zależy Ci na znajomości z nią, budząc skojarzenia z desperatem, napaleńcem albo napalonym desperatem (zdesperowanym napaleńcem? smile ). Niczym bluszcz "zawieszasz się" na kobiecie, nie pozwalając jej na oddech. Zamęczasz ją sobą. Mam taką koleżankę - albo jesteśmy tak blisko, że się duszę (papużki nierozłączki), albo nasza relacja się urywa, ponieważ osoba ta nie potrafi utrzymać normalnego dystansu. Jest albo blisko, albo daleko. Gdybym miała wybrać, czy udusić się w znajomości z kimś, czy nie nawiązywać znajomości wcale, z pewnością zdecydowałabym się na to drugie.

*Jesteś nieatrakcyjny - nie należysz do grona przystojnych mężczyzn, seplenisz, masz rude włosy i wąsik nad górną wargą, nie myjesz zębów, nie pierzesz ubrań, garbisz się, nosisz aparat ortodontyczny, na którym osadzają się resztki jedzenia, pocą Ci się dłonie... Trudno powiedzieć. Nieatrakcyjność może przejawiać się na wiele sposobów. Niekiedy jakaś zupełna błahostka zniechęca do tego stopnia, że unika się określonej osoby.

*Jesteś nudziarzem - niestety. Mówisz, jednak nie jest to nic ciekawego, dlatego gdy rozmowa urywa się, dziewczyna zamiast ją podtrzymywać, oddycha z ulgą i zastanawia się tylko, jak zwiać. wink

Czy odnalazłeś siebie w którymkolwiek punkcie? Wypisałam te cechy i zachowania, które sprawiłyby, że nie mam ochoty na nawiązywanie relacji z danym mężczyzną. Ciekawe, czy trafiłam? Liczę na odrobinę krytycznego spojrzenia na siebie i na Twoją rychłą odpowiedź. smile

Elfiona, bardzo mądrze piszesz smile

26

Odp: Wieczna niedostępność kobiet - pytanie

Endar, jeśli mówisz o targecie do 24 roku życia*, to to "coś": 80%=wygląd , 19%=hajs,
więc to mało istotne co do nich mówisz;)

*nie-dziewice

27

Odp: Wieczna niedostępność kobiet - pytanie

fervidon nie przesadzaj, z tego co widzę dookoła siebie, takie podejście jest raczej rzadkością. Znam facetów, którzy ani nie są jakoś strasznie przystojni (w sumie nie mnie to oceniać tongue) ani nie mają kasy, a jakoś sobie radzą. Nie wiem od czego to zależy, ale chyba mi tego brak big_smile
SweetLady, szkoda, że niektóre muszą tego doświadczyć, żeby logicznie pomyśleć. A taki, jakiego na prawdę pragnie może być albo zajęty albo.. nie chcieć jej wink

Endar, po nicku od razu skojarzyłem twój pierwszy temat. Rozumiem, że chcesz poznawać nowych ludzi, szczególnie kobiety, ale czy ty przypadkiem nie robisz tego na siłę? Wiesz.. kobieta desperację wyczuje na kilometr tongue A poza tym, fakt, elfiona trafiła w dziesiątkę.

28

Odp: Wieczna niedostępność kobiet - pytanie

Może ich zachowanie to tylko poza?
Ja mam ostatnio problem z takim "okazywaniem zainteresowania" facetom którzy mi się "podobają" - z innymi nie mam takich obaw. Chodzi mi o to, że jako osoba otwarta potrafię zagadać na każdy temat z każdym, jednak gdy facet mnie zaintryguje - nie potrafię mu nawet czasem powiedzieć normalnie zwykłego "cześć".. uciekam wzrokiem i w ogóle najchętniej zapadłabym się pod ziemię, potrafię być też niezbyt przyjemna w takim kontakcie. Trzeba mnie dobrze poznać aby zrozumieć moje zachowanie, ale sama tego też czasem nie pojmuję. wink Staram się to zmienić z różnym skutkiem. Może Twoje znajome też tak mają..

29

Odp: Wieczna niedostępność kobiet - pytanie

WitchQueen widzę, że prawdopodobnie masz podobny problem. Bo w sumie to właśnie tak wygląda, że mam takie wrażenie... jakby ludzi mnie unikali z jakiegoś bliżej nieokreślonego powodu. To było jakoś tak od zawsze, od wielu lat. Zawsze mnie to denerwowało, bo w klasie zawsze byłem takim outsiderem trochę, no rówieśnicy jakoś nie specjalnie chcieli się ze mną "bawić". Wynikało to trochę z tego, że jakoś tak nigdy nie rajcowały mnie rozrywki rówieśników, ja gdzieś mentalnie byłem parę lat do przodu, zawsze byłem takim spokojnym, ułożonym, trochę poważnym chłopakiem. W internecie to samo... zawsze mnie dziwiło, miałem na GG jakieś 100 kontaktów i smutne było to, że po odpaleniu GG nigdy nie czekała na mnie żadna wiadomość, gdy się robiłem dostępny nikt nie pisał "część" "oo jesteś" czy coś w ten deseń... nigdy nikt do mnie sam z siebie nie pisał, jak ja zaniechałem kontakt to tak zostawało. To było w jakiś sposób po prostu przykre, bo czułem się i w sumie nadal się czuję jakbym był po prostu jakoś tak... niepotrzebny społeczeństwu.

enya faktycznie jest w tym trochę prawdy, staram się zrozumieć jak to działa... ja jestem człowiekiem cholernie nieśmiałym i każdorazowe zagadanie do dziewczyny kosztuje mnie sporo energii. Fakt jest taki, że ja nie potrafię podrywać, przyznaję się bez bicia, że kompletnie jestem w te klocki zielony, nie wiem jak zainteresować sobą dziewczynę, żeby choćby dała szansę. Faktycznie jest sporo prawdy w tym co piszesz, może faktycznie zbyt przyjacielsko podchodzę do tego. Nie wiem po prostu myślałem, że będąc otwartym, przyjacielskim pomogę przełamać tą nieśmiałość tej dziewczynie, z którą rozmawiam.

elfiona faktycznie to mógłbym się podciągnąć po wszystkie podpunkty oprócz ostatniego. Akurat z opinii ludzi wiem, że pogadać ze mną można o wszystkim i nawet sensownie. Słyszę to od wielu osób, w różnych przedziałach wiekowych, także ostatni podpunkt odpada. Pozostałe... no to tak faktycznie mógłbym się przynajmniej po części podciągnąć pod każdy po trochu... z tą atrakcyjnością... kwestia dyskusyjna, bo każdy lubi co innego, także ja sobie zdaję sprawę, że nie muszę się każdej dziewczynie podobać i to już mniejsza o to dlaczego, skoro się nie podobam to nie podobam i trudno. Pierwszy i drugi podpunkt... no cóż skłamałbym jeśli bym się nie przyznał, że może faktycznie coś w tym jest. Faktycznie jestem człowiekiem dość wylewnym... to mogłoby być moje drugie imię...
No to są niejako moje cechy charakteru, każdy z nas ma jakieś takie cechy, z którymi ciężko jest się uporać. No moją jest taka otwartość w rozmowie i gadatliwość, może rzeczywiście mam jakiś problem ze słuchaniem, choć nie wrzucałbym siebie do wora tych co kompletnie nie potrafią słuchać, bo problem może jakiś jest, ale na pewno nie skrajny. Ja jestem człowiekiem, którego wybitnie ciężko obrazić, trzeba się nagimnastykować, żebym ja się poczuł urażony czymkolwiek. Toteż ciężko mi czasem wyczuć granicę drugiej osoby, bo skoro jakieś kwestie, tematy mnie nie krępują to gdzieś mimowolnie chciałbym, aby mój rozmówca potrafił ze mną pogadać o wszystkim. A powiem na swoją obronę, że znam taką osobę, poznałem niedawno i to tu na tym forum właśnie, pewną dziewczynę. Fantastyczna dziewczyna i właśnie mimo, że znamy się dość krótko to mogę z nią autentycznie porozmawiać na najbardziej intymne tematy jakie istnieją, bo ta dziewczyna autentycznie nie ma takich oporów... i ja właśnie kogoś takiego szukam. Także ja wiem, że takie osoby istnieją tylko zadziwia mnie jak rzadko występują w przyrodzie... tu dość trafnie WitchQueen zauważyła... takie odnosi człowiek wrażenie jakby ludzie... dziczeli? Wszędzie jakieś takie granice, nieufność, takie czasem autentycznie niezdrowe zdystansowanie. Jakbym co najmniej gryzł te dziewczyny.

blank może faktycznie jest w tym szczypta desperacji. Ja się staram, żeby to tak nie wyglądało. Zależy mi faktycznie na poznaniu odpowiedniej dziewczyny...
Nie wiem... może nie nazwałbym tego desperacją... ale może faktycznie za bardzo mi zależy? Może okazuję zbyt dużo zainteresowania? Nie wiem, po prostu boję się, że jak zmniejszę zainteresowanie to po prostu kontakt się urwie... już mi parę osób radziło w stylu "udawaj, że się nie interesujesz, to wtedy będzie dobrze" i... guzik prawda, bo w moim przypadku jak zaczynam się dystansować to właśnie tracę całkiem kontakt. Tu mam sprzeczne rady, bo jedni mówią "kobieta lubi być zdobywana, lubi jak się jej okazuje zainteresowanie", a zaraz ktoś mówi "nabierz dystansu, udawaj, że Ci nie zależy" ... to tak jak dwie różne szkoły podrywu... każdy ma inny sposób.
Z drugiej strony fervidon ma nie głupią teorię, bo taką tendencję faktycznie da się zaobserwować. Naprawdę spora rzesza kobiet dzisiaj nie jest zainteresowana w ogóle relacjami długodystansowymi, nawet jeśli deklarują, że są zainteresowane to w praktyce wygląda to zgoła inaczej naprawdę. Faktycznie można odnieść wrażenie, że poważne związki, długodystansowe relacje nie są już modne, ustąpiły miejsca relacjom krótkodystansowym, przygodom... kobiety mają co raz to bardziej wydumane, często naprawdę wyimaginowane wymagania wobec facetów. Mimo, że należę już do osób, które wychowały się w XXI wieku to sporo wartości życiowych, poglądów mam starej daty. Ja jestem facetem, który autentycznie nie ma dużych wymagań, jestem facetem, który szuka zwykłej, sympatycznej, przeciętnej dziewczyny, normalnej, takiej zwyczajnej dziewczyny "z sąsiedztwa".
I faktycznie coraz częściej mam wrażenie, że jestem nie z tej bajki, nie odnajduję się w dzisiejszej rzeczywistości gdzie miłość stała się takim trochę towarem, każdy przed "zakupem" dokładnie ogląda towar, każda jakaś wada, ryska na towarze od razu do wyrzucenia. Może takim faktycznym moim problemem jest to, że nie odnajduję się w dzisiejszym świecie.

30

Odp: Wieczna niedostępność kobiet - pytanie

Wszystko co mądre, zostało już napisane.

Z własnego doświadczenia jako tej drugiej, "niewdzięcznej" i zdystansowanej strony powiem tyle:
Sama zachowuję dystans - teraz to naturalne, bo jestem mężatką, zatem nie chcę tworzyć dwuznacznych sytuacji.
W przeszłości; gdy nie zachowywałam dystansu to kończyło się tym, że każdy spotkany facet
a) chciał mnie przelecieć.
b) chciał poważnego związku, poważnych deklaracji, chociaż ja go na dobrą sprawę nie znałam.

Te kilka lat doświadczeń nauczyło mnie dystansu do mężczyzn, a przynajmniej sytuacji, gdy to ja rozdaję karty.

31

Odp: Wieczna niedostępność kobiet - pytanie

Co ja bym Ci radził, to teraz sikaj na te laski ciepłym moczem;) i pomyśl przyszłościowo -  "zakonserwuj się" plus zadbaj o swój rozwój zawodowy. Tak żebyś za 5 lat nie wrócił na to forum i nie żalił się w dziale Smętów. A konkretniej - zdrowe odżywianie (m.in. cukier mocno postarza), sport na sylwetę, rynkowe studia (pierdol.ij kierunek humanistyczny jeśli w to wdepnąłeś i zacznij coś życiowego). Skończysz studia, troszkę się ustawisz i będziesz wyrywał Twoje obecne rówieśnice. I nie chodzi o to, że je kupisz, tylko grupa dziewczyn, którą byłbyś zainteresowany, dąży raczej dość szybko do założenia rodziny, więc szuka bezpieczeństwa; nie ma się co dziwić. U 24+ procenty o których pisałem są odwrotne, więc ten jeden punkt się nie zmieni (no chyba, że interesują Cię te z mojego pierwszego wątku...). Czasami trzeba przegrać bitwę, żeby wygrać wojnę i myśl jak dobry szachista, kilka ruchów do przodu. A nuż wcześniej spotkasz kogoś ciekawego i zainteresowanego Twoją osobą, ale nastaw się na ten kilkuletni plan zdobycia konkretnej pozycji.
Aha, i kobiety od faceta chcą więcej czynów niż słów. Od gadania mają swoje fałszywe przyjaciółki wink

32

Odp: Wieczna niedostępność kobiet - pytanie

Oj, Endar... Nie jest dobrze. Te dwie pierwsze cechy, które wymieniłam na początku w swoim poście, uważam za najważniejsze, tj. najbardziej zniechęcające.

Teraz się wcale nie dziwię, dlaczego dziewczyny nie podtrzymują relacji z Tobą. Najprawdopodobniej sama dałabym drapaka w znajomości z kimś, kto nie uznaje mojego dystansu tak, jakbym tego chciała, a jeszcze nie daj Boże zawisa na mnie niczym bluszcz - no katastrofa! smile

33 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-11-28 11:41:07)

Odp: Wieczna niedostępność kobiet - pytanie

czy faceci lubią zdobywać trudne kobiety które nie wykazują checi na znajomosc z nimi? polecam fajny
artykuł
spam
Co ich kręci, co ich podnieca czyli dlaczego mężczyźni lubią niedostępne kobiety?

34

Odp: Wieczna niedostępność kobiet - pytanie

Co to za satysfakcja zdobyć coś bez wysiłku?
Gdy się męczymy, pocimy głowimy jak zrobić by wyszło... gdy wyjdzie mamy z tego maksimum satysfakcji jesteśmy dumni..... szkoda że czasami nie zauważamy tego że tracimy czas na nieodpowiednie kobiety, które się nami tylko zabawiały.

35 Ostatnio edytowany przez enya (2013-11-17 22:28:23)

Odp: Wieczna niedostępność kobiet - pytanie

Wenus01 nie przeczytałam artykułu, który podałaś ale jakoś nie zauważyłam aby faceci interesowali się, lubili niedostępne kobiety!!! Chyba, że ja jakoś inaczej rozumiem ową niedostępność!

Ale mam wrażenie, że faceci bardzo szybko zniechęcają się do kobiet trudnych, które nie wykazują chęci na znajomość, które są własnie zdystansowane, nie okazują im zainteresowania...

Edit:
To znaczy może i kiedyś tacy meżczyźni istnieli co lubili zdobywać, jednak w dzisiejszych czasach niestety ale zauważam, że coraz więcej mężczyzn chciałoby  aby to kobiety ich zdobywały, potrzebują ciągle karmić swoje ego. Bardzo szybko czują się obrażeni jeśli muszą się wysilić w stosunku do kobiety. Uważają, że to im ujmuje... Są jak mali chłopcy, którzy chcą aby to nad nimi się rozczulać.

Jaka niedostepność interesuje mężczyzn? Gdyż jak wspomniałam wyżej taka zdystansowana kobieta, która nie okazuje zainteresowania facetowi to raczej go odstrasza niż przyciąga.
Chyba, że mówimy o kobiecie uśmiechniętej, zabawnej, flirtujacej, która swoim zachowaniem zaintryguje (zachęci) faceta, a później kiedy zauważy jego zainteresowanie zacznie trzymać go na dystans. Pokazując mu, że ma zdecydowanie więcej zajęć, znajomych, innych rzeczy do robienia  aby akurat swoją uwagę skupiać na nim. Tyle, że taka kobieta świadomie prowadzi grę, bawi się z nim w kotka i myszkę! Dawkuje mu coś miłego i zostawia go potem samego aby on zdążył zatęsknić aby później znów o sobie mu przypomnieć. Nie nazwałabym takiej kobiety trudną tylko taką, która wie jak zbudować napięcie. To takie trochę wyrachowanie...

Co innego jeśli kobieta faktycznie zna swoją wartośc, faktycznie ma swoje zainteresowania, znajduje czas na swoje plany, nie traktuje faceta jak całego swojego świata tylko po prostu ma swoje życie, to taka kobieta z pewnością jest atrakcyjna dla faceta tylko, że nie nazwałabym tego zdystansowaniem tylko zdrowym podejściem do życia.

Zdystanswoanie kojarzy mi się z czymś innym.
I jakoś ciezko mi sobie wyobrazić faceta na tyle zainteresowanego kobietą aby on tak sam z siebie był gotów naprawdę zrobić wiele aby zyskać jej uwagę, jej zainteresowanie szczególnie jeśli ich wspólna znajomość jest "raczkująca". Dzisiejsi faceci raczej nie wiedzą czego chcą, to, że podoba im się kobieta to jeszcze nie równa się z zainteresowaniem nią.

Gdyby facet podszedł do kobiety i próbowałby ją zagadać, a ona by sucho, bez uśmiechu mu coś odpowiedziała (grzecznie ale z dużym dystansem) to z pewnością po takiej akcji on by jją sobie już całkowicie odpuścił.


" jednak gdy facet mnie zaintryguje - nie potrafię mu nawet czasem powiedzieć normalnie zwykłego "cześć".. uciekam wzrokiem i w ogóle najchętniej zapadłabym się pod ziemię, potrafię być też niezbyt przyjemna w takim kontakcie. Trzeba mnie dobrze poznać aby zrozumieć moje zachowanie, ale sama tego też czasem nie pojmuję." - alfaalfa mam bardzo podobnie wink

36 Ostatnio edytowany przez N4VV (2013-11-18 01:54:52)

Odp: Wieczna niedostępność kobiet - pytanie
enya napisał/a:

I jakoś ciezko mi sobie wyobrazić faceta na tyle zainteresowanego kobietą aby on tak sam z siebie był gotów naprawdę zrobić wiele aby zyskać jej uwagę, jej zainteresowanie szczególnie jeśli ich wspólna znajomość jest "raczkująca". Dzisiejsi faceci raczej nie wiedzą czego chcą, to, że podoba im się kobieta to jeszcze nie równa się z zainteresowaniem nią.
...

Nie bardzo rozumiem skąd wniosek, ze nie wiedzą czego chcą. Oczywiście, że nie ma sensu robić czegokolwiek w kierunku zyskania uwagi kobiety, która żadnego zwrotnego (i pozytywnego) przekazu nie daje. Niby z jakiej motywacji miało by się poświecać wysiłek, w sytuacji niemal całkowitego braku informacji. To jest wpuszczenie samego siebie w kanał i tego żaden facet na pewno nie chce - więc przynajmniej wiedzą, czego nie chcą. Chcą natomiast zadawać się z kobietami komunikatywnymi, tj. takimi, które mówią jak jest bez nadmiernego zaciemnienia sytuacji i pogrywania w gierki. W istocie ja nie wiem, czy pani jest rzeczywiście wartościową jednostką (jak opisano), czy pustakiem grającym w grę.

Endar Spire - tak, zjawisko występuje, a Tobie wciskana jest po części ciemnota. Jak napisała pewna genialna forumowiczka, kobiety w wiekszości to: "rozmemłane romantyczne mimozy", które postępują wedle wzorca: "byle się nie wyłamać, bo co ludzie/koleżanki powiedzą". Abstrahując od źródeł powstania, przyczyn, skutków etc. zagadnienia rozmemłania mimozowego, osobiście takich egzemplarzy unikam. W tym bardzo pomaga wzgląd na symetrię w każdej relacji. Owszem, moge zrobic pierwszy krok, ale bez pozytywnego feedbacku będzie to równocześnie krok ostatni. Jeśłi pani przypadkiem była jednak zainteresowana, tylko tak udawała - no trudno, jej błąd. Krytyczny i najczęściej nienaprawialny błąd.

Zauważ, że eliminacja niesie pozytywne skutki dla nas, bo w istocie nie chcemy zadawać się z niekomunikatywnymi mimozami, ani pustymi manipulantkami - te zaś odstrzeliwują sie same, oczekując od nas działań asymetrycznych (czyli zdobywania). Fakt - bardzo trudnym jest znalezienie kobiety komunikatywnej i jeszcze wzbudzić w niej zainteresowanie (albo odwrotnie). Jednak jeśli Twoim celem nie jest przelecenie maksymalnej możliwej ilości, naprawdę opłaca się poszukać, bo wszak chodzi o to, by życie w związku z kobietą było lepszym, niż życie w pojedynkę. Stąd na samym początku najlepiej poznawać dziewczyny, z którymi porozumienie przebiega bez spiny i alpejskich kombinacji.

Natomiast nie warto kierować się urodą jako kluczem pierwszego wyboru. Jest o wiele więcej kobiet urodziwych, niż komunikatywnych i pasująch.

37

Odp: Wieczna niedostępność kobiet - pytanie

Mój przyjaciel miał/ma identycznie jak Ty.  Jak go analizowaliśmy to powody:
jest zbyt miły,  nadskakuje kobietom, nie droczy się, nie flirtuje ale raczej od początku ustawia się w pozycji miłego kolegi.
Drugi powód wybiera niewłaściwe kobiety, takie które z góry go skreślą:) Do tych, które moim zdaniem by z nim rozmawiały i są miłe nie podchodzi w ogole w towarzystwie. Więc jakby miał taki czujnik zamontowany do kobiet, które go skreślą z góry.
Trzeci powód to sam nie wie czego chce, niby chce związku a z drugiej strony się boi;-)

Nie wiem jak może być u Ciebie ale może po prostu odstaw na jakiś czas próby zagadywania, na siłę też się nie zmienisz ani nie będziesz udawał kogoś kim nie jesteś aby ktoś był zaangażowany w rozmowę.
Sęk w tym, żeby trafić na właściwą osobę a taką pewnie spotkasz w warunkach gdzie nie będzie spinania się i ciągnięcia rozmowy na siłę:)

38

Odp: Wieczna niedostępność kobiet - pytanie
Lady09 napisał/a:

Mój przyjaciel miał/ma identycznie jak Ty.  Jak go analizowaliśmy to powody:
jest zbyt miły,  nadskakuje kobietom, nie droczy się, nie flirtuje ale raczej od początku ustawia się w pozycji miłego kolegi.
Drugi powód wybiera niewłaściwe kobiety, takie które z góry go skreślą:) Do tych, które moim zdaniem by z nim rozmawiały i są miłe nie podchodzi w ogole w towarzystwie. Więc jakby miał taki czujnik zamontowany do kobiet, które go skreślą z góry.
Trzeci powód to sam nie wie czego chce, niby chce związku a z drugiej strony się boi;-)

Nie wiem jak może być u Ciebie ale może po prostu odstaw na jakiś czas próby zagadywania, na siłę też się nie zmienisz ani nie będziesz udawał kogoś kim nie jesteś aby ktoś był zaangażowany w rozmowę.
Sęk w tym, żeby trafić na właściwą osobę a taką pewnie spotkasz w warunkach gdzie nie będzie spinania się i ciągnięcia rozmowy na siłę:)

ja mam chyba ten sam problem. raczej jestem zbyt miły, i to mnie już dwudziesty drugi rok pogrąża... niestety nie wiem co zmienić, przecież nie będę cały czas grał bad boya skurviela...

39

Odp: Wieczna niedostępność kobiet - pytanie

N4VV szkoda, że nie wziąłeś pod uwagę tego, że kobiety w kontaktach z mezczyznami też mogą się stresować, przejmować tym jak będą postrzegane, obawiać się, że powiedzą coś "głupiego" itp. Czasem brak zachęty ze strony kobiety, brak komunikatywności wcale nie musi wyniakć z jakiejś nieszczerości, chęci prowadzenia gry, udawania czegoś, czy z założenia, że tylko facet ma się starać ale może to wynikać ze zwykłej nieśmiałości.

Kobieta czasem może obawiać się okazać zainteresowanie mężczyźnie z obawy, że on tego zainteresowania nie odwzajemnia. Dlatego czasem może trzymać faceta na dystans aby się upewnić czy dobrze odczytuje jego zachowanie świadczące o potencjalnym zainteresowaniu jej osobą. Jeżeli facet powtarza w stosunku do niej określone zachowania, chęć kontaktu, relacji, to taka obserwacja może taką kobietę upewnić, że dobrze odczytuje jego sygnały i odwzajemniając jego zainteresowanie nie narazi się na śmieszność z jego strony.

Faceci często robią złe założenie zakładając, iż tylko oni w kontaktach damsko-męskich mogą być zestresowani, że to jedynie oni ryzykują itp. W ogóle nie biorą pod uwagę stresu kobiety, jej nieśmiałości, jej zakłopotania itp.

40

Odp: Wieczna niedostępność kobiet - pytanie
enya napisał/a:

N4VV szkoda, że nie wziąłeś pod uwagę tego, że kobiety w kontaktach z mezczyznami też mogą się stresować, przejmować tym jak będą postrzegane, obawiać się, że powiedzą coś "głupiego" itp. Czasem brak zachęty ze strony kobiety, brak komunikatywności wcale nie musi wyniakć z jakiejś nieszczerości, chęci prowadzenia gry, udawania czegoś, czy z założenia, że tylko facet ma się starać ale może to wynikać ze zwykłej nieśmiałości.

Kobieta czasem może obawiać się okazać zainteresowanie mężczyźnie z obawy, że on tego zainteresowania nie odwzajemnia. Dlatego czasem może trzymać faceta na dystans aby się upewnić czy dobrze odczytuje jego zachowanie świadczące o potencjalnym zainteresowaniu jej osobą. Jeżeli facet powtarza w stosunku do niej określone zachowania, chęć kontaktu, relacji, to taka obserwacja może taką kobietę upewnić, że dobrze odczytuje jego sygnały i odwzajemniając jego zainteresowanie nie narazi się na śmieszność z jego strony.

Faceci często robią złe założenie zakładając, iż tylko oni w kontaktach damsko-męskich mogą być zestresowani, że to jedynie oni ryzykują itp. W ogóle nie biorą pod uwagę stresu kobiety, jej nieśmiałości, jej zakłopotania itp.

No tak - chyba masz rację.
Kurcze, pasuje mi powyższe do pewnej mojej osobistej sytuacji.
Trwającej sytuacji.

41

Odp: Wieczna niedostępność kobiet - pytanie

zmien target na kobiety otwarte, a nie szare myszki

42

Odp: Wieczna niedostępność kobiet - pytanie
imyuri napisał/a:

zmien target na kobiety otwarte, a nie szare myszki

Młoda jest, ma prawo jeszcze pomyszkować i może ją sytuacja przerastać.

43

Odp: Wieczna niedostępność kobiet - pytanie
Endar Spire napisał/a:

i problem polega na tym, że już na samym początku brak im takiej chęci poznania. Rozumiesz o co mi chodzi? Obrazowo... podchodzę do dziewczyny na ulicy, a ona niby ze mną rozmawia, ale odwrócona jakby tyłem... odpowiada na moje pytania i to nawet sensownie, ale brak sygnału zwrotnego. Coś na zasadzie... ja spytam się czym się interesuje, ona mi odpowie... ale mnie już o to samo nie zapyta... bo ją to nie interesuje w ogóle.
Odczuwam jakiś taki brak zainteresowania w ogóle już nie samą moją osobą, bo tu chodzi o to, że te dziewczyny nawet poznać za bardzo nie chcą, dać szansy rozumiesz? Gdyby problem dotyczył wybranych dziewczyn mógłbym stwierdzić... ok miałem pecha, nie byłem w typie tych dziewczyn...

Czyli że zaczepiasz dziewczyny na ulicy i się dziwisz, że są zakłopotane i odpowiadają półgębkiem? Mnie to zupełnie nie dziwi - sama miałam trzy takie sytuacje i za każdym razem byłam w takim szoku że chciałam tylko zgubić natręta. Mimo, że faceci byli jak najbardziej w porządku i w innych warunkach pewnie bym się z nimi umówiła.

A w pozostałych sytuacjach, ja myślę że im się nie podobasz... Ale ja nie wiem w tej materii wiele.

44

Odp: Wieczna niedostępność kobiet - pytanie
fervidon napisał/a:

Co ja bym Ci radził, to teraz sikaj na te laski ciepłym moczem;) i pomyśl przyszłościowo -  "zakonserwuj się" plus zadbaj o swój rozwój zawodowy. Tak żebyś za 5 lat nie wrócił na to forum i nie żalił się w dziale Smętów. A konkretniej - zdrowe odżywianie (m.in. cukier mocno postarza), sport na sylwetę, rynkowe studia (pierdol.ij kierunek humanistyczny jeśli w to wdepnąłeś i zacznij coś życiowego). Skończysz studia, troszkę się ustawisz i będziesz wyrywał Twoje obecne rówieśnice. I nie chodzi o to, że je kupisz, tylko grupa dziewczyn, którą byłbyś zainteresowany, dąży raczej dość szybko do założenia rodziny, więc szuka bezpieczeństwa; nie ma się co dziwić. U 24+ procenty o których pisałem są odwrotne, więc ten jeden punkt się nie zmieni (no chyba, że interesują Cię te z mojego pierwszego wątku...). Czasami trzeba przegrać bitwę, żeby wygrać wojnę i myśl jak dobry szachista, kilka ruchów do przodu. A nuż wcześniej spotkasz kogoś ciekawego i zainteresowanego Twoją osobą, ale nastaw się na ten kilkuletni plan zdobycia konkretnej pozycji.
Aha, i kobiety od faceta chcą więcej czynów niż słów. Od gadania mają swoje fałszywe przyjaciółki wink

Kolego, wydrukuj sobie to i powieś nad łóżkiem. :-)

45

Odp: Wieczna niedostępność kobiet - pytanie
Endar Spire napisał/a:

Ja jestem facetem, który autentycznie nie ma dużych wymagań, jestem facetem, który szuka zwykłej, sympatycznej, przeciętnej dziewczyny, normalnej, takiej zwyczajnej dziewczyny "z sąsiedztwa".

Ojej, nie chciałabym czegoś takiego usłyszeć od swojego faceta tongue Mam na myśli, że partnerzy chcą być dla siebie jednak wyjątkowi, a nie 'no, taka tam, przeciętna, akceptowalna, to wziąłem'.

@fervidon
Masz zabawne poglądy ;D Trochę tak, jakby miłość była biznesem wink W jakiejś części coś w tym jest (w końcu żyjemy w materialnym świecie), ale gdzie romantyzm, idealizm? Potrzeby umysłowe, duchowe i emocjonalne u ludzi też występują.

Posty [ 46 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Wieczna niedostępność kobiet - pytanie

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026