netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Dlaczego nie potrafi po prostu zerwać?

30 odpowiedzi11 150 wyświetleńzałożony przez vero_nick26, 23.04.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Dlaczego nie potrafi po prostu zerwać?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 31 ]

1

Temat: Dlaczego nie potrafi po prostu zerwać?

Witam serdecznie. To mój pierwszy post na tutejszym forum. Chcę opowiedzieć pokrótce o swoim problemie, ponieważ nie potrafię już sama sobie poradzić z emocjami, a wierzę, że są tutaj osoby, które będą potrafiły jakoś się wypowiedzieć, nawet jeżeli będzie to dla mnie gorzka prawda.

Jestem/byłam w związku 4 lata. Wyczułam że już od dłuższego czasu nie jest jak zawsze, ale tłumaczyłam to sobie różnymi sprawami. Przyszedł czas, że próbowałam z nim rozmawiać o tym co między nami się zmieniło, ale zbywał mnie odpowiedziami typu wydaje ci się, znowu coś wymyślasz. Ale ja czułam że to nie jest już to samo.. Mniej się spotykaliśmy, w ogóle mało miał dla mnie czasu, czasem długo już się nie widzieliśmy i liczyłam na spotkanie, a on mówił że jest zmęczony a takiego go nie chce, coraz częściej się kłóciliśmy, nie odzywał się do mnie całymi dniami, a w smsach nie było już czułości.
Miesiąc temu byłam już na tyle zdesperowana i pozbawiona zaufania, że postanowiłam sprawdzić jego komórkę. Pomijam kwestie moralności swojego czynu, przynajmniej dowiedziałam się że smsował i spotykał się z inną kobietą. Przeżywałam to strasznie, ale też nie wahałam się długo i zerwałam z nim. Po kilku dniach jednak odezwał się do mnie, spotkaliśmy się i wróciliśmy do siebie, bo powiedział że mu zależy. Myślałam że po tym wszystkim będzie się starał jakoś naprawić swój błąd, ale przeliczyłam się.. Bo tak naprawdę to nawet nie usłyszałam słowa "przepraszam", może było ciut lepiej, ale to za mało.. Podjęłam po jakims czasie kolejną rozmowę, o tym co mnie boli i czego oczekuję. Następnego dnia cudowna odmiana, zaprosił mnie na wyjazd kilkudniowy i było wspaniale. Ale po powrocie dalej brakowało w nim czułości do mnie, nadal mało się odzywał itd. Ostatnie dni znowu były ciężkie, przeplatane łzami i radością. Ale ostatnie nasze rozmowy dały mi w kość. Powytykał mi różne rzeczy, jedne może słusznie, niektóre odbieram jako szukanie dziury w całym. W ogóle to co mi zarzuca to są drobnostki i rzeczy które są możliwe do naprawienia, część spraw jak dla mnie jest albo wyssana z palca, albo źle przez niego postrzegana. Najgorsze są jednak kwestie w których nasze drogi jakby się rozchodzą.. Ja zapytałam o przyszłość i małżeństwo, a on stwierdził że kiedyś już chciał, ale uważa że jeszcze ma na to czas. Ponadto powiedział że kocha i mu zależy, ale nie wie czy chce ze mną być... Co gorsza wiem, że nie zerwał kontaktu z tamtą kobietą, bo się przyznał, a jakiś czas temu okłamał mnie w takim razie, że już z nią nie rozmawia. Aktualnie jest tak, że nie wiem do końca czy jesteśmy razem czy nie... Odzywa się sporadycznie 2-3 razy na dzień i to nie jest nic wnoszącego.

Czuje się fatalnie.. Zarzucił mi okropne rzeczy, podczas gdy przez ostatni rok wszystko co zrobiłam było dla nas.. W ogóle przez ostatni miesiąc bardzo się starałam żeby nasze relacje się poprawiły, ale nie dostawałam tego samego.. Uważam że pozwoliłam się upokorzyć i to strasznie, bo mimo wszystko sama bardzo o niego zabiegałam. Nie rozumiem tego wszystkiego... Dlaczego ze mną zwyczajnie nie zerwie..? Jak można mówić że się kogoś kocha robić z nim wszystkie związane z tym rzeczy, ale jednocześnie twierdzić że się nie wie czy chce z tą osobą być.. W dodatku ta druga... To mnie niesamowicie boli. Chciałabym o niego walczyć, ale wiem że nie mam szans z tą świeżością, nowością,fascynacją która jest na początku.. Nie wygram. Jestem załamana.. ale wycofałam się trochę. Z trudem powstrzymuję się od kontaktowania się z nim, odpowiadam jedynie jak pierwszy się odezwie..
Rozum podpowiada mi, że ten związek jest bez szans na przyszłość, przynajmniej na ten moment. Ja uważam że to on się zmienił od pewno czasu, że nagle zorientował się że życie ucieka i teraz nagle chce nadrobić wszystko czego nie robił przez ostatnie 4 lata. Nie zerwał ze mną w jasny sposób.. Przytulał, całował, mówił co mówił, ale nie zerwał.. A ja nie potrafię tego chyba zrobić, chociaż wiem że to chyba jedyne rozsądne wyjście z sytuacji.
Nie mam już siły tak żyć.. sad

2

Odp: Dlaczego nie potrafi po prostu zerwać?
goshh napisał/a:

[...]Po kilku dniach jednak odezwał się do mnie, spotkaliśmy się i wróciliśmy do siebie, bo powiedział że mu zależy. Myślałam że po tym wszystkim będzie się starał jakoś naprawić swój błąd, ale przeliczyłam się.. [...]

Zła kolejność. Najpierw powinien starać się naprawić swój błąd, a jeżeli nabrałabyś do niego zaufania, i przede wszystkim siły na kolejną próbę, wtedy moglibyście do siebie wrócić. No tak, ale skoro powiedział, że mu zależy...

3

Odp: Dlaczego nie potrafi po prostu zerwać?

Wiem, że już wtedy powinien sie najpierw bardziej postarać, ale byłam tak załamana że tylko pragnęłam zakończyć swoje cierpienie, a jego powrót sprawił, że znów mogłam w nocy spać.

Teraz niestety cierpię nie mniej.. Nie mam ochoty żyć, bo w głowie mi się nie mieści że to koniec.. Przecież nie tak miało być.. ;( Wszystko mi go przypomina.. Wszystkie marzenia, plany.. legło w gruzach..
Chciałabym po prostu przestać istnieć... ;(

4

Odp: Dlaczego nie potrafi po prostu zerwać?

Obawiam się, że nic z tego już nie będzie. Chyba traktuje Cię jako plan B, jeśli coś nie wypali, to zawsze może wrócić
do Ciebie bo wie, że go szczerze kochasz i twoje serce jest w stanie mu wiele wybaczyć. A nawet jeśli wróci? Nie będziesz
się bała, że kiedy pojawi się znowu ktoś interesujący dla niego sytuacja się nie powtórzy? Popełniłem kiedyś podobny
błąd jak Ty: pozwoliłem wrócić, bo mocno kochałem, a ona powiedziała, że jej zależy. Kilka miesięcy później za ten dobry
uczynek spotkała mnie zasłużona kara...

5

Odp: Dlaczego nie potrafi po prostu zerwać?

Też sporo o tym myślałam i jest tak, że rozum mówi mi "po cholere ci taki facet który nie potrafi docenić tego jak go kochasz, skąd masz pewność, że taka sytuacja się nie powtorzy?", natomiast z pekniętego serca wylewa mi się jedynie nadzieja i myśl że kocham i musze walczyc, bo może tracę coś co już nigdy mnie nie spotka.. sad

6

Odp: Dlaczego nie potrafi po prostu zerwać?
goshh napisał/a:

natomiast z pekniętego serca wylewa mi się jedynie nadzieja i myśl że kocham i musze walczyc, bo może tracę coś co już nigdy mnie nie spotka.. sad

Ty już walczyłaś! Wystarczy. Daj mu odejść. To co Cię z nim spotkało, już faktycznie  Cię nie spotka.. Ale spotka Cię za to w przyszłości wiele wspaniałych rzeczy i facet
który doceni miłość jaką mu ofiarujesz...

7

Odp: Dlaczego nie potrafi po prostu zerwać?

Tylko boję się, że już nigdy nikogo tak nie pokocham... sad

8

Odp: Dlaczego nie potrafi po prostu zerwać?
goshh napisał/a:

Tylko boję się, że już nigdy nikogo tak nie pokocham... sad

Też tak myślałem. Po kilku dniach, tygodniach kiedy powiedziałem "dość", bo nie chciałem być jak Ty planem awaryjnym.
Było ciężko. Co ja mówię? Było... przekichane. Dalej nie jest za różowo, ale jest już lepiej. Zobaczysz z Tobą też będzie tak samo smile

9

Odp: Dlaczego nie potrafi po prostu zerwać?

Problem mogę mieć taki, że jestem osobą melancholiną, całe wieki będę przezywać ten związek, ciągle będę czuła to coś.. to niespełnienie, że będzie mi cholernie ciężko dopóki nie znajdzie się jakiś pocieszyciel, co do którego ja znowu bede mieć długie wahania.. no bo to uczucie.. Katorga.

10

Odp: Dlaczego nie potrafi po prostu zerwać?
goshh napisał/a:

Problem mogę mieć taki, że jestem osobą melancholiną, całe wieki będę przezywać ten związek, ciągle będę czuła to coś.. to niespełnienie, że będzie mi cholernie ciężko dopóki nie znajdzie się jakiś pocieszyciel, co do którego ja znowu bede mieć długie wahania.. no bo to uczucie.. Katorga.

Ja też taki jestem - swój swojego pozna wink - i jakoś daję radę, choć gdzieś tam siedzi pamięć o tym wszystkim.
Najgorzej jak sama będziesz siedzieć w domu i to wszystko rozpamiętywać. Masz na pewno jakiś dobrych znajomych,
albo takich z którymi przez wasz związek nie miałaś czasu się spotkać. Spróbuj nadrobić te zaległości. To na prawdę pomaga.

11

Odp: Dlaczego nie potrafi po prostu zerwać?

Wiesz.. z tym trochę kicha.. Kilka lat temu wyskakiwało się ze znajomymi to tu tam na iprezy różne itd. Wyciągali mnie jakoś tam z tego typu dołków. Teraz niestety nie mam żadnej paczki.. Każdy ma swoje życie, część założyła już rodzinę, reszta albo bierze wkrótce ślub albo zaręczają się, codziennie ktoś.. To mi niestety nie ułatwia niczego, bo tylko myślę o tym dlaczego im się udało,a mnie znowu nie...

12

Odp: Dlaczego nie potrafi po prostu zerwać?

Na pewno w twoim pobliżu jest ktoś kto Cię wysłucha i nawet tym tylko pomoże..

13

Odp: Dlaczego nie potrafi po prostu zerwać?
onslaught napisał/a:

Na pewno w twoim pobliżu jest ktoś kto Cię wysłucha i nawet tym tylko pomoże..

Mama... ona zawsze mnie przyjmie i to jej dziś wylewałam swoje łzy. Ale nie jest mi jakoś szczególnie lepiej..

14

Odp: Dlaczego nie potrafi po prostu zerwać?

goshh, wiem jak Ci ciężko, bo sama miałam troszkę podobnie, z tą różnicą, że mój związek trwał 2 lata. Pierdzielić zaczęło się po roku gdzieś. Później nie było zaufania, nie było szacunku, a coraz więcej kłotni, wrzasków, olewania i złości.

Powiem Ci tylko jedno. Wydaje mi się,że facet Cię nie szanuje a ja wiem, że jak przestanie szanować, to zawsze już tak pozostanie. Nie ośmieszaj się, nie skacz wokół niego, odpuść. Nie zasługuje na Ciebie. Nie odzywaj się do niego, płacz ile wlezie, wyrzucaj z siebie to rozgoryczenie. Powiem Ci tak... Mnie szmacono rok, rok łez, płaszczenia się, błagania o uwagę, czas, ból, przepraszanie za to, że żyję. I nagle, z dnia na dzień, z minuty na minutę, jak by mnie ktoś w pysk strzelił. Jadę sobie tramajem, dzień wcześniej awantura, jak zwykle łzy, jego uśmieszki, podłość i nagle jak by mi ktoś klapki z oczu zdjął. Co ja z nim robię? Jak ja mogę tak się dawać poniżać? Przez kogo? I odeszłam. W Tobie też się w końcu czara goryczy przeleje. I zapamiętaj... nie warto sobie marnować sił i życia na osobę, która nie szanuje Ciebie i Twoich uczuć.

Trzymaj się jakoś...

15

Odp: Dlaczego nie potrafi po prostu zerwać?

Droga goshh, pytasz, dlaczego on nie zerwie? Po prostu jest mu tak wygodnie, a co najważniejsze- nie jest wartościowym człowiekiem. Wie, że zawsze może do Ciebie przyjść, a ty go przyjmiesz z otwartymi ramionami. To Ty powinnaś zakończyć ten związek przede wszystkim dla samej siebie, po to abyś znów mogła siebie szanować. Wiem, że to nie będzie łatwe, a jeszcze trudniej będzie wytrwać w swojej decyzji, ale wierzę, że znajdziesz w sobie siłę, aby skończyć ten toksyczny związek. Powinnaś pomyśleć o sobie, przecież nie jesteś teraz szczęśliwa, a będąc z nim zamykasz sobie drogę do poznania kogoś z kim mogłabyś być szczęśliwa. Życzę Ci siły i odwagi!!!!!

16

Odp: Dlaczego nie potrafi po prostu zerwać?

Dziękuję wam za wsparcie.. Wiecie, to całe myślenie o szacunku i godności.. Bokiem mi to wychodzi już, bo ciągle rozpatruje swoją sytuację z różnych stron, m.in. też że powinnam unieść się honorem. Ale wiecie co tak naprawdę myślę..? Kiedy człowiek kocha tam bardzo, bardzo.. Chyba przestaje zależeć na tym wszystkim, bo liczy się tylko wola walki.. czasem już nawet żałosna. Mam dziś trudny dzień. Rano czułam się tak okropnie, że zadzwoniłam że nie przyjdę do pracy. W żołądku mam węzeł, prawie nic zjeść nie mogę, tylko łykam różne rzeczy na uspokojenie bo mnie roznosi od środka.. W dodatku zrobiłam dzisiaj chyba coś głupiego.. Nie wiem czy głupiego, z jednej strony słusznego ale z drugiej strony nie wiem czy się nie pogrążyłam, no nie ważne na razie, wszystko powinno sie niedługo okazać. Jeszcze mam się z nim spotkać. No bo w sumie to nie zerwaliśmy. Pełno u mnie jeszcze jego rzeczy. Mama moja..złota kobieta. Cierpi patrząc na moje cierpienie, wszyscy mówią że mam go olać, tylko jeszcze jest po mojej stronie i stara się mnie zrozumieć.
Wiecie co jest w tym wszystki najśmiejszniejsze..? Że ja wcale nie uważam żeby tych spraw było na tyle dużo żeby nie można dać sobie szansy.. Prawda, wyrządził mi dużo krzywdy, ale ja potrafie wybaczyć.. a wszystkie pozostałe kwestie.. to tak naprawdę pierdoły...
Języki mamy, a porozumieć się nie można.. Ech...

17

Odp: Dlaczego nie potrafi po prostu zerwać?

Pewnie, zrobisz co zechcesz. W końcu to Twoje życie. Skoro wychodzą Ci bokiem "pierdoły" o szacunku do samej siebie, to... dawaj się tak traktować dalej. Ale za jakiś czas przekonasz się na własnej skórze, że w tych pierdołach było bardzo dużo racji. Twoja wola.

18

Odp: Dlaczego nie potrafi po prostu zerwać?

goshh, na początku swojej opowieści napisałaś, że sama już nie dajesz rady z emocjami i prosisz o naszą wypowiedź w Twojej sprawie, nawet jeśli miałabyś usłyszeć gorzką prawdę. Tymczasem oburzasz się, że wspominamy o szacunku i godności. Może chciałaś usłyszeć/przeczytać, że on Cię kocha, że powinnaś walczyć o niego i wszystko wolno dla miłości. Otóż nie! miłość jest wtedy, gdy jest szacunek, wierność i szczerość. Większość z nas pewnie wie, o czym pisze, tzn. mam tu na myśli to, że albo to przeżyła, albo obecnie przeżywa. Ale to od Ciebie zależy, co zrobisz z naszymi radami.

19

Odp: Dlaczego nie potrafi po prostu zerwać?

Nie, nie, nie chodzi o to że się oburzam, nie taki to miało mieć oddźwięk. Chciałam jedynie wyrazić swoje zmęczenie myśleniem o tym.. z walką z samym sobą, unoszenia się honorem itd. Pierdoły miałam na myśli coś innego, te wszystkie brednie które wygadywał.
Zmęczona myśleniem i życiem.
Dobranoc.

20

Odp: Dlaczego nie potrafi po prostu zerwać?

Goshh ja Cie rozumiem doskonale co czujesz bo sama przezywam to samo ttera.....Zreszta czytalas moj post i doradzalas wiec po czesci wiesz jaki durny przypadem mam rez ja:( i wiem co przezywasz ze masz watpliwosc...wiem....bo mam tak samo....ze z jednej strony go nienawidze i chcialabym nigdy wiecej nie spotkac go ja swojej drodze a z drugiej strony kocham go do szalenstwa.....ze tylko czekam by przyszedl przytulil a pewnie przebaczylabym wszystko mimo ze okazal sie takom dupkiem ze brak slow:( ale taka wlasnie jest milosc....a ja naleze chyba do tych glupich ktore kochaja za bardzo i przelknely by wszystko byleby tylko z.nim byc:( wiem wiem ze to glupie chore ze.ja jestem glupia ze tak mysle nawet ale....taka prawda......:( nie jestem z nim juz i nie zanosi sie na.to bym.byla nadal ale szczerze? To co chwila patrze na tel czy nie napisal.smsa:( tak mi go brakuje:( nie wiem co Ci doradzic bo sama sobie nawet pomoc nie umiem:( powiem Ci tylko tyle, ze doakonale Cie rozumiem sad a teraz jedynie wspolnie mozemy sobie wyc z cierpienia wylewac morze lez i zadawac tysiace pytan dlaczego dlaczego i dlaczego? sad trzymaj sie pao

21

Odp: Dlaczego nie potrafi po prostu zerwać?

Sporo się wydarzyło od czasu, kiedy pisałam tutaj pierwszego posta. Oczywiście nie trudno się domyślić, że to wszystko zmierzało do jednego - rozstania. Stało się. Porzucił mnie ostatecznie. Chociaż tak bardzo wierzyłam, że to można jeszcze uratować. I wiem, że można było. Problem w tym, że ja sama tego uczynić nie mogę. Myślę, że i w tym momencie nie znam całej prawdy. Bo w sumie to niczego się nie dowiedziałam. Jedyne co usłyszałam w tych ostatnich chwilach, to "chcę być sam". Świat zawalił się jeszcze bardziej niż już zrujnowany był. Wszystko straciło dla mnie sens, a każda sekunda mojego życia to nieustanne tortury. Chaos w głowie i w sercu. Tysiące pytań bez odpowiedzi. Dziwne to było rozstanie.. Jak jedyne wyjście z jakiejś sytuacji, a nie pożegnanie. Boże... dlaczego to wszystko tak boli?
Jestem wściekła za stan, w którym się znajduję, a jednocześnie nie potrafię nic z tym zrobić, nie umiem wziąć się w garść, odbić od tego dna... Nie katuję się wspomnieniami, choć nie da się zapomnieć 4 lat. Zabija mnie myśl, że jego już nie ma i nie będzie, myśl, z którą muszę się oswoić i zaprzyjaźnić.
Coś się stało. Ale nie wiem co. W ogóle.. tak mało wiem.. Oddałabym tak wiele, żeby jednak wrócił...

22

Odp: Dlaczego nie potrafi po prostu zerwać?

Hej i jak sobie dajesz radę?

23

Odp: Dlaczego nie potrafi po prostu zerwać?

Hej... jak mam być szczera to słabo i to bardzo... Rzekłabym, że chyba w ogóle sobie nie radzę.. Wprawdzie wróciłam poniekąd do świata żywych. Po tygodniu umierania w każdej minucie powiedziałam sobie koniec. Robiłam wszystko, byleby nie siedzieć sama i płakać. Robiłam to z największym oporem i niechęcią, ale wiedziałam że to jedyny dla mnie ratunek - wychodzić do ludzi. Minęły już, a może dopiero, 3 tygodnie. Zero kontaktu. Już nic nie pisałam, nie dzwoniłam, nie błagałam go.. Płaczę każdego dnia i proszę Boga żeby ten ból wreszcie się skończył.. Akurat dziś mam kryzys... myślałam, że już nie będzie gorzej, ale to jednak wraca.. Nie potrafię spojrzeć w przyszłość, która jest bez niego. Nie umiem pogodzić się z tym rozstaniem. Ja głupia kretynka ciągle wierzę, że do siebie wrócimy.. Chyba tylko to mnie trzyma przy życiu, nie oszukujmy się. Najgorsze jest to, że wiem że ja już nie mogę nic zrobić, tylko zawalczyć o siebie.. ale to też kłamstwo, bo co z tego że walczę, kiedy robię to w imię przetrwania do czasu aż do siebie wrócimy.. Dlaczego ja tak bardzo w to wierzę..? Nie wiem.

24

Odp: Dlaczego nie potrafi po prostu zerwać?

Ja się pogodziłem, z tym że się roztaniemy, ale dalej gdzieś głęboko wierzę, że może zmądrzeje i wróci do mnie. Nie wiem jak długo będę w to wierzył czy z czasem mi przejdzie, czy może jak się dowiem że sobie kogoś znalazła to się załamie bo nie będę w stanie mógł znieść myśli że to już koniec i że ma kogoś i że jest szczęśliwa. Stawiam że czas sprawi że całkiem mi będzie obojętna i że nie poruszy mnie to w takim stopniu jak myślę.

25

Odp: Dlaczego nie potrafi po prostu zerwać?

Postanowiłam reaktywować, odświeżyć trochę ten wątek, gdyż sprawa choć z choć jednej jest już zamknięta, to z drugiej jeszcze się chyba nie skończyła.
Dobra wiadomość jest taka, że po ostatniej głębokiej załamce kilka tygodni temu wzięłam się w garść i to tak naprawdę. Dotarło do mnie, że chyba lepiej mi bez niego.. jestem dużo spokojniejsza i bardziej szczęśliwa, czuję w końcu jakiś życia smak mimo że wcześniej wszystko straciło sens. Poukładałam sobie wszystko i zaczęłam żyć od nowa. Stosunkowo szybko, ale wmówiłam sobie, że czym prędzej muszę zawalczyć o siebie. Pogodziłam się z faktycznym stanem rzeczy.
A on.. odezwał się do mnie po 6 tygodniach. Nagle mu się przypomniało dobrej nocy mi życzyć. Zburzył mój wewnętrzny spokój. Jak gdyby nigdy nic.. jakieś dziwaczne podchody wyprawia..  zamiast napisać po prostu, zwyczajnie, to mnie zaczepia krótko mówiąc. Kiedyś mogłam całe dnie czekać na jego odpowiedź, teraz to ja odpisuję po kilku godzinach a on jakby czekał, po kilku sekundach. Dzisiaj z nim, powiedzmy że w miarę, gadałam. I co..? To co on robi to jest po prostu żenada, dalej myśli że jestem idiotką i kłamie.
Uznałam kiedyś, że już nie potrafiłabym z nim być, ale serce jest popieprzone.. Jakieś emocje nadal we mnie są i nie wiem co bym zrobiła, gdyby on chciał wrócić. Na pewno nie czekam na niego z otwartymi ramionami. Ciężko byłoby mi powiedzieć NIE gdyby naprawdę się starał. Z drugiej strony jednak myślę, że on już jest jaki jest.. Nie mam pewności że za chwilę nie wydarzyłoby się to samo, znów przechodzić ten koszmar.. No.. generalnie nikt tu nie mówi o powrocie. Tylko gryzie mnie czego on chce, co chce osiągnąć, po co zaczął do mnie pisać ? Miał calutkie 6 tygodni całkowicie beze mnie, przecież tego chciał to oddałam mu upragnioną wolność i zniknęłam z jego życia, więc co, tak nagle mu się o mnie przypomniało? Albo go boli, że mnie jednak to rozstanie wyszło na lepiej niż jemu..

26

Odp: Dlaczego nie potrafi po prostu zerwać?

I jak wygląda teraz wasz kontakt? Co odpisałaś na tego smsa, w którym życzył Ci dobrej nocy?
eh, no niestety (albo i stety?) tak jest, że jeżeli facet zaczyna szukać kontaktu i robi to w niejasny sposób, to w nas zaczyna się kołować milion myśli. Chyba trzeba po prostu ze spokojem poczekać na to co będzie dalej... choć wiem, że to trudne, niestety swoich myśli nie da się tak łatwo opanować.

27

Odp: Dlaczego nie potrafi po prostu zerwać?

Prawda tak że facet się zabawił poużywał błogiej wolności ,pewnie poznał parę dziewczyn ( bo już jedną miał będąc z Tobą) jednak z żadną mu nie wyszło ,postanowił że się odezwie do Ciebie i małymi kroczkami możliwe że i będzie chciał wrócić ale tylko z czystego egoizmu,samotności ,może przywiązania itp.Nie kocha to jest nie możliwe jeśli ktoś czuje coś do drugiej osoby nie ucieka od niej,wiem doskonale to po sobie ! przechodziłam przez to samo i wiesz co Ci powiem,jednak człowiek staje się z czasem silniejszy ,nie raz wydarzy się za dużo złego ,zabije taki typ w Tobie uczucie pozostaną tylko wspomnienia może jakaś tęsknota za tym co było za tymi pięknymi chwilami ale nic poza tym,tak jest w moim przypadku ,zresztą wysłałam Tobie email.Musi to do Ciebie dotrzeć abyś szybciej się z tym uporała .

28

Odp: Dlaczego nie potrafi po prostu zerwać?

Jak wygląda nasz kontakt? A różnie.. na tego pierwszego smsa na dobranoc odpisałam mu wzajemnie i tyle. Od tamtego czasu co jakiś czas mnie zaczepia uśmieszkami. Nagle zaczął się interesować co u mnie, jak z obroną i dalej ze studiami itp. Kiedyś miał to totalnie w d**ie jak było mi ciężko, płakałam, potrzebowałam pocieszenia, albo chociażby tego żeby był obok, a teraz nagle zebrało mu się na wspieranie mnie, jak on we mnie wierzy, że na pewno zdam na 5 i takie pieprzenie.. Nagle go to zaczęło interesować. Z mojej strony jest różnie, czasem mu nie odpisuję w ogóle, czasem po kilku godzinach, czasem od razu, zależy jaki mam kaprys w danym momencie ;p Dla mnie to jest lekko chore... Po tych wszystkich krzywdach po których nigdy nie usłyszałam nawet przepraszam, zachowuje się jakby był moim starym przyjacielem.. Jak mam być szczera to nie jestem zwolenniczką "przyjaźni" pomiędzy byłymi. Jasne, mogłabym mu powiedzieć że sobie nie życzę żeby do mnie pisał czy coś, ale po co? Tylko mu pokażę, że to nadal we mnie siedzi i dalej mnie boli, że w dalszym ciągu to on jest panem sytuacji. Ale to nawet nie jest już prawda.. Czuję jednak niestety jak ten lód z mego serca topnieje.
Można siebie oszukiwać długo, naprawdę... Ale przychodzi taki moment, że wiem, że w głębi serca, gdzieś na dnie.. ale wciąż go kocham.. Tyle że w tym momencie nie czynię z tego priorytetu. Szukałam nowych dróg w życiu, znalazłam. Problem jednak w tym, że nadal z każdej z nich mogę wejść na tę starą ścieżkę..

29

Odp: Dlaczego nie potrafi po prostu zerwać?

Odwiedzam i odświeżam ponownie mój temat. Moja historia jeszcze się nie zakończyła. Właśnie tutaj, w tym moim wątku chcę podsumować ostatnie miesiące.
Co zmieniło się od tamtego czasu? I dużo, i nic jednocześnie.
Nadal mamy kontakt, choć różnie bywało. Zdecydowanie zbliżyliśmy się do siebie, jednak nie mogę powiedzieć, że do siebie wróciliśmy. Mogę jednak stwierdzić, trochę przytemperowałam to jego poczucie pewności i wyższości. Przez długi czas odnosiłam wrażenie, że był przekonany o tym, że będe koło niego skakać, bo znów zaczął się odzywać. Obrażał się nieraz za "okazje", z których ja nie korzystałam, ale dalej szukał kontaktu.
Żeby nie rozpisywać całych długich historii, tak mniej więcej chronologicznie, co od niego wyszło przez ten czas?
- zaczął doceniać mnie, moje wartości i wzystko co robię
- brakuje mu radości
- często wspominał to co razem przeżyliśmy, z naciskiem na słowo RAZEM
- dwa razy proponował wspólny wyjazd na urlop (oczywiście dwa razy odesłałam go z tym pomysłem na drzewo)
- zdaje sobie sprawę z tego, że to on zadecydował o takim, a nie innym naszym losie
- szuka kontaktu i zaczyna wprost pytać o spotkania
- próbuje wciskać się w mój świat (np. telefon do mojej mamy z życzeniami; przyjechał kiedy ta zaprosiła go na urodzinową kawę podczas gdy obecna była cała moja rodzina!)
- na wszelkie sposoby próbuje wyciągnąć czy kogoś poznałam, z kimś się spotykam itp.
- twierdzi, że nie chce śnić o żadnej nieznajomej kobiecie, w ogóle nie chce śnić, bo woli patrzeć na mnie..
- że szkoda, że pytam o coś "tak po prostu", a nie "trochę lepiej"

Ja natomiast starałam się zachowywać w tym wszystkim dystanas mimo, że bywało mi ciężko, że trudno mi było czasem potraktowac go chłodno, olewać,czy powiedziec coś odwrotnego niż w rzeczywistości czuję. Zaczęło mi znów za bardzo zależeć. Niestety działy sie również rzeczy, które miejsca mieć nie powinny. Np. kilka konkretnych zbliżeń, bardzo konkretnych... czy choćby moje zapytanie co z nami dalej, na co usłyszałam "spokojnie, powoli, bez nerwów". Myślałam, że spaliłam wtedy, usilnie próbowałam uczynić kilka kroków w tył. Nadal się odzywa i odzywa. Często ma żal, że się nie odzywam. Bo na palcach jednej ręki mogłabym policzyć ile razy sama się odezwałam w ciągu tych 2,5 miesięcy.
Ostatnie spotkanie, którę było kilka dni temu, mogę zaliczyć do zdecydowanie najcudowniejszych.. przypominało mi ono w ogóle nasze pierwsze spotkania te kilka lat temu. Ta radość w oczach.. próbował robić wszystko żebym tylko się uśmiechała, czułam takie prawdziwe i szczere objęcie, pocałunki.. Nie chciał przestawać. Nie chciał się rozstać.. Ja też nie. I wiem, że nie dążył do seksu w tym wszystkim. Ale nie mogłam i nie pozwoliłam mu nocować, powiedziałam że nie zrobił nic, co by na to pozwoliło.
Nie chcę już sama od siebie poruszać tematu naszego powrotu do siebie. Jednak czasem czuje się już tak wyczerpana tym wszystkim, że całokształt po prostu doprowadza mnie do rozpaczy.
Przecież brakuje tak nie wiele... Zamiast wygadywać i wyprawiać idiotyzmy, wystarczyłoby po prostu usiąść i powiedzieć sobie parę słów. Z otoczenia spłynęła już na mnie fala krytyki, że mam go przycisnąć i kazać mu się określić. Z jednej strony mają rację, ale zdrugiej strony wiem, że to nie jest sposób.
I niestety chyba nie jestem jakoś specjalnie sileniejsza emocjonalnie. Może trochę. Choć miewam dni, że to wszystko aż rozrywa mnie od wewnątrz.

Ciągle przelatują mi przez głowę tak często przez wszystkich powtarzane słowa "puść wolno, jeśli wróci jest twoje, jeśli nie, nigdy nie było twoje...". Ja puściłam wolno. Potem nawet kilka razy odepchnęłam. I nadal jestem gdzieś po środku...

30

Odp: Dlaczego nie potrafi po prostu zerwać?

goshh,

wczoraj dodałaś posta u mnie a dziś przeczytałam Twoją historię i rzeczywiście widzę, że jest identyczna w 100% jakbym czytała o sobie (tak jak pisałaś). Każde zdanie... Zanim doszłam do końca pomyślałam jak się czujesz po tych miesiącach i zauważyłam ostatni wpis. I już wiem.
Powiem tak, to co wczoraj mi doradzaliście jest mądre i prawdziwe. Teraz to widzę, czytając "swoją" historię z boku.
Pierwsza moja myśl była taka, że nie da się ponownie zaufać takiej osobie, ale widzę, że go nadal kochasz i wiem co czujesz...

czyli jednak wrócił... może jednak Cię kocha?

Sprawa byłaby prosta gdyby tym razem jednoznacznie wszystko określił, ale on znowu kombinuje, czyż nie? sad
z tym przyciskaniem do muru tak jak ktoś słusznie zauważył nic nie da.

A dałabyś radę jeszcze wytrwać w tym kilka miesięcy? może czas pokaże czy jest na tyle wytrwały..? jeśli nie będzie się zmieniał teraz to znaczy że da radę wytrwać lata a jeśli znowu wywinie numer to wtedy zdecyduj ostatecznie?

ktoś kiedyś powiedział: " można wybaczyć raz. ale tylko raz..."

trzymam kciuki za Ciebie i daj znać jak się to wszystko toczy. Wdaje się że jestem w dokładnie takiej samej sytuacji jak Ty kilka miesięcy temu i za te cierpienia życzę Ci rozwiązania dobrego DLA CIEBIE.

Posty [ 31 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Dlaczego nie potrafi po prostu zerwać?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026