Nie wiem, naprawdę nie wiem od czego zacząć. Z napisaniem wątku zwlekam już od roku,albo może i dłużej. Rejestrowałam się i rezygnowałam, ale wczoraj nastąpił pewien "przełom" w mojej głowie. Wiem, że tak dłużej być nie może i nie powinno...
Mojego księcia z bajki jak wtedy mi się wydawało poznałam 4 lata temu. Ideał pod każdym względem- czuły, opiekuńczy, pokonywał dla mnie 650 km aż do momentu kiedy nie zamieszkaliśmy razem. Właśnie wtedy zaczęło się wszystko komplikować i chyba tak naprawdę zaczęła iego wychodzić ta nerwowa natura. Pierwszy raz pokłóciliśmy się na glupiej imprezie kiedy to po tańcu z jego kolegą powiedział, żesię puściłam -byłam w ciężkim szoku i nie wiele czekając wyszłam z imprezy- 2km przy mrozie 30 st. W duchu prosiłam "chodź za mną, wyjdź z tej cholernej imprezy i bądź ze mną" - no cóż do domu doszłam sama a książe wrócił nad ranem z informacją, że z chęcią przespałby się ze swoją koleżanką. Kolejny szok! I pytam się dlaczego wtedy dałam się przeprosić?Przecież wiedziałam, że alkohol nie może być wymówką dla takich słów. Od tego momentu popłynął i w kłótniach stawał się bardziej odważniejszy. Zawsze, ale to zawsze mnie wyzywał i ubliżał mojej rodzinie. Teksty w stylu jesteś wieśniarą stały się na pożądku dziennym. Później usłyszałam, że dziwi się dlaczego nie mam kompleksów skoro tyle jest pięknych dziewczyn, że bez niego byłabym roślinką, że to on pokazał mi świat! Przy kłótni padały słowa, że jestem po*****, jeb*****, że jestem ludzkim dramatem, moja rodzina to wieśniaki. Nie wiem dlaczego nie potrafiłam tego powstrzymać skoro nigdy nie usłyszałam słowa przepraszam! Chyba byłam w amoku. Później kolejne kłótnie i kolejne słowa..że mam kurewską twarz, że pewnie bym się puściła gdybym mogła, że nie mam spać w naszym łóżku, bo miejsce dziwki jest na dworzu. Nie wierzyłam w to wszystko co się dzieje. Boże mój idealny mężczyzna...doszło do tego, że po tych wszystkich słowach zamiast spakować i wyrzucić Go z domu pytałam łagodnie dlaczwego? z jakieg powodu? co ja takiego do cholery zrobiłam? Ehhh usłyszałam odpowiedź...zachowujesz się jak pies to jesteś traktowana jak pies. Ba do naszej psinki też mnie porównywał, że mam z nim rozmawiać, że to mój poziom. Najbardziej zabolały mnie słow "lepper się wieśniak powiesił, a twój tata jeszcze nie? byłoby mniej o kolejnego wieśniaka". DRAMAT! Sama jak to wszystko czytam to aż mam łzy w oczach!. Dałam się tak sponiewierać, czy ja naprawdę jestem w nim tak zakochana, czy po prostu jestem głupia, albo kocham za bardzo? rok temu mieliśmy wziąć ślub (!!!) miałam sukienkę, salę(razem wszystko załatwialiśmy) ale chyba w porę się opamiętałam i odwołałam ślub po słowach, że jak pójdziemy do księdza to spuści mu się na tace i nie da żadnych pieniędzy!Kolejna porażka! Próbowałam z nim rozmawiać ale albo mówił, że zasługuje na takie traktowanie, albo nie mam brać tych słów do siebie, bo mówi je w nerwach...
Pewnie nigdy nie napisałabym tego wszystkiego, ale wczoraj kolejna kłótnia...tym razem usłyszałam,że jestem debilem i barachłem. Próbowałam rozmawiać...stwierdził, że jestem namolna jak wrzód. Z uśmiechem mówił, że "dokręca śrubę" (jego nazwanie w sytuacji kiedy mówi mi coś przykrego). Nie mogę tak dłużej, mój związek to jedna wielka sinusoida...albo naprawdę pięknie(ba wszyscy tak myślą, bo przy ludziach jest idealny...taki jak kiedyś) albo totalna patologia i destrukcja. Nie mogę na to więcej pozwolić...ehh patrząc na mój 4 miesięczny najukochańszy skarb ( tak,tak mamy synka). Jedyny plus tej sytuacji, że On jest naprawdę dobrym ojcem, ale jak pomyśle, że mój synuś miałby tego wszystkiego słuchać...
Na koniec chciałabym dodać, że jestem naprawdę wesołą, energiczną i pozytywną osobą( niestety on mówi, że jestem zamulista i że jestem roślinką, że w domu gnije). Eh powinnam jeszcze napisać to, że skończyłam studia, mam własne mieszkanie i samochód od rodziców (zawsze, ale to zawsze mówiłam "nasze" mieszkanie "nasz" samochód", bo jak kiedyś powiedziałam moje to była straszna awantura). Zresztą moi rodziceBARDZO nam pomagają i nawet nie podejrzewają tego co się dzieje! Nie wiem dlaczego tak się dzieje, ale na pewno chcę coś z tym zrobić. Tak sobie myślę, że dobrze, że się "wygadałam", bo już zaczynam tracić siły i nie mam już energii na ratowanie tego związku. Chcę być szanowana przez mężczyznę któego naprawdę kocham! Jeszcze jedno...kiedy mówię, że powinniśmy się rozstać, to on się śmieje i mówi, że pier**** głupoty bo on mnie kocha i że i tak wszystko będzie dobrze.
Podobne tematy
Jak można tak zupełnie NA WŁASNE ŻYCZENIE spieprzyć sobie życie?!
Jak czytam takie wątki, to za nic nie mogę zrozumieć, jak można się tak dać sponiewierać?
Dziewczyno, dlaczego Ty jeszcze z nim jesteś? Dobra, pierwsza impreza, jeszcze dobrze się nie znaliście, byłaś zauroczona... Ale teraz? Po tylu wyzwiskach, powtarzających się wciąż podobnych sytuacjach. Już dawno powinnaś go zostawić. Skończyłaś studia, jesteś młoda, zdolna, a marnujesz sobie tylko życie przy nim.
A najbardziej dziwi mnie fakt, że ukrywasz swoją tragedię przed całym światem? Czemu to robisz? Ze strachu przed nim? Rodzice na pewno Cię kochają i jeśli opowiedziałabyś im to wszystko na pewno by Ci pomogli.
na Twoim miejscu powiedziałabym o sytuacji rodzicom i odcięła się od kogoś TAKIEGO.
odejdz o niego jak najszybciej
ja wiem,pewnie myślisz że łatwo nam mówić odejdz
ale na co będziesz czekała?aż Twój synek podrośnie,a ojciec bedzie mu do głowy wkładał że jego mamusia jest barachłem,roslinką itd? a myślę że tak z czasem będzie
BabaOsiadła- sama się nad tym zastanawiam...
mariette- Dlaczego z Nim jestem? bo Go kocham, bo wciąż mam nadzieję, że uda nam się to uratować ten związek. Cały czas mam w głowie jego obraz kiedy jest dobry (o zgrozo jak to brzmi!) i kiedy się nie kłócimy. Tyle razem przeżyliśmy! Chciałabym jakoś wpłynąć na tego człowieka, pokazać że można inaczej, że nie można kogoś poniżać tak dla "dokręcenia śruby", że każde słowo zostawia ogromny ślad w psychice i może być to wszystko tragiczne w skutkach. Niestety po wczorajszej kolejnej próbie mam dość! Mam dość tych wszystkich podłych słów, że nasz syn jest ładny bo jest podobny do niego, a że moje ma tylkownętrzności (z naciskiem, że wcale nie chodzi tu o mózg) i ten cholerny szyderczy śmiech, że wcale nie mam brać tego na poważnie. Ku****. Tylko jak to wszystko zakończyć i jak mam sobie z tym sama poradzić. Rodzicom nie chcę powiedzieć, bo to byłby dla nich wielki cios, naprawdę się starają żeby w dalszym ciągu mi niczego nie brakowało! Najgorsze jest to, że od pewnego czasu zaczęłam myśleć bardzo negatywnie o sobie, że może rzeczywiście to ja jestem tą gorszą połówką?
nie jesteś gorsza,on ci to już wmówił,a Ty zaczynasz w to wierzyć !
lena812- tego właśnie zaczynam się bać, że stracę szacunek do samej siebie i że odbije się to na moim synku. Zastanawia mnie tylko to dlaczego on mówi, że mnie kocha, ehh... a jego zdaniem największym dowodem miłości jest to że W OGÓLE ze mną jest! że powinnam być dumna z tego że jesteśmy razem. Czuję się tak jakbym była nic nie warta, garbata, krzywa i upośledzona z wadą wrodzoną mózgu. Trafiłam na bardzo, ale to bardzo ciężki przypadek człowieka, który najlepiej czuje się w swoim towarzystwie, bo tylko on sam ( i jeszcze jego tata) są najbardziej wartościowymi ludźmi, a resza to wieśniaki i buraki. Podejrzewam, że takie zachowanie wyniósł z domu...bo jak on to mówi jego mama jest kochana ale głupiutka...
9 2013-04-27 17:07:19 Ostatnio edytowany przez BabaOsiadła (2013-04-27 17:09:11)
Dlaczego z Nim jestem? bo Go kocham
Kochasz? Ty kochasz nie jego, a Twoje BŁĘDNE wyobrażenie o nim. Bo jak można kochać takiego prymitywa? Wiesz, mnie jest naprawdę ciężko zszokować, wiele w życiu widziałam, ale jest mi autentycznie niedobrze po przeczytaniu tego o spuszczaniu się na tacę księdza
Jak Ty możesz z takim oblechem przebywać pod jednym dachem, że o seksie już nie wspomnę? ![]()
Chciałabym jakoś wpłynąć na tego człowieka, pokazać że można inaczej
Yyyy... Matka Teresa? Myślisz, że on jest małym dzidziusiem, którego trzeba ukształtować? Mam dla Ciebie złą wiadomość: on już jest w pełni ukształtowany i wie, że Cię krzywdzi, ale SPRAWIA MU TO PRZYJEMNOŚĆ. Fajnie jest gnoić takie ofiary jak Ty, a jak się nie bronią, to już w ogóle traci się do nich szacunek.
Tylko jak to wszystko zakończyć i jak mam sobie z tym sama poradzić.
Normalnie. Miałaś przed nim jakiegoś chłopaka? Jak się czułaś, jak zerwaliście? Popłakałaś, pocierpiałaś, przeszło i związałaś się z nowym. Tak będzie i tym razem. Jesteś w o wiele lepszej w sytuacji niż inne kobiety, bo nie jesteś od swojego kata uzależniona finansowo.
Nie mogę zrozumieć, jak po trzech latach z obleśnym psychopatą, wiedząc jaki jest, mogłaś zdecydować się na dziecko. No ale nie muszę rozumieć. Chciałabym tylko przypomnieć Ci, że jesteś MATKĄ i Twoim obowiązkiem jest chronić dziecko przed wszystkim, co złe. A dorastanie z takim tatusiem i mamusią-ofiarą zryje dziecku psychikę tak, że nigdy sobie tego nie wybaczysz.
Piszesz, że ten człowiek jest dobrym ojcem. To znaczy co, przepraszam? Pieluchę umie zmienić, grzechotką zamachać? Średnio rozgarnięta małpa też to umie. Bycie ojcem - dobrym ojcem - polega na zupełnie czym innym! Na przykład na byciu WZOREM I AUTORYTETEM. Tego ta Twoja namiastka mężczyzny nigdy synkowi nie da.
Rodzicom nie chcę powiedzieć, bo to byłby dla nich wielki cios, naprawdę się starają żeby w dalszym ciągu mi niczego nie brakowało!
No to zrób im tę przyjemność i doprowadź do tego, by faktycznie niczego Ci nie brakowało. Spokoju, radości, miłości, szczęścia - bo od 4 lat tego nie zaznajesz, prawda?
bo jak on to mówi jego mama jest kochana ale głupiutka...
Boże, co za fiut... ![]()
BabaOsiadła- Teraz to ja jestem w szoku, wylałaś mi kubeł zimnej wody prosto w twarz!!! Masz cholerną rację! żaden normalny człowiek się tak nie zachowuje w stosunku co do kobiety którą kocha. Nikt normalny nie chce sprowadzić człowieka do poziomu "0". Teraz usiądę i wszystko sobie przemyślę od czego zacząć. Spokojna rozmowa o rozstaniu nic nie da, więc muszę zebrać w sobie dużo siły, aby wysłuchać milion epitetów w moją stronę... Chciałabym z szacunku do tego co było zakończyć to w miarę łagodnie, ale wiem że z nim tak się nie da. Cholera nie chcę być już ofiarą i Matką Teresą!
Nie bądź słaba, współczująca, łagodna, ciepła i miłosierna. Nie masz obowiązku szanować tego mężczyzny, nie zasłużył na to. Bądź wściekłą lwicą, walczącą o lepsze życie dla Ciebie i Twojego maleńkiego Skarbu. Bądź zła za zmarnowane 4 lata życia, które jest cholernie krótkie. Złość doda Ci sił. Do dzieła!
Łatwo nie będzie to fakt, ale muszę dać radę. Do jutra mam czas, aby na to wszystko przygotować się psychicznie (wraca do domu).
Trzymam kciuki
Lepiej teraz trochę pocierpieć, a potem mieć wspaniałe życie.
Jak będziesz potrzebowała wsparcia, rozmowy - pisz. Na tym forum jest wiele mądrych, życzliwych osób.
Konwalijka
jestem zszokowana tym co przeczytałam. Dziewczyno - to jakiś psychopata, jak Ty możesz godzić się na takie traktowanie i tłumaczyć to miłością. Czy miłość polega na poniżaniu, ubliżaniu. Ty kochasz swoje marzenia o tym człowieku, które się nie spełnią. Powiedz jak najszybciej swoim rodzicom o tej całej sytuacji i pozwól sobie pomóc, bo będzie tylko gorzej.
15 2013-04-27 21:06:46 Ostatnio edytowany przez piekny_nick (2013-04-27 21:08:17)
Jak on ma mieć szacunek do Ciebie, jak sama go nie masz????
Najbardziej zabolały mnie słow "lepper się wieśniak powiesił, a twój tata jeszcze nie? byłoby mniej o kolejnego wieśniaka"
Na coś tak bulwersującego, o osobach, które Cię spłodziły, nie zareagowałaś natychmiastowym kopnięciem go w... ? Czy nie masz szacunku do własnych rodzicow? Jakiś prymityw może bezkarnie "jeździć" po ludziach, którzy dali Ci życie? Czy Ty masz szacunek chociaż do własnych rodziców? To STRASZNE, czy to naprawdę nie jest prowokacja?
Wiej zanim zrypiesz sobie życie, kobieto gdzie Twoja godność? ![]()
bardzo ciężki przypadek człowieka, który najlepiej czuje się w swoim towarzystwie, bo tylko on sam ( i jeszcze jego tata) są najbardziej wartościowymi ludźmi, a resza to wieśniaki i buraki. Podejrzewam, że takie zachowanie wyniósł z domu...bo jak on to mówi jego mama jest kochana ale głupiutka...
No i chcesz, żeby tak wychował Twojego syna, na kopię samego siebie? Tak jak ojciec wychował jego? Że tylko oni są czegoś warci?
A żeby z Ciebie zrobił (już robi) przed synem głupią kobietę - bo takie właśnie zdanie ma o swojej własnej matce.
Typowy manipulant i zakompleksiony burak (bo to on jest w tej sytuacji burakiem, na pewno nie Ty).
współczuję Twojemu dziecku.. to, że sama siebie skazujesz na kiepski żywot, to pikuś.. gorzej, że w tym całym bagnie będzie uczestniczyć dziecko- to jest najgorsze. Nie rozumiem jak można dać się tak poniewierać. Jak można się zgadzać, żeby facet wypowiadał się o swojej partnerce, matce dziecka gorzej niż o zwykłej szmacie do podłogi? Autorko.. chyba z tobą też jest coś nie tak ![]()
piekny_nick- niestety to nie jest żadna prowokacja!
Wszystkie macie rację i najgorsze, że ja o tym wszystkim wiem. Nie wiem jak mogłam sobie na to wszystko pozwolić, łudziłam się, że się zmieni, że te słowa może naprawdę nic nie znaczą skoro są wypowiadane w złości. Pytam się sama siebie jak mogłam być taka głupia?Jestem już na skraju wyczerpania i dlatego tu zwróciłam się o pomoc i wsparcie. Dziś wiem, że chcę to zakończyć i strasznie się boję tego wszystkiego, bo wiem że kolejny raz będę poniżana. Strasznie boję się jutrzejszej kłótni, chce mi się wyć na samą myśl o niej, ale wiem, że muszę! dla Synka, dla siebie...
piekny_nick- niestety to nie jest żadna prowokacja!
Wszystkie macie rację i najgorsze, że ja o tym wszystkim wiem. Nie wiem jak mogłam sobie na to wszystko pozwolić, łudziłam się, że się zmieni, że te słowa może naprawdę nic nie znaczą skoro są wypowiadane w złości. Pytam się sama siebie jak mogłam być taka głupia?Jestem już na skraju wyczerpania i dlatego tu zwróciłam się o pomoc i wsparcie. Dziś wiem, że chcę to zakończyć i strasznie się boję tego wszystkiego, bo wiem że kolejny raz będę poniżana. Strasznie boję się jutrzejszej kłótni, chce mi się wyć na samą myśl o niej, ale wiem, że muszę! dla Synka, dla siebie...
Boże dziewczyno na co Ty czekasz????????????????
Jesteś niezalezna masz mieszkanie rodzice Ci pomagają. Wypie...go z domu póki nie wykończył Cię psychicznie do końca. To jest miłość??? To ja w takim wypadku boje sie myśleć co to jest nienawiść!
Myśl o synie. On rozumie i czuje znacznie więcej niż myślisz. Na pewno wyczuwa Twoje załamanie, smutek i rozgoryczenie.
Twój partner z kolei - nie kocha i nie szanuje. Nikt go tego nie nauczył, nie pokazał. I Tobie też się nie uda.
Jak dla mnie to klasyczny socjopata.
Wywal go i w momencie gdy będzie się ciskał milcz i na usta nałóż ten sam cyniczny uśmiech który on ma na ustach gdy pastwi się nad Tobą.
słuchaj mam podobnie, ja chodzę do psychologa. Wpisz w google książka TOKSYCZNE SŁOWA AGRESJA SŁOWNA W ZWIĄZKACH, to jest bardzo stara książka i bestseller, są tam ćwiczenia jak reagować, na agresję słowną która jest tylko wierzchołkiem góry lodowej agresji w związku. Pisze tam jak się czuje ofiara i dlaczego robi to oprawca. Książka kosztuje 30 zł. Autorka Patricia Evans. Otworzy ci oczy, gwarantuje. Tylko schowaj ją by mąż nie widział, ja tak robię. Dzięki tj książce już nie ruszają mnie jego teksty, a są naprawdę podłe... .
Witam patrz się na syna masz dla kogo żyć. Jesteś młodą, sympatyczną i energiczną kobietą. Nie możesz pozwolić żeby po 10 latach związku, usłyszeć że cię zostawia dla innej, a twój syn przejmie rolę swojego ojca i nie będzie Cię szanował- to nie było optymistyczne co napisałam ale możliwe. Dzieci przejmują wzorce po rodzicach. Jeśli kochasz rodzinę , a nawet tyrana-męża to zostaw go. Jeśli po miesiącu przyjdzie do ciebie to na twoich zasadach, natomiast jeśli nie przyjdzie to oznacza że słusznie postąpiłaś, bo nie kocha cię. Niewiadomo jakie dzieciństwo miał twój mąż i czy zdaje sobie sprawę jakie ma szczęście- może pora na to żeby zobaczył jak to jest stracić, aby potem docenić. Nie jest też wykluczone że wróci i dalej będzie jak było, ale warto spróbować aby przekonać się o słuszności swojego zdania i poczucia wł. sumienia. Może terapia rodzinna? Zyczę powodzenia
słuchaj mam podobnie, ja chodzę do psychologa. Wpisz w google książka TOKSYCZNE SŁOWA AGRESJA SŁOWNA W ZWIĄZKACH, to jest bardzo stara książka i bestseller, są tam ćwiczenia jak reagować, na agresję słowną która jest tylko wierzchołkiem góry lodowej agresji w związku. Pisze tam jak się czuje ofiara i dlaczego robi to oprawca. Książka kosztuje 30 zł. Autorka Patricia Evans. Otworzy ci oczy, gwarantuje. Tylko schowaj ją by mąż nie widział, ja tak robię. Dzięki tj książce już nie ruszają mnie jego teksty, a są naprawdę podłe... .
Bardzo fajnie, że czytasz, ale od samego czytania Twoja sytuacja się nie zmieni.
wenus78- to na całe szczęście nie jest mój mąż, a narzeczony.
Wiecie z czym czuję się tragicznie? Potrafi pojechać w delegację i nocować tam z koleżankami i kolegą (w 1 pokojowym mieszkaniu!)i nie widzi w tym nic złego. Kiedy mówiłam mu że ma nocować w hotelu tak jak ja to robiłam studiując zaocznie to potrafi mi powiedzieć, że owszem ale jak dam mu na to pieniądze, które wezmę od rodziców, bo ze swojej wypłaty nie weźmie. Kiedy pytam kto to jest, co to za dziewczyny to wmawia mi chorobliwą zazdrość ( a ja naprawdę mu ufam, po prostu gdybym wiedziała to byłabym spokojniejsza). Wszystko to jest kompletnym dnem, a ja już zaczęłam sięgać mułu. Jedyne z czego się cieszę to to, że jestem na etapie naprawdę niesamowitej złości na niego i jego zachowanie!!!!! Ta złość pozwoli mi mam nadzieję to wszystko zakończyć. Szkoda tylko, że wiem, że uderzy w mój najczulszy punkt- synka i będzie mówił, że mu go szkoda że ma taką mamę. Wiem to, a nawet jestem pewna, że to usłyszę. No cóż nie ma co już użalać się nad sobą, a trzeba zacząć działać. Sama sobie też życzę powodzenia!
Jeśli nie zareagujesz i nic z tym nie zrobisz to twój syn będzie taki sam jak "tatuś" bo jest wychowywany w atmosferze braku szacunku dla kobiet - to kwestia czasu jak zacznie Cię również wyzywać. Odbije się to również na jego późniejszym życiu. Chcesz tego?
Swoją biernością krzywdzisz nie tylko siebie ale też dziecko.
Doszłam tylko do połowy komentarzy.
Powiem Ci tak, Ty juz się niszczysz i dolujesz sluchajac jego obelgi pod Twoim adresem i widze że zaczynasz powoli w to wierzyc... Bierz dziecko i uciekaj od niego... bo naprawde zniszczysz nie tylko swoja ale i dziecka psychike. Poki Twoj syn jest malutki i nie nasiaknie tymi zachowaniami. Dodatkowy plus że nie jestescie po ślubie... nie bedziesz musiala sie z nim uzerac w sadzie
konwalijka21, czy ten człowiek jest zameldowany w Twoim mieszkaniu? Jeżeli nie, to weź kilka worków na śmieci i spakuj jego rzeczy za drzwi, zmień zamki w drzwiach i wyjedź na kilka dni do rodziców. Czas najwyższy abyś uwolniła się od psychopaty. Ten człowiek nie wróży Ci stabilizacji i miłości. Jesteś typową ofiarą przemocy rodzinnej i teraz wszystko zależy od Ciebie. Im szybciej wprowadzisz słowa w czyn, tym szybciej zobaczysz różnicę jakości życia.
Pozdrawiam Cię serdecznie i nie daj się łobuzowi!!!
Jak można tak zupełnie NA WŁASNE ŻYCZENIE spieprzyć sobie życie?!
Dokładnie to samo pytanie ciśnie mi się na usta! Czy żyjemy w kraju gdzie panuje niewolnictwo? Autorka na własne życzenie ma to co ma. Przecież może w każdej chwili zmienić swoje życie na normalne, ale widać nie chce..
Trzymam za Ciebie kciuki jutro! Dasz radę! Też bym już naszykowała jego rzeczy w workach i je wystawiła. Masz mieszkanie masz auto jesteś samodzielna, dasz radę !!!
Jeśli nie zareagujesz i nic z tym nie zrobisz to twój syn będzie taki sam jak "tatuś" bo jest wychowywany w atmosferze braku szacunku dla kobiet - to kwestia czasu jak zacznie Cię również wyzywać. Odbije się to również na jego późniejszym życiu. Chcesz tego?
Swoją biernością krzywdzisz nie tylko siebie ale też dziecko.
Dokładnie! Mąż kolezanki, a moj kolega z podstawowki tez wychowal sie z srodowisku gdzie kobieta jest nikim, jak zajmuje sie domem i dzieckiem to nie ma prawa byc zmeczona i na dodatek ma isc do pracy zeby kase przynosic, a on żeby ze swoich zarobionych mogl wydawac tylko na swoje potrzeby.... ew. sie dolozy do rachunkow, a to ze dziecko czegos potrzebuje to go nie obchodzi... odkad ona pracuje to ona ma wszysctko ich dziecku kupowac i placic za przedszkole, juz nie mowiac o kupowaniu jedzenia i placeniu za rachunki (co prawda nie sa jakies strasznie duze bo mieszkaja u niego w domu i wszyscy sie skladaja). On jej tylko po pijaku mowi ze kocha ja i dziecko, a takto nawet nie przytuli... traktuje jak sluzaca, a dziecko ma gdzies...tylko koledzy sa najwazniejsi... a on podobno tez mial tak w domu. Takze masz zywy przyklad tego co kolezanka wyzej napisala.... jak ci z tym nie zrobisz to wasz syn bedzie dokladnie taki sam bo nie bedzie mial skad wziac prawidlowego wzorca.... i jak mowilam, Ty masz ten plus, że za niego nie wyszłaś
32 2013-04-29 13:04:54 Ostatnio edytowany przez Anik38 (2013-04-29 13:06:39)
..zachowujesz się jak pies to jesteś traktowana jak pies.
Nic dodać, nic ująć. Co nie znaczy, że popieram zachowanie Twojego chłopaka.
Dziwię się, że z nim jesteś. Ja nawet jeżeli jakimś cudem (choć nie wiem jakim) wybaczyłabym JEDNO takie słowo, jakie on rzuca w Twoją stronę, to po drugim byłby już spakowany.
Jeżeli on przy innych zachowuje się idealnie a Ty nigdy nikomu nic nie mówiłaś, nagraj po kryjomu jedną taką akcję, bo jak go zostawisz, tak Ci obrobi tyłek, że się nie pozbierasz, zrobi z Ciebie ostatnią szmatę.
Poza tym będziesz miała dowód w sądzie jak będzie robił jazdy o dziecko.
Na poprawę z jego strony nie licz.
ON SIĘ NIE ZMIENI!
Wiesz najgorsze jest to że myślisz to co on pomyśli...musisz powiedzieć sobie tak - najpierw ja i dziecko, a jego zdanie nie liczy się, niech teraz on zastanawia się co ty myślisz. Tak jak wyżej spakuj go i wymień zamek ( ja tak zrobiłam), zobaczysz reakcję jak pocałuje któregoś dnia klamkę. Zadbaj o siebie, ubierz się fajnie i paraduj po mieście niech widzi, że masz swoją godność i jesteś wartościową kobietą, a stać Cię naprawdę na lepszego, co nie oznacza że zaraz wpakujesz się w następny kiepski związek. Musisz zrobić wyprawę w głąb siebie i tam się odnaleźć. W Polsce żeby odebrać dziecko naprawdę trzeba być wyrodną matka. Wiem coś o tym bo odwoziłam dzieci do placówek, a potem pracowałam z rodzicami biologicznymi. Głowa do góry on jest typowym dyktatorem emocjonalnym, to że znalazł sobie ofiarę wzbudza w nim poczucie bezpieczeństwa. Musiałby iść na terapię, ale nie wykluczone że zmieni się. On myśli że tak jesteś zakochana, że nie odejdziesz- chciałabym widzieć jego minę. Jak będzie agresywny, bo nigdy nie stawiałaś mu się może dojść do przemocy fizycznej, wzywaj od razu policję.powodzenia
:):
A zapomiałam dodać że wszystkim mów jaki jest jak cię traktuje niech nie czuje się bezkarnie.To okropne jak ty musisz się czuć, współczuję ci bardzo.
Dziewczyny wczoraj to zakończyłam... wszystko to było koszmarem!!!Nie wiem jeszcze tylko kiedy się wyprowadzi, bo wczoraj bałam się poruszać tego tematu! Chciałam, ale po tym jak nazwał mnie szmatą i powiedział, że nic w tym związku nie robiłam to już nie chciałam poruszać tematu jego wyprowadzki. Potem wychodził do pracy i udawał, że nic się nie stało i powiedział że chce być ze mną, a to ja chce zniszczyć rodzinę i zepsuć naszemu synkowi życie. Powiedział, że nigdy go nie zostawi... Miałam wtedy nie płakać, bo byłam świadoma, że poruszy ten temat, ale niestety popłakałam się. Dzisiaj zastanawiam się czy nie zadzwonić do jego rodziców i nie powiedzieć przynajmniej o wczorajszej sytuacji. No cóż pewnie z bezpieczeństwa nie będę wchodzić już na to forum, bo boję się że mógłby zobaczyć. Teraz wiem, że dam radę, powiedziałam małe "a" to powiem duże "B". Dziękuję za porady...
ja mysle ze jest pewnego rodzaju uzaleznienie moze wydawac sie to smieszne ale takie osoby mysla ze tak musi byc ze nic lepszego nie spotka ze zawsze musza cierpiec. Bardzo dobrze rozumiem autorke. Mam nadzieje ze uda Ci sie z tego wyrwac ze odzyjesz psychicznie bo tego potrzebujesz. Musisz na nowo odbudowywac wiare w siebie w to ze nie jest Ci on potrzebny ze dasz bez niego rade . Chodz to trudne bo po rostaniu widzimy ten "zwiazek" tak idealnym jak my bysmy chcieli a nie takim jakim on jest albo kiedy kolwiek byl czy mogl byc
Przede wszystkim do tych, ktorzy sie nadziwic nie moga, ze ktos sobie zycie niby na wlasne zyczenie rozwalil - wielkie dzieki, wlasnie winicie ofiare za to, ze miala pecha spotkac psychopate. Jak ktoras zgwalca to pewnie tez jej wina, bo nosi za krotkie spodniczki albo chodzi sama po nocy? Gratuluje podejscia.
Po drugie: ten facet to (nie moge stwierdzic na 100%, ale nawet jesli nie to dostatecznie podobny, zeby go rzucic w ch...ę) jest psychopata. Nie w znaczeniu potocznym - w znaczeniu klinicznym. Istnieje taka jednostka w psychiatrii (sprawdzcie sobie artykul na wikipedii: Osobowość dyssocjalna, jest troche przykrotki, ale cos tam mozna sie zorientoac). Szacuje sie, ze kolo 1% populacji to psychopaci, nie wszyscy sa fizycznie niebezpieczni, ale praktycznie wszyscy rozwala cie emocjonalnie i czasem finansowo. Jest duzo informacji o psychopatach po angielsku (polecam publikacje Roberta Hare'a), ale nie wiem ile z tego jest dostepne po polsku.
Jak ktos nie byl w zwiazku z takim typem nigdy nie zrozumie (jak sie wychodzi z tego zwiazku tez sie nie rozumie jak mozna bylo byc tak slepym - widze, ze masz ten objaw, to dobrze). Generalnie na takich typow jest tylko jeden sposob - zerwac kontakt calkowicie i na zawsze (i nie wazne, ze bedzie za toba biegal i zapewnial o milosci i ze sie zmienil - oni sie NIGDY nie zmieniaja). A jak masz dziecko to im predzej tym lepiej zanim malemu zafunduje patologiczne srodowisko. Jesli ci grozi itp. nie wstydz sie wzywac policje, jak trzeba do skutku. No i niestety musisz sie pzrygotowac, ze facet bedzie cie oczernial, robil z ciebie wariatke itp. Niestety, jedyne co mozesz zrobic to uciec z tego zwiazku, jak sie bedziesz kopac z koniem albo probowac ratowac patologie to bedzie tylko gorzej. Wiem z doswiadczenia i wierz mi jest wielu takich facetow niestety (ok 75% psychopatow to mezczyzni).
38 2013-05-21 04:59:07 Ostatnio edytowany przez krokodyl666 (2013-05-21 05:08:54)
"Głowa do góry on jest typowym dyktatorem emocjonalnym, to że znalazł sobie ofiarę wzbudza w nim poczucie bezpieczeństwa. Musiałby iść na terapię, ale nie wykluczone że zmieni się. On myśli że tak jesteś zakochana, że nie odejdziesz- chciałabym widzieć jego minę."
Jesli jest naprawde psychopata to zadna terapia mu nie pomoze. Szczegolnie, ze terapia wymaga, zeby osoba chciala sie zmienic, a ten typ na pewno jest przekonany o wlasnej cudownosci. Po czyms takim ty mozesz potrzebowac terapii - nogdy, przenigdy nie idz na terapie z nim. Facet zrobi ci wode z mozgu i okreci sobie wokol palca psychologa (chyba, ze trafi na naprawde bystrego, tacy sie zdarzaja, ale bylabym ostrozna) - na koniec ci wmowia oboje, ze to wszystko twoja wina.
Znalazlam jakis artykul po polsku, tlumaczenie fragmentu Mask of Sanity:
http://quantumfuture.net/pl/psyhopath.html
Polecam przeczytac, szczegolnie tym, ktore sie tak dziwia, ze jak sobie mozna na to pozwolic i ze one by na pewno sie tak nie dały. Też tak kiedys myślałam - troche pokory. Jedyną bronią na takich jest znajomość ich taktyki, żeby ich rozpoznać zanim sie czlowiek zaangazuje psychcznie, bo w momencie, kiedy zaczyna sie przemoc psychiczna czy fizyczna to jestes juz tak gleboko w bagnie, ze nawet nie wiesz, ze toniesz. Na tym polega cały trik.
Ja ani minuty dłużej bym z nim nie wytrzymała a na pewno nie pozwoliłabym na takie słowa. Moim zdaniem powinnaś postąpić konsekwentnie i nie popuszczać nie dawać się urabiać niech wie że Ty nie żartujesz! Powinien chyba pójść na jakieś leczenie bo czasem tak jest że jak sie człowiek zdenerwuję to nie wie , nie myśli co mówi ale to, to już przegięcie. Ja bym nie kryła jego prawdziwej twarzy.
Czesc konwalijka, jeśli dasz rade napisz do mnie, przezywam bardzo podobne rzeczy a nawet gorsze jesli jestes w stanie to sobie wyobrazic, potrzebowalabym twojego wsparcia i moze ty mojego:(
Cześć dziewczyny,ja też tak mam...:(:(:(
"Przede wszystkim do tych, ktorzy sie nadziwic nie moga, ze ktos sobie zycie niby na wlasne zyczenie rozwalil - wielkie dzieki, wlasnie winicie ofiare za to, ze miala pecha spotkac psychopate. Jak ktoras zgwalca to pewnie tez jej wina, bo nosi za krotkie spodniczki albo chodzi sama po nocy? Gratuluje podejscia."
Kompletnie nie zrozumiałeś/zrozumiałaś.
Ja też BARDZO się dziwię, że dziewczyna jest z kimś takim. Oczywiście, nie jej wina, że kogoś takiego spotkała. Ale była z nim przez kilka lat zamiast odejść, gdy tylko poleciały w jej stronę pierwsze wyzwiska.
Francesca1223, Smutna7... Dziewczyny... Zamiast pisać na forum i żalić się, jak bardzo gnojone jesteście w związku, to idźcie wreszcie po rozum do głowy. NIKT nie ma prawa tak Was traktować, a już życiowy partner, najbliższa na świecie osoba, to ktoś, od kogo należy wymagać szacunku. Dlatego dajcie sobie spokój z takimi pseudozwiązkami, a po rozstaniu upijcie się szampanem z radości, że w końcu rzuciłyście takich żałosnych, śmiesznych facecików.
I na co wy dziewczyny czekacie? Nie szkoda młodych lat? Najważniejsze, to nie okazać strachu. Bo wtedy od razu jesteście na przegranej pozycji! Wierzcie mi, jestem kilkadziesiąt lat {!} z tym samym chłopem! Przeszłam wiele, ale dziś stoję twardo na ziemi, jestem pewna siebie i co ważne - niezależna finansowo. Jeszcze pracuję i nie jestem na łasce "pana"! Mąż mnie szanuje i dobrze nam się żyje. Więc walnijcie pięścią w stół i powiedzcie : dość! Zobaczycie czy wasz luby to taki bohater, czy po prostu tchórz, o niskim poczuciu własnej wartości! Tak! Bo takie typy z reguły mają jakieś kompleksy i w ten sposób pokazują swoją "siłę", wyładowując się na słabszych! Pozdrawiam!
Przeczytałam odpowiedzi pełne oburzenia, jak można tak dać się sponiewierać. Wiem co to znaczy. Oczywiście też jestem oburzona i bardzo Ci współczuję. Ja nie mam rodziców, nikogo. Nie mam dokąd iść. Leczona depresja od 10 lat powoduje, że w tym okresie traciłam pracę z powodu stanu psychicznego. Potem chwilę zajmuje nim człowiek się ogarnie. A jeść trzeba. Ciągły stres. Teraz mieszkam u partnera. Nie pracuję. Przemyśl teraz co Ci napiszę, proszę. Nie jestem na tyle mądra, by dawać innym rady, czego dowodem jest moje własne życie, ale przerwij to. Powiedz o wszystkim rodzicom, o wszystkim. Choć może rozmowa mogłaby być przerywana... napisz. Opisz wszystko. To co napisałaś tutaj i może przeczytaj na głos, tak by nikt Ci nie przerywał. Potem porozmawiacie. Nie wiem jakie masz relacje z rodzicami, ale wywnioskowałam że dobre. Pomogą Ci. Powiedz im czego potrzebujesz. Nie jesteś od niego zależna finansowo, co jest ułatwieniem. Przerwij to.
Wcześniej nie mogłam napisać wszystkiego, bo ograniczył mnie czas. Pozwolę sobie dopisać. Twoja historia jest porażająca. Siedzą mi w głowie słowa Twojego partnera o własnej matce... Nie chciałabym, aby Twoje maleństwo kiedyś powiedziało tak o Tobie. Może jego matka miała życie podobne do Twojego, dlatego on wychował się na takich wzorcach. Można tylko przypuszczać. Tak wpadło mi do głowy, choć to nic nie daje. Wpadło mi również do głowy... pomyślałam, że może warto, abyś skontaktowała się z terapeutą, psychologiem. To pozwoliłoby Ci lepiej wszystko uporządkować. No i trzeba myśleć o przyszłości. Żeby ten ... nie miał złego wpływu na dziecko. Bo nawet po rozstaniu dziecko będzie Was łączyć. Przemyśl proszę myśl o profesjonalnym wsparciu psychologicznym. Nawet jeśli coś do niego czujesz, przerwij to. Jeśli będzie chciał cokolwiek zrobić, cokolwiek zacząć zmieniać, zrobi to. Witaj w klubie jeśli chciałaś mu pomóc. Witaj w klubie jeśli miałaś na to nadzieję i jeśli spędziłaś masę czasu na analizowaniu sytuacji. Ale nic nie wskórasz jeśli on tego nie chce, jeśli do tego nie dojrzał. Ale w tym przypadku może być ciężko. To tak toksyczny typ, że trzeba się od niego izolować. A Ty musisz zadbać o siebie. Dla siebie i dla dziecka, bo ono zawsze wszystko wyczuje.
I nawet nie próbuj więcej nawet pomyśleć, że jesteś bezwartościowa!!! Ty wiesz co jest dobre, a co złe. Próbowałaś, miałaś dobre intencje tyle przetrwałaś. Jesteś niesamowita. Dasz radę. Tylko nie daj się. Jeśli wytrzymałaś taki koszmar, to nie bój się zmian na lepsze. I nie bój się mu sprzeciwić, postawić. Nikt nie lubi czuć się odrzucony lub źle traktowany, szczególnie jeśli jest na to wrażliwy, ale wytrzymaj i postaw na swoim. Dobrze wiem jakie to trudne. Ale uwierz mi, już nic więcej nie jesteś w stanie zrobić.
Wierzę w cuda, ale jeśli on ma się zmienić, to cud musiał spotkać by jego. To nie jest w Twojej gestii. I nie czekaj na to, bo on Cię zniszczy. W Twojej gestii jest tylko to, co postanowisz dla siebie i dla dziecka. Nie dla niego.
Bardzo mocno trzymam za Ciebie "kciuki". Pomodlę się za Was wszystkich.