Witam wszystkich którzy czytają moje pierwsze nieporadne słowa:)
tak naprawdę to nie wiem czy powinnan komukolwiek zawracać głowę taką błachostką, jednakże od dłuższego czasu nie opuszcza mnie przeczucie, że coś jest nie tak w moim małżeństwie i niestety strasznie się tym stanem męczę; nie jest w moim stylu dochodzenie do prawd dziwnymi drogami - stawiam na rozsądek i opanowanie, dlatego cierpliwie czekam aż przysłowiowe szydło wyjdzie z worka; mój mąż ma na imię Marek i od około roku bardzo się zmienił; szkoda zawracania głowy opisując jak było a jak jest - dam dla porównania stan zaangażowania w świadomość istnienia obok drugiego człowieka: było fantastyczne 100% a teraz jest około 30% (tak to czuję); nie podoba mi się taki stan rzeczy, dlatego stawiam sobie pytanie.... i co dalej z tym zrobisz dziewczyno???? Łucja
Podobne tematy
Lucy nagła toksyczność wyniszczająca fundament w związku to nie jest "błahostka"
Jeżeli tak twierdzisz, to myślę że nie konsultowałaś się z rodziną,znajomymi lubego ,kim on jest?jaki ma charakter ? Żadnych znaków ?
Rozumiem że to wg ciebie "dochodzenie do prawd dziwnymi drogami"??
Nawet na tym forum znajdziesz ogrom dziewczyn/kobiet które płaczą ,płakały a dziś zaciskają zęby pełne wrogości do siebie ,jak mogły dać się tak wykorzystać,na pewno ci doradzą, pomogą
Daj forumowiczom tylko szanse w ocenie sytuacji ,bo 70 % upadłości satysfakcji w związku to trochę mało..
Nie bój się ,nikt tu nie mierzy, na ile skala problemów powinna być opisywana a na ile nie..
Opisz dogłębniej co w trawie piszczy, a postaramy się ci pomóc..
Pozdrawiam ![]()
To co teraz napisze bazuje na moim doświadczeniu: Kobiety mają intuicję, która bezbłędnie wskazuje, gdzie leży problem, nawet jeśli "obiektywnie" wydaje się to nielogiczne. Wszystkie moje największe błędy popełniłam wtedy, kiedy lekceważyłam moją intuicję i próbowałam posługiwać się obiektywizmem.
Ok, wiem, że zaraz oberwie mi się za to co napisałam, ale jestem kobietą, moja logika postępowania wynika z tego, że rozumiem swoje uczucia i podążam za wewn. głosem. To jest taki dodatkowy zmysł, którego nie da się zmierzyć, zważyć, naukowo opisać, ale od zawsze wiadomo, że należy słuchać się kobiecej intuicji ![]()
Kobiece przeczucia mają to do siebie, że się sprawdzają.
Jednak samo przeczucie sprawi, że będziesz się zadręczać.
Jeżeli masz jakieś podejrzenia, sprawdź, co możesz.
Witam wszystkich którzy czytają moje pierwsze nieporadne słowa:)
tak naprawdę to nie wiem czy powinnan komukolwiek zawracać głowę taką błachostką, jednakże od dłuższego czasu nie opuszcza mnie przeczucie, że coś jest nie tak w moim małżeństwie i niestety strasznie się tym stanem męczę; nie jest w moim stylu dochodzenie do prawd dziwnymi drogami - stawiam na rozsądek i opanowanie, dlatego cierpliwie czekam aż przysłowiowe szydło wyjdzie z worka; mój mąż ma na imię Marek i od około roku bardzo się zmienił; szkoda zawracania głowy opisując jak było a jak jest - dam dla porównania stan zaangażowania w świadomość istnienia obok drugiego człowieka: było fantastyczne 100% a teraz jest około 30% (tak to czuję); nie podoba mi się taki stan rzeczy, dlatego stawiam sobie pytanie.... i co dalej z tym zrobisz dziewczyno???? Łucja
Co się zmieniło od roku w Waszym związku?
Jakie nietypowe dla niego rzeczy zaobserwowałaś?
To nie zawracanie głowy.
Żeby Ci pomóc,doradzić muszę wiedzieć co jest na rzeczy.
![]()
No i już wszystko wiem:(:( właśnie wczoraj jak to zwykle w życiu bywa przeczytałam sms z telefonu mojego Marka, który okazał się juz nie mój; I po co było się tak dołować niepewnością jak przeczucia z reguły się sprawdzają na 100% - istna ze mnie czarownica
od lutego razem z koleżanką z pracy znaleźli swoje wspólne ja czyli wspólne spotkania, kawy, czułe słowka a nawet jak się dowiedziałam fantazje o wspólnej nocy; jutro wyjeżdżam na delegację i umówiłam się Markiem na ciężką rozmowę w piątek - domyślam się że będzie to najcięższa rozmowa w moim dotychczasowym życiu, bo z konsekwencjami:) trzymajcie za mnie kciuki abym dała radę kontrolować emocje i trzeźwo myśleć:) pozdrawiam Lucy