netkobietyWszystkie działy
Samotność

W samotności znaleźć sens...albo i nie...

33 odpowiedzi7 336 wyświetleńzałożony przez Lhotse, 25.03.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » W samotności znaleźć sens...albo i nie...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 34 ]

1

Temat: W samotności znaleźć sens...albo i nie...

Witam.

Dziwnie jakoś tak pisać na forum kobiecym nie będąc kobietą, na dodatek w dziale samotność.
Nie będę tutaj pisał o swej samotności, ani o tym jak to źle jest być samym. Jakże wiele mamy definicji samotności.

Jakiś czas temu przeczytałem książkę "Od początku do końca". Autorami jej są Olga Morawska i jej nieżyjący mąż, himalaista Piotr Morawski, który zginął właśnie w Himalajach. Jest to książka o wielkiej pasji, jaką w tym wypadku są góry, ale jest to też książka o samotności i radzeniu sobie z nią.
Temat gór jest mi od jakiegoś czasu dość bliski, pomimo tego, że sam niewiele po górach chodzę. W tym roku mam zamiar wybrać się w Tatry i wejść na Rysy. Widoki z samego szczytu, które widziałem na zdjęciach są piękne, dlatego chyba warto zobaczyć je na własne oczy.

Lubię wszelakie formy ruchu fizycznego, dobre filmy, także dokumentalne, książki i czytanie ogólnie "wszystkiego". W jakimś stopniu interesuje mnie kosmos, Japonia,a także wiele innych rzeczy, o których nie chce mi się teraz pisać. Nie jestem zwolennikiem PiSu, PO i tym bardziej Palikota. Myślę, że mam spory dystans do siebie. Nie jestem też super inteligentny...czym tak naprawdę jest inteligencja...

Dlaczego o tym wszystkim piszę? Sam tak naprawdę nie wiedziałem co napiszę w tym poście.

Dość długo już nie nawiązałem z nikim nowej znajomości internetowej i od jakiegoś czasu chodziło mi po głowie, żeby z kimś po prostu pogadać w tym świecie nierealnym, w którym możemy być sobą, ale też możemy grać kogoś zupełnie innego. Nigdy jednak tej drugiej opcji nie stosowałem, przynajmniej tak mi się wydaje.

Dlatego napiszę jeszcze raz, że chętnie z kimś po prostu popiszę (najlepiej z osobą płci żeńskiej:]). Podobno można rozmawiać o wszystkim i o niczym i chyba w tym tkwi cały sens. Do znajomości internetowych podchodzę z jakimś dystansem, ale też ich nie przekreślam. Jeśli ktoś ma ochotę to zapraszam PW smile

2

Odp: W samotności znaleźć sens...albo i nie...

Witaj:)
Muszę powiedzieć,że dzięki Twojemu wpisowi mam plan na kolejny zakup książkowy, bo szukałam ostatnio czegoś o górach, a nawet dzisiaj widziałam w autobusie pewną młodą kobietę z książką o himalaiźmie (tylko tyle zdążyłam wyczytać z okładki;)). Ja w tym roku też mam zamiar wchodzić na Rysy, bo jakoś zawsze było mi nie po drodze.  Co do filmów dokumentalnych- może mógłbyś coś polecić, jakoś ostatnio nic ciekawego nie oglądałam.
Co do znajomości internetowych- właściwie nigdy ich nie nawiązywałam, bo nie widziałam takiej potrzeby, ale ta książka mnie jakoś skłoniła do odpisania wink

3

Odp: W samotności znaleźć sens...albo i nie...

Witaj:)

Mam nadzieję, że nie zawiedziesz się książką.
Jeśli chodzi o dokumentalne, to nie wiem jakie lubisz, więc ciężko mi coś polecać. Z nowości tak na szybko trudno mi sobie coś przypomnieć. Niedawno oglądałem film o polskim himalaizmie ?Freedom climbers?, albo też film "Kukuczka"
Jednym z moich ulubionych filmów dokumentalnych jest na pewno "Wojownik" o Marku Piotrowskim. Bardzo ciekawy człowiek.
"Pora umierać" Kędzierzawskiej, to może nie dokument, ale też ciekawy obraz, przynajmniej dla mnie (nie każdy takie filmy lubi).

Kojarzysz może taki cykl filmów "Święta polskie"? Najbardziej podobały mi się "W kogo ja się w rodziłem", "Barbórka"...
"Dzieci z Leningradzkiego" pewnie widziałaś.
Jeśli przypomni mi się coś z nowości, albo jakieś inne ciekawe to napiszę. Ty masz jakieś swoje ulubione, które możesz polecić?

Ja już od dawna żadnej znajomości internetowej nie zawierałem, ale muszę powiedzieć, że jedna z takich moich znajomości przetrwała kilka lat i trwa do dzisiaj.

4

Odp: W samotności znaleźć sens...albo i nie...

Witajcie:)

Ja również powoli zadomawiam się w "swojej samotności". Co do znajomości internetowych hm... nie powiem, że bardzo długo po rozstaniu z chłopakiem miałam wątpliwości czy tu napisać. Później znalazłam siłę i odwagę, aby poszukać tutaj porad i naprawdę pojawiły się osoby, które były skore te porady mi przekazać:)

Co do książek. Ja lubię miłosne, te nasze harlekiny smile
Bardzo mi się podobają erotyki. "Śniadanie do łózka" albo "Blond gejsza" smile

5

Odp: W samotności znaleźć sens...albo i nie...

Tutaj łatwiej jest nam się otworzyć, w końcu w dużej mierze jesteśmy anonimowi. Jak widać na Twoim przykładzie czasem warto się przełamać, bo nawet w wirtualnym świecie można znaleźć osoby, które mogą nam pomóc.

Co do książek, to takowych nie czytam, ale o gustach także tych literackich podobno się nie dyskutuje smile. Każdy niech czyta to co lubi.
Przeczytałem gdzieś ostatnio, że połowa Polaków w 2012 roku nie przeczytała tekstu dłuższego niż 3 strony, o książkach już nawet nie wspominając big_smile.

6 Ostatnio edytowany przez lilka19 (2013-03-29 16:40:47)

Odp: W samotności znaleźć sens...albo i nie...
Lhotse napisał/a:

Tutaj łatwiej jest nam się otworzyć, w końcu w dużej mierze jesteśmy anonimowi. Jak widać na Twoim przykładzie czasem warto się przełamać, bo nawet w wirtualnym świecie można znaleźć osoby, które mogą nam pomóc.

Co do książek, to takowych nie czytam, ale o gustach także tych literackich podobno się nie dyskutuje smile. Każdy niech czyta to co lubi.
Przeczytałem gdzieś ostatnio, że połowa Polaków w 2012 roku nie przeczytała tekstu dłuższego niż 3 strony, o książkach już nawet nie wspominając big_smile.

To jest mega smutne, bo ja np uwielbiam czytać ksiązki;) Głównie fantastyka, historyczne, tematyka II wojny światowej, Holocaust itp. Dla mnie normalne jest, że mam swoje ukochane książki, które są takimi "pocieszycielami" na złe dni; chociaż czytam je poraz setny, nigdy się nie nudzę;) A co do filmów dokumentalnych, to polecam cykl "Szerokie tory"- mi osobiście bardzo się podobał. Ogółem lubię dokumenty związane z tematyką byłego ZSRR itp. Ale też dobre dokumenty widziałam, robione przez Annę Politkowską o Czeczeni, chociażby. "Dzieci z Leningradzkiego", oczywiście też obejrzane:) Dokumenty oglądam przede wszystkim online, czasem nawet nie pamiętam tytułów potem;). Z polskich, które w miarę mi się ostatnio podobał to "Cela nr 425".

Lhotse- twój nick to czasem nie jest w ogóle nazwa jakiegoś ośmiotysięcznika?;)

malacialem_duzasercem - ja tez tutaj zajrzałam po rozstaniu ze swoim partnerem i chociaż nie uważam się za samotną osobę, to forum baaardzo mi pomogło, przede wszystkim poczułam, że nie jestem sama z takim problemem jaki mnie dotyczył i pokazano mi, że rozstaniu itp można żyć szczęśliwie wink Bo tylu historii ile się naczytałam tutaj to chyba nigdy nie usłyszałam;) Poza tym, to prawda, że ludzie tutaj dzięki anonimowości są bardziej szczerzy, otwarci, nie wstydzą się może tak bardzo, a i pomoc tutaj jest często natychmiastowa i odzew większy niż w "realu";)

7

Odp: W samotności znaleźć sens...albo i nie...

"Szerokie tory" znam jak najbardziej i także mi się bardzo podobał. Lubię bardzo Barbarę Włodarczyk, która w świetny sposób pokazuje tamte regiony. Mnie też np. zawsze bardzo interesował temat Czarnobyla i kilka filmów o tym widziałem. Szkoda tylko, że tego typu programów w tv coraz mniej. Lepiej pokazać sto edycji tańców z gwiazdami, x factorów itd. Rozumiem, że programy rozgrywkowe także są potrzebne, ale bez przesady. Ogólnie uważam, że w dzisiejszych czasach telewizja ogłupia ludzi.

II wojna światowa to również moje klimaty. Czytałaś może jakąś książkę Wiktora Suworowa? Ostatnio miałem przyjemność przeczytać "Matkę diabła", chociaż to akurat temat "Zimnej wojny" i muszę powiedzieć, że to jedna z lepszych książek jakie w życiu czytałem.

Masz rację smile.Lhotse to ośmiotysięcznik, na którym zginął Jerzy Kukuczka.

8

Odp: W samotności znaleźć sens...albo i nie...
Lhotse napisał/a:

"Szerokie tory" znam jak najbardziej i także mi się bardzo podobał. Lubię bardzo Barbarę Włodarczyk, która w świetny sposób pokazuje tamte regiony. Mnie też np. zawsze bardzo interesował temat Czarnobyla i kilka filmów o tym widziałem. Szkoda tylko, że tego typu programów w tv coraz mniej. Lepiej pokazać sto edycji tańców z gwiazdami, x factorów itd. Rozumiem, że programy rozgrywkowe także są potrzebne, ale bez przesady. Ogólnie uważam, że w dzisiejszych czasach telewizja ogłupia ludzi.

II wojna światowa to również moje klimaty. Czytałaś może jakąś książkę Wiktora Suworowa? Ostatnio miałem przyjemność przeczytać "Matkę diabła", chociaż to akurat temat "Zimnej wojny" i muszę powiedzieć, że to jedna z lepszych książek jakie w życiu czytałem.

Masz rację smile.Lhotse to ośmiotysięcznik, na którym zginął Jerzy Kukuczka.

W takim razie mam już drugą książkę do przeczytania, bo nie czytałam:) Aż wstyd się przyznać, ale jakoś czasu brakowało mi ostatnio do czytania i pomysłu na coś. A tu człowiek wejdzie na forum i od razu ludzie jakiś pomysł podrzucą:)
Co do programów rozrywkowych to owszem są potrzebne, bo czasem po pracy/uczelni sama chętnie coś obejrzę, ale jednak nadal, jeżeli mam wybrać "rozrywka w stylu taniec z gwiazdami" czy "rozrywka jako jakiś film dokumentalny, chociażby nie dotyczył jakichś wzniosłych rzeczy", to wybiorę film wink Kiedyś zastanawiałam się czemu akurat dokumenty, reportaże mnie tak interesują. Tym bardziej,że lubię poruszane ciężkie tematy. Może to dlatego,że lubię obserwować ludzi, interesują mnie ludzkie historie?
Sama nie wiem:)

Bodajże w jakimś poprzednim poście, pisałeś, że temat gór jest ci bliski. A można zapytać, jakie góry lubisz i co cię w nich ewentualnie pociąga?

9

Odp: W samotności znaleźć sens...albo i nie...

Wcale nie musisz ich czytać big_smile, może mam kiepski gust...
To żaden powód do wstydu wink. Wiele razy miałem takie przerwy, w których nie czytałem praktycznie nic. Nie chciało mi się po prostu, albo również nie miałem pomysłu. Może czasem musimy odpocząć także od czytania.

Mnie też przede wszystkich interesują historie ludzkie. Bardzo lubię np. historie ludzi zagubionych w życiu, którzy nie umieją się odnaleźć w dzisiejszym świecie. Kiedyś widziałem taki dokument o człowieku, który skończył studia, włada kilkoma językami a mieszka w przyczepie i pracuje przy jakimś wypalaniu drewna czy czymś podobnym.
Teraz w mediach ciągle słyszy się o tym konflikcie koreańskim. Wiele ciekawych filmów powstało o Korei Północnej, kraju który przeraża, a zarazem w jakimś sensie fascynuje.
No właśnie, często nie wiemy dlaczego akurat to, a nie coś innego smile.

Co może dziwne, góry są mi bliskie przede wszystkim dzięki książkom. Miałem taki czas, że trochę książek o górach (przede wszystkim tych najwyższych) przeczytałem. Fascynują mnie ludzie, którzy zdobywają Himalaje, przede wszystkim polscy himalaiści lat 80-tych. Bariery z jakimi trzeba się mierzyć tam wysoko są dla nas trudne nawet do wyobrażenia. Bo jak sobie wyobrazić, że na 8-tysiącach ciśnienie wynosi 400 hPa, a ilość tlenu to 1/3 tego czym my oddychamy. Do tego zimno, wiatr.
Temat aktualny odnośnie ostatnich wydarzeń związanych ze śmiercią dwóch Polaków na Broad Peaku. O tym mógłbym długo pisać.
Nigdy nie będę sportowo zdobywał gór, ale nawet w tym turystycznym aspekcie widzę coś fajnego. Góry uczą pokory, a samo wejście na szczyt daje dużą satysfakcję.

Tak jak chyba pisałem, sam za dużo po górach nie chodziłem. Mam nadzieję, że to się zmieni i przynajmniej te Rysy w tym roku zaliczę.
Chcę też w tym roku przebiec maraton.

10

Odp: W samotności znaleźć sens...albo i nie...

Hmm, o gustach się nie dyskutuję, ale zaryzykuję. Tematyka mi pasuję w każdym bądź razie wink

Ja nawet sobie obejrzałam wczoraj dokument z M. Wojciechowską o jej wyprawie na Mount Everest. Zastanawiała mnie jedna rzecz, może się wygłupię, ale może ty będziesz umiał mi odpowiedzieć (ja nigdy jakoś nie pałałam pasją do himalaizmu, kocham Tatry, ale o tym niżej;)). Przy zdobywaniu takiego Mount Everestu mamy kilka baz. Jak byłam młodsza, to zawsze wydawało mi się,że uczestnicy wyprawy wchodzą po kolei do baz, nie cofają się. Natomiast w dokumencie są momenty, że wchodzą chyba do trzeciej, potem się cofają do pierwszej. Jakoś tak. Wiesz jak wygląda zdobywanie gór właśnie od tej strony (mam nadzieje,że jasno się wyraziłam;))? Może w przeczytanych przez ciebie książkach było coś wyjaśnione na ten temat. Jeszcze co do dokumentów, to uwielbiam nie tylko te  "poważne". Lubię sobie obejrzeć nawet takie programy a'la dokumentalne- np w wakacje w tv leciało coś o weselach cygańskich w Wielkiej Brytanii- polecam do śniadania;) Lekkie i ciekawe, przynajmniej dla mnie. Korea też mnie interesuję; na youtubie możesz zobaczyć dokument "Nie mówcie mojej mamie, że jestem w Korei Północnej"- bardzo ciekawy, a dzisiaj aż sobie zobaczę "Korea kraj cichej śmierci"- też na youtubie. Inny dokument, który widziałam z dwa lata temu (youtub), dotyczył problematyki polityki jednego dziecka w Chinach, a dokładniej domów dziecka i warunków w nich. Tragedia. Pamiętam, że długo nie mogłam się po nim otrząsnąć. Tytułu niestety nie pamiętam.

Co do sportowego zdobywania gór- ja nigdy do tego tak nie podchodziłam. Nie będę wyczynowcem;) Kiedyś chciałam być przewodnikiem, ale z mojego miejsca zamieszkania byłoby mi niezmiernie ciężko, dlatego góry traktuję jako swój odpoczynek i radość. Kocham Tatry, czuję się tam jak w domu i może nie zdobyłam Orlej Perci, nie latam jak wariat, byle wyżej, byle szybciej, to wiem, że zejdę całość szlaków. Na ten sezon planuję Świnicę oraz Rysy, chociaż nie zależy to ode mnie tylko:)

Podziwiam za maraton, bo ja chociaż kocham sport, to bieganie było i jest  dla mnie baaaardzo problematyczne. Ale w tym roku mam zamiar się zmusić, tylko niech pogoda się poprawi, a czekam na to i czekam big_smile

11

Odp: W samotności znaleźć sens...albo i nie...

Pewnie, że nie da się cały czas oglądać poważnych rzeczy smile. Może widziałaś taki film "Wszystko może się przytrafić"? Kilkuletni chłopiec bawi się w parku i w międzyczasie rozmawia ze starszymi ludźmi. Bardzo przyjemne do oglądania. Jest na youtubie.
Kiedyś oglądałem też film o chińskich dzieciach, z  których chce się zrobić sportowców. Dotyczy to głownie gimnastyki, w której dzieci już około 3 letnie poddaje się takiemu treningowi, że brak słów.

Ja również żadnym wyczynowcem nie będę, a tych, którzy podchodzą sportowo do gór jest zdecydowanie mniej niż takich osób, które właśnie w górach widzą przede wszystkim odpoczynek, radość, może też wolność. Tak jak napisałaś, nie trzeba przecież biegać po tych górach, ale jeśli ktoś właśnie z czegoś takiego czerpie radość, to ma do tego prawo.
Praktycznie całe moje życie w jakimś sensie powiązane jest ze sportem, jak nie piłka, to siatkówka, rower. Nigdy jednak nie byłem jakimś wielkim zwolennikiem biegania. Maraton chce przebiec głównie po to, żeby udowodnić sobie, że mogę. 4 godziny to taki czas, który chciałbym złamać. Zobaczymy co z tego wyjdzie.

Chyba nie oglądałem tego dokumentu z Wojciechowską, ale już wyjaśniam o co chodzi.
Himalaizm właściwie można podzielić na dwie grupy. Himalaizm komercyjny (w takiej grupie zapewne zdobywała Everest Martyna) i ten prawdziwy himalaizm, można go chyba nazwać sportowym.
Takie wyprawy komercyjne organizują przede wszystkim ludzie, którzy wcześniej wspinali się sportowo. Biorą na nie ludzi, którzy chcą po prostu spełnić marzenie, którym w tym wypadku jest wejście na Everest (każdy uczestnik takiej wyprawy płaci za nią duże pieniądze) Liderzy załatwiają wszystkie formalności, jedzenie, tragarzy wysokościowych(Szerpów), którzy za uczestników wnoszą cały sprzęt do bazy głównej położonej na  Evereście chyba nieco ponad 5000 tysięcy metrów. Następnie ci Szerpowie zakładają kolejne obozy (zdarza się, że także uczestnicy wyprawy to robią). O ile wiem na Evereście zakłada się 3 do 5 obozów.
Tutaj dochodzę do odpowiedzi na Twoje pytanie. Największym problemem w takich górach jest problem wysokości. Już na 5 tysiącach tlenu jest dużo mniej niż na poziomie morza. To wchodzenie do danego obozu i później schodzenie niżej ma na celu aklimatyzację organizmu. Niemożliwe jest wejście na górę bez wcześniejszej aklimatyzacji (nawet pomimo tego, że ludzie z tych wypraw komercyjnych na szczyt wchodzą już z butlą tlenową). Powszechne uważa się, że wysokość 7800 metrów i wyżej to tzw. strefa śmierci, w której człowiek musi przebywać jak najkrócej. W innym wypadku dochodzi do obrzęku płuc, lub co gorsza do obrzęku mózgu. To już jednak temat na inną dyskusję.
Czasem też powodem schodzenia niżej jest zła pogoda, np. wiatr osiągający 100km/h lub więcej.

Himalaizm sportowy to już zupełnie inna bajka. Tutak nikt tak naprawdę nie korzysta z tlenu, a wyprawa liczy najczęściej kilka osób.
Zapomniałem o jeszcze jednym. W tych wyprawach komercyjnych Szerpowie bardzo pomagają ludziom nawet w samym wejściu na szczyt. Nie raz można usłyszeć, że oni wręcz wnoszą tych ludzi na szczyt, co oczywiście nie jest prawdą, bo jednak mimo wszystko trzeba mieć bardzo dobra kondycję i nie tylko, żeby na ten Everest wejść i nie każdy może na niego wejść. Obecnie na Everest wchodzi wielu ludzi i jest tam mnóstwo wszelkiego rodzaju lin poręczowych, które ułatwiają wejście.
Istnieje jeszcze himalaizm zimowy, ale to już jest kosmos jakiś.

Trochę się rozpisałem. Mam nadzieję, że za bardzo Cię nie zanudziłem.

12

Odp: W samotności znaleźć sens...albo i nie...

Również czekam z utęsknieniem na poprawę pogody. Podobno w połowie maja ma w końcu przyjść wink.
Ja w zasadzie nie mam żadnego doświadczenia w chodzeniu po Tatrach. Kiedyś jednak trzeba zacząć. Z tego co czytałem i widziałem Rysy nie są trudne do zdobycia, dlatego może istnieje szansa, że na nie wejdę big_smile

13

Odp: W samotności znaleźć sens...albo i nie...

Nie zanudziłeś mnie nic,a nic:) Jak masz ochotę, to możesz mi poopowiadać jeszcze o himalaiźmie, a ja mogę ci opowiedzieć o swoich ulubionych trasach w Tatrach, trasach "marzenie", trasach "niewypałach" wink Wszystko oczywiście według subiektywnego odbioru upartej, aczkolwiek myślę, że sympatycznej studentki. Kto wie? Może za jakiś czas będziemy pisać o wrażeniach z wejścia na Rysy?
Jednak mnie Rysy jakoś nigdy nie ciągnęły. Wiadomo chcę wejść, ale dla mnie większym wyczynem byłoby wejście drabinką na Koziej Przełęczy. Nie mam lęku wysokości, ale jak widzę jej zdjęcia, to nie powiem, czuję lekki niepokój. Poza tym znam swoje ograniczenia fizyczne i mam pewne opory żeby zaufać swoim ramionom, sile rąk, jeśli mówimy o łańcuchach. Bo niestety, ale jeszcze dwa miesiące temu nie byłam w stanie zrobić dwóch pompek wink O nogi się nie martwię, ale nie chcę dyndać na łańcuchach nie wiedząc, czy się utrzymam wink

A np z takich mało poważnych, ale przyjemnych, można nawet powiedzieć, że wzruszających rzeczy do oglądania, ( a ja łatwo się wzruszam, więc nie będzie to obiektywny sąd. Płakałam nawet na "Katyniu" w kinie, jak byłam z klasą, ale na to spuszczę zasłonę milczenia big_smile) jest "Odlot" Pixara. Coś pięknego i jednocześnie pouczającego:) W ogóle kino to kolejny temat do rozmów, bo całkiem niedawno dopiero zostałam małym kinomaniakiem smile


Co do sportu, to bardzo lubię, ale nigdy nie uprawiałam nic wyczynowo. No, może poza 2 latami kiedy trenowałam kosza, ale w sumie to nie wiem czemu to robiłam, bo zawsze wolałam siatkę. A teraz ze sportów, mój były zaraził mnie troszkę rolkami, biegać mam zamiar, bo zawsze mi to humor poprawia, jak się porządnie wybiegam:) Tylko pogoda... jednak by się przydała, nie powiem, że nie:)

A i wracając do mojego pytania o wracanie do baz w czasie zdobywania np Mount Everest- to wracanie do nich ma po prostu za zadanie nas zaklimatyzować?

Jeśli tylko nie przeraża cię moje gadulstwo i chaotyczne wypowiedzi,  to chętnie dowiedziałabym się jak najwięcej o himalaiźmie. To takie typowe, ale w sumie moja uwaga skierowała się w tą stronę w moim życiu dwa razy- właśnie jak M. Wojciechowska zdobywała Mount Everest, a drugi raz, po zdobyciu Broad Peak. A jeszcze wracając do dokumentu pani Wojciechowskiej- jest tam jedna kapitalna scena, kiedy operator robi zbliżenie na ogromną ilość spadającego śniegu/pyłu śnieżnego (?) w dół zbocza góry. Z początku wydawało mi się, że musiał to robić na wielkim zbliżeniu, bo człowiek sobie uświadamia, że ten śnieg pędzi na niego, na Wojciechowską i nagle bum! Nagle widać tylko jak chmura śniegu zbliża się do nich i ich pochłania. Dokument ma kilka lat, ale do tej pory pamiętałam że ta scena wmurowała mnie. Nadal robi na mnie wrażenie.

14

Odp: W samotności znaleźć sens...albo i nie...

Jeśli ktoś tu pisze chaotycznie, to na pewno tą osobą nie jesteś Ty wink
Możesz pisać o czym tylko chcesz. Z chęcią poczytam, szczególnie, że masz dużo większą wiedzę na temat gór ode mnie. Dla mnie wejście na Rysy też na pewno nie będzie jakimś wielkim wyczynem, ale tak po prostu chciałbym wejść głównie dla widoków. Muszę przyznać, że w jakimś sensie zainspirowałaś mnie tą Kozią Przełęczą big_smile. Powiem Ci też, że kiedyś miałem dość duży lęk wysokości. Minął chyba wówczas, gdy w któreś wakacje pracowałem na dachu (robiliśmy dach w jednym z domów, było nawet dość stromo i bez zabezpieczenia)

W najbliższym czasie obejrzę sobie ten film Martyny. Zaciekawił mnie ten Twój opis spadającego śniegu. W 1989 roku na Evereście miał miejsce chyba najtragiczniejszy wypadek w historii polskiego himalaizmu. Po zdobyciu szczytu lawina porwała 6 Polaków, z których przeżył tylko jeden. Ranny doznał też ślepoty śnieżnej i kilka dni czekał na pomoc. Zginął kilka lat temu w Tatrach.
Tak...to wchodzenie na wysokości do kolejnych baz ma za zadanie zaaklimatyzowanie organizmu, a później zejścia do bazy są po to, żeby organizm po prostu się w jakimś stopniu zregenerował. Im wyżej człowiek przebywa tym więcej traci sił, ale tak jak już chyba pisałem to aklimatyzowanie w kolejnych bazach jest konieczne, gdyż nie można tak sobie po prostu wejść na 8 tysięcy i wyżej bez wcześniejszej aklimatyzacji.
Przepraszam za takie nieprecyzyjne wyjaśnianie. Nie chcę też żebyś mnie brała za jakiegoś specjalistę w tej kwestii.

Tak jak np. Ciebie nie ciągną Rysy, tak większość himalaistów ma podobne zdanie o Evereście. Za prawdziwą "Górę Gór" uważa się K2,

Teraz muszę kończyć. Jutro dokończę, to o czym jeszcze chciałem napisać.

15

Odp: W samotności znaleźć sens...albo i nie...

Chociaż moje porównanie Everestu z K2, nijako ma się z porównywaniem Rysów do trudnych szlaków w Tatrach.
Wspomniałaś o Broad Peaku. To doskonały przykład tego, jak w dzisiejszym świecie działa telewizja. O zdobyciu szczytu oczywiście informowano i to nawet dość często, ale dopiero późniejsza tragedia stała się tematem nr 1. Moim zdaniem nie do końca tak to powinno wyglądać, chociażby z szacunku dla rodzin najpierw zaginionych, a później uznanych za zmarłych.
Rozumiem też, że dla wielu ludzi, pewnie nawet dla większości takie ryzykowanie własnym życiem jest po prostu głupotą. Jednak dla niektórych ludzi te góry są całym sensem życia, największą pasją i chyba nie powinniśmy ich oceniać. Adam Bielecki, który zdobył Broad Peak na pytanie, czy po tej tragedii, która się wydarzyła przestanie się wspinać powiedział:

"Nawet przez moment mi to nie przyszło do głowy. Wspinanie to nie jest hobby. To nie jest coś, co można robić od czasu do czasu i w pewnym momencie stwierdzić- już mi się znudziło. To jest sposób na życie. Rodzaj aktywności, który mnie ukształtował jako człowieka. Przestając się wspinać musiałbym zanegować prawie całe swoje dotychczasowe życie. I na pewno tak nie będzie. Na pewno potrzebujemy czasu. Nikt z nas nie myśli o następnej wyprawie, musimy przerobić sobie w głowie tę ostatnią, ale na pewno będą następne?.

A tak o zdobywaniu szczytów w swojej książce "Mój pionowy świat" pisał Jerzy Kukuczka:
"W momencie, kiedy staje się na wierzchołku, nie ma wybuchu szczęścia - szczęście przeżywa się, gdy wszystko pozostaje jeszcze przed tobą, kiedy wiesz, że do celu masz jeszcze kilkaset, kilkadziesiąt metrów, gdy jesteś tuż przed. To właśnie jest czas szczęścia"

Na youtubie jest taki filmik jak wygląda lodowiec Everestu. Wystarczy wpisać "ice fall Everest". 7 minut ma.

Za dużo o tym himalaizmie piszę, szczególnie, że nigdy nie byłem w Himalajach:].

Wrażliwość to piękna cecha smile i myślę, że tak trzeba do tego podchodzić. Nie powiesz sobie, że nagle przestajesz się wzruszać, to raczej niemożliwe. Nie widziałem tego "Odlotu", ale po opisie wydaje się ciekawy.
Kino to temat rzeka. Osobiście nie mam ulubionych gatunków filmowych. Albo mi się dany film podoba, albo nie. Mam za to kilka ulubionych filmów, a może nawet więcej niż kilka...dużo więcej tongue. Jeśli masz ochotę, to napisz o swoim ulubionym kinie, ulubionych filmach, o czym tylko chcesz wink.

Ładnych kilka lat grałem w siatkówkę, ale to było już dość dawno temu. Teraz grywam tylko latem w plażówkę. Lubiłem i lubię siatkówkę, ale u mnie zawsze na pierwszym miejscu była "niestety" piłka kopana. Na rolkach nie jeździłem już pewnie z 10 lat, ale pamiętam, że bardzo lubiłem.

Tak sobie myślę, że i tak tylko my piszemy w tym temacie, dlatego jeśli to nie problem, to wyślij mi na prywatną wiadomość swojego maila.

Oj to ja jestem strasznie chaotyczny.

16

Odp: W samotności znaleźć sens...albo i nie...

Lhtose, dasz rade na Rysach.
Podejscie jest bardzo monotonne i trwa ok 3h, ale widoki wynagradzają wszystko.

Polecam trasę przez przepiękna Dolinę Małej Łąki, stamtąd kierować się na Przełęcz Kondracką i wyjść na Kopę Kondracką, grzbietami maszerować do Kasprowego i zejście.
Super trasa, widoki są tak piękna że dla kogoś, kto pierwszy raz idzie na długo zapadają w pamięci.
Ja zamierzam zaliczyć tę samą trasę i w tym roku, do tego chce się wracać.

A Dolina Małej Łąki o 6.00 rano wygląda jak z innego wymiaru....wschodzące słońce, poranna mgła, zero ludzi....tego nie da się opisać,to trzeba zobaczyć smile
Życzę powodzenia i nie ma się co bać, na pewno dasz radę.

Oczywiście z pewnością jeszcze nie jesteś na etapie planowania tras, ale nie mogłam się powstrzymać, żeby opisać i polecić tę trasę.
Z góry przepraszam wink

17

Odp: W samotności znaleźć sens...albo i nie...

koleandra85 dziękuję za polecenie trasy. Do wakacji jeszcze sporo czasu, także na pewno zastanowię się nad trasą. Zdaję sobie sprawę, że wejście jest bardzo monotonne, ale nie boję się go zupełnie. Właśnie kwestia widoków jest dla mnie główną motywacją do wejścia na Rysy. Mam nadzieję, że kiedyś postawię sobie ambitniejsze cele smile

18 Ostatnio edytowany przez lilka19 (2013-04-04 23:29:57)

Odp: W samotności znaleźć sens...albo i nie...

W takim razie mail leci do wiadomości prywatnej. Odezwij się do mnie, to odpiszę Ci już na maila:)
A co do chaotycznych (podobno big_smile ) wypowiedzi - to nie zauważyłam. Ale kto wie? Może się pod tym względem rozkręcamy dopiero? wink
Poza tym, rzeczywiście jakoś nikt nie chciał za bardzo się przyłączyć do rozmowy.. aż tacy z nas nudziarze? big_smile

19

Odp: W samotności znaleźć sens...albo i nie...
koleandra85 napisał/a:

Lhtose, dasz rade na Rysach.
Podejscie jest bardzo monotonne i trwa ok 3h, ale widoki wynagradzają wszystko.

Polecam trasę przez przepiękna Dolinę Małej Łąki, stamtąd kierować się na Przełęcz Kondracką i wyjść na Kopę Kondracką, grzbietami maszerować do Kasprowego i zejście.
Super trasa, widoki są tak piękna że dla kogoś, kto pierwszy raz idzie na długo zapadają w pamięci.
Ja zamierzam zaliczyć tę samą trasę i w tym roku, do tego chce się wracać.

A Dolina Małej Łąki o 6.00 rano wygląda jak z innego wymiaru....wschodzące słońce, poranna mgła, zero ludzi....tego nie da się opisać,to trzeba zobaczyć smile
Życzę powodzenia i nie ma się co bać, na pewno dasz radę.

Oczywiście z pewnością jeszcze nie jesteś na etapie planowania tras, ale nie mogłam się powstrzymać, żeby opisać i polecić tę trasę.
Z góry przepraszam wink

Dolina Małej Łąki, to jedno z moich ulubionych miejsc w Tatrach:)

A trasa przez Ciebie zaproponowana jest baaardzo przyjemna, nie każdemu może pasować podejście pod Przełęcz (chociaż ja je bardzo lubie), bo spotkałam się z wieloma negatywami na ten temat. Ale wiadomo, ze to wszystko jest bardzo subiektywne;)
Ja polecam trasę na Ciemniak z Kościeliskiej, przez Dolinę Tomanową:) Piękne widoki i niezbyt męcząca:)

20

Odp: W samotności znaleźć sens...albo i nie...

Witam,

może dorzucę coś od siebie smile. Zaciekawił mnie ten temat, zwłaszcza w kontekście ostatnich wydarzeń związanych z wejściem na Broad Peak. Jak to w życiu bywa dopiero po tej historii zaczęłam się trochę zgłębiać w ten temat. Chciałam poznać przesłanki tych ludzi, odczucia jakie im towarzyszą. Daleka jestem od jakichkolwiek osądów, co by nie mówić jest to ich pasja, coś co napędza ich życie, a czego ja osobiście nadal poszukuję. Właśnie jestem w trakcie czytania książki ,,Zwyciężyć znaczy przeżyć". Jest to książka raczej dla laików, stwierdza to zresztą sam autor, ale dla mnie to duży plus. W przystępny i zarazem interesujący sposób można przyswoić trochę wiedzy o himalaiźmie i przede wszystkim ludziach, którzy się tym zajmują. Zainteresowanym mogę polecić też film o próbie zimowego wejścia  na K2 dokonanej przez polską ekipę, film nosi tytuł ,,Na krawędzi". To dopiero uświadomiło mi z czym mają do czynienia ci ludzie, coś niesamowitego. Planuję jeszcze przeczytać książkę ,,Mój pionowy świat", ktoś już o niej wspominał, ale chyba będę musiała w nią zainwestować, bo w bibliotece nie ma wink. Mam nadzieję, że warto.

21 Ostatnio edytowany przez lilka19 (2013-04-05 14:44:40)

Odp: W samotności znaleźć sens...albo i nie...
anta_nanarywa napisał/a:

Witam,

może dorzucę coś od siebie smile. Zaciekawił mnie ten temat, zwłaszcza w kontekście ostatnich wydarzeń związanych z wejściem na Broad Peak. Jak to w życiu bywa dopiero po tej historii zaczęłam się trochę zgłębiać w ten temat. Chciałam poznać przesłanki tych ludzi, odczucia jakie im towarzyszą. Daleka jestem od jakichkolwiek osądów, co by nie mówić jest to ich pasja, coś co napędza ich życie, a czego ja osobiście nadal poszukuję. Właśnie jestem w trakcie czytania książki ,,Zwyciężyć znaczy przeżyć". Jest to książka raczej dla laików, stwierdza to zresztą sam autor, ale dla mnie to duży plus. W przystępny i zarazem interesujący sposób można przyswoić trochę wiedzy o himalaiźmie i przede wszystkim ludziach, którzy się tym zajmują. Zainteresowanym mogę polecić też film o próbie zimowego wejścia  na K2 dokonanej przez polską ekipę, film nosi tytuł ,,Na krawędzi". To dopiero uświadomiło mi z czym mają do czynienia ci ludzie, coś niesamowitego. Planuję jeszcze przeczytać książkę ,,Mój pionowy świat", ktoś już o niej wspominał, ale chyba będę musiała w nią zainwestować, bo w bibliotece nie ma wink. Mam nadzieję, że warto.

Ja na razie w ksiązki nie miałam kiedy zainwestować, ani nawet przejść się do biblioteki:P Ale niech pochwalony będzie nasz youtube!
W święta, obejrzałam sporo materiałów na temat himalaizmu; polskie przede wszystkim:)
Co do pasji, to ja również zazdroszczę jej ludziom, bo kocham góry, ale jestem tylko studentką, której po prostu nie stać żeby co miesiąc jeździć w góry. Ma to swoje plus, bo jednak kiedy już tam jadę, czuję się najszczęśliwsza, bo jest to coś wyczekanego itp:)
W tym roku może uda mi się pojechać aż dwa razy w wakacje:) Jeżeli tylko się uda, to będę latać 10 m nad ziemią:D
A co do pasji, to ludzie często myślą, że musi to być coś wyjątkowego, spektakularnego. A wcale nie:) Może nie moją pasją, ale miłym hobby są, uwaga... spacery;) Tylko lubię z kimś, a w Warszawie jakoś ludzie się nie kwapią:) Podróże, to jest coś z czego chciałabym uczynić swoją pasję.. ot, co!
Ogółem jestem osobą zwariowaną, marzy mi się poznanie ludzi, dla których nie będzie problemem spakowanie plecaka i jazda pierwszym lepszym autobusem np nad morze, albo do Berlina. Bez zbędnych kosztów, problemów "że ten hotel jest bleee". Sama się nie odważę, ale mam nadzieje,że moja przyszła druga połówka lub przyjaciel będzie miała taki szalony błysk w oku tongue A ja nie tylko nie będę studzić zapałau, ale będę go jeszcze podsycać.. Bo ze mnie to taki "jaśko wędrowniczek". Rajdy, pielgrzymki, wędrówki dla samej przyjemności- zawsze i chętnie. deszcz, śnieg, błoto- nie robi to na mnie wrażenia:)

22

Odp: W samotności znaleźć sens...albo i nie...

Jeżeli chodzi o pasje to trochę podniosłaś mnie na duchu smile. Jakiś czas temu trochę się dołowałam faktem, że nie mam jakichś ,,wystrzałowych" zainteresowań, tylko takie normalne, proste. Ja lubię czytać książki, słuchać muzyki, jeździć na rowerze itp. Często bywam też w Beskidach, no i właśnie podczas ostatnich wakacji wybrałam się na pieszą wędrówkę i sprawiło mi to wielką frajdę. Może Beskidy nie są jakieś wymagające, ale i tam można znaleźć coś dla siebie. W Tatrach, aż wstyd się przyznać, jeszcze nie byłam. Czytałam Wasze posty i pomyślałam, że fajnie byłoby to zobaczyć na własne oczy. Przejrzałam sobie zdjęcia Doliny Małej Łąki i już tam siebie widzę wink. Nadaje się ta trasa dla totalnego amatora? Niestety na ten moment nie mam żadnego rozeznania...
Mnie osobiście przydałoby się trochę spontaniczności i sporo odwagi smile. Ogólnie też wolę mieć chociaż jedną osobę u swego boku, nawet na przejażdżce rowerowej, chociaż w akcie desperacji, gdy nie ma chętnych, zakładam słuchawki i jadę w trasę smile. Niedawno odkryłam, że pomaga mi to zwłaszcza, gdy mam gorszy dzień. To samo tyczy się wspomnianych przez Ciebie spacerów, wędrówek. Czasami tak sobie myślę, że fajnie jest mieć w swoim otoczeniu osobę, dla której nie ma rzeczy niemożliwych, która potrafi zarazić optymizmem i zapałem. Sama chyba bym takiej potrzebowała, bo co z tego, że pojawiają się chęci jak strach je skutecznie tłamsi. No, ale tych Tatr postaram się nie odpuścić smile

23

Odp: W samotności znaleźć sens...albo i nie...

Nie odpuszczaj Tatr:) Co do trasy to zależy od kondycji, bo w pewnym momencie jest dosyć strome podejście, ale moim zdaniem wchodzi się cudownie;) Ja mogę ci oddać trochę spontaniczności, bo jestem aż do bólu wink Czasem mam wrażenie,że jestem jak dziecko, mimo że ludzie z boku uważają mnie za poważną, młodą kobietę tongue Ale to chyba po prostu zasługa twarzy big_smile Kiedyś byłam bardzo nieśmiała, pesymistyczna. Ale sama się na siebie wkurzyłam i stwierdziłam, że tak nie można:) I właśnie stąd są moje małe "pasje"- spacery itp:)

24

Odp: W samotności znaleźć sens...albo i nie...
lilka19 napisał/a:

Ja mogę ci oddać trochę spontaniczności, bo jestem aż do bólu.

Chętnie przyjmę wink
Co do Tatr to trochę zaniepokoiło mnie ,,strome podejście", wyobraźnia zaczęła działać smile. Ostatnio staram się regularnie jeździć na rowerku, ale ciężko stwierdzić czy w terenie dałabym radę. A znasz może jeszcze jakieś inne trasy, takie, które można polecić w ciemno amatorowi?

lilka19 napisał/a:

Kiedyś byłam bardzo nieśmiała, pesymistyczna.

Ja dopiero zaczynam z tym walczyć, choć nie ukrywam, że czasem jest ciężko. Za chwilę skończę 22 lata i stwierdziłam, ze w końcu trzeba zacząć żyć, no ale bywa, że kończy się na przemyśleniach. Wiem, że należałoby działać, ale brakuje mi jakiegoś impulsu, może wspomnianej spontaniczności? smile. A u Ciebie jak to było? Ja mam niestety tak, że jednego dnia chcę z tym skończyć, a następnego wszystko wraca do ,,normy".

25

Odp: W samotności znaleźć sens...albo i nie...

Powinniśmy zmienić temat, na jakiś dotyczący gór big_smile.

Nawet nie wiecie jak fajnie się czyta, że są kobiety w tym kraju dla których aktywność fizyczna nie stanowi problemu, a nawet jest czymś co sprawia przyjemność. A już to zdanie lilki "Rajdy, pielgrzymki, wędrówki dla samej przyjemności- zawsze i chętnie. deszcz, śnieg, błoto- nie robi to na mnie wrażenia:)" to już według mnie bomba big_smile.

Nie wiem czy może czytałyście o tym Tomku Kowalskim, który zginął na Broad Peak. Miał 27 lat, a nie dość, że miał na swoim koncie wiele sukcesów sportowych, wspinał się, biegał ultramaratony, to jeszcze zwiedził tyle miejsc na świecie.
"W 2003 roku wyruszył po raz pierwszy autostopem za granicę Polski. To była dwutygodniowa wyprawa za niecałe 50 euro. Rok później zdobył Mont Blanc (4810 m n.p.m.) i stwierdził, że może iść wyżej. Zwiedził sześć kontynentów i wszedł na sześć z dziewięciu szczytów Korony Ziemi, której zdobycie było jego dziecięcym marzeniem. W 2010 roku przeszedł 100-kilometrowy trawers masywu Mount McKinley w USA. Mieszkał kilka miesięcy w Genui, Manchesterze, Nowym Yorku, Brisbane i kanadyjskim Squamish pracując w różnych, czasem dziwnych sytuacjach. - Ale dzięki temu miałem pieniądze na podróże i odkrywanie zakątków - mówił rok temu na Kolosach".

A tak pisał na swoim blogu:
"Zawsze mam plan B i wierzę w szczęśliwe zakończenia. Uważam, że życie polega na spełnianiu marzeń. Swoich i cudzych"

Oglądałem z nim kilka wywiadów i wydawał się naprawdę fajnym gościem. Tym bardziej dotknęła mnie śmierć Jego i Macieja Berbeki, który był za to oazą spokoju, a dobroć wręcz biła z jego oczu.
Tomek żył krótko, ale na pewno intensywnie i był szczęśliwy.
Muszę powiedzieć, że jego życie może zainspirować do zmian w swoim życiu.

Tak jak pisałyście nie trzeba robić w życiu wielkich rzeczy, radość można znaleźć nawet w tych małych, a może właśnie te małe są najważniejsze. Gdy już te małe sprawią, że będziemy zadowoleni, może nawet szczęśliwi, to te większe też się pojawią.
Oglądałem niedawno ciekawy 20 minutowy wykład, który dotyczył głównie marzeń. Polecam gorąco. Wystarczy wpisać w youtube "Wielka moc możliwości Jacek Walkiewicz".

anta_nanarywa czytasz "Zwyciężyć znaczy przeżyć" Aleksandra Lwowa tak? Nie czytałem tej książki i nie jestem też fanem tego pana smile. Co do książki "Mój pionowy świat", myślę, że nie każdemu przypadnie ona do gustu. Są to wspomnienia Jerzego Kukuczki z wypraw, które złożyły się zdobycie przez niego Korony Himalajów. Problemy ze zdobyciem środków na wyprawy, miłość do gór, także śmierć kolegów. Mam nadzieję, że Tobie się spodoba.

"Na krawędzi" oglądałem i podobał mi się. Do tej pory nikt nie osiągnął zimą wyższej wysokości niż wtedy Polacy. 7650m, to jednak jeszcze prawie 1000 metrów do szczytu. Ciężko będzie kiedykolwiek zdobyć tą górę zimą.

Co do ostatniej wyprawy na Broad Peak to wyobraźcie sobie, że ponad 20 lat temu Krzysztof Wielicki, który był kierownikiem tej wyprawy zdobył Broad Peak w 16 godzin. Tzn od bazy głównej, która jest na około 5000 tysiącach wszedł i wrócił z powrotem w 16 godzin, ale to było latem.

Na tegorocznej wyprawie chłopaki wyszli z obozu usytuowanego na wysokości 7400 metrów o godzinie 5 rano, a na szczycie byli o 17. To pokazuje jak w Himalajach różnią się warunki wiosenne czy letnie od zimowych.

26

Odp: W samotności znaleźć sens...albo i nie...
anta_nanarywa napisał/a:
lilka19 napisał/a:

Ja mogę ci oddać trochę spontaniczności, bo jestem aż do bólu.

Chętnie przyjmę wink
Co do Tatr to trochę zaniepokoiło mnie ,,strome podejście", wyobraźnia zaczęła działać smile. Ostatnio staram się regularnie jeździć na rowerku, ale ciężko stwierdzić czy w terenie dałabym radę. A znasz może jeszcze jakieś inne trasy, takie, które można polecić w ciemno amatorowi?

lilka19 napisał/a:

Kiedyś byłam bardzo nieśmiała, pesymistyczna.

Ja dopiero zaczynam z tym walczyć, choć nie ukrywam, że czasem jest ciężko. Za chwilę skończę 22 lata i stwierdziłam, ze w końcu trzeba zacząć żyć, no ale bywa, że kończy się na przemyśleniach. Wiem, że należałoby działać, ale brakuje mi jakiegoś impulsu, może wspomnianej spontaniczności? smile. A u Ciebie jak to było? Ja mam niestety tak, że jednego dnia chcę z tym skończyć, a następnego wszystko wraca do ,,normy".

Ja ci powiem tak. Jesteśmy w tym samym wieku, niby młode itp, ale ja w swoim życiu wiele już przeszłam i nie mówię tu o problemach typu "kupić spodnie czy buty". I wiem, że trzeba żyć:) Jestem wielkim optymistą i owszem często też się kończy na przemyśleniach:P Ale to nie znaczy, że zawsze tak jest. Do niektórych rzeczy nie trzeba wcale wielkich nakładów  siły czy finansów- zacznij od tego. Najtrudniejszy jest pierwszy krok, a potem powoli zaczyna ci to sprawiać przyjemność. Człowiek to takie głupie stworzenie- chcę, ale mi się nie chcę:P Ja wiem, że każdy może zrobić bardzo dużo, a przeszkadzamy sobie najczęsciej tylko my sami:) Moja mała rada, sposób który u mnie działa cuda- Jeżeli do czegoś się zbieram za długo, coś mnie nęci, ale sama sobie nie daję szansy, to najlepiej wychodzi mi działanie, kiedy się sama na siebie wkurze wink Polecam! Dostaję takiego powera, że szok...

27

Odp: W samotności znaleźć sens...albo i nie...

Nie ma co, czasem trzeba walczyć z samym sobą. Ja nie narzekam na życie, bo po problemach ze zdrowiem jeszcze bardziej je doceniam. Czasem pojawia się po prostu złość na moje bierne zachowanie, bo gdzieś tam w środku chciałabym żyć pełniej, odważniej. Pomyślę nad Twoją propozycją smile, coś w tym jest, bo gdy złoszczę się na swoje zachowanie, to od razu pojawia się chęć działania, jakiejś zmiany. Potrzeba mi więcej konsekwencji.

Lhotse napisał/a:

Powinniśmy zmienić temat, na jakiś dotyczący gór.

Rzeczywiście trochę odbiegłyśmy od głównego wątku, ale fajnie też powymieniać spostrzeżenia na inne nurtujące pytania wink

28

Odp: W samotności znaleźć sens...albo i nie...
anta_nanarywa napisał/a:

Nie ma co, czasem trzeba walczyć z samym sobą. Ja nie narzekam na życie, bo po problemach ze zdrowiem jeszcze bardziej je doceniam. Czasem pojawia się po prostu złość na moje bierne zachowanie, bo gdzieś tam w środku chciałabym żyć pełniej, odważniej. Pomyślę nad Twoją propozycją smile, coś w tym jest, bo gdy złoszczę się na swoje zachowanie, to od razu pojawia się chęć działania, jakiejś zmiany. Potrzeba mi więcej konsekwencji.

Lhotse napisał/a:

Powinniśmy zmienić temat, na jakiś dotyczący gór.

Rzeczywiście trochę odbiegłyśmy od głównego wątku, ale fajnie też powymieniać spostrzeżenia na inne nurtujące pytania wink

Ja wiem,że wiele rzeczy skopałam, ale wiele rzeczy też cudownie i odważnie załatwiłam w swoim życiu:) Tak jak mówię- najważniejszy pierwszy krok:) Jeszcze pół roku temu nie sądziłam, że będę się tak cieszyć swoim życiem, bo byłam po ciężkim zerwaniu:) Życie jest cudowne i nie jest to nic przereklamowanego:) Oglądałaś "Thelme i Louise"? One dopiero zaczęły żyć pełnią życia. Aż chcę się tak samo:) A co do zdrowia- ja też mam jakieś tam problemy zdrowotne. Ale "oswoiłam" je i opanowałam:)

29

Odp: W samotności znaleźć sens...albo i nie...

Oby ode mnie też zaczął bić taki optymizm smile. Jednak ze wszystkim da się uporać, trzeba po prostu chcieć.
Co do Tomka Kowalskiego i Macieja Berbeki, bardzo mi ich szkoda. Też odniosłam wrażenie, że byli fajnymi ludźmi, którzy żyli tak jak chcieli. Trochę nad tym rozmyślałam i stwierdziłam, że w pewnym sensie jest mi wstyd za samą siebie. Oni żyli pełnią życia, pokonywali swoje słabości, a ja tak siedzę i można powiedzieć nic nie robię. Wiadomo, że nie każdy jest stworzony do takich wyczynów jak oni, ale można by wymagać od siebie czegoś więcej:). Dlatego też ostatnio rozmyślam chociażby o tych pieszych wędrówkach,trzeba zacząć chwytać się wszystkiego co przynosi jakąś przyjemność.

Lhotse napisał/a:

"Zwyciężyć znaczy przeżyć" Aleksandra Lwowa tak? Nie czytałem tej książki i nie jestem też fanem tego pana.

Jest coś o czym powinnam wiedzieć o tym panu? wink. Chociaż zaczęłam teraz kojarzyć pewne fakty. Niedawno czytałam o pierwszym wejściu Macieja Berbeki na Broad Peak, kiedy to był przekonany, że doszedł na sam szczyt. Nie było to tak, że to właśnie ten Lwow zaczął rozpowiadać o tej pomyłce mediom? Jestem dopiero na początku książki, ale już pojawiła się pewna wzmianka o Broad Peak. Do rozwinięcia jeszcze nie dotarłam, ale teraz doszłam do wniosku, że gdzieś obiło mi się o uszy to nazwisko.

Lhotse napisał/a:

Oglądałem niedawno ciekawy 20 minutowy wykład, który dotyczył głównie marzeń. Polecam gorąco. Wystarczy wpisać w youtube "Wielka moc możliwości Jacek Walkiewicz".

Wiesz, że oglądałam ten wykład jakieś 2 tyg. temu ?! smile. Rzeczywiście niesamowity facet, uśmiech nie schodził mi z twarzy. Całe 20 min. wpatrywałam się w ekran jak zaczarowana smile.
Aha, znam jeszcze to, może oglądałeś, a może nie - W pogoni za Śnieżną Panterą na Vimeo, relacja z wyprawy Tomasza Kowalskiego. Scena ze szczeliną jak dla mnie przerażająca.

30 Ostatnio edytowany przez lilka19 (2013-04-06 12:59:01)

Odp: W samotności znaleźć sens...albo i nie...
anta_nanarywa napisał/a:

Oby ode mnie też zaczął bić taki optymizm smile. Jednak ze wszystkim da się uporać, trzeba po prostu chcieć.
Co do Tomka Kowalskiego i Macieja Berbeki, bardzo mi ich szkoda. Też odniosłam wrażenie, że byli fajnymi ludźmi, którzy żyli tak jak chcieli. Trochę nad tym rozmyślałam i stwierdziłam, że w pewnym sensie jest mi wstyd za samą siebie. Oni żyli pełnią życia, pokonywali swoje słabości, a ja tak siedzę i można powiedzieć nic nie robię. Wiadomo, że nie każdy jest stworzony do takich wyczynów jak oni, ale można by wymagać od siebie czegoś więcej:). Dlatego też ostatnio rozmyślam chociażby o tych pieszych wędrówkach,trzeba zacząć chwytać się wszystkiego co przynosi jakąś przyjemność.

Lhotse napisał/a:

"Zwyciężyć znaczy przeżyć" Aleksandra Lwowa tak? Nie czytałem tej książki i nie jestem też fanem tego pana.

Jest coś o czym powinnam wiedzieć o tym panu? wink. Chociaż zaczęłam teraz kojarzyć pewne fakty. Niedawno czytałam o pierwszym wejściu Macieja Berbeki na Broad Peak, kiedy to był przekonany, że doszedł na sam szczyt. Nie było to tak, że to właśnie ten Lwow zaczął rozpowiadać o tej pomyłce mediom? Jestem dopiero na początku książki, ale już pojawiła się pewna wzmianka o Broad Peak. Do rozwinięcia jeszcze nie dotarłam, ale teraz doszłam do wniosku, że gdzieś obiło mi się o uszy to nazwisko.

Lhotse napisał/a:

Oglądałem niedawno ciekawy 20 minutowy wykład, który dotyczył głównie marzeń. Polecam gorąco. Wystarczy wpisać w youtube "Wielka moc możliwości Jacek Walkiewicz".

Wiesz, że oglądałam ten wykład jakieś 2 tyg. temu ?! smile. Rzeczywiście niesamowity facet, uśmiech nie schodził mi z twarzy. Całe 20 min. wpatrywałam się w ekran jak zaczarowana smile.
Aha, znam jeszcze to, może oglądałeś, a może nie - W pogoni za Śnieżną Panterą na Vimeo, relacja z wyprawy Tomasza Kowalskiego. Scena ze szczeliną jak dla mnie przerażająca.

W takim razie i ja włączam właśnie wykład z youtub i przy ekhm, powiedzmy porannym śniadanku ( ważne, że dobrze smakuję;)) obejrzę sobie:) A odnośnie optymizmu, to nie raz uratował mi skórę;) Przecież lepiej (przynajmniej dla mnie) wierzyć, że będzie dobrze niż nie. Co nie znaczy, że nie jestem też realistką w pewien sposób;) Ale optymizm próbuję jednak brać górę smile


Właśnie obejrzałam wykład Jacka Walkiewicza- uśmiałam się, oj uśmiałam:) I facet dobrze i mądrze gada. Zgadzam się z nim. Opowiadał o tym, że wojownikiem jest się wtedy kiedy człowiek zmierzy się sam ze sobą, a wtedy juz nic nie może stanąć mu na drodze. I tu podpisuję się rękami, nogami! Bo kiedy pokonasz sam siebie, inne problemy są bledsze. Poza tym, to zdanie jest ciekawe jeśli patrzymy na nie z perspektywy chociażby wchodzenia na szczyty (na pewno dotyczy to też himalaizmu, ale nie wypowiem się na ten temat, bo nie mam takiego prawa). Człowiek wchodzi, czasem się naklnie, upoci się, ale kiedy ja siadałam na szczycie nie raz i nie dwa miałam łzy w oczach. Bo byłam z siebie dumna i pokonałam swojego lenia, inne "przeszkody".

31

Odp: W samotności znaleźć sens...albo i nie...

Nie nauczyłem się jeszcze cytować wybranych fragmentów:], więc piszę jak leci.

"W pogoni za Śnieżną Panterą" jeszcze nie oglądałem, ale na pewno obejrzę.
Z tym Lwowem i Berbeką była dziwna historia na tym Broad Peaku. Berbeka dotarł do takiego przedwierzchołka Rocky Summit i z powodu złej pogody myślał, że jest na właściwym szczycie. Od kierownika wyprawy dostał wiadomość o sukcesie i że ma schodzić. Puszczono w świat informację, że Berbeka zdobył szczyt, jednak wszyscy uczestnicy poza nim wiedzieli, że tak nie było. Dopiero po kilku miesiącach Berbeka gdzieś napisał prawdę. Podobno Berbeka nie miał o to pretensji do Lwowa. Jest jednak wiele niewiadomych.

Nie dlatego jednak nie darzę sympatią pana Lwowa. Ogólnie wydaje mi się jakoś mało sympatyczny.

Niby to takie banalne, ale to prawda, że często to my sami jesteśmy dla siebie największym problemem, że tak głupio to nazwę. Łatwo jednak tak powiedzieć, a zupełnie czymś innym jest zacząć działać.

32

Odp: W samotności znaleźć sens...albo i nie...
Lhotse napisał/a:

Nie nauczyłem się jeszcze cytować wybranych fragmentów:], więc piszę jak leci.

Spokojnie, ja dopiero nauczyłam się wczoraj wink. Pod spodem pisanej wiadomości jest słowo tag [img], wystarczy kliknąć i pojawia się strona z objaśnieniem jak wklejać cytaty.

Lhotse napisał/a:

Niby to takie banalne, ale to prawda, że często to my sami jesteśmy dla siebie największym problemem, że tak głupio to nazwę. Łatwo jednak tak powiedzieć, a zupełnie czymś innym jest zacząć działać.

To jest właśnie ten problem. Niby mówi się, że zrozumienie tego to już jakiś sukces, początek zmian. Tylko bywa tak, że wszystko kończy się na przemyśleniach i nie ma kontynuacji w postaci działania. U mnie to jest spory problem. Tak jak napisała lilka 19, niby chcę, ale nie chcę smile.

33

Odp: W samotności znaleźć sens...albo i nie...

Dlatego cała sztuka polega na pierwszym kroku. Ja tak mam bardzo często, że chciałabym, ale czuę taki dziwny opór, milion usprawiedliwień, dlaczego nie itp. To jest bardzo dziwne i wkurzające, że tak na prawdę sami sobie czesto rzucamy kłody pod nogi.

Posty [ 34 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » W samotności znaleźć sens...albo i nie...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026