znikające prezerwatywy... załamana prosi o poradę - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » znikające prezerwatywy... załamana prosi o poradę

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 58 ]

Temat: znikające prezerwatywy... załamana prosi o poradę

Kobietki, bardzo proszę Was wszystkie o zdanie na temat tego co napiszę. Jestem w kilkuletnim związku, jest to relacja poważna. Oboje mamy po 24 lata. Nie jesteśmy jeszcze małżeństwem, chodzimy ze sobą. Układa nam się jak to zwykle bywa, raz lepiej, raz gorzej. Mieliśmy kilka upadków związanych z moim zaborczym charakterem, ale wszystko udało się pokonać, gdyż w mojej ocenie zmieniłam się na dobre. W każdym bądź razie nie ma takiej sfery naszego życia w której układałoby się teraz jakoś bardzo źle. Wszystko w mojej ocenie jest w porządku, w porównaniu z tym jak było kiedyś (o wiele częściej kłóciliśmy się z byle powodu itp.). W sumie od jakiegoś czasu osiągnęłam już taką pewność, że wszystko jest na bardzo bardzo ok.

W sprawach seksualnych używałam tabletek antykoncepcyjnych, a od ponad roku używamy prezerwatyw tylko. Kupujemy zazwyczaj te najlepsze, w aptece, przechowujemy je zawsze w bezpiecznym miejscu i dbamy ogólnie, aby wszystko było bezpiecznie. Chyba dwa-trzy razy zdarzyło nam się kupić takie prezerwatywy, które były jakieś najtańsze i z reguły użyliśmy tylko jednej z opakowania, a reszta gdzieś się walała. Jedno opakowanie mam u siebie, oczywiście napoczęte (zużyta jedna) a reszta tak sobie leży, nie wiem po co bo i tak już z nich pewnie nie skorzystamy, ale tak ich jakoś nie wyrzucam. Jedno opakowanie leżało od około pół roku w schowku samochodowym mojego chłopaka. Też była zużyta jedna, a pozostałe zostały w opakowaniu. Czasem jak zaglądałam po coś do tego schowka to one tam zawsze się walały, nie wiadomo po co - bo jasne było, że już ich nie użyjemy, bo leżały tam w mrozie i ogólnie nie sprzyjających warunkach. Ale jakieś 5-8 razy w przeciągu pół roku jak tam je zostawiliśmy to ja zaglądałam i cały czas tam leżały, przewalane z kąta w kąt. Nawet był taki epizod że mój luby wycierał opakowaniem szybę od mrozu, opakowanie całe było poniszczone, połamane. Ale potem widziałam, że jeszcze tam było w tym schowku zawsze. Do dziś. Patrzę, a tam ich nie ma! Zdenerwowałam się. Jakieś dziwne uczucie mnie opętało. A on zachował się jakoś nadzwyczajnie spokojnie/dziwnie. Powiedział tylko od razu, że "ich tam na 100% nie ma. Ale nie wie gdzie są. Zaglądał tyle razy to wie że ich nie ma. Może wyrzucił. Nie pamięta". Potem się strasznie zdenerwował, że go może zamierzam o coś oskarżyć?! No i taka właśnie dziwna atmosfera się zrobiła, bo ja oczywiście podejrzewam, że mógł je gdzieś użyć. Wiem, że to absurdalne, i to żaden dowód, bo wiadomo że my i tak byśmy ich nie użyli więc miał prawo je wyrzucić. Co o tym myślicie???

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: znikające prezerwatywy... załamana prosi o poradę

Wyrzucił.
Trochę zaufania.

3

Odp: znikające prezerwatywy... załamana prosi o poradę
luc napisał/a:

Wyrzucił.
Trochę zaufania.

Wiem, że zaufanie to podstawa. Tak ciężko jest to stosować w praktyce... sad

4

Odp: znikające prezerwatywy... załamana prosi o poradę

milenak czy nie macie w związku większych problemów?

5

Odp: znikające prezerwatywy... załamana prosi o poradę
Catwoman napisał/a:

milenak czy nie macie w związku większych problemów?

Wiem, przepraszam Was dziewczyny, że zarzucam Was takimi z waszej perspektywy śmiesznymi problemami. Ale to jest tak silne uczucie, taka intuicja która przemawia we mnie... Poprostu się boję...

6

Odp: znikające prezerwatywy... załamana prosi o poradę

pewnie wyrzucił, a jak nie, to przynajmniej się chłopak zabezpiecza, zawsze to jakiś plus

Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształową
Lecz znów, i znów i znów kolorów szukam

7

Odp: znikające prezerwatywy... załamana prosi o poradę

Hej, ja myślę,że Chłopak mógł wyrzucić, skoro opakowanie poniszczone no i te prezerwatywy w różnych warunkach atmosferycznych się znajdowały i był ich nie najlepszy stan to po co miały leżeć? Mogło być też tak,że np wypadly mu na podłogę i podnosząc je z wycieraczki stwierdził,że jak juz wypadły to pora się z nimi 'pożegnać'. A zdenerwować się mógł tym,że trochę bez podstawnie sugerujesz mu zdradę bądź jakieś zatajanie przed Tobą prawdy.

8

Odp: znikające prezerwatywy... załamana prosi o poradę

Jedno jest wiadome - że razem już byśmy tych prezerwatyw na pewno nie zużyli. Ale kurcze, on wie jaki ja mam podejrzliwy charakter i powinien przewidzieć, że lepiej tego nie wyrzucać, bo po co mam go potem oskarżać. A on to jednak jak sądzi "wyrzucił". Zawsze gdzieś jest ten cień podejrzeń, że może jednak nie wyrzucił a wykorzystał. Do tego wkurza mnie, że on nie powiedział - "wyrzuciłem jak sprzątałem samochód", ale "nie wiem, nie wiem gdzie są, może wyrzuciłem, skąd mam wiedzieć co robiłem pół roku temu, pamiętam tylko że czyściłem nimi szyby"

9

Odp: znikające prezerwatywy... załamana prosi o poradę
milenak napisał/a:

wkurza mnie, że on nie powiedział - "wyrzuciłem jak sprzątałem samochód", ale "nie wiem, nie wiem gdzie są, może wyrzuciłem, skąd mam wiedzieć co robiłem pół roku temu, pamiętam tylko że czyściłem nimi szyby"

Właśnie gdyby miał nieczyste sumienie, to przygotowałby sobie jakąś wymówkę.
Nie możesz być taka podejrzliwa, bo to źle wróży na przyszłość.
Będziesz widziała wszędzie zdradę:jak nie odbierze telefonu, jak się spóźni pół godziny etc., etc.
Nikt tego nie wytrzyma, a i Ty się zamęczysz.

10

Odp: znikające prezerwatywy... załamana prosi o poradę

MilenoK, ja radziłabym nieco okiełznać swój "podejrzliwy charakter", bo chłopak może go kiedyś mieć dość w końcu.
Zaufanie to podstawa w związku. Ja sama bym się zdenerwowała, gdyby moja dziewczyna z góry podejrzewała mnie przy każdej okazji. To straszne by było, gdyby on do końca życia, musiał zastanawiać się nad każdym swoim słowem i ruchem, żebyś przypadkiem nie miała podejrzeń. Osobiście radze popracować nad tym.

"Mądrego widać, głupiego słychać."

11

Odp: znikające prezerwatywy... załamana prosi o poradę

Dzięki za Wasze słowa. Jestescie bardzo przenikliwe, bo udało wam się odkryć, że właśnie taką bardzo podejrzliwą i zaborczą mam naturę. Były czasy, że wszędzie węszyłam podstęp. I właśnie dlatego teraz gdy wszystko się zmieniło, myślałam że On już będzie nauczony dawnymi czasami i będzie troszkę uważniejszy, tzn. nie będzie dawał mi okazji do zazdrości.

12

Odp: znikające prezerwatywy... załamana prosi o poradę

Jak będzie chciał Cię zdradzać to zrobi to tak żebyś nie wiedziała. Jak będziesz go ciągle podejrzewać to w końcu to zrobi i powie "masz co chciałaś".

13 Ostatnio edytowany przez Olinka (2013-05-04 11:04:07)

Odp: znikające prezerwatywy... załamana prosi o poradę

NAPEWNO WYRZUCIŁ TE PREZERWATYWY. SPRZĄTAŁ I STWIERDZIŁ ŻE WAM I TAK SIĘ NIE PRZYDADZĄ I WYRZUCIŁ. MOŻE NAWET NIE MYŚLAŁ ŻE TY TAK ZAREAGUJESZ. WIESZ ŻE ZAUFANIE TO PODSTAWA W ZWIĄZKU. NIE DZIWIĘ CI SIĘ ŻE SIĘ DENERWUJESZ I MYŚLISZ O TYM BO GDYBY U MNIE BYŁA TAKA SYTUACJA TO PEWNIE TEŻ BYM MIAŁA PODEJRZENIA. ALE Z TEGO CO MÓWISZ ŻE JEST MIĘDZY WAMI DOBRZE I JESTEŚCIE JUŻ DŁUGO ŻE SOBĄ TO NAPEWNO NIE MÓGŁ CIĘ ZDRADZIĆ. NIE MYŚL O TYM...

Pisząc na forum wyłącz, proszę, Caps Lock. Słowa pisane dużymi literami, zgodnie z zasadami netykiety, oznaczają krzyk. Z góry dziękuję za dostosowanie się do prośby i pozdrawiam, Mod. Olinka

14 Ostatnio edytowany przez Olinka (2013-05-04 11:11:25)

Odp: znikające prezerwatywy... załamana prosi o poradę
milenak napisał/a:

myślałam że On już będzie nauczony dawnymi czasami i będzie troszkę uważniejszy, tzn. nie będzie dawał mi okazji do zazdrości.

Daj spokój, czym Ci tym razem dal powód do zazdrości? Stare gumki się walały, to je wyrzucił, ja w tym nic niezwykłego nie widzę.
Za to u Ciebie widzę zapędy szpiegowsko-detektywistyczne.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

15

Odp: znikające prezerwatywy... załamana prosi o poradę
milenak napisał/a:

Dzięki za Wasze słowa. Jestescie bardzo przenikliwe, bo udało wam się odkryć, że właśnie taką bardzo podejrzliwą i zaborczą mam naturę. Były czasy, że wszędzie węszyłam podstęp. I właśnie dlatego teraz gdy wszystko się zmieniło, myślałam że On już będzie nauczony dawnymi czasami i będzie troszkę uważniejszy, tzn. nie będzie dawał mi okazji do zazdrości.

Bardzo trudno jest nie dawać powodów do zazdrości osobie zaborczej i podejrzliwej, bo doprawdy nigdy nie wiadomo, jakie sytuacje wywołają u niej lawinę domysłów... U mnie pozostawiona po sprzątaniu,  podniesiona deska sedesowa była wystarczającym powodem do wysnucia wniosku, że jakiś mężczyzna bywa w naszym domu podczas nieobecności męża...
Trochę więcej zaufania do partnera, bo nieufność niszczy związek smile

"Błogosławiony ten, co nie mając nic do powiedzenia,  nie obleka tego faktu w słowa"

16

Odp: znikające prezerwatywy... załamana prosi o poradę
Cynicznahipo napisał/a:

Daj spokój, czym Ci tym razem dal powód do zazdrości? Stare gumki się walały, to je wypieprzył, ja w tym nic niezwykłego nie widzę.
Za to u Ciebie widzę zapędy szpiegowsko-detektywistyczne.

Normalnie jak detektyw Monk big_smile
Ale racja - więcej zaufania.

17

Odp: znikające prezerwatywy... załamana prosi o poradę

Ja wiem, że dla Was może to wydawać się wręcz śmieszne co ja piszę. Może gdybym ja przeczytała takie słowa pisane przez kogoś innego to też bym się śmiała. Ale po prostu "demony przeszłości" powracają - ja kiedyś byłam zazdrosna o wszystko. Tylko że ja byłam pewna, że to już minęło. Bo nigdy żadnej zdrady nie udowodniłam i zapewne były one wyssane z palca. Tak jak kiedyś byłam zazdrosna na 90% tak teraz jestem na 30%.

Ale znów nie chcę teraz stracić czujności i wszystkiego tłumaczyć moim podłym charakterem. Bo w końcu naprawdę On mnie zdradzi a ja sobie wytłumaczę, że to tylko mi się wydaje bo jestem zazdrosna. Rozumiecie o co mi chodzi?

Gdy się zna drugiego człowieka tak dobrze jak ja znam jego to intuicyjnie się to wyczuwa. W sumie ja nie uważam za jakiś problem tego, że on to wyrzucił, spoko. Ale po pierwsze - skąd wiedział tak od razu, że tam ich na pewno nie ma (zanim jeszcze zajrzałam) oraz po co nie powiedział "nie ma ich, bo wyrzuciłem" tylko "nie wiem gdzie są, a Ty wiesz? Bo ja nie wiem, może wyrzuciłem. Mogłaś je stąd zabrać, ja teraz nie pamiętam co robiłem pół roku temu". No i znając jego charakter, to on by ich nie ruszył bez powodu, bo od razu by wiedział że będzie dym.

18

Odp: znikające prezerwatywy... załamana prosi o poradę

Ale znów nie chcę teraz stracić czujności i wszystkiego tłumaczyć moim podłym charakterem. Bo w końcu naprawdę On mnie zdradzi a ja sobie wytłumaczę, że to tylko mi się wydaje bo jestem zazdrosna. Rozumiecie o co mi chodzi?

To jest po prostu debilizm. Na moje oko facet je po prostu wypierniczył któregoś razu i tyle. Nie ma sensu się w tym dopatrywać czegokolwiek. Musisz popracować nad sobą i opanować te swoje zapędy. Jak ktoś będzie chciał zdradzić to i tak zrobi. Niezależnie od tego czy będziesz coś podejrzewać czy nie. Jednak twoje dopatrywanie się zdrady może jedynie ją sprowokować. Bo tak to niestety działa.

Trust me, when I woke today I had no plans to be so sexy...but shit happens !

Deep in my soul there is a warrior that I'm afraid of...

19

Odp: znikające prezerwatywy... załamana prosi o poradę

Skoro

milenak napisał/a:

(...)po prostu "demony przeszłości" powracają - ja kiedyś byłam zazdrosna o wszystko. Tylko że ja byłam pewna, że to już minęło. Bo nigdy żadnej zdrady nie udowodniłam i zapewne były one wyssane z palca. Tak jak kiedyś byłam zazdrosna na 90% tak teraz jestem na 30%.

Ale znów nie chcę teraz stracić czujności i wszystkiego tłumaczyć moim podłym charakterem. Bo w końcu naprawdę On mnie zdradzi a ja sobie wytłumaczę, że to tylko mi się wydaje bo jestem zazdrosna. Rozumiecie o co mi chodzi?(...)

to znaczy, że masz poważny problem. Z sobą. Ze swoim nastawianiem do świata i do ludzi. Ze swoim brakiem zaufania do bliskiej osoby.

Ta historia ujawniła w pełni to, że nie radzisz sobie ze swoją podejrzliwością. Rozwiązaniem jest podjęcie własnej, prowadzonej przez dobrego specjalistę, terapii. Inaczej zatrujesz i swoje życie, i życie bliskich Ci osób.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

20

Odp: znikające prezerwatywy... załamana prosi o poradę

Pewnie macie rację, mam problem ze sobą duży. Ale właśnie zauważyłam, że od dłuższego czasu wszystko jest ok. Naprawdę ja zmieniłam się o 180 stopni, mój chłopak też to zauważył. To mówię Wam z ręką na sercu.

Tylko właśnie w tej sytuacji wydawało mi się, że mam już namacalny dowód, że coś jest nie tak...?

Czyli stawiając WAS w tej samej sytuacji co moja: od pół roku w schowku u waszego chłopaka/męża/narzeczonego leżą wasze gumki; walają się bez sensu; nie raz zastanawiacie się po co on ich nie wywali; jednocześnie co jakiś czas patrzycie tam i upewniacie się - "są, więc nie używa ich"; leżały na mrozie; służyły za skrobaczkę do szyb itd. i jednego dnia patrzycie a tam ich nie ma...; przy okazji wasza połówka sama nie wie gdzie one się podziały i lekko pokracznie się tłumaczy (denerwuje).
Pytanie: Wierzycie że one poprostu pewnie zostały gdzieś wyrzucone???
Proszę szczerze...

21

Odp: znikające prezerwatywy... załamana prosi o poradę
milenak napisał/a:

Pewnie macie rację, mam problem ze sobą duży. Ale właśnie zauważyłam, że od dłuższego czasu wszystko jest ok. Naprawdę ja zmieniłam się o 180 stopni, mój chłopak też to zauważył. To mówię Wam z ręką na sercu.

Tylko właśnie w tej sytuacji wydawało mi się, że mam już namacalny dowód, że coś jest nie tak...?

Czyli stawiając WAS w tej samej sytuacji co moja: od pół roku w schowku u waszego chłopaka/męża/narzeczonego leżą wasze gumki; walają się bez sensu; nie raz zastanawiacie się po co on ich nie wywali; jednocześnie co jakiś czas patrzycie tam i upewniacie się - "są, więc nie używa ich"; leżały na mrozie; służyły za skrobaczkę do szyb itd. i jednego dnia patrzycie a tam ich nie ma...; przy okazji wasza połówka sama nie wie gdzie one się podziały i lekko pokracznie się tłumaczy (denerwuje).
Pytanie: Wierzycie że one poprostu pewnie zostały gdzieś wyrzucone???
Proszę szczerze...

To ja też zapytam i odpowiedz szczerze. Czy znając historię tych prezerwatyw, czyli fakt że służyły jako skrobaczki do szyb i były przechowywane w takich,a nie innych warunkach, czy chciałabyś ich użyć ? wink

"Błogosławiony ten, co nie mając nic do powiedzenia,  nie obleka tego faktu w słowa"

22

Odp: znikające prezerwatywy... załamana prosi o poradę

Wszystko jest ok? Zmieniłaś się o 180 stopni? Na pewno?
Gdyby tak było, to przyjęłabyś wyjaśnienie swego chłopaka i nie szukałabyś poparcia dla swych podejrzeń.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

23

Odp: znikające prezerwatywy... załamana prosi o poradę

Volver - my na 100% byśmy ich już nigdy nie użyli, ponieważ już nie raz nie mieliśmy gumek i nie braliśmy tych ze schowka a jechaliśmy kupić nowe; ale nie zmienia to faktu że przez bardzo długi czas one w tym schowku jeździły, ja czasem tam zaglądałam to widziałam że są, i skoro tyle czasu nikomu nie przeszkadzały to dlaczego teraz zniknęły... Tymbardziej wkurzające jest to, że on zna mój charakter, wie że wyrzucając je dał mi powody do podejrzeń... i dlatego nie sądze, że "odważyłby" się to zrobić bez powodu.

24

Odp: znikające prezerwatywy... załamana prosi o poradę
milenak napisał/a:

Volver - my na 100% byśmy ich już nigdy nie użyli, ponieważ już nie raz nie mieliśmy gumek i nie braliśmy tych ze schowka a jechaliśmy kupić nowe; ale nie zmienia to faktu że przez bardzo długi czas one w tym schowku jeździły, ja czasem tam zaglądałam to widziałam że są, i skoro tyle czasu nikomu nie przeszkadzały to dlaczego teraz zniknęły... Tymbardziej wkurzające jest to, że on zna mój charakter, wie że wyrzucając je dał mi powody do podejrzeń... i dlatego nie sądze, że "odważyłby" się to zrobić bez powodu.

No, ale kto przy zdrowych zmysłach używałby zleżałych gumek ??? Przecież one się nadawały tylko do wyrzucenia ! Mam wrażenie, że żarty sobie z nas robisz...

"Błogosławiony ten, co nie mając nic do powiedzenia,  nie obleka tego faktu w słowa"

25

Odp: znikające prezerwatywy... załamana prosi o poradę
milenak napisał/a:

(...)wkurzające jest to, że on zna mój charakter, wie że wyrzucając je dał mi powody do podejrzeń... i dlatego nie sądze, że "odważyłby" się to zrobić bez powodu.

Uświadom sobie, jak Twoja podejrzliwość, Twój brak zaufania, odbija się na Twoim (i nie tylko) życiu.
Dalej twierdzisz, że uporałaś się ze swoim problemem? To dlatego, że już nie jesteś zazdrosna, pełną podejrzliwości, Twój chłopak ma bez przerwy uważać na swoje zachowanie?

Współczuję i Tobie, i jemu. Jednak tylko Ty możesz zmienić swe myślenie. On, w tym wypadku, jest ofiarą.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

26

Odp: znikające prezerwatywy... załamana prosi o poradę

słuchajcie ja wszystko rozumiem. mam problem, on ma przechlapane, muszę coś z tym zrobić...
ale pomijając całą tą otoczkę, wszystko to co na mój temat sądzicie, cały kontekst tej wypowiedzi - nie patrzmy przez chwilę na to wszystko.

wiem, że nadawały się TYLKO do wywalenia, ale nie zmienia to faktu że od dawna trzeba je było wywalić... a jednak nie robił tego, tylko trzymał je bo wiedział, że pewnie gdy je wywali to go oskarżę.

27

Odp: znikające prezerwatywy... załamana prosi o poradę

Taaaak. hmm

Pkt. 1. milenak ma rację.
Pkt. 2. jeśli milenak nie ma racji, patrz pkt. 1

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

28

Odp: znikające prezerwatywy... załamana prosi o poradę
milenak napisał/a:

wiem, że nadawały się TYLKO do wywalenia, ale nie zmienia to faktu że od dawna trzeba je było wywalić... a jednak nie robił tego, tylko trzymał je bo wiedział, że pewnie gdy je wywali to go oskarżę.

Ja mam stare majtki, których już nie nosze i walają się często miedzy ciuchami. Jeśli któregoś dnia przyjdzie mi do głowy je wywalić, to dam mężowi powód do myślenia, ze być może oddalam je innemu facetowi?

Myśl trochę. Jeśli masz problem, zacznij się leczyć.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

29

Odp: znikające prezerwatywy... załamana prosi o poradę
Cynicznahipo napisał/a:
milenak napisał/a:

wiem, że nadawały się TYLKO do wywalenia, ale nie zmienia to faktu że od dawna trzeba je było wywalić... a jednak nie robił tego, tylko trzymał je bo wiedział, że pewnie gdy je wywali to go oskarżę.

Ja mam stare majtki, których już nie nosze i walają się często miedzy ciuchami. Jeśli któregoś dnia przyjdzie mi do głowy je wywalić, to dam mężowi powód do myślenia, ze być może oddalam je innemu facetowi?

Myśl trochę. Jeśli masz problem, zacznij się leczyć.

a gdybyś na tyle znała swojego męża i wiedziałabyś, że będzie podejrzliwy...?

30

Odp: znikające prezerwatywy... załamana prosi o poradę

Hmm, a patrzył ci w oczy ?

Ale też myślę, że wyrzucił.

31

Odp: znikające prezerwatywy... załamana prosi o poradę
milenak napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:
milenak napisał/a:

wiem, że nadawały się TYLKO do wywalenia, ale nie zmienia to faktu że od dawna trzeba je było wywalić... a jednak nie robił tego, tylko trzymał je bo wiedział, że pewnie gdy je wywali to go oskarżę.

Ja mam stare majtki, których już nie nosze i walają się często miedzy ciuchami. Jeśli któregoś dnia przyjdzie mi do głowy je wywalić, to dam mężowi powód do myślenia, ze być może oddalam je innemu facetowi?

Myśl trochę. Jeśli masz problem, zacznij się leczyć.

a gdybyś na tyle znała swojego męża i wiedziałabyś, że będzie podejrzliwy...?

To nie podejrzliwość, to chora podejrzliwość. Nie widzisz różnicy?
Nie wyszłabym za kogoś, kto by na każdym kroku podejrzewał mnie o zdradę.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

32

Odp: znikające prezerwatywy... załamana prosi o poradę

Milenak nie będę się już odnosić do tych nieszczęsnych prezerwatyw.
Naprawdę masz inny problem. Jeżeli się z nim nie uporasz (to, że się nie uporałaś, jest dla mnie oczywiste) to Twój związek nie przetrwa albo będzie gehenną dla Was obojga.

33

Odp: znikające prezerwatywy... załamana prosi o poradę
milenak napisał/a:

a jednak nie robił tego, tylko trzymał je bo wiedział, że pewnie gdy je wywali to go oskarżę.

Tak, specjalnie je wywalił, żebyś miała się o co czepiać, przywidział to i zrobił specjalnie, bo lubi, jak mu trujesz dupę i oskarżasz o zdradę.
Nie widzisz w tym lekkiej paranoi?

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

34

Odp: znikające prezerwatywy... załamana prosi o poradę
Mywonderland napisał/a:

Hmm, a patrzył ci w oczy ?

Ale też myślę, że wyrzucił.

Nie wiem czy patrzył mi w oczy. Jak go zapytałam czy są tam jeszcze te gumki to powiedział, że już dawno ich tam nie ma i zajął się czymś innym, a mianowicie prowadzeniem samochodu i tak jakby całkiem nie zauważył, że ja widzę w tym problem. Zagadał mnie jakby czyms innym - nie wiem czy celowo, czy poprostu nie zwrócił uwagi na to co ja powiedziałam. Potem dopiero rozmowa się rozwinęła, gdy zauważył, że o coś mi chodzi.

35

Odp: znikające prezerwatywy... załamana prosi o poradę

Mileno, a nie pomyślałaś, że już męczy go to Twoje podejrzewanie o wszystko? Ja też bym zmieniła temat, bo czułabym się podirytowana, że po raz kolejny moja bliska osoba ma mnie za kłamce i z góry podejrzewa o coś czego nie zrobiłam. Baaa...byłabym wściekła i bardzo zdenerwowana...
To, że Ty "widzisz problem", nie znaczy że on ma się każdym tym problemem przejmować. To Ty musisz popracować nad sobą, aby tych problemów wszędzie nie widzieć. To tak samo jakby alkoholik miał pretensję, że na ulicy co krok otwierają sklepy monopolowe... jakby nie wiedzieli że on "widzi w tym problem".

"Mądrego widać, głupiego słychać."

36

Odp: znikające prezerwatywy... załamana prosi o poradę

milenak, weź mi wytłumacz, bo ja nie rozumiem. Czy w takim razie oczekiwałaś, że Twój chłopak będzie latami hodował te gumki w swoim samochodzie i nigdy ich nie wyrzuci?
I tak Ci tylko jedną rzecz powiem: jeśli dalej będziesz faceta zamęczać swoją chorą zazdrością to na bank Cię kiedyś zostawi, bo będzie miał zwyczajnie dość. I fascynuje mnie tak naprawdę Twoje podejście: Ty jesteś taka super i się zmieniłaś, a w praktyce wygląda to tak, że on się do Ciebie dopasował i stara się nie dawać "powodów do zazdrości" i Ty uważasz, że taka kolej rzeczy jest właściwa. A może jednak byś faktycznie zaczęła pracować nad sobą zamiast wymuszać na innych, by chodzili przy Tobie na paluszkach, bo z księżniczką trzeba ostrożnie, jak z 5-letnim dzieckiem?

37

Odp: znikające prezerwatywy... załamana prosi o poradę
milenak napisał/a:

Czyli stawiając WAS w tej samej sytuacji co moja: od pół roku w schowku u waszego chłopaka/męża/narzeczonego leżą wasze gumki; walają się bez sensu; nie raz zastanawiacie się po co on ich nie wywali; jednocześnie co jakiś czas patrzycie tam i upewniacie się - "są, więc nie używa ich"; leżały na mrozie; służyły za skrobaczkę do szyb itd. i jednego dnia patrzycie a tam ich nie ma...; przy okazji wasza połówka sama nie wie gdzie one się podziały i lekko pokracznie się tłumaczy (denerwuje).
Pytanie: Wierzycie że one poprostu pewnie zostały gdzieś wyrzucone???
Proszę szczerze...

Uważam, że chłopak mógł je wykorzystać a potem wyrzucić. Nie wiem ile ich tam było, ale mogły znikać stopniowo, 1 czy 2 w tygodniu, grzebiąc na szybko w schowku nie doliczyłabyś się wszystkich od razu.

"(...)szlachta na koń wsiędzie,
Ja z synowcem na czele i? - jakoś to będzie!"

38

Odp: znikające prezerwatywy... załamana prosi o poradę
nbm napisał/a:
milenak napisał/a:

Czyli stawiając WAS w tej samej sytuacji co moja: od pół roku w schowku u waszego chłopaka/męża/narzeczonego leżą wasze gumki; walają się bez sensu; nie raz zastanawiacie się po co on ich nie wywali; jednocześnie co jakiś czas patrzycie tam i upewniacie się - "są, więc nie używa ich"; leżały na mrozie; służyły za skrobaczkę do szyb itd. i jednego dnia patrzycie a tam ich nie ma...; przy okazji wasza połówka sama nie wie gdzie one się podziały i lekko pokracznie się tłumaczy (denerwuje).
Pytanie: Wierzycie że one poprostu pewnie zostały gdzieś wyrzucone???
Proszę szczerze...

Uważam, że chłopak mógł je wykorzystać a potem wyrzucić. Nie wiem ile ich tam było, ale mogły znikać stopniowo, 1 czy 2 w tygodniu, grzebiąc na szybko w schowku nie doliczyłabyś się wszystkich od razu.

Pewnie! Mógł je tez wyrzucić, prawda?
Do czego niby miał wykorzystać gumki, których wcześniej używał do odśnieżania szyby? Które leżały w schowku nie wiadomo ile przy upałach? Bzdury jakieś...

Gdyby miał bzyknąć inna, kupiłby nowe, po co ryzykować wpadka...

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

Posty [ 1 do 38 z 58 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » znikające prezerwatywy... załamana prosi o poradę

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018