netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Chodziło mu tylko o seks?

11 odpowiedzi4 090 wyświetleńzałożony przez sarkaax, 19.05.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Chodziło mu tylko o seks?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 12 ]

1

Temat: Chodziło mu tylko o seks?

Czytam to forum od jakiegoś czasu, ale dopiero teraz zdecydowalam się na założenie nowego wątku i rejestracji, tak więc witam wszystkich i zapraszam do dyskusji ...


Jakiś czas temu poznałam wspaniałego(przynajmniej wtedy mi się tak wydawało) faceta, był to mój pierwszy poważny związek, pierwszy partner seksualny również. Co prawda starszy o prawie 10 lat, ale było cudownie, jeszcze nigdy nie czułam się przy kimś tak dobrze jak z nim... Od początku znajomości wiedzialam, ze ma bardzo odpowiedzialną prace, ciagle na walizkach, podswiadomie czułam, że ta relacja oparta jest na fizyczności, ale nie mogłam i nie chcialam tego kończyc. Spotykalismy sie na początku codziennie, poźniej coraz rzadziej, ale przez caly czas pisaliśmy ze sobą, ja potulnie czekalam az w koncu go zobacze,marzylam tylko o nim. Jestem dość wybuchową, energiczną osobą, a on- nieśmialy, sluchający kolegów, był dla mnie pewnego rodzaju wyzwaniem, wiedzialam że go w jakis sposób dowartosciowuje, nie chcialam sie angażować uczuciowo, no ale stało sie. Nie mamy kontaktu od 20 dni. W ostatniej wiadomości napisał mi że był ze mną tylko dlatego że lubi blondynki... Myslałam że padne ... Odpisalam mu 3 dni temu i dokladnie wtedy usunął swoje konto pocztowe. Pomyslałam- no okay, trudno się mowi, jego strata, ale dalej o nim marze, chociaż wiem ze to nie ma sensu. Poradźcie, jak zapomniec i zacząć trzeźwo myslec? Jeszcze nigdy tak sie nie czulam...

2

Odp: Chodziło mu tylko o seks?

Na takie zachowanie brak mi słów. Miałaś po prostu pecha i mam nadzieję, że spotka go kara! Według mnie potraktował Cię jako zabawkę i najlepszym sposobem na to jest po prostu się zdenerwować na niego i spróbuj sobie go w swojej głowie uprzykrzyć!

3

Odp: Chodziło mu tylko o seks?

Jestem sobie winna, ale trudno, trzeba usunąć go z glowy i olać. Najbardziej boli mnie to że chamsko usunął maila po przeczytaniu mojej wiadomości, bez zadnej odpowiedzi, niczego. A ja durna myślałam że jest zajęty pracą ! Dużo w zyciu przezylam, otworzylam sie przed nim , jest jedyną osoba ktora wie o tym , co mnie spotkało w życiu, dlatego tym bardziej mnie to dotkneło.

4

Odp: Chodziło mu tylko o seks?
sinnerssmile napisał/a:

Na takie zachowanie brak mi słów. Miałaś po prostu pecha i mam nadzieję, że spotka go kara! Według mnie potraktował Cię jako zabawkę i najlepszym sposobem na to jest po prostu się zdenerwować na niego i spróbuj sobie go w swojej głowie uprzykrzyć!

Autorka sama pisała, że nie chciała się angażować uczuciowo ale jakoś tak wyszło więc po części sama się naraziła na takie traktowanie.

Może różnica wieku miała jakieś znaczenie, co jak co ale dla 30 letniego faceta 20 to raczej gówniara (bez urazy oczywiście)


Skąd wiesz, że usunął maila?

5

Odp: Chodziło mu tylko o seks?
agnik napisał/a:
sinnerssmile napisał/a:

Na takie zachowanie brak mi słów. Miałaś po prostu pecha i mam nadzieję, że spotka go kara! Według mnie potraktował Cię jako zabawkę i najlepszym sposobem na to jest po prostu się zdenerwować na niego i spróbuj sobie go w swojej głowie uprzykrzyć!

Autorka sama pisała, że nie chciała się angażować uczuciowo ale jakoś tak wyszło więc po części sama się naraziła na takie traktowanie.

Może różnica wieku miała jakieś znaczenie, co jak co ale dla 30 letniego faceta 20 to raczej gówniara (bez urazy oczywiście)


Skąd wiesz, że usunął maila?

Na poczcie gmail jest mozliwosc sprawdzenia, czy dane konto istnieje, zresztą dostalam maila zwrotnego, ze konto zostalo usuniete dzien po tym jak dostal wiadomosc. No trudno, życie. Ja nie żałuje, ale mógł załatwic to inaczej.

6

Odp: Chodziło mu tylko o seks?
sarkaax napisał/a:
agnik napisał/a:
sinnerssmile napisał/a:

Na takie zachowanie brak mi słów. Miałaś po prostu pecha i mam nadzieję, że spotka go kara! Według mnie potraktował Cię jako zabawkę i najlepszym sposobem na to jest po prostu się zdenerwować na niego i spróbuj sobie go w swojej głowie uprzykrzyć!

Autorka sama pisała, że nie chciała się angażować uczuciowo ale jakoś tak wyszło więc po części sama się naraziła na takie traktowanie.

Może różnica wieku miała jakieś znaczenie, co jak co ale dla 30 letniego faceta 20 to raczej gówniara (bez urazy oczywiście)


Skąd wiesz, że usunął maila?

Na poczcie gmail jest mozliwosc sprawdzenia, czy dane konto istnieje, zresztą dostalam maila zwrotnego, ze konto zostalo usuniete dzien po tym jak dostal wiadomosc. No trudno, życie. Ja nie żałuje, ale mógł załatwic to inaczej.

Czeste zachowanie mężczyzń , pobawił sie i finito , albo juz znalazł ciekawszy obiekt , albo sie mu juz znudziłas.. Przykre , ale prawdziwe , faceci po prostu wolą zniknąć niż wysłuchiwac wymówek , pretensji i błagań. A On to typowy zaliczacz , szkoda ,że trafia sie na takich , ale cóż jestess bogatsza o doswiadzcenie z Nim i masz nauczkę ,że nie można wierzyc i otwierac sie tylko dlatego ,że wydaje sie wszystko takie cudowne..Trzeba czasu ,żeby zaufac i sie przekonać czy Ktoś nami nie manipuluje i bawi sie Naszym kosztem..Zapomnij ta historiie i idż do przodu..

7

Odp: Chodziło mu tylko o seks?
hera.1 napisał/a:
sarkaax napisał/a:
agnik napisał/a:

Autorka sama pisała, że nie chciała się angażować uczuciowo ale jakoś tak wyszło więc po części sama się naraziła na takie traktowanie.

Może różnica wieku miała jakieś znaczenie, co jak co ale dla 30 letniego faceta 20 to raczej gówniara (bez urazy oczywiście)


Skąd wiesz, że usunął maila?

Na poczcie gmail jest mozliwosc sprawdzenia, czy dane konto istnieje, zresztą dostalam maila zwrotnego, ze konto zostalo usuniete dzien po tym jak dostal wiadomosc. No trudno, życie. Ja nie żałuje, ale mógł załatwic to inaczej.

Czeste zachowanie mężczyzń , pobawił sie i finito , albo juz znalazł ciekawszy obiekt , albo sie mu juz znudziłas.. Przykre , ale prawdziwe , faceci po prostu wolą zniknąć niż wysłuchiwac wymówek , pretensji i błagań. A On to typowy zaliczacz , szkoda ,że trafia sie na takich , ale cóż jestess bogatsza o doswiadzcenie z Nim i masz nauczkę ,że nie można wierzyc i otwierac sie tylko dlatego ,że wydaje sie wszystko takie cudowne..Trzeba czasu ,żeby zaufac i sie przekonać czy Ktoś nami nie manipuluje i bawi sie Naszym kosztem..Zapomnij ta historiie i idż do przodu..

Dokładnie- następnym razem nie bede szukac "guza" . Dziekuje za wszystkie odp.

8

Odp: Chodziło mu tylko o seks?

Hej dziewczyny! Mam nadzieje ze nie będziecie mi miały za złe jeśli wrzucę tu swoją historię...Mam 26 lat, trzy lata temu byłam narzeczoną swojego normalnego chłopaka, który był dobrym człowiekiem. Zaplanowane wesele zresztą zaplanowane całe życie. Pierwszy dzień w nowej pracy...zobaczyłam go, mojego szefa i domyślałam się jakim jest typem mimo to pojawiło się dziwne uczucie że będzie miał wpływ na moje życie...szybko odgoniłam te myśli! Jak to w korporacjach bywa bardzo szybko dowiedziałam się od życzliwych że G jest 11 lat ode mnie starszy, rozwodnik, dwójka dzieci i najsłynniejszy kobieciarz w firmie, tą miał tamtą miał itd...poczułam dziwną nienawiść. Po kilku miesiącach zaczął smolić do mnie cholewki w pracy, pomyślałam wtedy hola hola źle trafiłeś a ja nie będę kolejną do kolekcji. Był bardzo przystojny, podobał się kobietą i uwielbiał je podrywać...czułam do niego pogardę..seksista! Opowiadałam mojemu facetowi jakim idiotą i dupkiem jest mój szef. Nie pamiętam kiedy przyśnił mi się pierwszy raz...pomyślałam idiotka ale przyłapałam się na tym, że coraz częściej o nim myślałam. Wszystkie jego głupie zaloty odrzucałam z pogardą ale serce jakoś dziwnie mi biło. Pamiętam jak dziś ten dzień. Wracałam z pracy.Dźwięk tel. Sms. Jaki on jest bezczelny pomyślałam... napisał do mnie. Głupoty coś tam o kawie itd. Odpisałam! Nie wiem dlaczego. Zaczęliśmy pisać ze sobą o wszystkim i o niczym ale w pracy zachowaliśmy dystans. Umówiłam się z nim. Coś strasznie mnie do niego ciągnęło. Spędziliśmy miły wieczór ja się trochę ubzdryngoliłam opowiedziałam mu cała historie życia i moje plany na przyszłość. On oczywiście nie pił, prowadził. Miałam straszną ochotę go pocałować zachowywałam się jak kretynka ale nie wykorzystał tego. Zawiózł mnie grzecznie do domu. Od tego spotkania wszystko sie zaczęło. Długie rozmowy, ciągłe smsy, spotkania. Zaprosił  mnie do siebie i stało się. Kochałam się z nim i pomyślałam że dałam się podejść jak dziecko. Byłam kolejną w kolekcji, zdradzałam swojego faceta, okłamywałam rodziców kiedy spędzałam z nim noce. Najgorsze było to ze go kochałam. Prosił mnie żebym zostawiła faceta, zamieszkała z nim..w pracy zaczął okazywać mi zbyt dużo uwagi...oj nie podobało się to innym. Zwodziłam go. Mówiłam mu że zostawię narzeczonego, że potrzebuję czasu ale dobrze wiedziałam , że nie odważne się na to. Wychowałam się w porządnej rodzinie. Nigdy by mi tego nie wybaczyli. Mój A był dla mnie zawsze bardzo dobry ale z czasem wszystko zaczęło mi w nim przeszkadzać, zaczęłam się brzydzić własnym facetem, ciągle go oszukiwałam. Jestem potworem. Wyrzuty sumienia nie dawały mi żyć. G stał się wręcz natarczywy, nalegał żebym zostawiła A. Znał nasz układ ale nie chciał dzielić się z innym facetem. To co przeżyliśmy razem to było cudowne. Idealnie do siebie pasowaliśmy...jak ja go kochałam. Cała sytuacja bardzo mnie męczyła. Byłam egoistką. Okazało się, że G męczyło o jeszcze bardziej bo skończył ze mną. Powiedział, że nie chce być kochankiem i to koniec. Boże jak ja ciężko płakałam...myślałam że blefuję zaczęłam do niego dzwonić...odebrała kobieta. Serce pękło mi na milion kawałków. Życie straciło sens ale przecież miałam A, plany na przyszłość. Musiałam oglądać go codziennie w pracy widziałam jak rechocze z innymi widziałam też kobiety z którymi przyjeżdża do pracy. Nienawidziłam go tak bardzo jak go kochałam. Schudłam chyba 7 kg, każde wyjście do pracy było koszmarem.Musiałam o nim zapomnieć. Zaczęłam nalegać żebyśmy przyspieszyli ślub z A. W pracy unikałam G jak mogłam próbowałam sprawiać wrażenie szczęśliwej. To właśnie go bolało. Im częściej sie uśmiechałam tym częściej dostawałam reprymendę od szefa kiedy rozmawiałam z innym facetem potrafił zabrać mi pręmie. Zaczął pastwic sie nade mną. Któregoś dnia nie wytrzymałam wyrzygałam mu bardzo wiele wiedziałam ze to mobbing i powiedziałam że pojde z ty do dyrekcji. Widziałam jego złość ludzie w około stali z otwartymi ustami.Na drugi dzień w pracy powiedział mi że mnie kocha...rozpłakałam sie. Poprosił o spotkanie, a ja jak ćma do światła...zgodziłam się. Patrzyłam na jego kanapę i wyobrażałam sobie kobiety którymi się tutaj opiekował...łzy napłynęły mi do oczu. Prawie pobiłam go gdy próbował mnie dotknąć, brzydzę się tobą powtarzałam mu codziennie.Kochałam go. Wiedziałam wtedy że muszę porozmawiać z A ale nie potrafiłam. Pamiętam dzień kiedy uklęk przede mną w pracy Ci, którzy to widzieli znienawidzili mnie na amen. W pracy nie miałam życia. Zbliżała się Wielkanoc, patrzyłam na A i już wiedziałam co dalej będzie. Poprosiłam, żeby wyszedł z mojego domu powiedziałam ,ze nie chce z nim być. Nie wiedział co się dzieje, wyszedł. Mama patrzyła na mnie zdezorientowana. Powiedziałam:" mamo wyprowadzam sie". Myślała, że mi odbiło. Zadzwoniłam do G. Zostawiłam wszystko, znajdzie się dla mnie miejsce u Ciebie-powiedziałam. Nie wierzył. Cztery dni później w wielki czwartek siedziałam w dostawczym aucie razem z moim dobytkiem. Byłam przerażona. Tel się nie kończyły raz rodzice, raz rodzeństwo potem znów A. Wytłumaczyłam mamie przez tel. Była w szoku. Byłam pewna, ze rodzice mi nie wybaczą...wybaczyli. Z A nigdy już się nie zobaczyłam, nie miałam odwagi. Skrzywdziłam go strasznie ale on tez nie walczył o mnie.W pracy ludzie mnie nienawidzili.Zakłady trwały...kiedy G kopnie mnie w dupę. Zmieniłam pracę. Minęły dwa lata, szczęśliwe lata. Jestem z człowiekiem, którego kocham noszę pod sercem dziecko...nasze dziecko. Moje szczęście zakłócają inne problemy...uroki życia z rozwodnikiem, który ma już dzieci i byłą żonę która nienawidzi mnie i mojego dziecka...Ale o tym innym razem jeśli będziecie chciały usłyszeć. Przepraszam za tak długi post.

9

Odp: Chodziło mu tylko o seks?
Sasana86 napisał/a:

Hej dziewczyny! Mam nadzieje ze nie będziecie mi miały za złe jeśli wrzucę tu swoją historię...Mam 26 lat, trzy lata temu byłam narzeczoną swojego normalnego chłopaka, który był dobrym człowiekiem. Zaplanowane wesele zresztą zaplanowane całe życie. Pierwszy dzień w nowej pracy...zobaczyłam go, mojego szefa i domyślałam się jakim jest typem mimo to pojawiło się dziwne uczucie że będzie miał wpływ na moje życie...szybko odgoniłam te myśli! Jak to w korporacjach bywa bardzo szybko dowiedziałam się od życzliwych że G jest 11 lat ode mnie starszy, rozwodnik, dwójka dzieci i najsłynniejszy kobieciarz w firmie, tą miał tamtą miał itd...poczułam dziwną nienawiść. Po kilku miesiącach zaczął smolić do mnie cholewki w pracy, pomyślałam wtedy hola hola źle trafiłeś a ja nie będę kolejną do kolekcji. Był bardzo przystojny, podobał się kobietą i uwielbiał je podrywać...czułam do niego pogardę..seksista! Opowiadałam mojemu facetowi jakim idiotą i dupkiem jest mój szef. Nie pamiętam kiedy przyśnił mi się pierwszy raz...pomyślałam idiotka ale przyłapałam się na tym, że coraz częściej o nim myślałam. Wszystkie jego głupie zaloty odrzucałam z pogardą ale serce jakoś dziwnie mi biło. Pamiętam jak dziś ten dzień. Wracałam z pracy.Dźwięk tel. Sms. Jaki on jest bezczelny pomyślałam... napisał do mnie. Głupoty coś tam o kawie itd. Odpisałam! Nie wiem dlaczego. Zaczęliśmy pisać ze sobą o wszystkim i o niczym ale w pracy zachowaliśmy dystans. Umówiłam się z nim. Coś strasznie mnie do niego ciągnęło. Spędziliśmy miły wieczór ja się trochę ubzdryngoliłam opowiedziałam mu cała historie życia i moje plany na przyszłość. On oczywiście nie pił, prowadził. Miałam straszną ochotę go pocałować zachowywałam się jak kretynka ale nie wykorzystał tego. Zawiózł mnie grzecznie do domu. Od tego spotkania wszystko sie zaczęło. Długie rozmowy, ciągłe smsy, spotkania. Zaprosił  mnie do siebie i stało się. Kochałam się z nim i pomyślałam że dałam się podejść jak dziecko. Byłam kolejną w kolekcji, zdradzałam swojego faceta, okłamywałam rodziców kiedy spędzałam z nim noce. Najgorsze było to ze go kochałam. Prosił mnie żebym zostawiła faceta, zamieszkała z nim..w pracy zaczął okazywać mi zbyt dużo uwagi...oj nie podobało się to innym. Zwodziłam go. Mówiłam mu że zostawię narzeczonego, że potrzebuję czasu ale dobrze wiedziałam , że nie odważne się na to. Wychowałam się w porządnej rodzinie. Nigdy by mi tego nie wybaczyli. Mój A był dla mnie zawsze bardzo dobry ale z czasem wszystko zaczęło mi w nim przeszkadzać, zaczęłam się brzydzić własnym facetem, ciągle go oszukiwałam. Jestem potworem. Wyrzuty sumienia nie dawały mi żyć. G stał się wręcz natarczywy, nalegał żebym zostawiła A. Znał nasz układ ale nie chciał dzielić się z innym facetem. To co przeżyliśmy razem to było cudowne. Idealnie do siebie pasowaliśmy...jak ja go kochałam. Cała sytuacja bardzo mnie męczyła. Byłam egoistką. Okazało się, że G męczyło o jeszcze bardziej bo skończył ze mną. Powiedział, że nie chce być kochankiem i to koniec. Boże jak ja ciężko płakałam...myślałam że blefuję zaczęłam do niego dzwonić...odebrała kobieta. Serce pękło mi na milion kawałków. Życie straciło sens ale przecież miałam A, plany na przyszłość. Musiałam oglądać go codziennie w pracy widziałam jak rechocze z innymi widziałam też kobiety z którymi przyjeżdża do pracy. Nienawidziłam go tak bardzo jak go kochałam. Schudłam chyba 7 kg, każde wyjście do pracy było koszmarem.Musiałam o nim zapomnieć. Zaczęłam nalegać żebyśmy przyspieszyli ślub z A. W pracy unikałam G jak mogłam próbowałam sprawiać wrażenie szczęśliwej. To właśnie go bolało. Im częściej sie uśmiechałam tym częściej dostawałam reprymendę od szefa kiedy rozmawiałam z innym facetem potrafił zabrać mi pręmie. Zaczął pastwic sie nade mną. Któregoś dnia nie wytrzymałam wyrzygałam mu bardzo wiele wiedziałam ze to mobbing i powiedziałam że pojde z ty do dyrekcji. Widziałam jego złość ludzie w około stali z otwartymi ustami.Na drugi dzień w pracy powiedział mi że mnie kocha...rozpłakałam sie. Poprosił o spotkanie, a ja jak ćma do światła...zgodziłam się. Patrzyłam na jego kanapę i wyobrażałam sobie kobiety którymi się tutaj opiekował...łzy napłynęły mi do oczu. Prawie pobiłam go gdy próbował mnie dotknąć, brzydzę się tobą powtarzałam mu codziennie.Kochałam go. Wiedziałam wtedy że muszę porozmawiać z A ale nie potrafiłam. Pamiętam dzień kiedy uklęk przede mną w pracy Ci, którzy to widzieli znienawidzili mnie na amen. W pracy nie miałam życia. Zbliżała się Wielkanoc, patrzyłam na A i już wiedziałam co dalej będzie. Poprosiłam, żeby wyszedł z mojego domu powiedziałam ,ze nie chce z nim być. Nie wiedział co się dzieje, wyszedł. Mama patrzyła na mnie zdezorientowana. Powiedziałam:" mamo wyprowadzam sie". Myślała, że mi odbiło. Zadzwoniłam do G. Zostawiłam wszystko, znajdzie się dla mnie miejsce u Ciebie-powiedziałam. Nie wierzył. Cztery dni później w wielki czwartek siedziałam w dostawczym aucie razem z moim dobytkiem. Byłam przerażona. Tel się nie kończyły raz rodzice, raz rodzeństwo potem znów A. Wytłumaczyłam mamie przez tel. Była w szoku. Byłam pewna, ze rodzice mi nie wybaczą...wybaczyli. Z A nigdy już się nie zobaczyłam, nie miałam odwagi. Skrzywdziłam go strasznie ale on tez nie walczył o mnie.W pracy ludzie mnie nienawidzili.Zakłady trwały...kiedy G kopnie mnie w dupę. Zmieniłam pracę. Minęły dwa lata, szczęśliwe lata. Jestem z człowiekiem, którego kocham noszę pod sercem dziecko...nasze dziecko. Moje szczęście zakłócają inne problemy...uroki życia z rozwodnikiem, który ma już dzieci i byłą żonę która nienawidzi mnie i mojego dziecka...Ale o tym innym razem jeśli będziecie chciały usłyszeć. Przepraszam za tak długi post.

skąd wiesz, że jego była żona cię nienawidzi? mówila ci to czy sobie tylko ubzurałas? przecież rozwiedli się zanim on poznal ciebie. moża jego byla żona już od dawna jest szczęsliwa z innym facetem.

10

Odp: Chodziło mu tylko o seks?
sarkaax napisał/a:

Czytam to forum od jakiegoś czasu, ale dopiero teraz zdecydowalam się na założenie nowego wątku i rejestracji, tak więc witam wszystkich i zapraszam do dyskusji ...


Jakiś czas temu poznałam wspaniałego(przynajmniej wtedy mi się tak wydawało) faceta, był to mój pierwszy poważny związek, pierwszy partner seksualny również. Co prawda starszy o prawie 10 lat, ale było cudownie, jeszcze nigdy nie czułam się przy kimś tak dobrze jak z nim... Od początku znajomości wiedzialam, ze ma bardzo odpowiedzialną prace, ciagle na walizkach, podswiadomie czułam, że ta relacja oparta jest na fizyczności, ale nie mogłam i nie chcialam tego kończyc. Spotykalismy sie na początku codziennie, poźniej coraz rzadziej, ale przez caly czas pisaliśmy ze sobą, ja potulnie czekalam az w koncu go zobacze,marzylam tylko o nim. Jestem dość wybuchową, energiczną osobą, a on- nieśmialy, sluchający kolegów, był dla mnie pewnego rodzaju wyzwaniem, wiedzialam że go w jakis sposób dowartosciowuje, nie chcialam sie angażować uczuciowo, no ale stało sie. Nie mamy kontaktu od 20 dni. W ostatniej wiadomości napisał mi że był ze mną tylko dlatego że lubi blondynki... Myslałam że padne ... Odpisalam mu 3 dni temu i dokladnie wtedy usunął swoje konto pocztowe. Pomyslałam- no okay, trudno się mowi, jego strata, ale dalej o nim marze, chociaż wiem ze to nie ma sensu. Poradźcie, jak zapomniec i zacząć trzeźwo myslec? Jeszcze nigdy tak sie nie czulam...

Doświadczyłam podobnej sytuacji. Pół roku poświęciłam komuś kto ciągle zasłaniał się swoją ważną pracą. Ja wierzyłam. Po pół roku napisał mi tylko sms o treści "wygasło" - jak dzieciak. A facet ma 35 lat. Ja mam 27. Jego zachowanie - bez komentarza.

11

Odp: Chodziło mu tylko o seks?
Sasana86 napisał/a:

Hej dziewczyny! Mam nadzieje ze nie będziecie mi miały za złe jeśli wrzucę tu swoją historię...Mam 26 lat, trzy lata temu byłam narzeczoną swojego normalnego chłopaka, który był dobrym człowiekiem. Zaplanowane wesele zresztą zaplanowane całe życie. Pierwszy dzień w nowej pracy...zobaczyłam go, mojego szefa i domyślałam się jakim jest typem mimo to pojawiło się dziwne uczucie że będzie miał wpływ na moje życie...szybko odgoniłam te myśli! Jak to w korporacjach bywa bardzo szybko dowiedziałam się od życzliwych że G jest 11 lat ode mnie starszy, rozwodnik, dwójka dzieci i najsłynniejszy kobieciarz w firmie, tą miał tamtą miał itd...poczułam dziwną nienawiść. Po kilku miesiącach zaczął smolić do mnie cholewki w pracy, pomyślałam wtedy hola hola źle trafiłeś a ja nie będę kolejną do kolekcji. Był bardzo przystojny, podobał się kobietą i uwielbiał je podrywać...czułam do niego pogardę..seksista! Opowiadałam mojemu facetowi jakim idiotą i dupkiem jest mój szef. Nie pamiętam kiedy przyśnił mi się pierwszy raz...pomyślałam idiotka ale przyłapałam się na tym, że coraz częściej o nim myślałam. Wszystkie jego głupie zaloty odrzucałam z pogardą ale serce jakoś dziwnie mi biło. Pamiętam jak dziś ten dzień. Wracałam z pracy.Dźwięk tel. Sms. Jaki on jest bezczelny pomyślałam... napisał do mnie. Głupoty coś tam o kawie itd. Odpisałam! Nie wiem dlaczego. Zaczęliśmy pisać ze sobą o wszystkim i o niczym ale w pracy zachowaliśmy dystans. Umówiłam się z nim. Coś strasznie mnie do niego ciągnęło. Spędziliśmy miły wieczór ja się trochę ubzdryngoliłam opowiedziałam mu cała historie życia i moje plany na przyszłość. On oczywiście nie pił, prowadził. Miałam straszną ochotę go pocałować zachowywałam się jak kretynka ale nie wykorzystał tego. Zawiózł mnie grzecznie do domu. Od tego spotkania wszystko sie zaczęło. Długie rozmowy, ciągłe smsy, spotkania. Zaprosił  mnie do siebie i stało się. Kochałam się z nim i pomyślałam że dałam się podejść jak dziecko. Byłam kolejną w kolekcji, zdradzałam swojego faceta, okłamywałam rodziców kiedy spędzałam z nim noce. Najgorsze było to ze go kochałam. Prosił mnie żebym zostawiła faceta, zamieszkała z nim..w pracy zaczął okazywać mi zbyt dużo uwagi...oj nie podobało się to innym. Zwodziłam go. Mówiłam mu że zostawię narzeczonego, że potrzebuję czasu ale dobrze wiedziałam , że nie odważne się na to. Wychowałam się w porządnej rodzinie. Nigdy by mi tego nie wybaczyli. Mój A był dla mnie zawsze bardzo dobry ale z czasem wszystko zaczęło mi w nim przeszkadzać, zaczęłam się brzydzić własnym facetem, ciągle go oszukiwałam. Jestem potworem. Wyrzuty sumienia nie dawały mi żyć. G stał się wręcz natarczywy, nalegał żebym zostawiła A. Znał nasz układ ale nie chciał dzielić się z innym facetem. To co przeżyliśmy razem to było cudowne. Idealnie do siebie pasowaliśmy...jak ja go kochałam. Cała sytuacja bardzo mnie męczyła. Byłam egoistką. Okazało się, że G męczyło o jeszcze bardziej bo skończył ze mną. Powiedział, że nie chce być kochankiem i to koniec. Boże jak ja ciężko płakałam...myślałam że blefuję zaczęłam do niego dzwonić...odebrała kobieta. Serce pękło mi na milion kawałków. Życie straciło sens ale przecież miałam A, plany na przyszłość. Musiałam oglądać go codziennie w pracy widziałam jak rechocze z innymi widziałam też kobiety z którymi przyjeżdża do pracy. Nienawidziłam go tak bardzo jak go kochałam. Schudłam chyba 7 kg, każde wyjście do pracy było koszmarem.Musiałam o nim zapomnieć. Zaczęłam nalegać żebyśmy przyspieszyli ślub z A. W pracy unikałam G jak mogłam próbowałam sprawiać wrażenie szczęśliwej. To właśnie go bolało. Im częściej sie uśmiechałam tym częściej dostawałam reprymendę od szefa kiedy rozmawiałam z innym facetem potrafił zabrać mi pręmie. Zaczął pastwic sie nade mną. Któregoś dnia nie wytrzymałam wyrzygałam mu bardzo wiele wiedziałam ze to mobbing i powiedziałam że pojde z ty do dyrekcji. Widziałam jego złość ludzie w około stali z otwartymi ustami.Na drugi dzień w pracy powiedział mi że mnie kocha...rozpłakałam sie. Poprosił o spotkanie, a ja jak ćma do światła...zgodziłam się. Patrzyłam na jego kanapę i wyobrażałam sobie kobiety którymi się tutaj opiekował...łzy napłynęły mi do oczu. Prawie pobiłam go gdy próbował mnie dotknąć, brzydzę się tobą powtarzałam mu codziennie.Kochałam go. Wiedziałam wtedy że muszę porozmawiać z A ale nie potrafiłam. Pamiętam dzień kiedy uklęk przede mną w pracy Ci, którzy to widzieli znienawidzili mnie na amen. W pracy nie miałam życia. Zbliżała się Wielkanoc, patrzyłam na A i już wiedziałam co dalej będzie. Poprosiłam, żeby wyszedł z mojego domu powiedziałam ,ze nie chce z nim być. Nie wiedział co się dzieje, wyszedł. Mama patrzyła na mnie zdezorientowana. Powiedziałam:" mamo wyprowadzam sie". Myślała, że mi odbiło. Zadzwoniłam do G. Zostawiłam wszystko, znajdzie się dla mnie miejsce u Ciebie-powiedziałam. Nie wierzył. Cztery dni później w wielki czwartek siedziałam w dostawczym aucie razem z moim dobytkiem. Byłam przerażona. Tel się nie kończyły raz rodzice, raz rodzeństwo potem znów A. Wytłumaczyłam mamie przez tel. Była w szoku. Byłam pewna, ze rodzice mi nie wybaczą...wybaczyli. Z A nigdy już się nie zobaczyłam, nie miałam odwagi. Skrzywdziłam go strasznie ale on tez nie walczył o mnie.W pracy ludzie mnie nienawidzili.Zakłady trwały...kiedy G kopnie mnie w dupę. Zmieniłam pracę. Minęły dwa lata, szczęśliwe lata. Jestem z człowiekiem, którego kocham noszę pod sercem dziecko...nasze dziecko. Moje szczęście zakłócają inne problemy...uroki życia z rozwodnikiem, który ma już dzieci i byłą żonę która nienawidzi mnie i mojego dziecka...Ale o tym innym razem jeśli będziecie chciały usłyszeć. Przepraszam za tak długi post.

Wyrachowana z Ciebie kobieta,zadałaś byłemu straszny ból,a mimo wszystko Ci się ułożyło...Myślę że wiesz co oznacza KARMA? Kiedyś możesz stać na równi z byłą żoną,bo nie buduje się szczęścia na czyimś nieszczęściu!

Posty [ 12 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Chodziło mu tylko o seks?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026