Muszę zaprosić kogoś na ślub a bardzo nie chcę. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » WIECZÓR PANIEŃSKI, ŚLUB, WESELE » Muszę zaprosić kogoś na ślub a bardzo nie chcę.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 25 ]

Temat: Muszę zaprosić kogoś na ślub a bardzo nie chcę.

Witam, planujemy z narzeczonym ślub na jesień.
Narzeczony ma brata którego poprosi o zostanie świadkiem, owy brat ma dziewczynę z którą się bardzo nie lubimy... i tu jest pies pogrzebany. Nie wyobrażam sobie, żeby ten szczególny dzień psuła mi jej wiecznie niezadowolona mina i głupie teksty. Dobrze wiem, że nie będzie umiała się zachować i powstrzymać - już nie raz się o tym przekonałam. To jest bardzo złośliwy typ człowieka, który otwiera usta tylko po to żeby powiedzieć coś zgryźliwego i napsuć innym krwi dlatego nie ma takiej opcji żeby z grzeczności ją zapraszać.
Mój narzeczony też jej bardzo nie lubi, ale ma dobry kontakt z bratem - dlatego musi być na ślubie.

Pomocy, nie mam pojęcia jak się zachować...
Savoir vivre nakazuje ją zaprosić, bo wypada ale ona zmarnuje całą uroczystość.
Czy poprosić brata żeby został świadkiem i przyszedł bez niej ? żeby spróbował zrozumieć sytuacje ?
Czy może zaprosić ich razem a wziąć ją na bok i powiedzieć, że liczę, że nie przyjdzie - wtedy jest spora szansa, że jeszcze z większą premedytacją zniszczy moje przyjęcie.

Trudna kwestia do rozwiązania, ręce mi opadają, nie wiem co robić.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Muszę zaprosić kogoś na ślub a bardzo nie chcę.

niestety to z kim przyjdzie brat narzeczonego to już jego sprawa. Kultura i zwyczajny szacunek do brata nakazuje przełknąć tą gorzką pigułkę i pogodzić się z tym, że przyjdzie z dziewczyną której nie lubisz. Ja jestem świeżo po ślubie.. i serio uważasz, że będziesz miała czas na nią patrzeć i zastanawiać się co o Tobie mówi? Gwarantuje Ci że nie - chyba że robisz obiad na 15 osób. Tylko od Ciebie i przyszłego męża zależy jaki ten dzień będzie - ja miałam też na swoim ślubie osoby za którymi nie przepadam i nie zwracałam na nich uwagi. Jest tyle emocji  i zamieszania, że z 60% gości zamienisz jedno zdanie albo i wcale.
Pozdrawiam

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język - po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili.

3

Odp: Muszę zaprosić kogoś na ślub a bardzo nie chcę.

Sęk w tym, że przyjęcie będzie kameralne na 12 osób i nie da się nie zauważyć jej obecności.
Zdaję sobie sprawę, że będzie to co najmniej mówiąc niekomfortowa sytuacja dla brata.
Gdybym brała pod uwagę, że jednak możemy ją zaprosić - nie byłoby tematu. Już od dawna zastanawiamy się nad tym jak to rozwiązać dlatego piszę tutaj, może ktoś miał podobną sytuację ?
"Zawieszenie broni" lub pogodzenie się też nie wchodzi w grę, ja mogłabym spróbować ale nie mam ani grosz zaufania, że Ona zachowa się jak trzeba i nie wywinie mi jakiegoś numeru.

Nie jest to zwykły brak sympatii - "bo tak" mam powody i doświadczenie żeby wiedzieć jak się skończy jej obecność.

4

Odp: Muszę zaprosić kogoś na ślub a bardzo nie chcę.

Wybacz, ale jak to czytam to trąci mi dziecinadą. Napisz co się między wami stało, że aż tak bardzo nie możecie się znieść. Może to troszkę naświetli sprawę i pomoże w znalezieniu jakiegoś rozwiązania.

GG: 1464002
"Nie ma takiej przeciwności, przeznaczenia, losu, które mogą zachwiać postanowieniem zdeterminowanej duszy"

5

Odp: Muszę zaprosić kogoś na ślub a bardzo nie chcę.
Karmelowaowa napisał/a:

Czy może zaprosić ich razem a wziąć ją na bok i powiedzieć, że liczę, że nie przyjdzie - wtedy jest spora szansa, że jeszcze z większą premedytacją zniszczy moje przyjęcie.
.

Może odwrotnie - zaproś oboje, ale dyskretnie porozmawiaj z bratem, powiedz mu, żeby ją trochę przyhamował. Czy on w ogóle wie, że oboje jej nie lubicie?

Jak zrobisz tak, jak napisałaś wyżej, to masz niemal jak w banku, że zrobi wszystko, wyjdzie z siebie i stanie obok, byle tylko zepsuć Ci ślub. Mówię Ci, pogadaj raczej z bratem.

6

Odp: Muszę zaprosić kogoś na ślub a bardzo nie chcę.

acha to rzeczywiście trudna sytuacja jeśli to będzie tylko 12 osób. Ale tak jak mówi Catlady - porozmawiaj z bratem, tylko i wyłącznie z nim. Ja bym ich zaprosiła, nie masz raczej innego wyjścia jeśli chcesz mieć brata.. a jeśli ona otwarcie zacznie Ci psuć w jakichś sposób ten dzień to wtedy otwarcie mówisz, że to WASZ ślub i nie będziesz znosić takiego traktowania i jak jej się nie podoba to wyjście jest tam ->. smile Twoje wesele - Ty masz kontrolę nad tym jak ono przebiega. Co zaszło między Wami?

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język - po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili.

7

Odp: Muszę zaprosić kogoś na ślub a bardzo nie chcę.
CatLady napisał/a:
Karmelowaowa napisał/a:

Czy może zaprosić ich razem a wziąć ją na bok i powiedzieć, że liczę, że nie przyjdzie - wtedy jest spora szansa, że jeszcze z większą premedytacją zniszczy moje przyjęcie.
.

Może odwrotnie - zaproś oboje, ale dyskretnie porozmawiaj z bratem, powiedz mu, żeby ją trochę przyhamował. Czy on w ogóle wie, że oboje jej nie lubicie?

Jak zrobisz tak, jak napisałaś wyżej, to masz niemal jak w banku, że zrobi wszystko, wyjdzie z siebie i stanie obok, byle tylko zepsuć Ci ślub. Mówię Ci, pogadaj raczej z bratem.

Powinnaś zaprosić ich oboje, zaproszenie samego brata nie wchodzi w grę, tak się po prostu nie robi.

Skoro narzeczony ma dobre relacje z bratem, niech go weźmie na stronę i powie, jak sprawa wygląda - niech brat porozmawia ze swoją kobietą i ją przywoła do porządku.
I tyle.

8

Odp: Muszę zaprosić kogoś na ślub a bardzo nie chcę.

Też sądzę, że trzeba to przełknąć. Ten brat narzeczonego też kiedyś weźmie ślub i co byś wtedy zrobiła? Wysłałabyś męża samego?

"I guess all I can do is embrace the pandemonium; find happiness in the unique insanity of being here, now."

9

Odp: Muszę zaprosić kogoś na ślub a bardzo nie chcę.

Byłam w podobnej sytuacji ale od drugiej strony. Zostałam zaproszona na wesele do znajomych z osoba towarzyszącą. Moim partnerem miał być chłopak z którym się  wtedy, od dłuższego czasu, spotykałam. Na 2 miesiące przed imprezą zerwaliśmy. Ex był bardzo  żywiołowym, głośnym i dominującym typem. To co mnie do niego przyciągnęło po jakimś czasie zaczęło irytować. Do tego kilka innych akcji i tak z obecnego stał się ex. Po rozstaniu okazało się że większość z moich znajomych z trudem goscia tolerowała. W tym Ci organizujący wesele. Nieśmiało przyznali mi się, że odetchnęli z ulgą na wieść o naszym rozstaniu i o tym, że tak nielubianej przez nich osoby nie będzie na ich imprezie.

Chodzi mi o to że z sympatii do mnie zdecydowali się na obecność na weselu osoby której nie lubili. Moja obecność była ważniejsza. Z drugiej strony też nie wiem jakbym zareagowala, gdyby poprosili mnie o przyjście samej. Pewnie trochę byłoby mi przykro. Nie wiem też jakbym miała to przekazać tej drugiej osobie - "Sorry, moi znajomi Cię nie  lubią, więc na wesele idę sama." Jakieś to dziwne.

Z kolejnej smile strony poproszono mnie kiedyś na wesele bez osoby towarzyszącej a byłam w związku. Tutaj problemem było to, że impreza była daleko oraz był kłopot z noclegiem. Były w sumie zareagował normalnie i nie miał do mnie pretensji.

W mojej opinii niestety babę dobrze byłoby zaprosić. Dobrze byłoby porozmawiać wcześniej z bratem na temat jej zachowania i  żeby, w miarę możliwości, starał się hamować jej zapędy do bycia jędzą. Myślę, że jeżeli ktoś poprosiłby mnie o kontrolę nad zachowaniem mojego partnera nie odebrałabym tego negatywnie.

Tak mogę Ci poradzić jako osoba, która los kiedyś pokarał afektem do antypatycznego gbura smile

10

Odp: Muszę zaprosić kogoś na ślub a bardzo nie chcę.

Mam taką samą sytuacje smile Wesele i co najmniej kilka osób, które po prostu są dla mnie okropne, no ale obyczaj nakazuje je zaprosić. I chyba tak zrobie, ale pocieszające niech bęzie to, że wcale w tym dniu nie musisz z nim wiele rozmawiać, podejdź przywitaj się pogadaj o pogodzie i idź dalej. Wesele to taki czas, gdy młoda para jest bardzo zajęta i nie ma czasu bawić się z każdym, więc nie wzbudzisz specjalnych podejrzeń. Szczególnie jeśli masz dużo gości zaproszonych wink Wiem, że to budzi pewien opór właśnie zapraszanie takich osób, nie tylko co są nie miłe, ale i takich co naj zwyczajniej mogą przynieść Ci wstyd swoim zachowaniem (np. mając oficjalnie żonę, przychodzą z kochanka etc.) niestety znam takie przypadki. Ale pamiętaj, że to będzie świadczyło tylko o nich a nie o Tobie. Ty będziesz tą wspaniałomyślna osobą, która mimo wszystko ich zaprasza bo ma klasę smile Tak o tym myśl i sie nie przejmuj, wątpie by ktoś tego dnia odważył się być dla Ciebie nie miły, a jeśli tak spotka go od razu kara w postaci ostracyzmu pozostałych gości, więc nie ma się czym przejmować smile

Odp: Muszę zaprosić kogoś na ślub a bardzo nie chcę.

Może dziewczyna świadka nie jest w porządku, ale ciebie też obowiązuje kultura. Nie szafuj tak, kto ma przyjść, a kto nie, bo nie wiadomo czy za rok dwa to ona może zapraszać na ślub z bratem i może powiedzieć, że ty nie jesteś mile widziana. Jeżeli oni są parą traktuj ich jak parę i swoje osobiste animozje zachowaj dla siebie. Tym bardziej, że oczekujesz, że jej chłopak ma być świadkiem. To, że bierzesz ślub nie oznacza, że sodówka może uderzać ci do głowy. Duże wesele ma to do siebie, że mogą pojawić się osoby za którymi nie przepadamy, ponieważ to nie my decydujemy o osobach towarzyszących osób zaproszonych.

12

Odp: Muszę zaprosić kogoś na ślub a bardzo nie chcę.

Nie spodziewałam się takiego odzewu smile bardzo miło, że chcecie Panie pomóc chociaż się nie znamy.

Rozmowa z bratem może pogorszyć sytuację, myślę, że On jej wszystko opowie, że przyszliśmy do Niego z prośbą o "przyhamowanie" jej - wtedy dopiero mi pokaże i da popalić..
ona jest chamska, głośna i wulgarna - nie mówi normalnie, tylko klnie jak szewc do tego musi być w centrum uwagi, powiedzieć, że narobi wstydu to mało nie ma kompletnie zahamowań nawet w stosunku do osób starszych i poszanowania ich. Kilka rzeczy wpłynęło na naszą ogromną niechęć do siebie - nie chcę wdawać się w szczegóły bo to historie uzbierane z kilku lat i nie o to mi chodzi żeby rozwiązywać tu problem z naszymi stosunkami do siebie, tylko kwestię ślubu.


Myślałam o tym, co gdy będzie sytuacja odwrotna - oni biorą ślub i zapraszają tylko mojego przyszłego męża i teraz przynajmniej wydaje mi się, że bym to zniosła, na dzień dzisiejszy nie mam ochoty uczestniczyć w ich ślubie. Ale póki co ślubu nie biorą - więc w 100% nie mogę stwierdzić jak się zachowam.

Nie ma chyba sytuacji żeby jej nie zaprosić i wyjść z tego z twarzą..

Ale dziękuję Wam bardzo za propozycję rozwiązań, chociaż raczej się nie zdecyduję na nie i podzielenie się Waszymi historiami. smile

13

Odp: Muszę zaprosić kogoś na ślub a bardzo nie chcę.

Możesz spróbować jeszcze bardziej naokoło - porozmawiaj z rodzicami, niech oni poproszę syna, by pilnował swoją sympatię, z ich ust taka uwaga będzie bardziej na miejscu.
A ty możesz się przygotować na jej zachowanie - po pierwsze możesz ją unikać, na tyle na ile jest to możliwe, w końcu to twój dzień, po drugie - możesz być dla niej przesadnie grzeczna np. jeśli zacznie po chamsku komentować np. dekorację sali, spróbuj znaleźć w wypowiedzi coś, z czym się zgadzasz i ją pochwal, powiedz, że ma nadzwyczaj dobry gust, wyczucie smaku, itp. (taka lekka kpina i nie denerwuj się, tylko zachowaj zimną krew i uśmiech od ucha do ucha). Po takim tekście na pewno nie będzie wiedziałam, co powiedzieć.
Myślę, że takie osoby narzucają innym swój sposób zachowywania się, wiedzą jak inni reagują na nich, trochę manipulują otoczeniem, natomiast nie potrafią się odnaleźć, jeśli to ktoś im narzuci swój sposób zachowania.

"Myślę, że każdy inteligentny człowiek jeśli mówi, że nie jest feministą, to się kompromituje, bo feminizm jest za równouprawnieniem. Prawa kobiet to prawa człowieka, po prostu" Maja Ostaszewska

14

Odp: Muszę zaprosić kogoś na ślub a bardzo nie chcę.
BłękitnyPacyfik napisał/a:

Może dziewczyna świadka nie jest w porządku, ale ciebie też obowiązuje kultura. Nie szafuj tak, kto ma przyjść, a kto nie, bo nie wiadomo czy za rok dwa to ona może zapraszać na ślub z bratem i może powiedzieć, że ty nie jesteś mile widziana. Jeżeli oni są parą traktuj ich jak parę i swoje osobiste animozje zachowaj dla siebie. Tym bardziej, że oczekujesz, że jej chłopak ma być świadkiem. To, że bierzesz ślub nie oznacza, że sodówka może uderzać ci do głowy. Duże wesele ma to do siebie, że mogą pojawić się osoby za którymi nie przepadamy, ponieważ to nie my decydujemy o osobach towarzyszących osób zaproszonych.

To że biore ślub oznacza, że chcę żeby ten dzień był idealny i mam prawo do swoich animozji i sodówki w głowie :] Nie wyprawiam przyjęcia dla kogoś tylko dla siebie. Po za tym zbyt wiele złych rzeczy się wydarzyło między nami żeby było mi. Dużym weselem nazywasz przyjęcie na 12 osób ? Pisałam już o tym wcześniej.

15

Odp: Muszę zaprosić kogoś na ślub a bardzo nie chcę.
Karmelowaowa napisał/a:

To że biore ślub oznacza, że chcę żeby ten dzień był idealny i mam prawo do swoich animozji i sodówki w głowie :]

No teoretycznie masz prawo, tylko Ty nie bierzesz tego ślubu sama ze sobą, a chyba o tym zapominasz. To tak samo dzień Twojego faceta jak i Twój. Sama napisałaś, że ma dobry kontakt z bratem, a Ty na siłę chcesz go zepsuć w jeden dzień. No bo chyba nie sądzisz, że brat narzeczonego przejdzie nad taką decyzją do porządku dziennego? Zapewne to się odbije na ich relacji. Jeśli w taki sposób chcesz zaczynać nowe życie, to zbyt dobrze Wam nie wróży. Chyba że narzeczony nie chce tej dziewczyny tak samo mocno jak Ty? Inaczej może się to odbić także na Waszym związku, bo będzie miał do Ciebie pretensje, że przez Twój egoizm pogorszył sobie stosunki z bratem. Gdzie w tym wszystkim jest on? Bo chyba ani razu nie wspomniałaś co on o tym sądzi, a to w końcu jego rodzina, więc też JEGO decyzja, nie Twoja.

"I guess all I can do is embrace the pandemonium; find happiness in the unique insanity of being here, now."

16

Odp: Muszę zaprosić kogoś na ślub a bardzo nie chcę.

Szczerze, to uważam, że przesadzasz.
Nie możesz po prostu olać tej kobiety? Totalnie nie zwracać na nią uwagi?
I jakoś mi się nie chce wierzyć, że ona by robiła problemy na czyimś ślubie.

Nie chcesz, to jej nie zapraszaj, ale miej świadomość, że to jest ogromne faux pas. Stracisz wiele w oczach narzeczonego i rodziny.

17

Odp: Muszę zaprosić kogoś na ślub a bardzo nie chcę.

Mój narzeczony równie nieznosi jej jak ja. Chyba, już też o tym wspomniałam. Ja mam z Nią większy konflikt, ale oboje nie chcemy jej na ślubie. Rozmawiałam z Nim na ten temat, że może to się odbić na stosunkach z bratem. Dlatego szukamy razem jakiegoś rozwiązania i nie jest to tylko moja fanaberia i proszę mi nie zarzucać, że zapominam o narzeczonym, sama ze sobą ślubu nie biorę żeby decydować o wszystkim, może ma jeszcze pisać tu ze mną ..?

Cyngli - to dobrze, że w Twoim życiu nie pojawiła się taka osoba która potrafi zepsuć taką uroczystość tylko się cieszyć, niestety ja taką znam i jej możliwości. Więc możesz wierzyć lub nie, ale zwyczajnie nie da się jej zwyczajnie olać. Przekrzyczy wszystkich byle zostać w centrum uwagi  -.-

18

Odp: Muszę zaprosić kogoś na ślub a bardzo nie chcę.
Karmelowaowa napisał/a:

Cyngli - to dobrze, że w Twoim życiu nie pojawiła się taka osoba która potrafi zepsuć taką uroczystość tylko się cieszyć, niestety ja taką znam i jej możliwości. Więc możesz wierzyć lub nie, ale zwyczajnie nie da się jej zwyczajnie olać. Przekrzyczy wszystkich byle zostać w centrum uwagi  -.-

Straszna bzdura. KAŻDY miał choć raz w życiu sytuację, kiedy dla dobra sprawy musiał ścierpieć towarzystwo osoby, której nie lubi. KAŻDY.
Uważam, że robicie z igły widły. Zaproście ich oboje do siebie przed imprezą, pogadajcie jak dorośli ludzie. Rozwiążcie konflikt i na ślubie miejcie czyste sumienie.

19

Odp: Muszę zaprosić kogoś na ślub a bardzo nie chcę.

Skoro to również jego pomysł, to niech sam pogada z bratem i wyjaśni sytuację, jeśli mają takie dobre relacje. No bo innego rozwiązania nie ma, ktoś musi to powiedzieć, a już najlepiej, żeby to zrobił brat, a nie obca osoba (w tym wypadku Ty). Chociaż to też zależy jakim człowiekiem jest brat narzeczonego. Mnie akurat uraziłoby, gdyby to było takie kombinowane i nie wprost, a w powiedzeniu wprost przynajmniej cenię szczerość. Zresztą gdybym była na miejscu tego faceta, to sama kazałabym dziewczynie siedzieć w domu, gdybym wiedziała, że ma zatargi z młodymi. Jeśli ktoś jest niekulturalny w towarzystwie, to nie ma sensu go zabierać. No ale domyślam się, że on ma klapki na oczach.

"I guess all I can do is embrace the pandemonium; find happiness in the unique insanity of being here, now."

20 Ostatnio edytowany przez BłękitnyPacyfik (2016-01-26 19:04:27)

Odp: Muszę zaprosić kogoś na ślub a bardzo nie chcę.
Karmelowaowa napisał/a:

To że biore ślub oznacza, że chcę żeby ten dzień był idealny i mam prawo do swoich animozji i sodówki w głowie :]

Przyjęcie to ugoszczenie zaproszonych, podziękowanie za obecność na ceremonii ślubu. Jak będziesz wydziwiać to nawet te 12 osób ci nie przyjdzie lol
Na ślubie się nie kończy, pewnie za jakiś czas przyjdziecie znowu do brata w łaskę, żeby był chrzestnym i wtedy się możesz zdziwić. Ktoś ci powinien utrzeć nosa, bo impreza na 12 osób to nie powód, żeby ci słoma z butów wystawała. Skoro masz prawo do sodówki w głowie to powiedz jej wprost, że jest niemile widziana na twojej imprezie.

BTW Muszę cię zmartwić, ten dzień nigdy nie będzie idealny w 100%. Nie masz wpływu na większość składowych tj. pogoda, zachowanie cioci Wiesi, pryszcz na czole i wiele wiele innych big_smile

21

Odp: Muszę zaprosić kogoś na ślub a bardzo nie chcę.

Cyngli - nie mówię, że nie miałaś podobnej sytuacji bo tego nie wiem, uważam tylko, że nie miałaś okazji poznać kogoś takiego skoro tak łatwo przychodzi Ci ocena "pogadajcie i po sprawie" Nie wiesz, że z niektórymi ludźmi nie da się tak poprostu usiąść i pogadać ? Myślisz, że nie próbowałam ani razu ? To jest kilka LAT różnych negatywnych historii i mimo prób dogadania się - bo w końcu rodzina, bo dzieci mogłyby się chować razem to niestety jak grochem o ścianę. Nie wiem do czego mam to porównać ale to tak jakby Kaczyński miał się dogadać z Tuskiem smile) ( przepraszam, za wątek polityczny ale nic lepszego mi na myśl nie przyszło)

BłękitnyPacyfik - chyba mamy inną definicję wystającej słomy z butów, zastanawiam się jak rozwiązać problem więc nie uważam żebym zasłużyła sobie na niesprawiedliwą ocenę. Po drugie przychodzenie do brata w łaski z chrztem ? No dobre sobie, jedno nie świadczy o drugim świadek nie musi być chrzestnym po za tym nikt nie mówił o reszcie rodzeństwa mojego narzeczonego. Owszem masz racje, że nie da się w 100% ale można uniknąć towarzystwa osoby która klnie jak szewc nawet w stosunku do osób starszych, jest głośna i złośliwa.

To ja mam ją zapraszać bo tak wypada a ona będzie rzucać kur** i komentować wszystko negatywnie, drzeć gebe - inaczej sie nie da tego nazwać. Btw to nie jest tylko moje zdanie, po innych imprezach rodzinnych to ani moja rodzina jej nie trawi ani rodzina naszych facetow - lacznie z ich rodzicami i rozmawialam juz na ten temat ze "swoja" strona gosci nikt nie wie jak to rozwiazac ale tez nikt chetnie z nia do stolu nie usiadzie. Sama sobie zasluzyla na brak sympatii do niej.

Mam pozwolic jej zepsuc przyjecie bo tak wypada ? Bo kultura ? Ona nie ma za grosz kultury. Tak jestem 100% pewna, ze to zrobi.

22

Odp: Muszę zaprosić kogoś na ślub a bardzo nie chcę.
Karmelowaowa napisał/a:

Mam pozwolic jej zepsuc przyjecie bo tak wypada ? Bo kultura ? Ona nie ma za grosz kultury. Tak jestem 100% pewna, ze to zrobi.

Ty nie rozumiesz jednej rzeczy. Tylko od Ciebie zależy, czy przyjęcie będzie udane. Jak sobie wmówisz, że ona Ci ten dzień zepsuje, to tak będzie, choćby miała w kącie usiąść i się nie odzywać.

23

Odp: Muszę zaprosić kogoś na ślub a bardzo nie chcę.
Cyngli napisał/a:
Karmelowaowa napisał/a:

Mam pozwolic jej zepsuc przyjecie bo tak wypada ? Bo kultura ? Ona nie ma za grosz kultury. Tak jestem 100% pewna, ze to zrobi.

Ty nie rozumiesz jednej rzeczy. Tylko od Ciebie zależy, czy przyjęcie będzie udane. Jak sobie wmówisz, że ona Ci ten dzień zepsuje, to tak będzie, choćby miała w kącie usiąść i się nie odzywać.

Przyznam rację, że moje nastawienie jest bardzo ważne, ale nie zgodzę się, że to TYLKO ode mnie zależy. Tak samo jak nie jest to tylko dla mnie przyjęcie i nie tylko ja na nim będę.

24

Odp: Muszę zaprosić kogoś na ślub a bardzo nie chcę.
Karmelowaowa napisał/a:
Cyngli napisał/a:
Karmelowaowa napisał/a:

Mam pozwolic jej zepsuc przyjecie bo tak wypada ? Bo kultura ? Ona nie ma za grosz kultury. Tak jestem 100% pewna, ze to zrobi.

Ty nie rozumiesz jednej rzeczy. Tylko od Ciebie zależy, czy przyjęcie będzie udane. Jak sobie wmówisz, że ona Ci ten dzień zepsuje, to tak będzie, choćby miała w kącie usiąść i się nie odzywać.

Przyznam rację, że moje nastawienie jest bardzo ważne, ale nie zgodzę się, że to TYLKO ode mnie zależy. Tak samo jak nie jest to tylko dla mnie przyjęcie i nie tylko ja na nim będę.

Karmelowa, Ty z góry założyłaś, że się nie dogadacie. Z takim nastawieniem nie ma szans, że to się zmieni.

25 Ostatnio edytowany przez chomik9911 (2016-01-27 08:59:08)

Odp: Muszę zaprosić kogoś na ślub a bardzo nie chcę.

Karmelowa Ty już chyba podjęłaś decyzję, bo cały czas podajesz argumenty za tym, żeby jej nie zapraszać - więc skoro nie zwracasz uwagi na zasady to jej nie zapraszaj. Masz rację, twoje przyjęcie. Ale pamiętaj, że to jest początek małżeństwa.. Nie rozumiem jednego. Będzie Was tam 12 osób - czyli nie licząc tej dziewuchy i brata narzeczonego - 10 OSÓB KTÓRA JEJ NIE TRAWI. A ona jedna sterroryzowała wszystkich i wszyscy się boicie że zacznie klnąć. Serio?! Jakby zaczęła mi odstawiać cyrk to bym powiedziała "dziewczyno z szacunku do brata powiem Ci tylko raz: albo się uspokoisz zaczniesz zachowywać, albo do widzenia". i tyle. Nie rozumiem tego problemu. Uważam, że zaprosić ją trzeba, ale kontrolę nad wszystkim masz Ty i Twój ukochany i jeśli będzie chamska to po chamsku ją wywalasz. Ale może będzie tak że będzie siedzieć cicho. Chyba nikt nie pokazał jej, że ona nie rządzi i jeszcze w rodzinie nie jest. Poza tym na kilkanaście osób - wystarczy że 3 się odezwą a założę się, że będzie siedzieć jak trusia.

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język - po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili.

Posty [ 25 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » WIECZÓR PANIEŃSKI, ŚLUB, WESELE » Muszę zaprosić kogoś na ślub a bardzo nie chcę.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018