Z biegiem lat zmienia się postrzeganie ludzi i otoczenia. Obserwując dzisiejsze miary wartości, zauważam, jak bardzo media i Internet zmieniają myślenie i oceny. Mimo technologicznego postępu, który ułatwia komunikację miedzy ludźmi, ludzie stają się coraz bardziej samotni. Obklejone nikami fora, czaty czy portale randkowe , pod którymi siedzą samotni i szukający bratniej duszy samotnicy, nie potrafiący odnaleźć się w realu i prowadzić rozmów poza monitorem komputera. Media, które kreują wolność słowa, myśli, seksualności, ukazujące ludzi wyzwolonych, mających za nic wartości związku. W takich czasach nie dziwne, że obciachowe jest utrzymanie czystości dla kogoś wyjątkowego, miarą atrakcyjności jest ilość partnerów łóżkowych i półnagie ciało a bycie lubianą/nym ilość ,,lajków?. Romanse, miłości i związki, rozgrywają się w sieci a w realu coraz więcej osób czuje się samotnie. Czy ludzie zaczęli upychać w sobie to, czego naprawdę pragną, idąc za postępem i modą i poddając się temu, bo tak robią wszyscy? Wielkie gwiazdy pokazują, jak latwo zmieniać jest partnerów, brać rozwody, wiązać się z byle kim, byle by się działo. Czemu żadna nie pokaże, jak powinno walczyć się o związek i prawdziwe uczucie, czym jest kompromis? Gdzie nie spojrzeć nagość, czasy instant i made In China. Szybkość i tandeta, którą można wymienić na inną tandetę. Ludzie szybko poddają się modzie, by być ,,trendy? a później płacz, że trudno znaleźć odpowiedniego partnera, że związki się rozpadają, że brak wspólnego języka i kompromisu. Miłość wirtualna. Nie wiem, czyja to tak naprawdę wina, ale zjawisko wygląda niepokojąco. Włączam muzykę, teledyski z tyłkami na wierzchu, reklama pustych i łatwych panienek. Co więc się dziwić, ze faceci pod tym kątem widzą nas? Na odwrót tez nie lepiej. Czy prawdziwa miłość umrze pod naporem internetowych romansów, szybkich przygód i prania nam mózgów przez media, chętnie tworzące produkt pod potrzeby konsumenta? Czemu coraz trudniej znaleźć bratnią duszę w kawiarni, w bibliotece, na ulicy czy na spacerze w parku? Czemu wszyscy chcą zaczynać od wielkiego uczucia, nie przechodząc etapów znajomości, koleżeństwa, przyjaźni, gdzie najlepiej można poznać od złych i dobrych stron człowieka? Czemu każdy od razu by chciał wielka, płomienna miłość, bez solidnych podstaw? Wszystko, nawet związek potrzebuje czasu, by dojrzeć. Jabłko nie będzie smaczne po miesiącu, od powstania zalążka. Musi mieć swój czas na to, by nadawać się do zjedzenia. Pod nikami każdy jest super bohaterem. Większość czuje się oszukana, zawiedziona i szukają tej jedynej, uczciwej i prawdziwej miłości a kto się zastanawia, co jest w stanie sam z siebie dać dla kogoś, mimo przeszłości a nie tylko szukać i oczekiwać? Czemu miarą dobrego związku staje się doświadczenie i umiejętności w alkowie? Słowo kocham straciło dużo na wartości przez ostatnie lata. Coraz mniej osób wie, co ono naprawdę znaczy. Może jestem już stara i prawię morały, ale dla mnie owo słowo jest ponadczasowe ze swoim znaczeniem. Bez względu na czas, ideologię czy wiarę, wciąż znaczy to samo ? najcenniejsze, co można drugiemu człowiekowi dać z siebie. Pozdrawiam wszystkich, którzy mimo życiowych doświadczeń nadal chcą kochać i wierzą w prawdziwą miłość.
Podobne tematy
Z biegiem lat zmienia się postrzeganie ludzi i otoczenia. Obserwując dzisiejsze miary wartości, zauważam, jak bardzo media i Internet zmieniają myślenie i oceny. Mimo technologicznego postępu, który ułatwia komunikację miedzy ludźmi, ludzie stają się coraz bardziej samotni. Obklejone nikami fora, czaty czy portale randkowe , pod którymi siedzą samotni i szukający bratniej duszy samotnicy, nie potrafiący odnaleźć się w realu i prowadzić rozmów poza monitorem komputera. Media, które kreują wolność słowa, myśli, seksualności, ukazujące ludzi wyzwolonych, mających za nic wartości związku. W takich czasach nie dziwne, że obciachowe jest utrzymanie czystości dla kogoś wyjątkowego, miarą atrakcyjności jest ilość partnerów łóżkowych i półnagie ciało a bycie lubianą/nym ilość ,,lajków?. Romanse, miłości i związki, rozgrywają się w sieci a w realu coraz więcej osób czuje się samotnie. Czy ludzie zaczęli upychać w sobie to, czego naprawdę pragną, idąc za postępem i modą i poddając się temu, bo tak robią wszyscy? Wielkie gwiazdy pokazują, jak latwo zmieniać jest partnerów, brać rozwody, wiązać się z byle kim, byle by się działo. Czemu żadna nie pokaże, jak powinno walczyć się o związek i prawdziwe uczucie, czym jest kompromis? Gdzie nie spojrzeć nagość, czasy instant i made In China. Szybkość i tandeta, którą można wymienić na inną tandetę. Ludzie szybko poddają się modzie, by być ,,trendy? a później płacz, że trudno znaleźć odpowiedniego partnera, że związki się rozpadają, że brak wspólnego języka i kompromisu. Miłość wirtualna. Nie wiem, czyja to tak naprawdę wina, ale zjawisko wygląda niepokojąco. Włączam muzykę, teledyski z tyłkami na wierzchu, reklama pustych i łatwych panienek. Co więc się dziwić, ze faceci pod tym kątem widzą nas? Na odwrót tez nie lepiej. Czy prawdziwa miłość umrze pod naporem internetowych romansów, szybkich przygód i prania nam mózgów przez media, chętnie tworzące produkt pod potrzeby konsumenta? Czemu coraz trudniej znaleźć bratnią duszę w kawiarni, w bibliotece, na ulicy czy na spacerze w parku? Czemu wszyscy chcą zaczynać od wielkiego uczucia, nie przechodząc etapów znajomości, koleżeństwa, przyjaźni, gdzie najlepiej można poznać od złych i dobrych stron człowieka? Czemu każdy od razu by chciał wielka, płomienna miłość, bez solidnych podstaw? Wszystko, nawet związek potrzebuje czasu, by dojrzeć. Jabłko nie będzie smaczne po miesiącu, od powstania zalążka. Musi mieć swój czas na to, by nadawać się do zjedzenia. Pod nikami każdy jest super bohaterem. Większość czuje się oszukana, zawiedziona i szukają tej jedynej, uczciwej i prawdziwej miłości a kto się zastanawia, co jest w stanie sam z siebie dać dla kogoś, mimo przeszłości a nie tylko szukać i oczekiwać? Czemu miarą dobrego związku staje się doświadczenie i umiejętności w alkowie? Słowo kocham straciło dużo na wartości przez ostatnie lata. Coraz mniej osób wie, co ono naprawdę znaczy. Może jestem już stara i prawię morały, ale dla mnie owo słowo jest ponadczasowe ze swoim znaczeniem. Bez względu na czas, ideologię czy wiarę, wciąż znaczy to samo ? najcenniejsze, co można drugiemu człowiekowi dać z siebie. Pozdrawiam wszystkich, którzy mimo życiowych doświadczeń nadal chcą kochać i wierzą w prawdziwą miłość.
Podpisuję się pod tymi słowami obiema rękoma...
ochmagdalena:) Dziękuję za te ,,obie ręce". Wiecej takich ,,rąk" i nie poddawaniu się narzucanej modzie i może by się dało reaktywować refleksje, co do wartości i słowa ,,kocham" jak i do definicji ,,miłość prawdziwa". Pozdrawiam gorąco.
Beba
Jak to onegdaj powiedzial Lem - "gdyby nie internet, nigdy bym sie nie dowiedzial jak bardzo duzo idotow jest na swiecie".
Ogolny dostep do internetu powoduje, ze czytasz opinie, wypowiedzi ludzi, z ktorymi w realu nigdy prawdopodobnie nie mialabys do czynienia, nie byli by w kregu Twoich znajomych.
Pseudoromanse internetowe, owszem moga bulwersowac, ale tak czy inaczej by sie odbywaly w innej formie, poza internetem.
Za czasow Krolowej Wiktorii miasto Londyn bylo najbardziej "zaburdelonym" miastem w Europie. Paryz sie nie umywal pod wzgledem ilosci przybytkow i mozliwosci zaspakajania najbardziej wyuzdanych form seksu. A dzialo sie to w czasach kiedy nawet nogi od stolu byly przykrywane obrusem do ziemii.
Zalew badziewia medialnego jest strawa dla ludzi tego oczekujacych i pozerajacych to bezkrytycznie.Ale jest to po prostu zamiennik tzw "literatury dka kucharek", prostackich pioseneczek itp.
A poniewaz za tym wszystkim stoi pieniadz, to bezkrytycznej publicznosci wciska sie slowo "trendi-srendi" i jest "w porzo".
Latwosc dotarcia do do takiego odbiorcy generuje latwe i potezne zyski.
Mozna nad tym ubolewac, ale pozostaje tylko omijac szerokim lukiem, nie dawac sobie wciskac kitu, miec swoje zdanie w temacie.
Nie generalizowalabym, ze tak wszyscy maja - jet sporo mlodyxch ludzi, ktorzy maja gdzies te oferowane im atrakcje przez tzw kulture masowa i nie sa biernymi pozeraczami gadzeciarstwa, szukaja swoich niszy . I nie jest to wcale margines - tylko moze mniej rzucajacy sie w oczy.
Co do zmian obyczajowych - no coz, jak swiat swiatem, starsze pokolenie zawsze sie bulwersowalo zyciem mlodych.
Juz Cyceron rozdzieral szaty nad upadkiem obyczajow " o tempora, o mores",................
Taka kolej rzeczy i na nic sie zda nasze zgorszenie, czy nie akceptacja.
Wlasciwie wszystko zalezy od tego co sobie wychowamy - czy czlowieka myslacego, odpornego na bezmyslny konsumpcjonizm, czy tez ogladacza seriali, szolow, dansow, polykajacego jak kaczka wszystkie kaski podsuwane przez machine rozrywkowo-przemyslowa.
I jezeli mamy miec pretensje - to tylko do siebie, bo nikt tego za nas nie zrobil.
Jezeli wyniesie sie z domu, z wychowania pewne wartosci, to zaden medialny celebryta nie bedzie mial wplywu na widzenie swiata przez mlodego czlowieka.
Ja też się pod tym podpisuje ![]()
Świetny artykuł, wielkie brawa, coś w tym jest i ta tendencja wzrasta tak od 2002 roku gdzie internet coraz bardziej powszedniał, bo jak wiadomo net kiedyś był dość drogi ,sam moje pierwsze łącze miałem w 1998 roku, w obecnych czasach szybciej jest sie umówić z kims poznanym na necie niż w klubie, wiem coś na ten temat......coraz mniej empatii, altruizmu(chyba że slogany w tv)..................pzdr
Najgorsze jest to, że coraz więcej osób nie szanuje tych drugich, nie szanuje szczęścia które mają. Wychodzą z założenia, łatwo przyszło, łatwo poszło, będzie następny/na
Beba62 Wspaniale i b. mądrze napisane !!! ![]()
Zgadzam się z Tobą w każdym słowie !
Chciałam tylko dodać ,że powyższe tyczy również zwykłych znajomości czy jak zwał "przyjaźni"
Słowo przyjaźń biorę w cudzysłów bo dla mnie to słowo ma również ogromne znaczenie jak i miłość.
Człowiek który odstaje od obecnych trendów ma tak samo pod górkę w nawiązywaniu znajomości jak i ten szukający prawdziwego uczucia.
Ps. skąd Twój nick ...beba ?
9 2013-04-21 12:28:43 Ostatnio edytowany przez rockwoman7 (2013-04-21 12:30:27)
Z biegiem lat zmienia się postrzeganie ludzi i otoczenia. Obserwując dzisiejsze miary wartości, zauważam, jak bardzo media i Internet zmieniają myślenie i oceny. Mimo technologicznego postępu, który ułatwia komunikację miedzy ludźmi, ludzie stają się coraz bardziej samotni. Obklejone nikami fora, czaty czy portale randkowe , pod którymi siedzą samotni i szukający bratniej duszy samotnicy, nie potrafiący odnaleźć się w realu i prowadzić rozmów poza monitorem komputera. Media, które kreują wolność słowa, myśli, seksualności, ukazujące ludzi wyzwolonych, mających za nic wartości związku. W takich czasach nie dziwne, że obciachowe jest utrzymanie czystości dla kogoś wyjątkowego, miarą atrakcyjności jest ilość partnerów łóżkowych i półnagie ciało a bycie lubianą/nym ilość ,,lajków?. Romanse, miłości i związki, rozgrywają się w sieci a w realu coraz więcej osób czuje się samotnie. Czy ludzie zaczęli upychać w sobie to, czego naprawdę pragną, idąc za postępem i modą i poddając się temu, bo tak robią wszyscy? Wielkie gwiazdy pokazują, jak latwo zmieniać jest partnerów, brać rozwody, wiązać się z byle kim, byle by się działo. Czemu żadna nie pokaże, jak powinno walczyć się o związek i prawdziwe uczucie, czym jest kompromis? Gdzie nie spojrzeć nagość, czasy instant i made In China. Szybkość i tandeta, którą można wymienić na inną tandetę. Ludzie szybko poddają się modzie, by być ,,trendy? a później płacz, że trudno znaleźć odpowiedniego partnera, że związki się rozpadają, że brak wspólnego języka i kompromisu. Miłość wirtualna. Nie wiem, czyja to tak naprawdę wina, ale zjawisko wygląda niepokojąco. Włączam muzykę, teledyski z tyłkami na wierzchu, reklama pustych i łatwych panienek. Co więc się dziwić, ze faceci pod tym kątem widzą nas? Na odwrót tez nie lepiej. Czy prawdziwa miłość umrze pod naporem internetowych romansów, szybkich przygód i prania nam mózgów przez media, chętnie tworzące produkt pod potrzeby konsumenta? Czemu coraz trudniej znaleźć bratnią duszę w kawiarni, w bibliotece, na ulicy czy na spacerze w parku? Czemu wszyscy chcą zaczynać od wielkiego uczucia, nie przechodząc etapów znajomości, koleżeństwa, przyjaźni, gdzie najlepiej można poznać od złych i dobrych stron człowieka? Czemu każdy od razu by chciał wielka, płomienna miłość, bez solidnych podstaw? Wszystko, nawet związek potrzebuje czasu, by dojrzeć. Jabłko nie będzie smaczne po miesiącu, od powstania zalążka. Musi mieć swój czas na to, by nadawać się do zjedzenia. Pod nikami każdy jest super bohaterem. Większość czuje się oszukana, zawiedziona i szukają tej jedynej, uczciwej i prawdziwej miłości a kto się zastanawia, co jest w stanie sam z siebie dać dla kogoś, mimo przeszłości a nie tylko szukać i oczekiwać? Czemu miarą dobrego związku staje się doświadczenie i umiejętności w alkowie? Słowo kocham straciło dużo na wartości przez ostatnie lata. Coraz mniej osób wie, co ono naprawdę znaczy. Może jestem już stara i prawię morały, ale dla mnie owo słowo jest ponadczasowe ze swoim znaczeniem. Bez względu na czas, ideologię czy wiarę, wciąż znaczy to samo ? najcenniejsze, co można drugiemu człowiekowi dać z siebie. Pozdrawiam wszystkich, którzy mimo życiowych doświadczeń nadal chcą kochać i wierzą w prawdziwą miłość.
Zgadzam się jeśli chodzi o słowo Kocham. To jest prawda, ludzie chlapią tym językiem te niby najważniejsze słowa, nie zdając sobie sprawy, nie mając pojęcia co to tak naprawdę znaczy. Może samej daleko mi do odkrycia prawdziwego znaczenia tych dwóch słów, ale uważam, że nie powinno ich się rzucać na wiatr. Bo niemożliwe dla mnie jest to, że ktoś kocha nas dziś, a za miesiąc czy dwa przestaje. To glupota a nie miłość.
natomiast jeśli chodzi o te etapy, koleżeństwo etc. To nie zgadzam się. U mnie osobiście jest coś takiego, że albo od razu coś się dzieje albo w ogóle. Nawet bliższa znajomość, czyt. koleżeństwo z facetem nie wywołałoby u mnie czegoś takiego jak uczucia albo myślenie o nim w kategoriach innych niż koleżeństwo. każda z nas ma takie bodźce w sobie, to się czuje od razu, masz w głowie już taką teorie, że " tak z tym facetem mogłabym chcieć coś więcej" i wtedy naturalnie, że jest etap znajomości, ale prowadzacej do czegoś więcej. Nie wierzę, w takie miłości z przyjaźni bo wtedy w przyszłości wychodzi niezła kupa z takiego związku, coś na miarę bycia z siostrą/ bratem. Będzie brakowało takiej namiętności, takiego ognia, który pali, który pobudza nas do bycia z tą drugą osobą.
Natomiast zgadzam się, że związek prawdziwy potrzebuje czasu by dojrzeć, czasami nie doceniamy tego co mamy, czas jest jedynym lekarstwem by coś zrozumieć.
Jeśli o mnie chodzi, jestem teraz na etapie, nie wiem czego, zrozumienia zachowania mojego byłego, którego wciąż kocham, niezmiennie od wielu miesięcy. Mam taką małą nadzieje, że on dojrzeje do bycia ze mną, że zrozumie, że swoim zachowaniem krzywdzi siebie i mnie. Czas jest dobrym lekarstwem, ale ile można czekać na swoją prawdziwą miłość?
10 2013-04-21 12:34:23 Ostatnio edytowany przez bags (2013-04-21 12:36:23)
Beba Choc to forum to nie "facebook", to masz u mnie "lajka"
.
Rewelacyjny watek i posty napisane od tej prawdziwie zyciowej strony. Nie od tej medialnej papki serwowanej Nam na co dzien pod kazda postacia i w kazdej - nawet tej wyuzdanej - formie.
Niby zyjemy w tym ucieczkowym syndromie - nie ogladamy telewizji, bo uciekamy od siebie.
Ale co tu sie dziwic, skoro jestesmy niewolnikami wskazowek zegara, wiezniami kalendarza, goncami kont bankowych itd. itd.
Ludziom w obecnych czasach bardzo czesto brakuje w zwiazkach banalnie mowiac czasu i cierpliwosci. Trzeba wiedziec, ze taj jak Bog dajac kobiecie dziecko, daje jej zarazem 9 misiecy na oswojenie sie z macierzynstwem. I tak tez jest z uczuciami, trzeba sie z nimi oswoic a kiedy czlowiek dazy do czegos zbyt szybko - jak to mawial Frank Sinatra "czlowiek poswieca teraz na to wszystko mniej czasu a coraz wiecej pieniedzy. A to "cos" zwie sie postepem." - konczy sie to uczuciowym poronieniem.
I daleko nie trzeba patrzec. Jest teraz nie tyle w modzie, co na topie wszechobecny trend wymiany wszystkiego jak leci na nowe i nie wazne, czy to przedmiot czy osoba, nawet chcialoby sie rzec ta najblizsza sercu - zaobraczkowana. Nie ma mowy o nawet najmniejszej probie naprawy. W XIX wieku w Nowej Gwineii miec partnera oznaczalo tylko tyle, ze trzeba go zjesc, teraz jest to jak widac trudniejsze, bo partner stal sie lykowaty.
Dzisiejsza kultura serwowana Nam pod kazda postacia jest gigantycznym recyklingem wszystkich wyobrazalnych nurtow ,trendow i mod. Sprzedawanie wpomnien i nadziei "szklanych domow" stalo sie kolem zamachowym multimiliardowego biiznesu, napedzanego przez wyscig szczurow.
I poleglismy najwidoczniej na "froncie" zmiany czegos, co jest w obecnym czasie bardzo "trendy" czy moze tez i jeszcze bardziej "pase".
Ale najwidoczniej teraz zeby ulepic na nowo normalnego i inteligentnego czlowieka z gatunku homo - europeans - sapiens, to trzeba mu dobrze zmiksowana medialnie papke wbic do glowy tluczkiem i ubijakiem, ze jest gorszy i glupszy od innych. A moze My wszyscy jestesmy normalni, tyle ze nie do konca ![]()
Beba Choc to forum to nie "facebook", to masz u mnie "lajka"
.
Rewelacyjny watek i posty napisane od tej prawdziwie zyciowej strony. Nie od tej medialnej papki serwowanej Nam na co dzien pod kazda postacia i w kazdej - nawet tej wyuzdanej - formie.
Niby zyjemy w tym ucieczkowym syndromie - nie ogladamy telewizji, bo uciekamy od siebie.
Ale co tu sie dziwic, skoro jestesmy niewolnikami wskazowek zegara, wiezniami kalendarza, goncami kont bankowych itd. itd.
Ludziom w obecnych czasach bardzo czesto brakuje w zwiazkach banalnie mowiac czasu i cierpliwosci. Trzeba wiedziec, ze taj jak Bog dajac kobiecie dziecko, daje jej zarazem 9 misiecy na oswojenie sie z macierzynstwem. I tak tez jest z uczuciami, trzeba sie z nimi oswoic a kiedy czlowiek dazy do czegos zbyt szybko - jak to mawial Frank Sinatra "czlowiek poswieca teraz na to wszystko mniej czasu a coraz wiecej pieniedzy. A to "cos" zwie sie postepem." - konczy sie to uczuciowym poronieniem.
I daleko nie trzeba patrzec. Jest teraz nie tyle w modzie, co na topie wszechobecny trend wymiany wszystkiego jak leci na nowe i nie wazne, czy to przedmiot czy osoba, nawet chcialoby sie rzec ta najblizsza sercu - zaobraczkowana. Nie ma mowy o nawet najmniejszej probie naprawy. W XIX wieku w Nowej Gwineii miec partnera oznaczalo tylko tyle, ze trzeba go zjesc, teraz jest to jak widac trudniejsze, bo partner stal sie lykowaty.
Dzisiejsza kultura serwowana Nam pod kazda postacia jest gigantycznym recyklingem wszystkich wyobrazalnych nurtow ,trendow i mod. Sprzedawanie wpomnien i nadziei "szklanych domow" stalo sie kolem zamachowym multimiliardowego biiznesu, napedzanego przez wyscig szczurow.
I poleglismy najwidoczniej na "froncie" zmiany czegos, co jest w obecnym czasie bardzo "trendy" czy moze tez i jeszcze bardziej "pase".Ale najwidoczniej teraz zeby ulepic na nowo normalnego i inteligentnego czlowieka z gatunku homo - europeans - sapiens, to trzeba mu dobrze zmiksowana medialnie papke wbic do glowy tluczkiem i ubijakiem, ze jest gorszy i glupszy od innych. A moze My wszyscy jestesmy normalni, tyle ze nie do konca
pojechaleś z tym bogiem. hahahahahahah
12 2013-04-21 12:57:12 Ostatnio edytowany przez bags (2013-04-21 12:59:55)
Oj tam oj tam
Czepiasz sie slowa wyrwanego z kontekstu ![]()
Beba Choc to forum to nie "facebook", to masz u mnie "lajka"
.
Rewelacyjny watek i posty napisane od tej prawdziwie zyciowej strony. Nie od tej medialnej papki serwowanej Nam na co dzien pod kazda postacia i w kazdej - nawet tej wyuzdanej - formie.
Niby zyjemy w tym ucieczkowym syndromie - nie ogladamy telewizji, bo uciekamy od siebie.
Ale co tu sie dziwic, skoro jestesmy niewolnikami wskazowek zegara, wiezniami kalendarza, goncami kont bankowych itd. itd.
Ludziom w obecnych czasach bardzo czesto brakuje w zwiazkach banalnie mowiac czasu i cierpliwosci. Trzeba wiedziec, ze taj jak Bog dajac kobiecie dziecko, daje jej zarazem 9 misiecy na oswojenie sie z macierzynstwem. I tak tez jest z uczuciami, trzeba sie z nimi oswoic a kiedy czlowiek dazy do czegos zbyt szybko - jak to mawial Frank Sinatra "czlowiek poswieca teraz na to wszystko mniej czasu a coraz wiecej pieniedzy. A to "cos" zwie sie postepem." - konczy sie to uczuciowym poronieniem.
I daleko nie trzeba patrzec. Jest teraz nie tyle w modzie, co na topie wszechobecny trend wymiany wszystkiego jak leci na nowe i nie wazne, czy to przedmiot czy osoba, nawet chcialoby sie rzec ta najblizsza sercu - zaobraczkowana. Nie ma mowy o nawet najmniejszej probie naprawy. W XIX wieku w Nowej Gwineii miec partnera oznaczalo tylko tyle, ze trzeba go zjesc, teraz jest to jak widac trudniejsze, bo partner stal sie lykowaty.
Dzisiejsza kultura serwowana Nam pod kazda postacia jest gigantycznym recyklingem wszystkich wyobrazalnych nurtow ,trendow i mod. Sprzedawanie wpomnien i nadziei "szklanych domow" stalo sie kolem zamachowym multimiliardowego biiznesu, napedzanego przez wyscig szczurow.
I poleglismy najwidoczniej na "froncie" zmiany czegos, co jest w obecnym czasie bardzo "trendy" czy moze tez i jeszcze bardziej "pase".Ale najwidoczniej teraz zeby ulepic na nowo normalnego i inteligentnego czlowieka z gatunku homo - europeans - sapiens, to trzeba mu dobrze zmiksowana medialnie papke wbic do glowy tluczkiem i ubijakiem, ze jest gorszy i glupszy od innych. A moze My wszyscy jestesmy normalni, tyle ze nie do konca
bags jak zwykle potrafisz podnieść na duchu i przedstawić sytuację w bardzo zrozumiały sposób. Tylko jakby się zastanowić, to zostali jeszcze normalni ludzie pokrojy nas, którzy szanują uczucia i nie poddają się dziwacznym trendom. Nie potrafię zrozumieć dlaczego niektórzy zachowują się w taki sposób w jaki zachowują. Może takim osobom jest łatwo kogoś porzucić ale ja tego nie potrafię pojąć. Coraz częściej myślę, że ja byłem tylko zabawką na jakiś czas.
beba62 - ja również podpisuję się pod twoją wypowiedzią rękami i nogami, smutna rzeczywistość którą ciężko jest przezwyciężać...
Hej:) Miło poczytać takie odpowiedzi. Skad się wziął pomysł na post? Ano mam ja ci qumpelę, nieco tylko młodszą ode mnie, ktora od wielu lat szuka przez internet swojej, jedynej miłości życia. Pasmo porażek i rozczarowań, jakie ja spotykają spowodowały, że przyszła do mnie z tym pytaniem i załozeniem, że prawdziwa miłość nie istnieje.Na początku też myslałam, że może dziewczyna ma jakiegos pecha i trafia na właśnie takich panów. Z biegiem czasu jednak przyjrzałąm sie jej systemowi wartości i dopiero spostrzegłam różnicę miedzy nią pięć lat temu, kiedy była w prawdziwym zwiazku a teraz, kiedy większość jej czasu, to życie w wirtualnej rzeczywistości. Każde spotkanie w realu wywołuje u niej stres. Nie wie, o czym ma rozmawiać. Rozmowa zawiesza sie w powietrzu i obie strony tracą zainteresowanie sobą. Dodam tylko, ze to osoba niezwykle ufna i wierzy w każde słowo...chyba sie to jednak skutecznie zmienia. Kiedy zasiadzie przed monitorem, staje się niezwykle odważną i rozmowną kobietą. I tak w kółko. Z przerazeniem stwierdziłam, ze podobnie mysli moja nastoletnia córka i jej towarzystwo. Najbezpieczniej i najpewniej czuje się w wirtualnym świecie a wpojone wartości zaczynają nabierać płytszego znaczenia. Później przyszedł czas na moich znajomych, oczywiscie nie wszystkich. Przejrzałam na oczy, na jaka skale w moim najblizszym otoczeniu ludzie są omamieni przez ten wirtualny swiat a ich swiat realny wymaga gruntownych zmian. Nastapiło cos, jak gdyby przebudzenie we mnie. Ludzie podporządkowani wizerunkom, kreowanym przez media, wszędzie totalne wyzwolenie, chaos informacji, reklam i programów redukujacych wszechstronnoś myślenia, na topie golizna, nieszcześliwe zwiazki, zdrady, krzyki o równosci partnerskiej itp. No a gdzie te prawdziwe wartości? Znam kogos, kto wychowal sie w kochającej rodzinie. Poznał owe wartosci. Kiedy już ruszyl w swiat, z dala od rodzinnego gniazda, w obcym mieście, poczuł sie samotny. Wpadl w wir wirtualnych znajomosci i siedzi w tym po uszy.W realu czerwieni sie na widok kobiety a co dopiero zagaić. Na necie jest macho:). Piszę to z obserwacji mojego otoczenia. Sama równiez znam wielu ludzi z netu, ale znam tez ich w realnym swiecie. Nie z kazdym łatwo sie dogadać poza monitorem. Sama tu, na tym forum szukalam wsparcia, kiedy po pietnastu latach odszedł mój eks i tu znalazłam wiele ciepla i zrozumienia, za co jestem wdzieczna :)Swoją nową połowę poznałam takze przez forum:) i juz jestem z nią ponad dwa lata. Internet wiec nie jest zly, ale zaczyna zacierać sie granica miedzy rzeczywistoscią a swiatem cyfrowym i zastanawiam się, jak bedą wyglądały nowe generacje dzieci Neo. Pozdrawiam gorąco.
nikandra:) beba od Beaty. 62 było jedyną, w miare szybko trafioną liczbą, którą żadna ,,beba" nie miała, jak starałam się załozyć konto,