Witajcie, forum przeglądam już od pewnego czasu, lecz dziś jakoś naszło mnie takie pytanie. Ile czasu potrzebujecie lub potrzebowaliście by dojść do stanu swojego dawnego "ja" sprzed nieudanego/toksycznego związku.
Byłem w związku ponad 5 lat, młodzieńcza miłość, wszystko ładnie, pięknie, nawet zamieszkaliśmy razem ze sobą lecz ponad 7 miesięcy temu odeszła do innego. W między czasie byłem w mniej zobowiązującym związku / znajomości, która to też się skończyła (długo by opowiadać, historia na inny raz, ale więcej zyskałem na tym niż straciłem).
Ale wracając do meritum sprawy, sprzed tych kilku lat byłem inną osobą, radosną, pogodną, z śmiesznym/specyficznym poczuciem humoru itp itd a związek mnie strasznie zmienił, żyłem pod kloszem, wbrew swojej naturze (nie chodzi o szaleństwa itp) lecz o styl bycia, zachowania, opinie wobec różnych osób/sytuacji. Gdy to się skończyło to wiadomo byłem przygnębiony, wiecznie smutny, zmarnowany, dopiero po kilku miesiącach zacząłem żyć, zacząłem ćwiczyć, biegać, sporo przytyłem (wiecznie miałem niedowagę), lepiej funkcjonuję. "Zakopałem" już ten poprzedni związek głęboko w ziemi lecz dalej z pewnymi sprawami nie wróciłem do normalności (pewne cechy charakteru, zachowania) co mnie strasznie irytuje i chciałbym żeby przestało tak być. Niby ta nowa znajomość mnie "odblokowała" w pewnych sytuacjach ale dalej to nie to, tym bardziej, że za wszelką cenę chciałem spowrotem być z kimś w związku, lecz zrozumiałem dzięki tej osobie, że dla mnie to jeszcze za wcześnie. Wiem, że ten okres nie jest jeszcze długi ale tutaj rodzi się pytanie. Jak długo to jeszcze może potrwać ?