Zacznę od tego ,że jestem dość młoda , mam 19 lat. Mój problem polega na tym ,że nie potrafię stworzyć stałego związku. W moim życiu , mimo , że jestem taka młoda pojawiało się i znikało bardzo wiele mężczyzn. Zaczęło się od mojego pierwszego chłopaka, mówił ,że kocha, a zostawił po 3 miesięcach, potem byli inni , ale te związki trwały miesiąc, góra dwa i ja zakańczałam zwykle znajomość, bo wydawali mi się nieodpowiedni. 2 lata temu poznałam tego odpowiedniego (w moich oczach) , jednak byłam dla niego tylko zabawką, znowu na 3 miesiące. Po nim był kolejny,ale znowu czułam, że nie jesteśmy dopasowani. Koncem 2012 poznałm następnego , czułam ,że jest najlepszy z tych wszystkich. Bez powodu zostawił mnie po miesiącu, a co najlepsze, po dwóch tygodniach juz mówił , że kocha. Większość z tych mężczyzn wyznawało mi miłość, mówili,że jestem idealna ,najlepsza, piękna itd. Więc o co tu chodzi? Co jest ze mną nie tak. DLaczego za każdym razem, gdy zaczyna mi zależeć, oni mają mnie w du**e. Co robię nie tak. Jestem bardzo zadbana, rozgadana, wiele razy słyszałam ,że śliczna, potrafię ustąpić, albo pójść na kompromis, mam dużo znajomych i dla każdego staram się być w porządku. Więc gdzie jest problem? Możę Wy pomożecie mi go znaleźć.
Podobne tematy
Nie wiem co robisz nie tak, może jesteś zazdrosna, zaborcza , albo osaczasz ich?
Może nic nie robisz źle, i oni po prostu do Ciebie nie pasują, albo chcą się z Tobą przespać i stąd te wyznania?
NIe jestem zaborcza, ale czasem bywam zazdrosna, ale przecież w związku jest potzebna odrobina zazdrości. Co do osaczania to zwykle ja sie czuje osaczana. Wydaje mi sie, że to nie chodzi o przespanie się, bo np. mój ostatni chłopak nocował u mnie co weekend i nigdy do niczego nie doszło, nawet nie pytał. Może przyciągam niewłaściwych facetów? Zwykle to tacy co przesadnie o siebie dbają, są zbyt pewni siebie i zakochani w sobie.
4 2013-04-23 13:10:44 Ostatnio edytowany przez kenobi (2013-04-23 13:11:56)
Zauważyłem, że młodzi robią tak. Chłopak zobaczy dziewczynę, ona zobaczy chłopaka:
-- część!
-- cześć!
-- Jak masz na imię?
-- Ania. A Ty?
-- Paweł. Będziemy teraz razem chodzić?
-- Tak. Jesteśmy od tej pory w związku.
Na drugi dzień:
-- Musimy zerwać. Nie pasujemy do siebie.
Problem polega na tym, że deklarują sobie od razu związek, miłość, a tymczasem wcale się nie znają, nie przyjaźnią, nie chodzą ze sobą. Najważniejsza jest deklaracja, że to związek. Najlepiej po to, aby na fejsie coś dopisać.
Pewnie Miśka jesteś ładna, pewnie podobałaś się tym chłopcom, ale związku po prostu nie zbudowaliście. To nie były związki. Wasz problem polega na tym, że dajecie obietnice i potem musicie ją zrywać. Zatem na przyszłośc nie obiecuj, abyś nie musiała zrywać. Spotykaj się z chłopakami. W końcu któryś będzie na dłużej.
Ale jakie powody Ci podawali kiedy kończyli z Tobą znajomość? Czy dochodziło między wami do kłótni, jeśli tak, to z jakiego powodu? Czy współżyłaś ze wszystkimi swoimi partnerami, a jeśli nie, to czy bardzo na to nalegali?
Nie współżyłam ze wszystkimi , i to niebyło tak ,że poznajemy sie i odrazu ze sobą chodzimy. Zwykle było tak, że znajomość trawła miesiąc , dwa i dopiero wchodziliśmy w związek, ale w sumie to zwykle kończyło się na kłutni i zawsze wmawiali mi , że to moja wina, a ja nieczułam sie winna. Pierwszy mój chłopak ze mną zerwał, bo niechciałąm z nim pójsć do łóżka, on był starszy, a ja miałam dopiero 15lat. Drugi po kłótni stwierdził, że do siebie niepasujemy, a ten ostatni uwierzył we wszystko co nagadała na mnie moja"psiapsiuła" i z tego wyszła kłutnia i zakończenie.
Kiedyś pewna osoba mi powiedziała, że mam w sobie coś z faceta, że to ja wole zdobywać chłopaków, a tych , którzy chcą zdobyć mnie ałtomatycznie odrzócam bez powodu. Czy powinnam udać się do psychologa?
Nie współżyłam ze wszystkimi , i to niebyło tak ,że poznajemy sie i odrazu ze sobą chodzimy. Zwykle było tak, że znajomość trawła miesiąc , dwa i dopiero wchodziliśmy w związek, ale w sumie to zwykle kończyło się na kłutni i zawsze wmawiali mi , że to moja wina, a ja nieczułam sie winna. Pierwszy mój chłopak ze mną zerwał, bo niechciałąm z nim pójsć do łóżka, on był starszy, a ja miałam dopiero 15lat. Drugi po kłótni stwierdził, że do siebie niepasujemy, a ten ostatni uwierzył we wszystko co nagadała na mnie moja"psiapsiuła" i z tego wyszła kłutnia i zakończenie.
Kiedyś pewna osoba mi powiedziała, że mam w sobie coś z faceta, że to ja wole zdobywać chłopaków, a tych , którzy chcą zdobyć mnie ałtomatycznie odrzócam bez powodu. Czy powinnam udać się do psychologa?
Wydaje mi się, że lepiej będzie jak po prostu dasz sobie na razie trochę czasu tylko dla siebie, bez wchodzenia w żadne związki. Nie jest tak, że szukasz trochę na siłę, bo bardzo Ci tego brakuje?
Pobądź trochę dłużej sama, pomyśl czego tak na prawdę oczekujesz od faceta (tylko nie popadaj w skrajności i nie oczekuj ideału, bo nie ma
) i wtedy się rozglądaj. Daj sobie więcej czasu na poznanie kogoś. Miesiąc czy dwa znajomości to bardzo mało, i rzadko się zdarza kogoś na tyle poznać, żeby stworzyć z nim udany związek.
Co do zdobywania, może zmień taktykę
Może teraz to ty daj się zdobyć, daj się facetowi wykazać, niech na prawdę pokaże, że mu zależy, może w tym rzecz ![]()
Tak to jest prawda, szukam na siłe, bo niemoge sie już patrzeć na szczęśliwe pary. Chyba jednak zaczne spokojnie czekac.
Tak to jest prawda, szukam na siłe, bo niemoge sie już patrzeć na szczęśliwe pary. Chyba jednak zaczne spokojnie czekac.
Nikt nie lubi patrzeć na szczęśliwe pary, gdy samemu tego brakuje
Z tego co piszesz na brak powodzenia raczej nie narzekasz, więc cierpliwości, a znajdzie się ktoś odpowiedni ![]()