co sądzicie o tej tezie?
mieszkam obecnie w Płocku i podoba mi się to,że tutaj wszyscy się znają, wystarczy że poznasz 1 osobę a już poznajesz przez nią kolejne, które też się znają ze sobą. Życie jest spokojniejsze, odległości mniejsze, i przez to że srodowiska ludzi się przenikają nazwajem to łatwo jest kogoś poznać ale i ludzie są otwarci, chcą rozmawiać, są uprzejmi, mają często wspólną szkołe, wspólną przeszłość, podobne okolice zamieszkania... przez to że czas płynie wolniej to też mają czas żeby odpowiedzieć na pytania, rozmawiać. Przez to, że mają więcej czasu i wspólnych znajomych to łatwiej też nawiązać grupy.
Kiedy mieszkałam w Krakowie ( co prawda tylko pół roku)ale było dużo inaczej i gorzej.. Miałam wrażenie, że tam każdy pędził w swoją stronę, ciężko było kogoś poznać przez tę anonimowosc, wszyscy byli dla siebie obcy i tak de facto miałam wrażenie, że ludzie tak naprawdę nie chcą się poznawać bo wiedzą, że raczej nic ich w tym miescie nie łączy,że się więcej już nie spotkają i że są z różnych środowisk, a nawet jak kogoś poznałam to ciężko było tych wszystkich ludzi zgrać w jedną ekipę.
Jakie są wasze doświadczenia?