Postanowiłam założyć ten wątek bo staram się zrozumieć ile jest w stanie znieść dziecko, które czuję się odizolowane w domu... Jak długo może ukrywać prawdę o tym co naprawdę się u niego w domu dzieje...
Mam styczność z takim dzieciakiem nie wiem jak mu pomóc bo tak na prawdę nie wiele wiem na jej temat. Jedynie z tego co cząstkowo dochodzą do mnie informację z otoczenia.
mianowicie dziewczyna ma 17 lat to w sumie już nie takie dziecko, ale jest strasznie zamknięta w sobie a jeszcze z rok do tyłu była pogodna pewną siebie nastolatką. Teraz niby uczy się wzorowo, ale strasznie się odizolowała od otoczenia chodzi ciągle przygnębiona. Jak ją pytam co jest (daje jej korki i zna mnie od zawsze) ona odpowiada tylko daj spokój każdy ma mnie za wesołą pogodną a nikt nie widzi moich problemów... więc pytam kolejny raz co u Ciebie co się dzieję a ona odpowiada tylko przecież wiesz jak mam w domu każdy wie ale nie mówi o tym głośno (dziewczyna jest z domu w którym matka pije co prawda nie upija sie ale piję totalnie nie dba o siebie i jest starsza bardzo późno urodziła Alę. ojciec do sąsiadów bardzo uczynny i pomocy, ale również zdarza mu sie pić i bardzo awanturować). Kiedy powiedziałam Ali że ja wiem co się dzieje i chce jej pomóc to ona po prostu powiedziała że nie bo ona ich kocha mimo tego jacy są.... Ale co więcej dzień później powiedziała, że nie wie co zrobić bo wstydzi się swoich rodziców i przez to jest ciągle sama...
Bo nie chce, żeby ludzie (jej znajomi, których już prawie nie ma) widzieli to co ona musi znosić codziennie.... Proszę pomożecie mi coś wymyślić bo żal mi tej dziewczyny.
Ps. jest ciągle poniżana i wyzywana. wszystko co robi to zdaniem rodziców źle i jest do niczego...