Od kilku dni nigdzie nie wychodzę...
Nie chce mi się jeść, z nikim rozmawiać, jeśli już z kimś rozmawiam to jest to raczej rozmowa "na siłe"
chciałabym po prostu to wszystko przespać.
Nawet myślenie sprawia mi ból...
Zerwał ze mną chłopak, samo to, że zerwał byłoby ok, ale on zrobil to, bo:
* za bardzo mu na mnie zależy
* nie chce, żebym,to ja cierpiała w związku
* boi się, że z jego powodu będę musiała zrezygnować z tego co lubię robić, żeby przeprowadzić się do jego kraju, zostawić tutaj rodzine, przyjaciół...
Powiedział po prostu: nie mogę... chciałby być ze mną, gdyby mógł, a nie może z w/w powodów... że dla niego to też jest bardzo trudne...
Poprosił mnie, zebym przestała z nim się kontaktowac, a jeśli tego nie zrobię zmieni numer, bo on chce, żebym ułożyła sobie z kimś życie, i była szczęśliwa, no i zapomniała o nim...
Nie byłiśmy ze sobą długo, bo 6/7 miesięcy, i wszystko byłoby ok, gdybym ja nie była w nim zakochana...
Nie wiem czy zmienił numer, bo nie kontaktuje sie z nim, przeciez o to mnie poprosił.
Zanim jednak przestaliśmy ze sobą rozmawiać, pisać... wysłał mi maila i poprosił, żebym napisała czasami do niego, czy u mnie wszystko dobrze, czy jestem zdrowa, i żebym napisała do niego, jeśli będę miała taką potrzebę...
Ja w złości powiedziałam, że nie chce i nie potrzebuje do niego pisać, i że nawet nie musi sprawdzać tej poczty, bo nigdy do niego nie napisze...
A prawda jest taka, że nie mogę sie powstrzymać, żebym do niego nie napisać, jak bardzo mi go brakuje...
W ciagu dnia staram się o nim nie myśleć, chociaż jest to niesamowicie trudne. Każda godzina ciągnie się jak doba... A kiedy przychodzi czas do spania, nie mogę zasnąć męczę się kilka godzin, on jest ciągle w moich snach. Nie są to złe sny, bo dobre, kiedy jesteśmy razem...
Rano się budze i jedyne na co mam ochote to... płakać,
bo nie umiem sobie z tym poradzić...
Jeśli coś robię, to robię to bo muszę-nic mi nie sprawia satysfakcji...
Nie wiem co mam robić, zapomnieć o nim, czy starać się go odzyskać?