Witam,
Jestem 24 latką, którą zostawił facet po ponad 5 latach związku w 4 miesiacu ciąży.
Nasz 5 letni związek nie był idealny, często się kłócilismy, ale tez bardzo kochaliśmy. Kiedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży pomyslałam, że teraz już zawze będziemy razem, cała nasza trójka.
Jednak mój facet nie poradził sobie z tą sytucją. Zaczął oddalać się ode mnie, niemal w ogole przestalismy się kochać, jego życie towarzyskie rozkwitło, wolał wyjść z domu niż posiedzieć ze mną. Wypominał, że mniej sprzątam, wiecznie miał pretensje.Zaczęłam oblewać egzaminy na uczelni, nadal pracowałam. Nie pamiętam tygodnia w którym nie zalewałabym się łzami, ciągły stres i nerwy.
Zdarzyło mu sie nawet powiedzieć "lepiej żebyś poroniła" Chyba nie rozumiał, że w tym momencie pęka mi serce. Coraz częściej przychodziły mi do głowy straszne rzeczy... a zaraz potem miałam ogromne wyrzuty sumienia i płakałam jak mogłam w ogole tak pomyleć.
Zostałam sama i muszę sobie jakoś radzić ... ;(
Podobne tematy
Jezu co za skunks z tego Twojego faceta
masakra, jak można powiedzieć coś takiego kobiecie
.
Trzymaj się. Na pewno dasz radę i mam nadzieję, że pomimo stresu urodzisz zdrowego dzieciaczka.
Nie zasłużył na Ciebie i na to maleństwo które za pare miesięcy pojawi się na świecie. To ono powinno być teraz dla Ciebie priorytetem... Pamiętaj ,że to c Ty czujesz , czuje także Twoje dziecko...
Nie miej żadnych skrupułów, jeśli sobie nie poradził jak piszesz z tą sytuacją to znaczy, że jest nieodpowiedzialny. Najważniejsze jest teraz dziecko i Twój spokój, więc jeśli masz gdzie wyprowadzić się to to zrób. Bądź nieustępliwa i twarda. Małe jest prawdopodobieństwo,że on się zmieni i zrozumie swój błąd. Zostaw mu maleńką furtkę i cień nadziei ,lecz sama również staraj się pogodzić z tym faktem, że nie jest właściwym dla Ciebie facetem. Zrobisz jak uważasz, bo to są tylko moje rady i opinia.Bardzo Ci współczuję,że Cię to spotkało ,a szczególnie w tak pięknym okresie jak ciąża. Nie daj się dziewczyno i trzymaj się
"lepiej żebyś poroniła"... nie wyobrażam sobie, jak można coś takiego powiedzieć?! Nie dorósł, nie wie co to odpowiedzialność. Po czymś takim, to na zbity pysk bym wyrzuciła. Jeśli teraz stać go na takie słowa, to co by było, gdybyście próbowali stworzyć rodzinę??
Teraz najważniejsza jesteś Ty i Twoje dziecko. I tego się trzymaj, dasz radę!!
Byćkobietą,
byłam w podobnej sytuacji, zostalam sama w ciąży, teraz mój synek ma 5 miesiecy, nadal jestesmy sami, a pan tatus prawie w ogole nie interesuje sie dzieckiem, nie wierz, ze jak dzidzius sie urodzi on cos zrozumie, mnie czesto tak powtarzano, poczekaj az urodzisz, moze cos do niego dotrze, nie dotarlo, teraz robi tylko pod gorke, a ja czuje sie tak skrzywdzona, tak oszukana, jak nigdy dotad, bo to najwieksze swinstwo zostawic swoja kobiete akurat wtedy kiedy spodziewa sie wspólnego dziecka, przeciez stan blogoslawiony powinien byc najpiekniejszym okresem w zyciu kobiety, a oni nam to odebrali i nic juz nie bedzie nam tego w stanie wynagrodzic.
Cóż moge Ci teraz radzic? Dbaj o siebie, mysl o sobie i dziecku, to slogany, ktore niekoniecznie chce sie slyszec, rozumiem, ze mialas najgorsze mysli, nie obwiniaj sie za to, Ty tutaj nie jestes niczemu winna, najlepszą terapia teraz jest otoczenie sie przyjaznymi Ci ludzmi, ja w tym okresie dowiedzialam sie jak wielu mam przyjaciol, mysl o dziecku, szukaj dla niego ubranek, potrzebnych rzeczy, nie odmawiaj pomocy, chocby byla najskromniejsza, wszystko moze sie przydac, czytaj o rozwoju ciąży, o porodzie, o pielegnacji dziecka. Nie powiem Ci nie mysl o nim, bo wiem ze sie nie da, ale nie rob sobie nadziei ze nagle wroci i stworzycie kochajacą sie rodzine, nasz tatus chcial wracac, godzic sie, a w miedzy czasie szukal kogos innego, jesli masz byc samotna mamą to jest to zdecydowanie lepsze niz hustawki, kłótnie, powroty i znowu odejscia, dziecko potrzebuje spokoju, i Ty teraz tez, to jest najwazniejsze.
Trzymaj sie i pisz, pozdrawiam
dziękuję Wam za te słowa
Teraz najważniejsze jest, by skupić się na maleństwu. Dbaj o siebie, spotykaj się z ludźmi, ciesz sięz nadchodzącego macierzyństwa i nie zawracaj sobie głowy myśleniem o Twoim ex. Nie jest tego wart
. Pozdrawiam cieplutko
po parodniowej przerwie pojechałam do NIEGO (ojca dziecka) sam nie raczył sie pofatygowac, był bardzo zdziwiony moim przyjazdem. Myślałam, że te pare dni dało mu do myslenia. Ale niestety, ja mówiłam on "słuchał". Jedyne co miał do powiedzenia to "wypierdalaj", "zamknij morde"...
Po długim monologu... kiedy sie wypłakałam wróciłam do domu...
Z nim koniec...
co dalej?
Z nim koniec...
co dalej?
Dalej będzie życie bez niego... Spokojniejsze, stabilniejsze i po prostu szczęśliwsze. Nie można na ludziach wymóc, by zachowywali się tak, jak tego od nich oczekujemy. Nie można nikogo zmusić, by zaczęło mu zależeć. Ale można być szczęśliwym bez tej osoby. Bez ciągłego poczucia poniżenia, bez słuchania podłych i krzywdzących słów, bez kłótni... Z perspektywy czasu zobaczysz, że nawet szczęśliwszym. Bardzo Wam (Tobie i dziecku) tego życzę.
Teraz nie wydaje mi się to takie kolorowe. Zawsze wyobrażałam sobie, że bycie w stanie błogosławionym będzie najszczęśliwsza chwilą, a tu takie rozczarowania. Chciałam mieć pełną rodzinę, a nie tatusia na weekendy ![]()
Ty już nic w tej sytuacji nie zmienisz. Trafiłaś na dupka,który perfidnie Ciebie wykorzystał.
Teraz musisz poczekać na rozwiązanie a następnie dowalić mu bez litości, czyli wystąpić o zabezpieczenie alimentacyjne rodziny.
13 2013-05-22 13:08:31 Ostatnio edytowany przez tolkabezlolka (2013-05-22 13:11:47)
Jedyne co miał do powiedzenia to "wypierdalaj", "zamknij morde"...
Brak słów..
Zostaw sukinkota.
Wiesz, na Twoim miejscu nie chcialabym mieć już z nim nic wspónego. A już na pewno nie pozwoliłabym na to żeby miał jakikolwiek kontakt z moim dzieckiem. Bo taki ojciec jest nic nie warty. Cieszyłabym się nawet, że on nie chce kontaku. To szansa na to, że znajdziesz lepszego kandydata.
Kiedy dziecko się urodzi, rób test na ojcostwo i od razu do sądu niech gnój płaci alimenty.
A teraz zajmij się Wami i skieruj całą uwagę na potrzeby maleństwa.
Bądź silna!
Byłam w podobnej sytuacji, strach ma wielkie oczy, jeśli dobrze to wszytsko "ogarniesz" dasz radę. Wierz w siebie ! jak się chce znajdzie się sposób, jak się nie chce znajdzie się powód. Nie zamartwiaj się lecz weź się w garść. On nie chce dziecka ? jego strata, kiedyś będzie żałował. Nie wiem jak wygląda Twoja sytuacja pod względem materialnym ale jeśli chcesz mogę Ci udzielić kilku rad, sama przez to przechodziłam.
Ja się wychowywałem bez ojca. Matka miała mega ciężko. Dała radę. Z wiekiem to wszystko do mnie dotarło. Teraz śmiało mogę powiedzieć że moja matka jest również moją najlepszą przyjaciółką. Bądź twarda. wszystko się ułoży.
A tak już bardziej krytycznie. Czym się kierujecie wybierając faceta?! Motylki w brzuchu, śnieżnobiały uśmiech i modny ciuch.
I wtedy takie sytuacje wychodzą. Jak facet pisze gdzie poznać fajną dziewczynę to wszystkie jak jeden odpowiadacie żeby zwrócić uwagę na te szare myszki. Tymczasem same wybieracie takich ćwoków którzy wolą sobie skakać z kwiatka na kwiatek i potem jest problem. A wracając do tematu. Na pewno zostaw to coś z czym byłaś i pamiętaj że wszystko się ułoży.
Nie wiem jak wygląda Twoja sytuacja pod względem materialnym
Jestem teraz na chorobowym, także będe miała płate i macierzyńkiego rok te z płatny.
Będe mieszkała z rodzicami bo co innego zrobić... nie wyczaruje więcej pieniędzy.
Byłam u niego parę dni. Generalnie siedziałam sama, bo on ciągle cos grzebał w garażu. Dwa dni po parę godzin był u kumpla. A gdy kolejnego dnia mi powiedział, ze idzie sobie na ryby nie wytrzymałam. Powiedziałam co o tym myślę, pokłóciliśmy się. Wiele przykrych słów popłynęło.
On nie rozumie, że ja przyjeżdżam do niego a nie jego domu i że potrzebuje trochę jego uwagi. Bo sama to ja sobie mogę posiedzieć u siebie w domu.
witajcie, jestem w identycznej sytuacji. Świat po prostu stanął na głowie, bo to co reprezentują teraz sobą faceci to totalne dno. Póki co trudno mi doradzać, gdyż sama tego wszystkiego jakoś nie widzę. Przed ciążą wszystko niemalże idealnie, po ciąży totalna odmiana. Nie widujemy się prawie w ogóle, gdyż on nie ma potrzeby mnie zobaczyć. Gdy po tygodniu zupełnego braku kontaktu (w tym telefonicznego, smsowego) w końcu nie wytrzymuję i piszę pierwsza, dochodzimy na chwilę do porozumienia, po czym szuka pierwszego lepszego argumentu, żeby pojechać. Używa przy tym słów, że aż włos się jeży na głowie. Podczas gdy ja, chociaż mi cholernie smutno mówie zawsze spokojnie, proszę go, proszę żeby porozmawiał ze mną, żeby mnie nie zostawiał (sama nie wierzę ze to robie, w ostatni weekend stwierdziłam ze zaczął po prostu mna pomiatać. Obiecałam sobie, że tym razem się nie odezwę). Nie interesuje go nic- gdzie będę mieszkać (jak na razie wynajmuje mieszkanie z koleżanką), za co będę żyć, kiedy mam wizytę u ginekologa, jak wyszły wyniki badań, jak się czuję. Ehh szkoda gadać.
Dla czego tak jest dla czego nie mozna byc szczesliwym mnie zostawiła zona po dwóch latach chce mi zabronic kontaktów z naszym synkiem 13 miesiecznym zostawiła mnie o co saam nie wie nie umie mi tego wytłumaczyc ;/ dasz sobie rade ja sie zamartwiałem myslałem jak to bedzie ale powoli daje sobie rade tylko boje sie jednego samotnosci;/
przykro mi bardzo, ze musisz to przezywac ale nie potrafie zrozumiec tego, ze po tym wszystkim co zrobil to nadal jezdzisz do niego. Nie pozwol na to zeby tak Cie traktowal. Zacznij go olewac, zerwij kontakt to moze w koncu sie obudzi
Kurcze często mam chwile słabości i już chcę do niego napisać, ale wiem, że to tylko pogorszy sprawę, bo on odbiera to moje odzywanie się tak, że przyznaje się do winy, że zrozumiałam swój błąd (czyli chyba to, że nie powinnam pytać o niektóre rzeczy, że mówie mu ze jest mi przykro że nie chce wziąć ze mna ślubu tak jak to było przed ciążą planowane- gdyż właśnie po takich rzeczach wychodzi i jedzie do domu). A ja nie czuje się winna, czuje się totalnie opuszczona, ciagle mam nadzieję ze może przejrzy na oczy, że zacznie się normalnie zachowywać i okazywać mi szacunek i zainteresowanie, ale jest tylko gorzej. Nie wiem już jak odciągnąć myśli od tego wszystkiego...
Czuje się oszukana, to było planowane dziecko, przez prawie rok wmawiał mi, że rodzina to jego największe marzenie- sam jest po rozwodzie, bo rzekomo zona go zdradziła, (ale teraz już sama nie wiem jaka była prawdziwa przyczyna rozpadu tego związku jak widze jego zachowanie), że tak przeżywa fakt ze córka nie jest z nim tylko z nią, widziałam jak z żalem patrzy na szczęśliwe rodziny z dziecmi, zawsze dochodziliśmy do porozumienia, mówił, że tylko zdrada może nas rozdzielić, a gdy zaszłam w ciąże (dość długo wyczekiwaną) to jakby łomem dostał w głowe. Jest okrutny do granic możliwości. Wychodzi i jedzie do domu (mieszka z mama i siostrą, która z resztą jeszcze go popiera, to pod jej wpływem zmienił wszystkie plany np. te związane ze slubem). Jestem załamana. Czuje że zniszczył mi życie opowiadając jakieś bajki. Nie rozumiem też jak on może robić to własnemu dziecku, które tak chciał, teraz w ogole się nie interesuje przebiegiem ciąży. A nawet zapowiedział mi już, że na pewno nie będziemy się dogadywać polubownie dla dobra dziecka. Mam wrażenie że dla niego celem zycia nie jest rodzina tylko walka z kimś, chęć zemsty niewiadomo za co i wmawianie sobie ze to on jest ofiarą.
22 2013-07-03 08:26:14 Ostatnio edytowany przez byćkobietą (2013-07-03 08:27:22)
ciąg dalszy tej paranoi... ostatnia sobota.. ja jestem u siebie w domu, przygotowuje się do zajęć. On jest u siebie, wszystko jest OK. godziny późnego popołudnia ON idzie na ryby. (ja- Ok, czemu nie) jednak po paru godzinach przestaje się odzywać. Mija 22, nadal nic.. ja nie mogę spać, denerwuje się ( jestem w 24 tygodniu ciąży). On nadal nie odbiera tel. Rano jadę do szkoły, nadal poddenerwowana bo się nie odezwał. dowiaduje się od jego ojca ,że cała noc go nie było w domu. Myślałam o najgorszym... ale okazało się jak zwykle, cała noc spędził przy piciu z kolegami. Nie przyznał się do tego ale przecież wiem (skłamał, że wrócił z ryb o 3 w nocy).
Prawdziwy dramat dopiero zaczął się gdy przyjechałam do niego po szkole. Godzina 20. Wiedział ,ze przyjadę bo mu pisałam, a mimo to gdy weszłam do jego pokoju leżał zalany. Popisany, w jego bluzie znalazłam dwie lufki (palił marihuanę). Nie wiedziałam co zrobić. Obudziłam go i pierwsze co usłyszałam to "zostaw mnie kur**" . Pytałam gdzie był w nocy, dlaczego znowu pił, dlaczego znowu mi to robi... jedyne co miał do powiedzenia to pokazanie mi środkowego palca. Zaczęliśmy się kłócić, dostał w twarz. Mówił wiele przykrych rzeczy " ty gruba krowo", "nienawidzę cię", "to nie moje dziecko, pewnie się puściłaś" ... i wiele, wiele więcej. W pewnym momencie też mnie uderzył. Ręką w głowę, kopnął w plecy upadłam na szkło, parokrotnie uderzył mnie spodniami w których miał gruby pasek... wtedy dopiero bolało. Myślałam wtedy, ze jak cos się stanie mojemu dziecku go chyba zamorduje.
Przyjechali po mnie rodzice. Przestałam odbierać od niego telefon. To już na prawdę koniec.
On szybko się pocieszył już dzień po tym całym zdarzeniu pisał do jakiś 40stek, że chętnie się z nimi umówi.
Dla mnie jest skończony. Teraz liczy się dla mnie tylko moje dziecko.
masz racje. po co Ci taki dupek ktory Cie nie szanuje. Przeciez w przyszlosci napewno by bil tez dziecko. Za jakis czas bedziesz sie cieszyla ze tak to wlasnie wszystko sie skonczylo. On nie zasluguje na Was ani na Wasza milosc.
Mam nadzieje, że za parę miesięcy, lat powiem ,ze podjęłam dobrą decyzje i kto wie może pokocham kiedyś kogoś ze wzajemnością i będziemy szczęśliwi.
zawsze powtarzam, że najpierw ślub a potem ciąża.
Czuje się oszukana, to było planowane dziecko, przez prawie rok wmawiał mi, że rodzina to jego największe marzenie- sam jest po rozwodzie, bo rzekomo zona go zdradziła, (ale teraz już sama nie wiem jaka była prawdziwa przyczyna rozpadu tego związku jak widze jego zachowanie)
pewnie taki, że zona nie wytrzymała z idiotą i się rozwiodła
Wychodzi i jedzie do domu (mieszka z mama i siostrą, która z resztą jeszcze go popiera, to pod jej wpływem zmienił wszystkie plany np. te związane ze slubem). Jestem załamana.
to teraz już wiesz dlaczego żona rozwiodła się z nim, bo to jest niedojrzaly emocjonalnie, nieodpowiedzialny i nieopępowiony dupek, który nie nadaje się do życia w małżeństwie.
Owszem, chociaż jak tak patrzę dookoła siebie, to i małżeństwo obecnie niczego nie gwarantuje. Znam przypadki, gdzie ciąża przytrafiła się po miesiącu czasu i do dziś są kochającym się małżeństwem z 10letnim stażem. A i takie gdzie byli w małżeństwie, starali się kilka lat o dziecko, a za jakiś czas on odszedł do młodszej. Tu podjęliśmy decyzję, mieliśmy konkretne plany. Wspierał mnie w staraniach (chodził ze mną do ginekologa na zwykłą kontrolną wizytę, żebym nie musiała sama iść, upierał się przy tym, a teraz gdy mówie mu że mam wizytę, że będę miała ważne usg, to ona na to "no i co może mam wziąć wolne, żeby z Tobą iść). Nie odzywa się do mnie, dopóki to ja nie wyżebrzę zainteresowania. Nie pyta nawet o wyniki badań, usg, dopóki sama mu nie opowiem (chociaż i tak widać że go to nie interesuje). Widziałam jaki ma stosunek do dzieci, jak go uwiera to że nie ma własnej prawdziwej rodziny.
Mam wrażenie, że większość facetów to słabe istoty, pozbawione odpowiedzialności za swoje decyzje. A ja sobie teraz pluję w twarz jak mogłam dać się tak oszukać. Z resztą wszystkie osoby z mojego otoczenia, które go znają są w szoku. Facet 37-letni. Ciężko to przetrawić. A najbardziej szkoda mi dziecka, gdyż tatuś cały czas o nim mówił, gdy sytuacja była hipotetyczna, gdy go jeszcze nie było, a teraz nie wspomina ani słowa, nie wykazuje cienia zainteresowania. Co za czasy..