Od dłuzszego czasu boli mnie fakt, iz mam problem ze znalezieniem prawdziwych przyjaciol, empatycznych i choc troche zaangazowanych w przyjazn.
Mialam 3 przyjaciolki, tak mi sie przynajmniej wydawalo. Mocno zaanagazowalam sie w to emocjonalnie. Ale po kolei w jako takim skrocie. Raz w miesiacu spotykalysmy sie we cztery na kawke. A poza tym spotykalysmy sie tez w mniejszym skladzie w miedzyczasie. Jednak ostatnio zaczly mnie razic pewne sprawy. Mialam 30te urodziny, dziewczyny przyszly do mnie, po czym jedna z nim mowi ze na 19 omowila sie na wyklad, zdziwilam sie bo 1 ) byly moje urodziny 2) mogla chociaz powiedziec wczesniej to poszlybysmy razem. Innym razem umowila sie w dzien spotkania na jakis trening , gdzie wie ze ja tez biegam. Mimochodem rzucila na odchodne czy moze mam ochote isc, gdzie nie mialam ani stroju ani butow i poczulam sie dziwnie bo wiedziala o tym sporo wczesniej. W koncu zapytalam i stwierdzila ze ona nie traktuje nas jako przyjacioki ale jako kolezanki. Nie chce sie przyjaznic bo to wymaga dotrzymywania slowa...
Druga z nich nie ma czasu na nic, ostatnio zapisala sobie na kartce zeby mi odpisac po tyg na sms. Chcialam sie spotkac stwierdzila ze nie ma czasu i w zasadzie ona nie lubi o sobie mowic, gdzie od 5 lat nic innego nie robimy jak rozmawiamy o sobie. Dodala ze jesli chce sie wygadac to moge przyjechac do niej i pogadac sobie , a ona poslucha. Wiec odechcialo mi sie, bo poczulam sie jak desperatka ktora ma za duzo czasu i chce spedzic czas ze swoja przyjaciolka.
Trzecia urodzila w styczniu dziecko, nie widzialam jej od 4ech miesiecy chociaz mieszkamy 10 min od siebie. Proponowalam jej kilka razy ze moge przyjechac do niej, pomoc jej, pojsc z nia na spacer, ale nie chciala. POwiedziala ze na pocztaku czerwca moze sie zobaczymy.
Wiec ja juz nic nie rozumiem? Mamy telefony, Interner gg, skype, ale tego sie nie uzywa. Naogladalam sie Seksu w wielkim miescie i zamarzyla mi sie prawdziwa przyjazn. Wkurza mnie ze dziewczyny maja czas wklejac zdjecia na FB a nie maja czasu powiedziec czesc, ze kazdy ma czas na serial, a nie czuje potrzeby by ogladnac go razem. Jest mi przykro, ze na kawe trzeba sie umawiac na 2 tyg przed . Tyle w skrocie:(
Podobne tematy
Naogladalam sie Seksu w wielkim miescie i zamarzyla mi sie prawdziwa przyjazn.
Dobre. Temat wątku zresztą też potrzebny.
Tak mi się nasunęło.... a może te 3 koleżanki zawiązały "klub 3 koleżanek" - jedynie 3?
Niestety, ostatnie zdanie Twojego całego posta jest takie prawdziwe.... nikt nie ma czasu, każdy "zagoniony" jakby nie wiadomo jaki majątek przynosił do domu po miesiącu tej pracy
OK, prześmiewczo trochę to potraktowałam, ale też miewam podobnie, aczkolwiek sama inicjuję spotkania z koleżankami; co prawda najczęściej trzeba się umawiać te 2 tygodnie
.....
heeh kto wie kto wie:) chociaz nie sadze bo sa tak zajete ze pytaja sie mnie co slychac u jednej czy drugiej. Z tym inicjowaniem to jest tak, ze jak nie zainicjuje to zadna nie wyszlaby z tym pomyslem. JUz raz tak zrobilam to minely 2 miesiace.
Odnosze wrazenie ze jedynie mi na tym zalezy, tzn na czyms glebszym, bardziej prawdziwym? moze to gornolotne slowa, ale szukam prawdziwych emocji a nie zdawkowego relacjonowania co 2 tyg co u mnie. Kazdy ma inne oczekwania, widocznie trafilam na osoby ktorym taka czestotliowsc spotkan odpowiada.
Marzy mi sie aby moc zadzwonic ze swoim problemem, a gdy tak robie to sory, pogadamy jak sie zobaczymy:) Nie szukam rad itd, bo sama nie wiem co poradzilabym w takiej sytuacji. Po prostu czuje sie samotna, pomimo "posiadania" meza, kota, hobby, pracy ja wciaz mam czas:) Na moje nieszczescie! W kazdym razie poki dycham, zyje wierze ze gdzies tam moze na samym koncu czeka prawdziwa przyjazn:D
4 2013-05-14 15:00:47 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2013-05-14 15:01:10)
Dziewczyno, ja też kiedyś zmieniłam swą postawę, politykę "przyjaźni" i postanowiłam sama nie inicjować spotkań; choć też się angażuję, trudno mi z tym było, bo aż mnie palce świerzbiły, by napisać smsa, ale NIE. I wiesz ile minęło? Rok. Na szczęście mam męża i kota ![]()
Kto chce znaleźć czas, ten znajdzie.
Rozumiem Cię doskonale. Przyjaźń jest relacją, o którą trzeba bardzo dbać. Co do trzeciej przyjaciółki to uważam, że nie powinnaś mieć pretensji, urodziła dziecko i nie ma na razie czasu ani głowy, to zrozumiałe. Pozostałe dwie dziewczyny rzeczywiście nie zachowały się zbytnio w porządku, z tego co mówisz. A to nie jest przypadkiem tak, że one mają już założone rodziny, a Ty nie, co za tym idzie mają ograniczenie czasowe? (nie wiem, tylko pytam) ![]()
Nie maja, jedna jest sigielka a druga mieszka z chlopakiem:) Jedynie ta z dzieciem jest najbadziej zaawansowana w zyciu rodzinnym.
Catwoman oj wiem jak ciezko wytrzymac gdy chce sie napisac tego glupiego SMS co u Ciebie?:) Rok to strasznie dlugo, ale to tez jakas lekcja, czlowiek przynajmniej wie czego moze sie spodziewac, czyli niczego. Przykre ale prawdziwe.
O, to tym bardziej jest to dziwna sytuacja. Może to jest tak, że "wasz związek" się już wypalił i każda z nich poznała nowe koleżanki.
Otóż to. Ludzie, którzy są mi naprawdę bliscy (koleżanki) mieszkają albo na drugim końcu Polski, albo zagranicą, a najczęściej to drugie
.. zatem nawet jeśli mielibyśmy ochotę na spontaniczną kawę od zaraz, jest to niemożliwe ![]()
Biore to pod uwage, ze to cos stracilo na atrakcyjnosci i jedynie mi we lbie zostala chec na ciagniecie tego dalej. Wydaje mi sie iz jedynym rozwiazaniem jest spuszczenie z tonu, spotkanie sie raz na miesiac. Nadanie temu mniejszej rangi w mojej glowie i szukanie znajomych ktorzy z wiekszym entuzjazmem do tego podejda:)
Otóż to. Ludzie, którzy są mi naprawdę bliscy (koleżanki) mieszkają albo na drugim końcu Polski, albo zagranicą, a najczęściej to drugie
.. zatem nawet jeśli mielibyśmy ochotę na spontaniczną kawę od zaraz, jest to niemożliwe
To jest sytuacja poniekad niezalezna od nas, ale jak sie bedzie chcialo znalezc czas na napisanie maila to sie znajdzie. Mamy czasy tylu mozliwosci.
Wszystko sprowadza sie do priorytetow. Czy zamiast czytac pudelka zadzwonie do kogos pogadac minutke czy przeczytam kolejny artykul:) Ciezko dzis wygrac z ploteczkami.
No właśnie.... charakter pewnych relacji też się zmienia. Możecie nie być na tym samym etapie, ale... może jeszcze kiedyś "powrócicie do siebie" ?
Póki co, plusem zawsze jest to, że można poznać kogoś nowego ![]()
Otóż to. Ludzie, którzy są mi naprawdę bliscy (koleżanki) mieszkają albo na drugim końcu Polski, albo zagranicą, a najczęściej to drugie
.. zatem nawet jeśli mielibyśmy ochotę na spontaniczną kawę od zaraz, jest to niemożliwe
To jest sytuacja poniekad niezalezna od nas, ale jak sie bedzie chcialo znalezc czas na napisanie maila to sie znajdzie. Mamy czasy tylu mozliwosci.
Wszystko sprowadza sie do priorytetow. Czy zamiast czytac pudelka zadzwonie do kogos pogadac minutke czy przeczytam kolejny artykul:) Ciezko dzis wygrac z ploteczkami.
Biore to pod uwage, ze to cos stracilo na atrakcyjnosci i jedynie mi we lbie zostala chec na ciagniecie tego dalej. Wydaje mi sie iz jedynym rozwiazaniem jest spuszczenie z tonu, spotkanie sie raz na miesiac. Nadanie temu mniejszej rangi w mojej glowie i szukanie znajomych ktorzy z wiekszym entuzjazmem do tego podejda:)
Bardzo dobry pomysł
Nie urywaj z nimi w żaden sposób kontaktu, ale znajdź sobie nowych znajomych i życzę powodzenia na "nowej drodze życia" ![]()
Dokladnie, nie ma tego zlego...:) Nie mozna stac w miejscu tylko isc do przodu i poznawac ludzi, miec swoje hobby. Poza tym mam M, a jakby nie patrzec on jest najprawdziwszym przyjacielem, wiec nie jest az tak zle. ![]()
kitka20103 napisał/a:Biore to pod uwage, ze to cos stracilo na atrakcyjnosci i jedynie mi we lbie zostala chec na ciagniecie tego dalej. Wydaje mi sie iz jedynym rozwiazaniem jest spuszczenie z tonu, spotkanie sie raz na miesiac. Nadanie temu mniejszej rangi w mojej glowie i szukanie znajomych ktorzy z wiekszym entuzjazmem do tego podejda:)
Bardzo dobry pomysł
Nie urywaj z nimi w żaden sposób kontaktu, ale znajdź sobie nowych znajomych i życzę powodzenia na "nowej drodze życia"
Dziekuje!:) Ciesze sie ze odnalazlam to forum, oj na pewno sie przyda. Juz mi pomoglo.
17 2013-05-14 15:52:34 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2013-05-14 15:52:59)
Kto chce znalezc czas, ten znajdzie. Rodzinę i male dziecko jeszcze rozumiem-z drugiej strony ja mam male dziecko i nie chodze po kawach, bo nie bede za malym biegala po czyimś mieszkaniu. ale chetnie pojde z kims na spacer(mały w wózku chetnie poleży)- nie chce mi sie-słyszę, i konserwują grube dupy w domu. przepraszam za złosliwosc, ale tak to wygląda.
druga strona-singielka nie ma czasu? a co za karierę robi?albo tamta od chłopaka? nie moze wyjsc, bo zaraz telefony-wracaj?
uważam, ze powinnaś zmienic telefon i zrezygnowac z "ich wysokości", przestać się odzywać i olać.
kitka20103
a rozmawiałyście tak szczerze o tej relacji Waszej, czy nie?
Czytam to z nie dowierzaniem...
Ja mam PRZYJACIÓŁKĘ od podstawówki... Nasza przyjaźń przez te lata bardzo się zmieniła ale to jak każda relacja między ludzka... dorosłe życie, moja ciąża, choroba dziecka, mój rozwód, jej ślub, jej problemy...
Ale na Boga mogę zadzwonić w każdej chwili, zgłosić się z każdym problem, dobrą nowiną czy czymkolwiek.
Jakiś czas temu tak sobie wspominałyśmy ile to już czasu itd:)
i usłyszałam od niej że cały czas jestem jedną z najbliższych dla niej osób i nie wyobraża sobie życia bezemnie!
eh i ja bez niej też!
i pomimo tego że nie spotykamy się codziennie, ba czasem widzimy się raz w miesiącu ale i tak to jest PRAWDZIWA PRZYJAŹŃ.
Autorko czasem szkoda czasu dla kogoś kto nie ma czasu aby go z Tobą spędzać
Rozmawialam z nimi, z tymi dwoma bo ta z dzieckiem to ok zyje w innym swiecie, jednak mam kolezanki z dziecmi i nie widza problemu zeby pojsc na spacer, zeby wyskoczyc z dziecmi na zakupy i zabrac przy okazji mnie:) na doczepke. Ostatnio dziewczyna ktora znam raptem 4 miesiace proponuje mi czy nie chce z mezem (moim) i jej dziecmi skoczyc do wesolego miasteczka bo nie chce sie odmozdzyc z dziecmi:) Ja wiem ze ta moja moze byc zajeta, jednak nie wymagam od niej zeby tarabanila sie do mnie. Na moje smsmy odpowiada jedyie jak ja napisze. Tak zero odzewu. Ja naprwde biore na to duzy margines wyrozumialosci. ALe czy jesli ktos jest dla ciebie wazny nie pojdziesz z nim na durny spacer!? Pytam co u niej, jak sie ma, ale w druge strone to juz nie dziala. Nie wiem moze jak bede miala wlasne dzieci zrozumiem. Na chwiile obecna nie wiem. Wiec nie oceniam tego.
Rozmawialam z ta singielka, to powiedziala mi jasno znac ze ona nie traktuje tego jako przyjazni bo zaczely mnie meczyc jej akcje gdzie np miala mi pomoc w przeprowadzce (zaproponowala pomoc), po czym czekalam pol dnia a ona pisze ze spi u kolezanki bo poszly na impreze. BYla masa takich przykrych dla mnie akcji, a nie znosze nieslownosci. Tutaj wiem, ze dziewczyna jest mocno zapatrzona w siebie. Z reszta powiedziala mi wprost ze ona jest egoistka i rzadko mysli o innych. A przyjaciol nie chce bo bedzie musiala dotrzymywac slowa...
A ta trzecia chyba nie ogarnia zycia. Jednak przykre jest to ze ciagle gada jaka to wazna dla niej jestem, a gdy proponuje wspolny weekend, grilla, spacer, cokolwiek to juz jest umowiona. Kiedys mi wsykoczyla ze ma 3 tyg z rzedu zajete. Wiec SORY! chyba nie zalapalam sie w kalendarz.
Rozmawialamz nia, bo lubie jasne sytuacje. Powiedziala, ze ona jest bardzo zajeta, ze widocznie mamy inna wizje przyjazni. Ze mna spotyka sie raz na ruski rok a z cala masa ludzi czesciej:) Samo zycie.
Przykre i tyle.
Ja wiem ze nie trzeba sie widziec codziennie, ale miec ze soba jakis kontakt, powinnien on wyplywac z dwoch stron. A ja mam wrazenie ze musze sie prosic o czas, o uwage. Mam tez swoja godnosc i nie chce mi sie juz plaszczyc i prosic.
Obralam strategie podobna do ich, ignorancja.
Jak beda chcialy to sobie przypomna ze zyje, a jak nie to trudno. Przezyje.
kitka20103 no i słusznie, że nie chcesz się prosić. Prosię się prosi, czy jakoś tak.
Koleżance z dzieckiem wybacz; jednak to malutkie dziecko, wierzę, że można być zaaferowanym opieką nad nim i po prostu nie mieć ani siły na spotkania, ani nie potrafić skupić uwagi na sprawach innych niż dziecko. Ona może się i spotyka- ale z innymi matkami. Kobiety, które mają dziecko zwykle zaczynają szukać znajomości "w piaskownicy", mimowolnie czasem...
Koleżanki 2 i 3 - masz jasną sytuację całej Waszej wcześniejszej więzi.
22 2013-05-15 08:34:13 Ostatnio edytowany przez bosa (2013-05-15 08:35:16)
Kitka, to może warto zaprzyjaźnić się z dziewczyną, która zaproponowała Ci wypad do wesołego miasteczka?
Jak widać jej dzieci nie przeszkadzają w spędzaniu czasu ze znajomymi.
Ja mam podobny poroblem. Miałam dużo znajomych, ale ze względu na problemy małżeńskie i rozwód wszystkie bliższe relacje się pokończyły. Wiele osób jakby nie wiedziało jak się zachować, a poza tym to były "przyjaźnie" z małżeństwami i teraz do niech nie pasuję (takie mam odczucie), a oni nie chcą zapewne stawać po niczyjej stronie. Zresztą nie piszę tego w duchu narzekania, bo ja sama też nie zabiegam o tamte znajomości. Chciałam zacząć wszystko od nowa i zaczęłam, tylko właśnie brakuje mi nowych osób w moim życiu. Poznałam jakieś koleżanki, ale mam odczucie podobnie jak Ty, że to ja zabiegam o spotkania. Więc przestałam
Staram się zajmować swoimi sprawami, tylko czasem mi żal, że nie mam nawet z kim wyjść do kina czy na zakupy.
Koleżanki, takie bliższe warto wybierać z rozmysłem, bo to nie działa tylko w jedną stronę, tzn."ona chce się ze mną spotykać, to jest dobrze". Bywa i tak, że poznajemy kogoś, wydaje się super a... jednak po czasie okazuje się, że to my nie chcemy już za bardzo kontynuować tej znajomości.
Zatem na pewno warto dowiadywać się jak najwięcej o zainteresowaniach, priorytetach, podejściu do życia innych ludzi- bo może ono drastycznie odbiegać od naszego i wtedy też klapa.
Dokladnie, chodzi o to dziwne poczucie pustki. U mnie sprawa jest o tyle pogmatwana, ze niestety nie moge miec dzieci. Mam swiadomosc, ze matki wola isc tam gdzie sa inne dzieci. Chcialabym moc byc super ciocia,ale nie chca mi dac szans. Kiedys uslyszalam na twarz od szwagierki, ze po co ma do mnie przychodzic z corka skoro u mnie nie ma zabawek! Czym dziecko ma sie u nas bawic.
Do tego jestem jedynaczka wiec chcac nie chcac szukam wiezi, zeby nie byc sama jak palec. Mam meza, ale wiecie ze facet to nie jest to samo:) Zakupy z nim to meka. Podpieranie scian, metne spojrzenie, marudzenie. Tylko kobieta potrafi szwedac sie 5 godzin:) nic nie kupic i wrocic szczesliwa do domu. Ja tak przynajmniej mam.
Plotki o skometykach, ksiazkach, facetach.
Kazdy w zyciu chyba chce czuc sie doceniony, wazny. Ja od jakiegos czasu czytam stosy ksiazek o relacjach miedzyludzkich, zeby lepiej zrozumiec to co dzieje sie dookola mnie. Nie jest to latwe. Dobrze ze ludzie sa tak rozni, ale dlatego wychodza z tego takie chore sytuacje.
Ludzie czesto nie wiedza jak sie zachowac gdy komus prydaza sie tragedia. Lepiej usunac se w cien, nie pytac i odizolowac sie. Gdy mialam zawirowania w zyciu zmagalam sie z nimi sama, bo "przyjaciele" woleli mnie taka jaka bylam przed, czyli wesola. Na smutasow nie ma miejsca. Takie mam niestety doswiadczenia.
Pisze troche chaotycznie, ale za duzo na raz chce powiedziec:)
25 2013-05-15 08:50:10 Ostatnio edytowany przez bosa (2013-05-15 08:56:22)
Catwoman z pewnoscią masz rację
Tylko często jest tak, że trudno jest dojść do etapu, w którym mozemy kogoś lepiej poznać, bo zwyczajnie ciężko się umówić na spotkanie.
Kitka jest tak jak mówisz - dla smutasów nie ma miejsca. Bo żeby kogoś zrozumieć w jego smutku, żeby się tym nie zniecierpliwić, trzeba mieć dużo empatii i zaangażowania. Zwykłe znajomości się w takim czasie słabo sprawdzają. A i przyjaźnie wtedy się weryfikują.
Teraz nie chodzi mi nawet o wielką przyjaźń (ale któż o takiej nie marzy
) ale o spotkanie jakiejś fajnej koleżanki, która z chęcią czasem się spotka,
Catwoman z pewnoscią masz rację
Tylko często jest tak, że trudno jest dojść do etapu, w którym mozemy kogoś lepiej poznać, bo zwyczajnie ciężko się umówić na spotkanie.
Wlasnie:) Przypomina mi sie sytuacja gdy ex-znajoma wysylala mi swoj grafik zajec i kazala sie wpisywac:) Aaaa i co bylo najlepsze mowila "pisz do mnie na maila, bo mi sie nie chce pisac pierwszej":)
27 2013-05-15 09:00:06 Ostatnio edytowany przez bosa (2013-05-15 09:00:34)
A mi ostatnio dawna koleżanka przekazała przez wspólną znajomą, że jesli chcę to mogę do niej zadzwonić. Mam nieodparte wrażenie, że łatwiej byłoby jakby sama to zrobiła niż posługiwała się łańcuszkiem pośredników ![]()
O nie.... ja bym 5h nie potrafiła się szwendać po sklepach! No way! Może tego oczekujesz i okazuje się, że kobiety to jednak tak nie wszystkie mają?
![]()
O nie.... ja bym 5h nie potrafiła się szwendać po sklepach! No way! Może tego oczekujesz i okazuje się, że kobiety to jednak tak nie wszystkie mają?
![]()
Hehe no nie:) To nie ma dla mnie az takiego znaczenia:)
Aczkolwiek z jedna kolezanka kiedys chodzila 8 godzin:)to byl nasz zyciowy rekord.
Ja bym pewnie dała radę
grunt to znaleźć właściwą osobę!
A mi ostatnio dawna koleżanka przekazała przez wspólną znajomą, że jesli chcę to mogę do niej zadzwonić. Mam nieodparte wrażenie, że łatwiej byłoby jakby sama to zrobiła niż posługiwała się łańcuszkiem pośredników
No widzisz:) to sie nazywa zyciowa zaradnosc:)
bosa napisał/a:A mi ostatnio dawna koleżanka przekazała przez wspólną znajomą, że jesli chcę to mogę do niej zadzwonić. Mam nieodparte wrażenie, że łatwiej byłoby jakby sama to zrobiła niż posługiwała się łańcuszkiem pośredników
No widzisz:) to sie nazywa zyciowa zaradnosc:)
A może chciała zaoszczędzić na telefonie? ![]()
bosa napisał/a:A mi ostatnio dawna koleżanka przekazała przez wspólną znajomą, że jesli chcę to mogę do niej zadzwonić. Mam nieodparte wrażenie, że łatwiej byłoby jakby sama to zrobiła niż posługiwała się łańcuszkiem pośredników
No widzisz:) to sie nazywa zyciowa zaradnosc:)
Zaradność to chyba nie najwłaściwsze słowo ![]()
kitka20103 napisał/a:bosa napisał/a:A mi ostatnio dawna koleżanka przekazała przez wspólną znajomą, że jesli chcę to mogę do niej zadzwonić. Mam nieodparte wrażenie, że łatwiej byłoby jakby sama to zrobiła niż posługiwała się łańcuszkiem pośredników
No widzisz:) to sie nazywa zyciowa zaradnosc:)
Zaradność to chyba nie najwłaściwsze słowo
Moze i tak:) Ale nie chce rzucac miesem:D
35 2013-05-15 09:13:34 Ostatnio edytowany przez bosa (2013-05-15 09:16:03)
Nie chcę uogólniać, ale z realnymi znajomosciami tak mam, że nie mogę na nich polegać. Za to tu na forum poznałam kilka fajnych osób ![]()
Mam dwie znajomosci internetowe i trwaja juz dobre kilka lat, wysylamy sobie kartki z wakacji i codziennie zamieniamy kilka slow. To swietna sprawa. Nigdy nie spotkalysmy sie jednak na zywo:)
Kiedys poznalałam tak jeszcze inna kolezanke, ale byla z wawy, wiec dzielilo nas troche kilometrow. Jak urodzila dziecko urwalo sie. Nie bylo juz tematow do rozmow niestety.
Ja spotkałam się dwa razy z dziewczyną poznaną tu na forum, ale jakoś nie przedłużyłyśmy kontaktu. Między nami była spora różnica wieku więc i tematy inne
Pozostałych osób też nie widziałam na żywo, ale i tak cieszę się, że je znam.
A Ty Kitka skąd jesteś?
Zielona Góra:)
Na zywo czasem czar pryska:) Dlatego tez ciesze sie ze mam te znajomosci bo sa budujace:)
Ja z Torunia - czyli też mamy kawałek drogi... ![]()
Z tamtą dziewczyną z forum w sumie wcześnie przed spotkaniem nie gadałam - po prostu napisała, że przeprowadziła się do Torunia do chłopaka i nie ma znajomych, więc się umówiłyśmy na kawę. To była "randka" w ciemno
Ale i tak było sympatycznie tylko jesteśmy z dwóch różnych światów. Mam jednak zasadę, że się nie ograniczam jeśli chodzi o poznawanie drugich, wiekiem czy sytuacją. Miałam kiedyś bliską koleżankę starszą o prawie 20 lat i świetnie się rozumiałyśmy ![]()
Bylam raz w zyciu w Toruniu. Moglabym tam mieszkac bo to cudne miasto.
Kazda znajomosc cos wnosi do naszego zycia:) nawet te z pozoru kompletnie do nas nie pasujace. Mam kolezanke, zyciowa wariatke, totalny zakret, ale swietnie mi sie z nia klika. Rozniimy sie w podejsciu do wszystkiego, a znajdujemy wspolny jezyk. Przy niej staram sie byc bardziej wyluzowana bo czasem zbyt serio podchodze do zycia.
41 2013-05-15 09:42:24 Ostatnio edytowany przez bosa (2013-05-15 09:42:46)
A Zielona Góra kojarzy mi się z winnicami, ale nigdy tam nie byłam. Gdybyś kiedyś chciała znów wybrać się do Torunia to służę za przewodnika
Co prawda nie jest to moje rodzinne miasto, ale mieszkam tu juz kilka lat.
Ja lubię osoby serio podchodzące do życia, bo też sama taka jestem. Może to jest dla niektórych problem, że jestem za poważna...
Nie spotkalam sie zeby to byl problem. Ja tez lubie takie podejscie, nie mowie ze nie mam poczucia humoru, jednak wole twardo stapac po ziemi. Jezeli ktos ma problem ze jestes za powazna to jego problem. Jest masa osob z takim podejsciem jak Twoje. Kazdy co innego wynosi z zycia, tym samym podejscie tez sie rozni. Ja nie raz dostalam po tylku, wiec staram sie podchodzic racjonalnie, lubie czasem pobujac w oblokach, ale do lekkoduchow nie naleze.
1 czerwca organizuja u nas wyscigi slimakow winniczkow:) beda rozdawlali zawodnikow rezerwowych, gdyby ktos nie mial swojego (a propos winnego grodu)
43 2013-05-15 09:56:25 Ostatnio edytowany przez bosa (2013-05-15 09:58:05)
Dla tych, którzy tylko chcą sie bawić to może być problem...Ja dopiero dochodzę do siebie, bo rozwód miałam w kwietniu, a wcześniej parę trudnych lat w małżeństwie. Dla znajomych żyjacych w szczęśliwych związkach byłam ciągłym przypomnieniem, że może coś nie wyjść - przecież moje małżeństwo też było postrzegane jako udane. A nóż nieszczęscie jest zaraźliwe? ![]()
A wyścig ślimaków to jakaś rewelacja! ![]()
Hmmm...chyba pisze się "a nuż", ale nie jestem pewna ![]()
44 2013-05-15 10:02:56 Ostatnio edytowany przez kitka20103 (2013-05-15 10:08:17)
Dla tych, którzy tylko chcą sie bawić to może być problem...Ja dopiero dochodzę do siebie, bo rozwód miałam w kwietniu, a wcześniej parę trudnych lat w małżeństwie. Dla znajomych żyjacych w szczęśliwych związkach byłam ciągłym przypomnieniem, że może coś nie wyjść - przecież moje małżeństwo też było postrzegane jako udane. A nóż nieszczęscie jest zaraźliwe?
A wyścig ślimaków to jakaś rewelacja!
W mojej rodzinie sa sami rozwodnicy:) Nikt sobie tego przeciez nie zyczy, róznie to sie w zyciu układa.
Ludzie w wiekszosci wola plynac z pradem, isc na latwizne. Ty odwazylas sie zmienic schemat i inaczej nim pokierowac. Zawalczyc o swoje szczescie.
Nieraz spotkalam sie z tym ze nieszczescie jest zarazliwe:)
Tylko mieczaki boja sie konfrontacji z prawdziwym zyciem!:) ktore przeciez nie jest uslane rozami.
Ano a nuż:) Sprawdzilam w google:D
Masz rację Kitka - ja w końcu też postanowiłam, że nie chcę już być winniczkiem ![]()
Nie jest łatwo zacząć od nowa, szczególnie po 30-stce, a w zasadzie w żadnym wieku. Ale warto, bo jak pomyśle jaka byłam nieszczęśliwa jeszcze dwa lata temu...
Dziewczyny, właśnie mi się przypomniało, mamy tu różne Netkafejki. Wejdźcie sobie na początku, w zakładkę NASZA SPOŁECZNOŚĆ i może gdzieś się odnajdziecie ![]()
Strach paralizuje czlowieka, mozna sie bac samotnosci, tego co bedzie po, czy czeka jeszcze cos dobrego. Bycie z kims z sentymentu, bo tak trzeba, bo co powiedza ludzie, nie ma sensu. Zyje sie raz, a ci ludzie dookola pogadaja pogadaja i przestana. Kazdy musi zyc po swojemu. Takie wydarzenia weryfikuja znajomosci, wtedy okazuje sie kto zostaje znami w biedzie. Co tez jest dobre, bo inaczej w zyciu bysmy sie nie dowiedzieli na kogo mozna liczyc.
W kazdym wieku warto zaczynac od nowa jesli tak sie cuzje:)
Czasem czytam sobie anonse dla samotnych w gazecie( moje male zboczenie), babki po 80tce, 70 tce szukaja milosci, przyjazni:) Dopoki dychamy warto walczyc o swoje szczescie:)
Tak, życie ma się tylko jedno i nie warto go marnować. Tylko nie jest też łatwo znaleźć jakąś sensowną drogę. Powiem szczerze, że ja przez wiele lat nie zastanawiałam się czego naprawdę chcę i teraz dopiero powoli do tego dochodzę.
A jeśli chodzi o rozwód to śmieszna sprawa - mimo, ze uważałam się za osobę "postępową" często wstydzę się przyznać, że jestem rozwiedziona. To wynika ze mnie - dla mnie to jeszcze jakiś nienaturalny stan i zyciowa porażka.
jeśli macie ochotę na nową znajomość piszcie maila dziewczyny ![]()
jeśli macie ochotę na nową znajomość piszcie maila dziewczyny
Hej ![]()
Wysłałam Ci maila
ogień napisał/a:jeśli macie ochotę na nową znajomość piszcie maila dziewczyny
Hej
Wysłałam Ci maila
odpisałam ![]()
52 2013-08-31 14:25:47 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2013-08-31 14:26:44)
Odświeżam temat i pytam:
Czy jesteście w stanie poświęcić dla przyjaciela swój np. komfort? Zmienić swoje plany by np. spotkać się z nim?
Czy jednak wybieracie "bezpieczną przystań" i rezygnujecie udając, że wam "przykro, ale....". ?
Tak, jestem w stanie poświęcić się dla przyjaźni...
Pomimo tego, ze kiedyś mocno się "przejechałam" na swojej przyjaciółce.
Przez jakiś czas, to moje poświęcanie się po prostu było mocno wykorzystywane.
Tego już znieść nie mogłam.
Nie może być tak, że jedna osoba się poświęca, a druga robi coś dla przyjaciółki jedynie "przy okazji", jeśli tak się akurat złoży...
Myślę, że jeśli sami nie jesteśmy w stanie się poświęcić, to raczej nie powinniśmy tego oczekiwać po innych.
Dziewczyno, ja też kiedyś zmieniłam swą postawę, politykę "przyjaźni" i postanowiłam sama nie inicjować spotkań; choć też się angażuję, trudno mi z tym było, bo aż mnie palce świerzbiły, by napisać smsa, ale NIE. I wiesz ile minęło? Rok. Na szczęście mam męża i kota
Kto chce znaleźć czas, ten znajdzie.
