Mój były facet zostawił mnie półtora roku temu :-( tak z dnia nadzień nie podając konkretnej przyczyny. Przez okres około 2 miesięcy nie utrzymywaliśmy ze sobą żadnego kontaktu. Po tym czasie nasz kontakt się odnowił i od tej pory tkwimy jak to sam ujął w czymś pomiędzy związkiem a przyjaźnią. Czuje się z tym źle, bardzo źle. Powiedziałam mu że to mi nie odpowiada ale on na to że boi się stracić swoją wolność. Nie rozumiem tego gdyż nigdy nie ograniczałam go w żaden sposób gdy byliśmy razem ani tym bardziej teraz. Nie wiem co mam robić. Wiem, że chcę być z nim ,ale nie chcę tkwić w czymś takim jak teraz.
Podobne tematy
Rdzawa, a ja bym nie chciała być z kimś, kto potrzebuje jedynie towarzystwa, nie zamierzając wchodzić w związek. Dla mnie to wygląda na zwykłą "wygodę"... czyli coś w stylu "jesteś mi bliska, ale nie możesz mieć mi za złe tego czy tamtego, bo nie jesteśmy w związku przecież"... takie coś po prostu jest wygodne dla Twojego ex. Nie zgadzaj się na to, jak nie zmieni zdanie to go zostaw po prostu, ponieważ tracisz przez niego tylko czas, i szansę na poznanie kogoś kto chciałby być z Tobą na poważnie, a nie tylko "w połowie".
porozmawiaj z nim. Powiedz mu z nie chcesz byc jego zabawka. On nie liczy sie z Twoimi uczuciami. Przeciez nie chcesz byc tylko jego sposobem na nudę prawda? Skoro chce byc wolny to i Tobie niech da wolnosc a nie robi Ci ciagle nadzieje i wykorzystuje to ze, że nadal cos do niego czujesz...
Już mu mówiłam że czuje się jak jakaś zabaweczka na to on czy ja naprawdę tak myślę i się rozpłakał. Tylko że ja się właśnie dokładnie takie mam odczucie. Niby mu na mnie zależy, przybiega kiedy mam jakiś problem, kiedy płacze mówi że go strasznie to boli kiedy widzi moje łzy... tylko szkoda że nie dostrzega że to przez niego te łzy. Boje się mu powiedzieć żeby wybierał czy chce być zemną czy nie. Dlaczego ? Bo odpowiedź może być nie taka jaką bym chciała usłyszeć.
A może po prostu ma kogoś z kim jest? i dlatego tak się zachowuje ? ma po prostu dylemat która wybrać? znam takie sytuacje wiec może i tu trzeba rozważyć taką opcje?
Rdzawa,
on juz wybral, wiec o co chcesz go pytac? Zostawil Cie i wrocil na nowych zasadach. W ten sposob zadeklarowal swoja wizje Waszego zwiazku. Teraz on musi sie zastanowic, czy bardziej kocha Ciebie czy swoja wolnosc. Najlepiej niech sie nad tym zastanow podczas przerwy, ktora mu mozesz dac na przemyslenia. Oczywiscie, wynik moze byc rozny. Ale chcesz z nim byc w taki sposob jak teraz?
Kazde z Was ma cos do przemyslenia: on wolnosc kontra milosc (choc naprawde to zadna kontra). Ty: jego wizja zwiazku kontra jego wizja zwiazku.
Mialo byc jego wizja zwiazku kontra Twoja wizja zwiazku :-)
To przejezyczenie wiele mowi o moim zwiazku niestety :-)
Wiem że niema nikogo. Wydaje mi się nawet, że ostatnio zbliżyliśmy się do siebie na nowo. Spędzamy razem dużo czasu, dzwoni do mnie codziennie, pisze smsy i na gg... Ostatnio mi powiedział że bał się że nigdy więcej mnie już nie zobaczy (chodzi tu o sytuacje kiedy po naszym rozstaniu wyjechałam na pewien czas do siostry). Był też taki moment (całkiem niedawno) kiedy powiedziałam mu że powinniśmy urwać naszą znajomość na to on ze łzami w oczach, że nawet go nie spytałam czy on tego chce. Muszę przyznać że po tych słowach i jego minie moje serducho zmiękło. Bardzo mi na nim zależy ale dzisiaj postanowiłam coś. Do końca tego miesiąca muszę zebrać wystarczająco siły i odwagi w sobie by postawić mu ultimatum. Nie mam już siły tkwić w tym czym jestem teraz pseudo-związku. Nawet nie chcę już tak dłużej. Niech wybiera albo woli być sam albo zemną. Opcja pomiędzy mnie nie interesuje. Dziewczyny proszę pomóżcie mi wytrwać w tym postanowieniu. Proszę bądźcie szczere aż do bólu wydaje się wam że mu na mnie zależy ?
Rdzawa,
wydaje mi sie, ze mu zalezy. Moze po prostu nie jest jeszcze calkiem dojrzaly? Mozna bardzo kochac i byc nie bardzo doroslym :-)
Ile on ma lat?
Wczesniej pisalas, ze nie zabieralas mu wolnosci, a on i tak odszedl. To swiadczy o tym, ze problem z wolnoscia jest w jego glowie, a nie w realu. Wiec na planie fizycznym nic nie mozesz z tym zrobic (mam na mysli, ze tlumaczenie nic nie da), a z psychika on musi sobie poradzic sam. Ale niech wie, ze Ci ciezko, dlaczego mialby nie wiedziec o tym?
Sa duze szanse na to, ze sie Wam uda. Bede trzymac kciuki.
Nie zazdroszczę. Miałam kiedyś podobną sytuację z moim byłym, chociaż "byliśmy" ze sobą zaledwie dwa miesiące. Spotkaliśmy się po kilku latach i potem spotykaliśmy się codziennie, rozmawialiśmy przez telefon, wszystko robiliśmy razem po rozstaniu. Tylko, że bez kontaktu fizycznego. Oboje byliśmy singlami. Po jakimś czasie strasznie zbliżyliśmy się do siebie. On nie chciał związku, jednak flirtowaliśmy ze sobą. Kiedyś po alkoholu całowaliśmy się i prawie doszło do seksu. Po tym incydencie coraz częściej zakrapialiśmy nasze spotkania alkoholem, całowaliśmu się i pieściliśmy, tyle, że nigdy nie doszło do seksu. Zauroczyłam się w nim, pragnęłam czegoś więcej, a on nic z tym nie robił. To trwało rok. Coraz więcej niedopowiedzeń, mojej frustracji związanej z czekaniem na jego ruch i zmęczenie tym wszystkim. A jemu było wygodnie dowartościowywać się z powodu tego, że ja coś do niego czuję. Zaczęliśmy się strasznie kłócić, nasza bliskość była chora - mówiliśmy sobie wszystko. Aż on pochwalił mi się, że przespał się z piękną dziewczyną. Miałam złamane serce. The end.
A moim zdaniem to zwykły mazgaj i krętacz. Gra na Twoich emocjach płaczem, bo tak mu wygodniej. Gdyby naprawdę mu na Tobie zależało - byłby z Tobą, chciałby, byś była tylko jego, byłby zazdrosny. Podobasz mu się, lubi Cię, ale nie traktuje Cię poważnie. Nie daj się wykorzystywać, odpuść go sobie, zanim on odpuści Ciebie i zrani jeszcze mocniej.
Ma on prawie 26 lat i byłam jego pierwszą dziewczyną pod każdym względem. On sam mówi że nie wie czego od życia chce. O tym że jestem mu bliska chyba powinien świadczyć chociażby wczorajszy incydent kiedy po tym jak miał egzamin na prawko pierwszą rzeczą przed i po jaką zrobił to zadzwonił do mnie (do siostry i do reszty dopiero wieczorem). Mimo że oblał egzamin i jego samopoczucie było złe to chciał resztę dnia spędzić zemną bo wyczuł podczas naszej rozmowy że coś jest nie tak. Zawsze dzwoni do mnie jak wraca z pracy, jak jest mu źle, jak ma jakiś problem, czy jak coś go rozbawi. Ja też mogę na niego liczyć. Często powtarza że nie umie się na mnie złościć ni gniewać. Jeśli zaś chodzi o to że się boi stracić wolność hmmm... zupełnie tego nie rozumiem. Kiedy miał ochotę wyjść z kolegami to nie było żadnego problemu baaa... czasami nawet go namawiałam by się rozerwał. Nigdy mu niczego nie zabraniałam. Jego decyzje pozostawiałam jego sumieniu.
Na koniec coś trochę zabawnego ;-) Ostatnio zażartowałam do niego że powinien wydepilować miejsca intymne (podkreślam że tylko żartowałam) a on to faktycznie zrobił.
A moim zdaniem to zwykły mazgaj i krętacz. Gra na Twoich emocjach płaczem, bo tak mu wygodniej. Gdyby naprawdę mu na Tobie zależało - byłby z Tobą, chciałby, byś była tylko jego, byłby zazdrosny. Podobasz mu się, lubi Cię, ale nie traktuje Cię poważnie. Nie daj się wykorzystywać, odpuść go sobie, zanim on odpuści Ciebie i zrani jeszcze mocniej.
dobrze prawi!
A moim zdaniem to zwykły mazgaj i krętacz. Gra na Twoich emocjach płaczem, bo tak mu wygodniej. Gdyby naprawdę mu na Tobie zależało - byłby z Tobą, chciałby, byś była tylko jego, byłby zazdrosny. Podobasz mu się, lubi Cię, ale nie traktuje Cię poważnie. Nie daj się wykorzystywać, odpuść go sobie, zanim on odpuści Ciebie i zrani jeszcze mocniej.
Wszyscy tak mówią ;-(
tak na prawde i tak masz tylko dwa wyjscia:
albo zostajesz i sie meczysz
albo odchodzisz i sie meczysz
Roznica jest taka, ze w pierwszym przypadku to on steruje Twoim zyciem i tracisz sam a do siebie szacunek.
W drugim przypadku sama decydujesz o swoim losie i szacunek do siebie masz.
Wydaje mi się, że jego pojęcie "wolności" to możliwość posiadania kilku partnerek seksualnych w tym samym czasie (i bynajmniej nie chodzi mi o seks grupowy;P). Mogłaś mu dawać dużo wolności, gdy byliście razem, ale nie dawałaś mu wolności do umawiania się z innymi kobietami - to jasne. A teraz on bezkarnie się czuje - jak pączek w maśle. W każdej chwili może przecież zrezygnować,"przecież mówiłem,że nie wiem czego chcę od życia". To zimny drań, myślę, że prędzej czy później ucieknie. Bo gdyby chciał być z Tobą tak naprawdę, to już dawno byście wrócili do siebie na normalnych zasadach. Życzę podjęcia decyzji, dzięki której będziesz naprawdę szczęśliwa.
Hmmm... byliśmy umówieni na jutro na DZIEŃ MUZEÓW. Miałam plan, że wykorzystam okazję i z nim porozmawiam, a tu małe zaskoczenie bo zaproponował by przyłączyła się do nas jego siostra i jej chłopak. Trochę to dziwne bo od naszego rozstania widziałam ich tylko raz. Nie wiem co o tym sądzić bo byłam przekonana, że jakoś nie chwali się nikomu że się spotykamy. Co mam o tym sądzić ? Czy to może jakiś mały przełom w naszych relacjach ? Pewnie się tylko nadal łudzę. Chciałam mieć rozmowę jak najszybciej za sobą, a wychodzi na to, że muszę ją odwlec do następnego razu. Mam tylko nadzieję, ze wytrwam w swojej decyzji.
18 2013-05-17 19:56:28 Ostatnio edytowany przez bags (2013-05-17 20:01:34)
Hmmm... byliśmy umówieni na jutro na DZIEŃ MUZEÓW. Miałam plan, że wykorzystam okazję i z nim porozmawiam, a tu małe zaskoczenie bo zaproponował by przyłączyła się do nas jego siostra i jej chłopak. Trochę to dziwne bo od naszego rozstania widziałam ich tylko raz. Nie wiem co o tym sądzić bo byłam przekonana, że jakoś nie chwali się nikomu że się spotykamy. Co mam o tym sądzić? Czy to może jakiś mały przełom w naszych relacjach ? Pewnie się tylko nadal łudzę. Chciałam mieć rozmowę jak najszybciej za sobą, a wychodzi na to, że muszę ją odwlec do następnego razu. Mam tylko nadzieję, ze wytrwam w swojej decyzji.
Bez wzgledu na to, czy bylbym trzezwy czy pijany, to bym i tak sie polozyl na Twoim miejscu, opierajac swoja potrzebe na samych wypowiedziach tutaj serwowanych przez courtney.go
Wykluczajac "wspolzycie seksualne" o podlozu bigamistycznym, a takowe ironiczne sformulowanie do tego "czynu", celnie uzyl courtney w odniesieniu do niedojrzalych szantazystow emocjonalnych, jakimi sa osoby pokroju Twojego partnera. Toksyczna osobowosc jednym zdaniem tudziez slowem.
Takie towarzystwo vel "sztuczny tlok" jest mu potrzebne do pogrywania dalej na Twoich emocjach. Potrzebuje wolnych sluchaczy, by odebrac Ci prawo do konkretnej obrony siebie i uzycia mocnych argumentow na "liscia" dla niego.
Odnosnie tego, co pogrubilem w Twojej wypowiedzi, przyjmij za fundamentalna zasade, ze nie wierz w to co slyszysz i w 50% tego co widzisz, bo bedzie gral biednego zuczka, by poprzez "wspolnikow" wymusic na Tobie litosc.
Co wiecej nie wiesz co mowi im o Tobie i odwrotnie, a konfrontacja tego w realu moze Cie wprawic w szokujace oslupienie.
Zauwaz pewien paradoks, ze na kazdym kroku jestes jego dywanikiem a nie partnerka do zwiazkowych interesow. Wszystko co zalatwia nie jest Tobie po drodze. Wiec po co trajkotac z nim po proznicy? Gest Pawlowa, obrot na piecie i w ostatecznosci krotka i dosadna riposta jak lisc czy piachopiryna w nos na otrzezwienie.
Ignorancja i smiech to Twoja dewiza, zaraz po kobiecej intuicji rzecz jasna ![]()
Ciągle żyje nadzieją, że nam wyjdzie. Wiem, że to jest naiwne z mojej strony. Ciężko mi jest kiedy jest on w moim życiu ale jeszcze ciężej kiedy go w nim nie ma. Mimo tego jak mnie skrzywdził i krzywdzi wciąż go kocham. To uczucie jest tak samo mocne jak na początku. Staram się z całych sił by pozbyć się tego co do niego czuje ale nie mogę. Boje się panicznie dnia w którym przyjdzie i oznajmi mi: poznałem kogoś innego. Wiem, że taki dzień kiedyś nastąpi, a wtedy... no właśnie co wtedy ? Stanę się zbędna w jego życiu. Moja już i tak zrujnowana psychika tego nie wytrzyma. Wielu pewnie sobie myśli: on z nią tak postępuje, a ona się na to godzi. Tak, bo boje się go stracić.
Ale Ty już go straciłaś, on nie jest Twój. Możesz tylko stracić iluzję, a to wyszłoby Ci na zdrowie na dłuższą metę;) ale widzę, że jak na razie nasze argumenty do Ciebie nie docierają. Nie wiem czy nasze dalsze wypowiadanie się w tej kwestii ma sens, chyba jest jeszcze za wcześnie dla Ciebie na zdjęcie przysłowiowych klapek z oczu...
21 2013-05-17 21:57:59 Ostatnio edytowany przez LadyCampari (2013-05-17 22:01:57)
Już mu mówiłam że czuje się jak jakaś zabaweczka na to on czy ja naprawdę tak myślę i się rozpłakał.
Następnym razem powiedz mu, że TAK, naprawdę TAK SIĘ CZUJESZ z kimś kto oczekuje bliskości bez zobowiązań, ponieważ boi się utraty wolności (?) - co za bzdurne wytłumaczenie, jeśli można to w ogóle nazwać wytłumaczeniem.
Tylko że ja się właśnie dokładnie takie mam odczucie. Niby mu na mnie zależy, przybiega kiedy mam jakiś problem, kiedy płacze mówi że go strasznie to boli kiedy widzi moje łzy... tylko szkoda że nie dostrzega że to przez niego te łzy. Boje się mu powiedzieć żeby wybierał czy chce być zemną czy nie. Dlaczego ? Bo odpowiedź może być nie taka jaką bym chciała usłyszeć.
Boisz się walczyć o stabilną relację i tkwić w g*wnianej relacji, która Ci nie pasuje? To może od razu zgódź się na jakiś wolny związek z nim, tak profilaktycznie, żeby jego nie stracić, a to że stracisz szacunek do siebie samej i jednocześnie on do Ciebie również to już inna sprawa ![]()
Dla mnie sytuacja wygląda następująco: młody chłopak, chce poszaleć, jak to mówią du*a by jeszcze poskakała, ale jak będzie w związku to przygodny seksik odpada, z drugiej strony nie ma teraz nikogo, a smutno tak być samym, nie mieć z kim pogadać, do kogo się przytulić, etc, więc najlepiej odświeżyć znajomość z byłą (znane terytorium w końcu) i mieć furtkę powrotną na wypadek jakby się hulanka znudziła. Swoją drogą rozstania pt. "nie pasujemy do siebie/różnica charakterów/potrzebuję samotności" czyli takie, których powód nie jest naprawdę znany to zwykle rozstania, w których partner poznał inną osobę lub ma ochotę zmienić styl życia na bardziej frywolny i szalony.
Sama odpowiedz sobie na pytanie czy pasuje Ci bycie furtką awaryjną dla ex faceta. Wóz albo przewóz, decyzja należy do Ciebie.
Ps. On widzi, że ma Cię w szachu i jesteś zaangażowana, kiedy widzisz, że przeciwnik jest słaby to sztucznie rośniesz w siłę. Prosta zależność: im bardziej się płaszczysz tym bardziej będziesz poniżana.
A pytałaś go czy on chce kiedyś odejść od Ciebie i jak to sobie wyobraża? Mówiłaś mu, że Ty się właśnie tego boisz, że on pozna inną i Ciebie zostawi?
Bo ja czytając te posty mam wrażenie, że on jest z Tobą w normalnym związku tylko sam się boi do tego przyznać. Zależy mu na Tobie, nigdy Cię w potrzebie nie zostawił, boi się, że od niego odejdziesz, jesteś ważna dla niego, zwierzacie się sobie, jesteście sobie wierni (no chyba że w tej kwestii Cię okłamuje, ale wątpię by był aż takim śmieciem by to robił)... Tak wygląda normalny związek! Tylko on to sobie inaczej nazywa. A spytaj się go właśnie czy on wyobraża sobie kiedyś odejść od Ciebie. Przecież w normalnym związku ludzie też od siebie odchodzą. Tylko różnica jest taka, że w normalnym to ciężko im odejść, a w takim bez zobowiązań po prostu się odchodzi bez tłumaczenia. Wyjaśnij sobie z nim tą kwestię. Bo moim zdaniem wasz związek jest normalny, tylko on się boi do tego przyznać.
23 2013-05-18 13:22:23 Ostatnio edytowany przez bags (2013-05-18 13:23:20)
A pytałaś go czy on chce kiedyś odejść od Ciebie i jak to sobie wyobraża? Mówiłaś mu, że Ty się właśnie tego boisz, że on pozna inną i Ciebie zostawi?
Bo ja czytając te posty mam wrażenie, że on jest z Tobą w normalnym związku tylko sam się boi do tego przyznać.
Co Ty pieprzysz za glupoty tak delikatnie mowiac? Widzialas kiedykolwiek, zeby pijawka odlaczyla sie od swojego dawcy samoczynnie? Facet jest ewidentnie toksycznym wampirem energetycznym, ktory zywi sie teraz swoja ofiara. Poczytaj o relacjach z osobami toksycznym a dopiero potem zabieraj glos w takich sprawach jak chocby przewodni temat w tym watku.
On jest narkotykiem a Rdzawa bez urazy mowiac narkomanem w przelozeniu tego zagadnienia na Ich relacje i najwyzsza pora by sobie to uswiadomila. Ty rowniez.
Zerwanie czy tez "separacje" odbiera jak odstawienie narkotyku, ktory paradoksalnie nadaje kierunek przy wirujacych emocjach Jej partnera wzgledem Niej.
Kolokwialnie mowiac detoks pozwoli Jej stanac na nogi a ze wyjscie z takiego uzaleznienia nie jest latwe, to juz inna bajka.
Zależy mu na Tobie, nigdy Cię w potrzebie nie zostawił, boi się, że od niego odejdziesz, jesteś ważna dla niego, zwierzacie się sobie, jesteście sobie wierni (no chyba że w tej kwestii Cię okłamuje, ale wątpię by był aż takim śmieciem by to robił)... Tak wygląda normalny związek!
I znowu to co napisalem wyzej. Jesli tak dla Ciebie wyglada normalny zwiazek, no to na prawde pozostaje - o zgrozo - pozazdroscic poziomu jaki soba tutaj prezentujesz w tej kwesti. I nie tylko.
I nie rob dziewczynie wody z mozgu, bo widze, ze nie masz zielonego pojecia o tym, co sie tutaj mowi. Twoje poglady nie znajduja przelozenia w zadnym zdaniu, by w konfrontacji ich z Naszymi wypowiedziami odnosnie problemu Rdzawej, uzuskac po jak najmniejszej lini oporu znak "=".
Mój były facet zostawił mnie półtora roku temu :-( tak z dnia nadzień nie podając konkretnej przyczyny. Przez okres około 2 miesięcy nie utrzymywaliśmy ze sobą żadnego kontaktu. Po tym czasie nasz kontakt się odnowił i od tej pory tkwimy jak to sam ujął w czymś pomiędzy związkiem a przyjaźnią. Czuje się z tym źle, bardzo źle. Powiedziałam mu że to mi nie odpowiada ale on na to że boi się stracić swoją wolność. Nie rozumiem tego gdyż nigdy nie ograniczałam go w żaden sposób gdy byliśmy razem ani tym bardziej teraz. Nie wiem co mam robić. Wiem, że chcę być z nim ,ale nie chcę tkwić w czymś takim jak teraz.
Boi się stracić wolność - zatem nie chce się z Tobą wiązać. Nie odpowiada Ci ta relacja między Wami to ją zakończ, bez robienia sobie nadzieji na powrót i miłość po grób.
Więc, porozmawiałam z nim, a on złamał mi serce. Powiedziałam mu jak się czuję, a on zrobił z siebie ofiarę,
Zaskoczylas go... Wcześniej on miał kontrole nad sytuacja, a teraz wzięłas sprawy w swoje ręce. Jego ofiara zaczyna sie uwalniac... Ale dobrze zrobiłas. Nie ma sensu tkwić w wyniszczajacej emocjonalnie relacji. Życzę siły w wytrwaniu przy podjetej decyzji.
PS. Poczytaj o psychofagach, to powinno rzucić nowe światło na Twoja sytuacje.
Bags nie będę nawet tego komentować. Pozwól mi mieć własne zdanie na ten temat ok?
Rdzawa zrobił z siebie ofiarę? Czyli co mówił? Nie patrz na to co on mówi tylko mów mu jak Ty się czujesz w tak niepewnym związku i niech on się określi czego chce, bo to jest ważne dla Ciebie. Mów mu o swoich obawach, o tym że przy takim jego nastawieniu do związku Ty boisz się mu w pełni zaufać i że nie chcesz pół związku, bo to Cię wyniszcza. Jeśli mu na Tobie naprawdę zależy to w końcu Ci powie, że chce być z Tobą w normalnym związku, bez zostawiania sobie bezpiecznej furtki.
I do wszystkich pozostałych: ja absolutnie nie jestem za tym, aby ona tkwiła w czymś co można określić jako "pół związek", albo "trochę związek". Nie! Bo ją takie coś męczy, ona chce coś więcej i ma o to walczyć. Ma z nim rozmawiać i wymagać od niego by się określił co woli: pełny związek lub żadnego. Innej opcji nie ma, bo autorka nie chce być kimś w zastępstwie, tylko na chwilę w otwartym związku.
Powiedziałam mu, że bycie w takim pseudo-związku sprawia, że czuję się bardzo niepewnie, że potrzebuję wiedzieć jak on mnie traktuje i jakie ma wobec mnie zamiary. Powiedziałam żeby nie myślał, że oczekuję od niego pierścionka, ślubu... bo sama obecnie tego wszystkiego nie chcę. Spytałam się czy pamięta naszą rozmowę kiedy to mówił, że nie chce stracić wolności. Ja powiedziałam, że jeśli chce być wolny, wyszaleć się i jednocześnie mieć do kogo wrócić to taka opcja nie wchodzi w grę. On na to, że ja go obrażam i że coś w nim pękło (tego nie rozumiem akurat ;-( zresztą wcześniej przy podobnej rozmowie mówił to samo), że niby jak mogłam pomyśleć, że on mnie tak traktuje ale powiedźcie mi czy facet który wychodzi na imprezy sam, itp (nie mam tu na myśli wyjść z kolegami) traktuje dziewczynę poważnie ? Ja na koniec rzekłam do niego by zastanowił się czy chciałby aby ktoś traktował jego siostrę jak on traktuje mnie.
Zastanawia mnie dlaczego on odebrał naszą rozmowę jako atak z mojej strony ,bo tak mi się wydaje.
Po słuchaj to mu konsekwentnie i delikatnie powiedz, że są osoby które na wolny związek się godzą, ale Ty tego nie chcesz i że ma po prostu to zrozumieć i dać Ci jasną odpowiedź czego on od Ciebie oczekuje i czego możesz oczekiwać od niego. Pytaj do oporu.
Powiedziałam mu, że bycie w takim pseudo-związku sprawia, że czuję się bardzo niepewnie, że potrzebuję wiedzieć jak on mnie traktuje i jakie ma wobec mnie zamiary. Powiedziałam żeby nie myślał, że oczekuję od niego pierścionka, ślubu... bo sama obecnie tego wszystkiego nie chcę. Spytałam się czy pamięta naszą rozmowę kiedy to mówił, że nie chce stracić wolności. Ja powiedziałam, że jeśli chce być wolny, wyszaleć się i jednocześnie mieć do kogo wrócić to taka opcja nie wchodzi w grę. On na to, że ja go obrażam i że coś w nim pękło (tego nie rozumiem akurat ;-( zresztą wcześniej przy podobnej rozmowie mówił to samo), że niby jak mogłam pomyśleć, że on mnie tak traktuje ale powiedźcie mi czy facet który wychodzi na imprezy sam, itp (nie mam tu na myśli wyjść z kolegami) traktuje dziewczynę poważnie ? Ja na koniec rzekłam do niego by zastanowił się czy chciałby aby ktoś traktował jego siostrę jak on traktuje mnie.
Zastanawia mnie dlaczego on odebrał naszą rozmowę jako atak z mojej strony ,bo tak mi się wydaje.
Czyli jednak, rozstanie ze względu na chęć poimprezowania jako "wolny człowiek".
Pytasz czemu zareagował tak jakbyś go atakowała?
Ano dlatego, że powiedziałaś mu kluczowe zdanie: "[...] powiedziałam, że jeśli chce być wolny, wyszaleć się i jednocześnie mieć do kogo wrócić to taka opcja nie wchodzi w grę." Postawiłaś sprawę jasno, dotarło to do niego, więc stwierdził, że nie będziesz dla niego "wyjściem awaryjnym" i nie ma sensu się starać.
Odpuść sobie, to jest ten moment kiedy musisz przyjąć do świadomości, że ten związek się skończył..