Poznaliśmy się jakoś w połowie stycznia i chociaż przypadliśmy sobie do gustu to nasze spotkanie były sporadyczne. Praktycznie od imprezy do imprezy. Z tego co się później dowiedziałam on wtedy spotykał się też z inna dziewczyną. Później te kontakty zaczęły się zmieniać, spotykaliśmy się sami, codziennie rozmawialiśmy przez telefon, były wypady za miasto, czułe słówka, seks...
I teraz tak: w środę spotkaliśmy się w klubie (on był ze swoim towarzystwem, ja ze swoim). Widzieliśmy wcześniej o tym, że tam się spotkamy. Jak mnie zobaczył powiedział, że ładnie wyglądam i mówi choć Cie zapoznam ze znajomymi...i przedstawił mnie w sumie normalnie moja koleżanka X. Ja jak bylismy sami tak bardziej zaczepnie mówię do niego dlaczego przedstawiłeś mnie jako koleżankę a on na to: to co miałem powiedzieć, że jesteś koleżanka, która bzykam....i mi wtedy zrobiło się tak strasznie przykro, zaczęłam mu strasznie dogadywać. On w sumie przeprosił, za to, że tak powiedział, ale raczej zrobił to dla świętego spokoju i powiedział, że porozmawiamy o tym jutro, Ja taka w emocjach odpowiedziałam, że raczej już nigdy nie porozmawiamy. Do końca imprezy unikaliśmy się...Jakoś pod koniec on miał spięcie z kimś tam i był strasznie zły...podeszłam do niego chciałam go przytulić a on wtedy mnie odepchną i powiedział żebym go nie dotykało. Odeszłam i wyszłam wtedy z lokalu. To było w środę, od tamtej pory się nie odezwał...od znajomych wiem, że ma do mnie żal ze miałam do niego waty nie wiadomo o co...
..nie wiem co o tym mam myśleć, czy jest taki honorowy i się nie odezwie, czy ta sytuacja mu odpowiada bo nie zależy mu na tej znajomości
Ja czuje coś w stylu, że się na nim zawiodłam ale brakuje mi go...nie wiem jak mam się zachować????
Podobne tematy
zapraszam Cię do wątku: http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?pid=1504038#p1504038