Witajcie dziewczyny, kobiety:)
czy miałyście takie uczucie, gdzieś tam w środku coś Wam podpowiadało, że właśnie to ten facet, ten pisany i przeznaczony? czy coś takiego istnieje? pomimo tego ze teraz nie wiem co jest pomiędzy nami, bo on potrzebuje czasu i się wcale nie odzywa coś w głębi duszy mi podpowiada ze to właśnie ten facet co Wy o tym myślicie?
Podobne tematy
Myślę, że nie ma TEGO jedynego. Spotykamy na swej drodze człowieka, który absolutnie nam pasuje, z którym łączy nas wiele, z którym jesteśmy gotowi założyć rodzinę, żyć etc. i jest to "odczucie"odwzajemnione. I wszystko jest pięknie dopóki nad naszym związkiem pracujemy wspólnie, rozmawiamy razem, nie zamiatamy problemów pod dywan, dbamy i szanujemy siebie nawzajem. Jednak kiedy jedno z dwojga przestaje się starać,przestaje dbać o wspólne dobro to zaczyna się psuć. Bez walki i bez wspólnego patrzenia w ten sam kierunek, nie uda nam się odbudować tego co było. Drogi się rozchodzą, jest cierpienie. I to nie oznacza, ze człowiek nie może znowu pokochać. On ma te miłość ciągle w sobie, tylko ponownie, po zawodzie jaki go spotkał, szuka kolejnej osoby, kolejnego człowieka, który potrafi przyjąć tę nasza miłość i odwzajemnić ją nam.
Trochę brzmi to tak jak lekkie brednie ale uważam, ze tak jest:)
Ja nigdy nie byłam typem romantyczki. Nawet w wieku nastoletnim z moim pierwszym chłopakiem. Wiedziałam, że to się skończy kiedy pójdę na studia, ze on nie jest typem faceta, z którym chciałabym planować przyszłość, ale wtedy było nam razem fajnie, więc byliśmy razem dopóki nie wyjechałam. na studiach też poznałam paru chłopaków, ale z nikim się nie wiązałam. Pod koniec poznałam mojego obecnego i po raz pierwszy w życiu czuję, że mogłabym z kimś spędzić resztę życia:) Chyba podobne uczucie do tego, co opisałaś;)
Miałam takie uczucie i to właśnie niedawno. Spotkałam już w swoim życiu kilku mężczyzn i tym razem wydawało mi się że to właśnie on. Niestety pomyliłam się, jeszcze nadal go kocham, chociaż jako facet dla mnie okazał się beznadziejny. Czekam aż mi przejdzie ta ''miłość''
Myślę, że nie ma TEGO jedynego. Spotykamy na swej drodze człowieka, który absolutnie nam pasuje, z którym łączy nas wiele, z którym jesteśmy gotowi założyć rodzinę, żyć etc. i jest to "odczucie"odwzajemnione. I wszystko jest pięknie dopóki nad naszym związkiem pracujemy wspólnie, rozmawiamy razem, nie zamiatamy problemów pod dywan, dbamy i szanujemy siebie nawzajem. Jednak kiedy jedno z dwojga przestaje się starać,przestaje dbać o wspólne dobro to zaczyna się psuć. Bez walki i bez wspólnego patrzenia w ten sam kierunek, nie uda nam się odbudować tego co było. Drogi się rozchodzą, jest cierpienie. I to nie oznacza, ze człowiek nie może znowu pokochać. On ma te miłość ciągle w sobie, tylko ponownie, po zawodzie jaki go spotkał, szuka kolejnej osoby, kolejnego człowieka, który potrafi przyjąć tę nasza miłość i odwzajemnić ją nam.
Trochę brzmi to tak jak lekkie brednie ale uważam, ze tak jest:)
jakie tam brednie dla mnie genialnie napisane ![]()
Leila01 moim zdaniem ma racje-pięknie to ujęłaś:-)
Leila01, napisane wręcz po mistrzowsku !!!
W swoim życiu spotkałam dwóch mężczyzn, z którymi bez specjalnych starań łaczyła mnie mega fajna niewidzialna nić porozumienia i wiem, że oni odczuwali to samo. Po prostu takie porozumienie dusz bez słów - sytuacja, kiedy spotyka się osobę, która jest jakby odbiciem nas samych tylko w wersji męskiej.
Dziś nie mam z nimi kontaktu - tak się potoczyło życie..... ale ta więz zawsze zostanie. Mam tylko nadzieje, że jeszcze będzie mi dane kogoś takiego - chociaż trochę podobnego spotkać na mojej drodze ![]()
9 2012-06-03 21:54:36 Ostatnio edytowany przez klarek (2012-06-03 21:55:12)
Tak jest za każdym razem. I to jest cudowne. Tylko częśto potem jak to ludzie myślący, potrafimy wszystko spieprzyć totalnie
Ja chyba tak mialam tylko ze swoim pierwszym chlopakiem. Ale to byla nastoletnia, romantyczna milosc po przejsciach, wydawalo nam sie ze mozemy zmienic swiat, a przy kazdym pocalunku z nieba spadaly na nas platki roz
Skonczylo sie rownie szybko i burzliwie jak i zaczelo, pozniej milion lat bylam sama.. a teraz mam juz nowego, z ktorym jestem o wiele dluzej niz z tamtym. Jest cudnie, ale fakt - nie ma tych piorunow, burz, szalenstw, motyli, ani platkow kwiatow
Jest normalnie, cieplo, partnersko. Moja kolezanka twierdzi ze to wlasnie milosc. "Jesli jest bez szalu, to znaczy ze to jest TO."
Wy tez tak uwazacie? ![]()
On potrzebuje czasu i sie wcale nie odzywa..Do czego potrzebuje tego czasu?To jest milosc?Nie rozumiem takich rzeczy.Niech mi to ktos wytlumaczy...
już wszystko jasne, potrzebował czasu do tego żeby się spotkać z byłą i z nią przespać a później napisał co u mnie słychać jak gdyby nigdy nic... a ja się dałam na to wszystko nabrać tym bardziej że znałam go parę ładnych lat i sie tego po nim nie spodziewałam ŻAŁOSNY TYP...
Bardzo bardzo żałosny a Ty się ciesz, że jego prawdziwa twarz wyszła teraz a nie gdybyście mieli gromadke dzieci...
Pozdrawiam
cieszę się jednak nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło:) już dawno się tak nie uśmiałam z czyjegoś beznadziejnego zachowania myślał, że znalazł głupią i naiwną, która mu da od reki wszystko a przede wszystkim siebie chyba się odrobinę pomylił...