Cześć dziewczyny mam nadzieje że chociaż troche pomożecie mi rozwiać moje wątpliwości i doradzicie co mam robić
pierwszy raz korzystam z tego rodzaju porad na forum ale może akurat Wasze rady okażą się według mnie słuszne ![]()
A wiec tak: Rok temu poznałam Piotrka między nami od początku coś było, dziwna więź, lekkoś w rozmawianiu, taka fascynacja i wzajemna ciekawość, coś jakby miłość od pierwszego wejrzenia - chociaz raczej nie wierze w takie rzeczy
, jednak on mieszka 150 km ode mnie. Na samym początku nie brałam za bradzo do siebie tej znajomości ponieważ w tamtym czasie spotykałam sie z Rafałem i byłam zakochana ale to nie było odwzajemnione uczucie jak się później okazało, jednak z Piotrkiem zaczełam utrzymywac stały kontakt, on dzwonił, pisał, nalegał na spotkanie. Nie przyznałam mu się że jest ktoś, aż do czasu kiedy dwa dni przed planowanym przez nas spotkaniem wycofałam się i powiedziałam mu całą prawde, że spotykam sie z kimś, ze mi na nim zależy, że nie chce go stracić ( z Rafałem dzieliła nas odległość, poznaliśmy się w mieście w którym oboje studiujemy, wakacje to miał być dla nas taki czas na sprawdzenie czy to ma szansę przetrwać). Piotrkowi powiedziałam też że od jakiegoś czasu mi i Rafałowi się nie układa, ale że obiecałam sobie że poczekam na niego do października. Piotrek co prawda był na mnie bardzo zły, nie odzywaliśmy się do siebie ok tygodnia, jednak po tym czasie on do mnie napisał i spytał ''Zgoda?'', nie ukrywam zrobił to na mnie piorunujące wrażenie ( ja pewnie na jego mejscu nie odezwała bym się już ). No i znowu wszystko zaczęło się jakby od nowa, znowu rozmawialiśmy codziennie on do mnie dzwonił, coraz bardziej mi na nim zalezało. W pewnym momencie stwierdziłam że na prawde mi na nim zależy i że Rafał z którym kontakt przez wakacje mi się urwał ( nasza wielka miłość nie przetrwała
), już nic dla mnie nie znaczy. No i w sumie moja znajomość z Piotrkiem trwa do tej pory, jednak do planowanego wiele razy spotkania do tej pory nie doszło. Od jakiegoś czasu nalegam na to, jednak on pracuje i ma bardzo mało czasu. Piotrek nalega żebym to ja pierwsza do niego przyjechała, na co ja mu powiedziałam że to nie wchodzi w gre że za łatwo by miał i gdyby faktycznie chciał to by znalazł czas ( bo jednak mam takie podejście ze to on powienien pierwszy przyjechać, mam troche staroświeckie podejście do tych spraw i dla mnie to facet powienien pokazać dziewczynie że mu na niej na prawde zależy a tak na prawde Piotrek oprócz pisania i dzwonienia nie udowadnia tego w inny sposób i w sumie nie jestem do końca pewna kim dla niego jestem, bo przecież z jego strony to mogło zmienić się w przyzwyczajenie ). Co byście zrobiły na moim miejscu ? Czy uważacie że tą znajomość warto jest nadal ciągnąć ? Proszę o pomoc ![]()
Podobne tematy
2 2013-05-03 08:17:17 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2013-05-03 10:01:03)
Na Twoim miejscu przestałabym się zabawiać z nimi dwoma jednocześnie.
Ciekawa jestem, co na to Rafał...
Edit: Doczytałam dopiero, ze jednak z Rafałem nie jesteś, sorry.
Na Twoim miejscu przestałabym się zabawiać z nimi dwoma jednocześnie.
Ciekawa jestem, co na to Rafał...
i że Rafał z którym kontakt przez wakacje mi się urwał ( nasza wielka miłość nie przetrwała smile), już nic dla mnie nie znaczy.
Polka rok czasu to bardzo dużo by znaleźć jakąś chwilkę na spotkanie - 150 km to w końcu nie koniec świata ;-)
Jednak z drugiej strony On już miał czas, a Ty wtedy czekałaś na Rafała więc teraz może On chcieć żebyś Ty przyjechała jako pierwsza do niego. Decyzja należy do Ciebie, a jeśli żadne z Was nie zrobi pierwszego kroku to ten potencjalny związek rozpadnie się nim się jeszcze zaczął.
Poza tym zawsze możecie iść na kompromis i spotkać się w połowie drogi między Waszymi miastami ![]()
Powodzenia ![]()
Na Twoim miejscu przestałabym się zabawiać z nimi dwoma jednocześnie.
Ciekawa jestem, co na to Rafał...Edit: Doczytałam dopiero, ze jednak z Rafałem nie jesteś, sorry.
Nie nie nie mogłabym spotykać się z dwoma na raz
dlatego wtedy to spotkanie z Piotrkiem nie doszło do skutku ( chociaż bardzo chciałam się z nim zobaczyć i nadal tego chce! ), mimo ze przeciez do zrobienia było żeby Rafał się o tym nie dowiedział. Chciałam być uczciwa wobec niego i przede wszystkim wobec siebie. ![]()
Cynicznahipo napisał/a:Na Twoim miejscu przestałabym się zabawiać z nimi dwoma jednocześnie.
Ciekawa jestem, co na to Rafał...polka92 napisał/a:i że Rafał z którym kontakt przez wakacje mi się urwał ( nasza wielka miłość nie przetrwała smile), już nic dla mnie nie znaczy.
Polka rok czasu to bardzo dużo by znaleźć jakąś chwilkę na spotkanie - 150 km to w końcu nie koniec świata ;-)
Jednak z drugiej strony On już miał czas, a Ty wtedy czekałaś na Rafała więc teraz może On chcieć żebyś Ty przyjechała jako pierwsza do niego. Decyzja należy do Ciebie, a jeśli żadne z Was nie zrobi pierwszego kroku to ten potencjalny związek rozpadnie się nim się jeszcze zaczął.
Poza tym zawsze możecie iść na kompromis i spotkać się w połowie drogi między Waszymi miastamiPowodzenia
Też o tym myslałam, w sumie czasami trzeba iść na kompromis albo zrobić coś dla kogoś nie patrząc na to czy dostaliśmy coś w zamian - chyba o to też chodzi w miłości
Nie wiem czasami wydaje mi się że on potrzebuje tego dowodu ze mi na nim też troche zależy i dlatego naciska na to żebym przyjechała. Jednak tak jak napisałam to jest troche wbrew takim moim zasadom i na pewno będę potrzebowała jeszcze trochę czasu na przemyślenie tego mojego wyjazdu ![]()
Dziękuję i pozdrawiam ![]()
w tych czasach to nie wiadomo kto powinien przybyć pierwszy ,nie marnuj czasu jak nie zrobisz pierwszego kroku to możesz nigdy się nie doczekać a może to na tego właśnie czekasz .
ja straciłam taką okazje tez z Piotrem nie zjawiłam się na spotkaniu jako osoba towarzysząca, absolwentów jego klasy w szkole leśnej i miał do mnie wielką pretensje a potem odszedł na zawsze
Na twoim miejscu nie jeechałabym do niego jako pierwsza . Tez uwazam ze chłopak za łatwo by miał gdyby dziewczyna miała do niego pierwsza przyjechac . Jakby naprawde chciał to by czas znalazł a jak naprawde taki zapracowany to poczekaj az bedzie miał wolne