Witam.Przedwczoraj zadarzył się mały wypadek:moja 8 miesięczna córka zsuneła się z niskiego łóżka na podłogę.Skończyło się tylko na strachu.Tatuś-który mieszkka w innym mieście,kiedy się o tym dowiedział oskarżył mnie o to,że dziecku się krzywda dzieje....i nie wie czy córka nie jest maltretowana......a jeszcze nie dawno był w święta czuły,kochający..
Podobne tematy
Wandulko, tatuś "na odległość" powinien zrobić wszystko aby więcej spędzać czasu z dzieckiem, wtedy podobne rzeczy nie miałyby miejsca.
A Ty nie obwiniaj się, po prostu wyciągnij wnioski z tej sytuacji i w przyszłości staraj się aby się nie powtórzyła.
Wandulko nie Tobie pierwszej i nie jedynej kilku miesięczne dziecko spadło z łóżka. Grunt, że nic złego się nie stało i żeby unikać takich sytuacji w przyszłości :-)
A Tatuś niech zajmie się czymś konstruktywniejszym niż krytyka, ponieważ bardzo łatwo kogoś krytykować będąc daleko...
No właśnie! A gdzie był tatuś? eeeech...
5 2013-04-14 20:31:25 Ostatnio edytowany przez gosia35 (2013-04-14 20:33:45)
witam panie ja osobiście z własnej głupoty bym córke skrzywdziła.córeczka miała roczek i już mi chodziła.a syn miał wtedy 7 lat i był w szkole,a mąż w pracy i wiadomo jak to my kobietki chcemy wykazać się dobrą żoną i matką,sprzątałam w łazience,a skoro córeczka wszędzi by mi weszła to ją brałam nawet do łazienki byle mieć ją na oku.siedziała bawiła się lalką,a ja odkręciłam TYTAN DO WC i w tym momencie zadzwonił telefon a ja z głupoty wyszłam żeby odebrać a zapomniałam,że córka w łazience gdy weszłam to zbladłam ze strachu wylała na siebie ten TYTAN rączki w płynie i puliczki,mówię boże napiła mi się aż nogi miałam z waty,nie wiedziałam co robić odczekałam godzine na oznaki jakieś z jej strony i nić naszczęście nie było żadnych wymiotów lub zatrucia i stwierdziłam że to była dla mnie przestroga i nauczka że pilnować jak oka w głowie.i ona tylko wylała na siebie.teraz córeczka ma 5 lat i do tej pory na krok jej nie zostawiam,nawet gdy chodzę do pracy to babcia ma ją na oku.tak więc każdej z nas coś umkneło oku.a faceci jak to faceci nie potrafią tego zrozumieć bo myślą,że jak pracują to my nic w domu nie mamy do roboty,a jak mają zostać sami z dziećmi to zaraz nerwy bo trzeba pilnować i być na zawołanie maluchów.tak więc kobitko zostaw tatusia tak na cały dzień z maleństwem niech przebieże w razie kupki,niech nakarmi,niech zrobi obiadek dla wszystkich i niech posprząta też to zaraz zdanie zmieni że to nie łatwe zadanie,
witam panie ja osobiście z własnej głupoty bym córke skrzywdziła.córeczka miała roczek i już mi chodziła.a syn miał wtedy 7 lat i był w szkole,a mąż w pracy i wiadomo jak to my kobietki chcemy wykazać się dobrą żoną i matką,sprzątałam w łazience,a skoro córeczka wszędzi by mi weszła to ją brałam nawet do łazienki byle mieć ją na oku.siedziała bawiła się lalką,a ja odkręciłam TYTAN DO WC i w tym momencie zadzwonił telefon a ja z głupoty wyszłam żeby odebrać a zapomniałam,że córka w łazience gdy weszłam to zbladłam ze strachu wylała na siebie ten TYTAN rączki w płynie i puliczki,mówię boże napiła mi się aż nogi miałam z waty,nie wiedziałam co robić odczekałam godzine na oznaki jakieś z jej strony i nić naszczęście nie było żadnych wymiotów lub zatrucia i stwierdziłam że to była dla mnie przestroga i nauczka że pilnować jak oka w głowie.i ona tylko wylała na siebie.teraz córeczka ma 5 lat i do tej pory na krok jej nie zostawiam,nawet gdy chodzę do pracy to babcia ma ją na oku.tak więc każdej z nas coś umkneło oku.a faceci jak to faceci nie potrafią tego zrozumieć bo myślą,że jak pracują to my nic w domu nie mamy do roboty,a jak mają zostać sami z dziećmi to zaraz nerwy bo trzeba pilnować i być na zawołanie maluchów.tak więc kobitko zostaw tatusia tak na cały dzień z maleństwem niech przebieże w razie kupki,niech nakarmi,niech zrobi obiadek dla wszystkich i niech posprząta też to zaraz zdanie zmieni że to nie łatwe zadanie,
Dokładnie Gosiu ![]()
Zgadzam się z dziewczynami. Na odległość łatwo jest krytykować. "Tatuś" pewnie o sobie mówi w samym superlatywach, bo przecież kocha dziecko, chce dobrze, pracuje, zarabia... ale to nie wszystko... Dziecku oprócz pieniędzy przydałby się kontakt z tatą. A mamie przydałaby się pomoc... Doświadczając na co dzień tego, jak to jest opiekować się małym dzieckiem i wykonywać wszystkie inne obowiązki, szybko zmieniłby zdanie.