netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

problemow kilka, kazdy inny i wszystko odbija sie na mnie i mezuPOMOCY

14 odpowiedzi4 591 wyświetleńzałożony przez syla135, 24.03.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » problemow kilka, kazdy inny i wszystko odbija sie na mnie i mezuPOMOCY

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 15 ]

1

Temat: problemow kilka, kazdy inny i wszystko odbija sie na mnie i mezuPOMOCY

od tygodni mysle o napisaniu wlasnego tematu...chyba dojrzalam..

od czego zaczac...
jestemz mezem ponad 6lat i 5lat po slubie, mamy 2 dzieci(jedno nie meza)
mimo ze maz jest wstanialym czlowiekiem, bardzo nas kocha i wiem ze wszystko robi dla nas to nie umiem dluzej go nieobwiniac za problemy...szkoda byloby zeby wszystko sie rozwalilo i to nie z powodu problemow miedzy nami tylko wlasnie wkolo nas

1.Problem mieszkaniowy
wynajmujemy u meza "znajomych"(starsi ludzie) czesc domu, a w drugiej czesci mieszkaja owi znajomi, mieszkamy prawie 1,5r i laczy nas jedynie wspolne wejscie, placimy normalnie za mieszkanie, staly czynsz(sredniej wysokosci) przez ten czas zostalam wiele razy zle potraktowana, opiep...a za cos jak malolata, poza tym musze im sie podporzadkowac np zapowiadac sie jak wracam do domu(gdy pracuje to nocuje u rodzicow), musze slac lozko dosc wczesnie bo im wysywanie mego lozka przeszkadza i ciage uspokajam dzieci zeby nie biegali bo to stuka i wiele innych, do tego nie jest szanowana moja prywatnosc, mam przekladane rzeczy pos swoja nieobecnosc itp...
tu moje pierwsze pytanie, jakie mam prawa w nieswoim domu? place, ale w gruncie rzeczy to wszystko ich... zaczelam ich unikac bo nie widze wyjscia, dzien dobry zawsze mowie, trzymam pozadek i staram sie byc jak najwiecej poza domem bo tu spotykaja mnie same przykrosci(szczegolnie kiedy meza nie ma)
do tego gdy maz dzwoni na tel stacjonarny(taniej) to nie umiemy rozmawiac, boje sie cokolwiek mowic bo zdaje mi sie ze dziadkowie podsluchuja(wystarczy przeciez ze podniosal sluchawke) i jak mam powiedziec ze mi ciezko mieszkac? ja mam powiedziec ze chce mi sie kochac z nim? wiem sa smsy ale maz mowi ze wolalby pogadac, wtedy wychodza sprzeczki ze ja niechcem mowic i sie rozlaczamy, taka to rozmowa, on wie ze niechcem gadac bo boje sie nasluchu a on teskni i chce mnei sluchac i kolo sie zamyka...

i tu pierwszy problem bo dzis po wysluchaniu kolejych uwag co mam zmienic pomyslalam ze gdyby nie maz to bym nie musiala tego znosic...

2.Problem z rodzina meza
przyslowiowa tesciowa to skarb przy tej co ja mam, jest alkoholiczka, na poczatku naszego zwiazku wydzwaniala w dzien i w nocy, pozniej dzwonila pijana zeby jej kase dawac aj pisalam kiedys jak wiele krzywd mi i mojej corki wyzadzila.
brat meza tez popija i zajmuje sie przekretami, powysprzedawal sprzet meza a do tego porzyczyl dla nas znaczaca sume pieniedzy i nie ma zamiaru oddac. odcielismy sie od nich wlasnie wyprowadzajac sie z mieszkania ktore bylo komunalne ale na matke(mieszkalismy sami, ale wydzwaniala ze ona dala itp) no i z problemu drugiego zrobil sie problem pierwszy

takze mysle o tym ze gdyby nie maz nie mialabym takiej rodziny, wiem ze nigdy nie bedzie inaczej a szkoda...


3.Problem finansowy
z racji rodziny jaka maz ma, nie wyniosl z domu nic, nie mozemy liczyc na zadna pomoc finansowa, moja rodzina mimo ze zamozniejsza tez w azden spsosob nie pomaga(tyle co porzyczki no i cos tam dzieciom) ciezko gdy jezdzimy na parapetowki do znajomych bo tatus pomogl kredyt wziasc, czy mamusia zagranica zasowa i kupila mieszkanko, czy rodzice oddali swoj dom itd... my ciagle nic...
to co mamy to wlasnymi silami, mamy z 20tys zl oszczednosci, chcemy przeznaczyc je na dzialke, ktora mamy upatrzona, do tego maz pracuje znow zagranica od tego miesiaca, pieniadze beda tylko do tej pory ze starej pracy nei wyplacili pieniedzy a ja nie mialam kasy, wiec sprzedalam swoj samochod aby miec za co zyc kolejny miesiac...zostalo auto meza, do tego mamy sporo sprzetu domowego i zwiazanego z meza fachem...
co nie zmienia faktu ze w tej chwili licze kazdy grosz!

tez mysle czasem, gdybym byla z innym, co by dostal cos to byloby latwiej a dzieci nei ciagalyby sie po stancjach...



no i to wszystko powoduje ze ciezko nam, maz przeprasza ze tak jest, ja mowie ze damy rady, ze wiedzialam w jakiej jest sytulacji a mimo to wzielam go za meza...
staram sie ale nie widze w tym sensu, jestem pacowita i obrotna, sama teraz zajmuej sie 2 dzieci, do tego mam babcie ktorym sprzatam mieszkania, np przed swietami teraz, pracuje u memy w sklepie ok 15dni w miesiacu, zajmuje sie naprawa aut, czy wszelkimi robotami ktore trzeba zrobic, nie staje i nie czekam az maz wroci bo przeciez musze poradzic. przez to chyba zarznelam sie do granic mozliwosci, nie widze szans na zmiane naszego losu.
o ile rodzina meza jest odcienta od nas(oststnio zmarl dziadek, widzielismy sie, wszytskie kontaktu urzedowe, wstydu znow narobili) to z kasa i mieszkaniem problem sie nei skonczy a ja walcze z tym wszytskim sama

z racji ze corka chdozi do szkoly chcialabym do konca roku tu jeszcze pomieszkac aby nie zmieniac wszystkiego przy koncowce roku szkolnego, chcem mieszkac na osiedlu  na ktorym mam rodzinie i mi pomoga chocby przy odbieraniu corki ze szkoly, mam ciocie(rozwiedziona z moim wujkiem, wiec taka "ciocia") ktora ma dom ktory wiem ze wynajmuje, mysle ze do kasy bysmy sie dogadali, jest blisko szkoly i mojej rodziny, niby idealny gdyby nie fakt ze moj maz nie ufa jej i boi sie tam mieszkac, dom stoi pusty, ona mieszka z afcetem 2 ulice dalej a sama chyba popija od czasu do czasu, poza tym przy rozwodze z wujkiem narobila mase problemow wszytskim, niby to bylo z 15lat temu i do mnie nigdy nie zrobila cos nie tak to byc moze tez by byly jakies niespodzianki... niechce wpasc pod to samo co i mam!

wynajecia mieszkania z ogloszenia mnozy moj dotychczasowy czynsz conajmniej 3 krotnie!

zawsze mozna wyjechac razem zagranice i tu znow naprzeciw
moja matka nie pociagnie sama sklepu, musze pomagac+wyjazd(choc mam paszort dziecku) bylby wielka wojna z ojcem bio dziecka

PROSZE MADRE OSOBY CO ROBIC?
rozmawiac z dziadkami sie boje...mam powody

2

Odp: problemow kilka, kazdy inny i wszystko odbija sie na mnie i mezuPOMOCY

Mam wrażenie, że szukasz księcia z bajki, który zrobiłby wszystko za Ciebie. Nie chcę Cię obrazić, bo wiem, że pisałaś, ile Ty robisz w tym wszystkim, ale wydaje mi się, że i tak wymagasz od męża więcej niż od siebie.

Po kolei. Owszem, w takim domu niezbyt przyjemnie się mieszka, ale sama powiedziałaś, że do zakończenia roku chcesz w nim zostać. Problem z kosztem połączeń i korzystanie ze stacjonarnego telefonu? No błagam, ile to kupić startery z tej samej sieci i wybrać jakąś taryfę, gdzie macie do siebie za  darmo. Mało to jest opcji?

Rodzina męża. Ty nie musisz chyba utrzymywać z nimi kontaktu, wyprowadziliście  się, są, jacy są, ale chyba wcześniej o tym wiedziałaś? Nie pożyczać im nic, nie spędzać z nimi czasu zwłaszcza, kiedy mąż za granicą, generalnie przestać się nimi przejmować... Na koniec piszesz, że są od was odcięci - więc jaki problem?

Opis problemu finansowego, a zwłaszcza uwaga pod nim rozbroiła mnie kompletnie. Ciężko Ci, że inni mają, a Twojemu mężowi nie dali? Jakbyś się poczuła, gdyby on napisał to samo - że może z inną byłoby mu lepiej, bo rodzice by jej coś dali i by nie musiał wyjeżdżać za granicę, żeby na wszystko zarabiać? Może do tego nie miała by dziecka z poprzedniego związku, którym też się trzeba zajmować? Wiem, że to może brzmi okrutnie, ale taka jest prawda - zarzucasz tu mężowi, że nic nie dostał od rodziców, co najmniej jakby to była jego wina i jakby Twoi wyposażyli Cię w Bóg wie co...

Piszesz, że "mąż przeprasza, że tak jest" - święty człowiek, bo ja nie widzę, za co by miał przepraszać. Za to, że ma taką rodzinę i że nic od nich nie dostał na start? Nie jego wina. Że znalazł mieszkanie u znajomych? To raczej dobrze o nim świadczy, wątpię, żeby przewidywał, jak Ci się tam będzie mieszkać. Jedyne co do zarzucenia to to, że z dalszej części Twojego posta wynika, że on chce tam zostać. No ale tu już tylko szczera rozmowa pomoże o Twoich odczuciach w związku z mieszkaniem tam, natomiast dalej nie widzę powodu do przeprosin. Poza tym, piszesz, że mieszkania z ogłoszenia to trzykrotność czynszu, jaki u nich płacisz... więc o czym tu mówić? Jeśli was nie stać na inne mieszkanie, to on Cię ma przepraszać, że znalazł chociaż takie?

Twoja obrotność mnie nie do końca przekonuje. Znaczy, nie twierdzę, że czekasz, aż coś Ci z nieba spadnie, ale podkreślanie zajmowania się domem? Dla przykładu powiem, że moja mama pracuje na 2 etaty, 1. to raczej "papierkowa robota", 2. na uczelni, do tego dorabia jeszcze w kilku uczelniach + szkołach na kursach, a przy tym znajduje czas, żeby zająć się dziećmi (no mną już nie, ale został młodszy brat) i domem, a do tego rozwija swoje pasje i generalnie nie słyszałam, żeby narzekała czy oczekiwała od kogoś odciążenia. Ty mówisz o dorywczych pracach typu naprawa aut czy sprzątanie w domach + 15 dni pracy w sklepie w miesiącu. Twój mąż pracuje za granicą. Nie chcę określać, komu jest ciężej - czy temu, kto siedzi na miejscu i pracuje, czy temu, co musi wszystkich zostawić i wyjeżdżać do pracy, ani kto więcej zarabia. Ty jednak dalej wymagasz czegoś od męża. W dodatku wyjazd nie wchodzi w grę, bo musisz pomóc mamie + problemy z ojcem 1. dziecka. Szczerze mówiąc, jak dla mnie więcej problemów "naokoło" związku, jak to określiłaś, wypływa z Twoich zobowiązań - mieszkanie tu, gdzie Ci się nie podoba itd.

Pomyśl, że on mógłby napisać na tym forum taki post:

"Mam żonę. Narzeka na moją rodzinę, która rzeczywiście ma swoje na sumieniu, ale ma z nią kontakt sporadyczny. Wyrzuca, że gdyby była z kimś innym, miałaby łatwiej, bo ten ktoś może dostałby mieszkanie/kredyt od/przy pomocy swoich rodziców, ale jej rodzice również czegoś takiego nam nie zapewnili. Nie podoba jej się mieszkanie, jakie znalazłem, ale nie stać nas na inne, które są 3x droższe. Narzeka na problemy finansowe, mimo że sama pracuje tylko 15 dni w miesiącu i bierze różne dorywcze prace, podczas gdy ja zostawiłem wszystko i wyjechałem za granicę do pracy. Nie może do mnie przyjechać, bo nie może zostawić swojej matki w sklepie, mimo że uważa, że to moja rodzina tworzy problemy w naszym związku, chociaż wyprowadziliśmy się i jest od nich odcięta. Kolejnym problemem jest to, że biologiczny ojciec robiłby problemy przy wyrabianiu paszportu.

Może gdybym był z kimś, kto nie ma dziecka z 1. związku i matki, przy której jest uwiązany, byłoby mi łatwiej"

3

Odp: problemow kilka, kazdy inny i wszystko odbija sie na mnie i mezuPOMOCY

dziewczynko same glupoty piszesz
wcale nie mam zazle mezowi ze nic nie dostal od rodziny, raczej chcialam zauwazyc ze inni dostali i jest im latwiej tyle!
co do mego dziecka z poprzedniego malzenstwa, maz ani na nie nie lozy ani sie nim nie zajmuje(ja pracuje i zajmuje sie domem, a gdy pracuje to MOJA mama jest z dziecmi)
akurat co do rodziny to maz wie ze dostalismy wiecej od mojej, moze nie finansowo ale wsparcia chocby przez popilnowania dzieci.
co do jego rodziny ze wiedzialam jaka jest, to ciagle ewulowalo i teraz problemy tej rodziny sa gigantyczne, jak zaczelam z mezem byc nie wyobrazalam sobie ze to az do takiego stopnia urosnie, wyobraz sobie ze nie wszystko da sie przewidziec.
odcielismy sie na ile sie dalo, co nie zmienia faktu ze nadal dzwoni i meczy meza, maz ma od 10lat ten sam numer wiec niechce zmieniac bo czesto dzwonia starzy klijenci a numer mamusi nie da sie zablokowac bo ciagle zmienia, wczoraj znow dzwonila i zrobila przykrosci mezowi...ale co tam, my odcieci!

mowisz ze szukam ksiecia z bajki ktory by za mnie wszytsko robil?
nie sadze!
maz owszem pracuje czy w polsce czy zagranica ale nic poza praca go nie obchodzi, ma zawsze dom posprzatany, dzieci zadbane, obiad pod nos, do tego przyniose troche kasy do domu i gdy tylko powie to zasowam z nim w garazu jak mnie potrzebuje i zamawiam mu czesci! na siebie miesiecznie wydaje moze 50zl(srednio=ubrania, kosmetyki) wszytsko co wydusze z wyplaty odkladam i pomagam mezowi czy w sciagnieciu samochodow czy cokolwiek, wlasnie to ja jemu wszystko a nie na odwrot, jedyny plus ze on to docenia i tez uwazam ze ja jemu bardziej pomagam, wiec slabo to sobie wymyslilas!
co do pracy zagranica, oboje tesknimy ale jestem pewna ze jemu jest lrzej, pakuje mu torby, zaopatrzam go w zarcie na caly miesiac(stoje 2dni i robie domowe jedzenie) do tego nakupie mu fajek, spakuje ubrania, wybiore dokumenty potrzebne i kupie bilet, on jedzie i owszem ciezko pracuje ale wraca i sam mowi, ma juz spokoj, od 18 kladzie sie i lerzy a ilosc godzin pracujemy taka sama ja tez od 6 do 18(czesem dluzej) i nie mam potem wolnego, musze zajac sie pozostalymi obowiazkami a on juz lerzy, pewnie ze mu sie nalezy, ale nie pitol mi ze biedaczek pojechal zagranica bo oboje meczymy sie z tesknota a fizycznie uwazam ze zasowamy rownie ciezko
co do tego co TWOIM  zdaniem moj maz by napisal to ani jedno slowo sie nie zgadza!!
ja pracuje ile moge, on sam mowi ze i tak duzo, twoja mama moze pracowac tyle bo pewnie dzieci juz duze, a ja nie oddam dzieci do przedszkola wlasnie zeby zaoszczedziec choc te 300-400zl miesiecznie! wiec jezdze miedzy swoja rodzina  a tym z...m domem, moj maz tam jadac cieszyl sie, wiec nic poza rodzina nie zostawial, wiec to tylkodla niego korzysc
pracuje tylko 15 dni?? uwazam ze AZ przy dwojce dzieci ktora trzeba sie zajmowac! inne ksiezniczki siedza w domu!
co do zostawienia mojej mamy, moj maz uwaza tak samo, zna jej stan zdrowia i ja bardzo lubi wiec uwaza ze nawet nie pozwolilby mi jej zostawic plus taki ze zaczelismy formalnosci zakupu dzialki i sklepu(mama pomoze finansowo) wiec jako wspolniczka bede jeszcze bardziej zobowiazana. moje dziecko ma paszport ale ma zaczynac 1klase nie znajac jezyka? wspanialy pomysl!
moje dziecko nigdy ale to nigdy nie bylo dla meza problemem, poznal corke gdy miala 2tygodnie zawsze traktowal ja jak wlasnosc wiec to nie jest dla niego zaden problem tak jak to ty kilkukrotnie staralas sie podkreslic

a co do statniej linijki
maz mowi ze jakby byl z inna to by zginal!
on wie ze inna nie zatoczylaby rekawow i nie robila by z nim auta
on wie ze inna o wiele wiecej wydawalaby na siebie
on wie ze inna nie wzielaby go z takimi problemami jakie mial gdy go poznalam

nie widze ani jedynego zdania w twojej wypowiedzi ktora byla by prawdziwa, zadziewanie noska nie jest trudne, szczegolnie nie wiedzac o czym sie mowi, nie majac dzieci i meza!

ja teorie znam i wiem ze slowa latwo plyna z ust co nie zmienia faktu ze przemawia przez ciebie tylko suche paplanie i wogole nie odnosi sie do rzeczywistosci!

aha co do mieszkania, ide dzis na rozmowe w sprawie innego, tak sama ide, sama zalatwie, przeprowadzke pewnie tez sama zorganizuje ale co tam, w koncu to ja za wiele to nei robie!

4

Odp: problemow kilka, kazdy inny i wszystko odbija sie na mnie i mezuPOMOCY

Droga Autorko, trochę kultury!
Chciałaś porady, dostałaś i to bardzo mądra, z którą ja również się zgadzam!

Narzekasz na męża w prawie każdym akapicie swojego posta, to raz.
Według Ciebie dom, w którym mieszkacie jest be, ale nie chcesz się wyprowadzić, bo - i tutaj cala kupa argumentów.

Jesteś matka i dorosła kobieta, powinnaś wiedzieć, ze życie to nie bajka - chcesz coś w nim zmienić, to zmień, a nie narzekaj, bo masz dwoje cudownych dzieci, a do tego wspaniałego męża, który zdecydował się dla Was wyjechać za granice i tam zarabiać. On tęskni, Ty narzekasz.

Zastanów się, co jeszcze mogłabyś zrobić, żeby zmienić Wasza sytuacje na lepsza.

5

Odp: problemow kilka, kazdy inny i wszystko odbija sie na mnie i mezuPOMOCY

pomalu bo chyba nic nie rozumiecie

mieszkanie jest beee i nie siedze i nie placze tylko staram sie to zmienic szukajac innego mieszkania i tak jak pisalam, dzis ide na rozmowe, mieszkanie napewno zmienie do konca roku szkolnego, wczesniej nie, bo chcem zeby corka zerowke skonczyla juz w jednej szkole a mieszkanie szukam na osiedlu na drugim koncu miasta. a wiec nie narzekam tylko zmieniam to, ZNOW SAMA!

dalej, na meza nie narzekam, raczej na wszystko w okolo, on jest ok, tylko po prostu jest nam ciezko a ja juz nie mam pomysl co moglabym zrobic wiecej bo mam caly dzien zajety, albo pilnowaniem dzieci albo praca ktora zajmuej caly dzien.

6

Odp: problemow kilka, kazdy inny i wszystko odbija sie na mnie i mezuPOMOCY

Syla135, spokojnie, nie chciałam Cię urazić, po prostu napisałam to, co myślę, że nie jestem typem, który na wszystko słodzi do porzygu, tylko pisze szczerze. To jest forum publiczne i nie musisz z wszystkimi się zgadzać, tak samo wszyscy nie muszą pisać tego, co byś chciała przeczytać. I daruj sobie protekcjonalne teksty typu "dziewczynko" wink.

Nie masz za złe mężowi? Hm...

syla135 napisał/a:

tez mysle czasem, gdybym byla z innym, co by dostal cos to byloby latwiej a dzieci nei ciagalyby sie po stancjach...

Dla mnie to jest zwyczajnie nie w porządku takie myślenie wobec partnera, ale co ja tam wiem.

Jeżeli mamusia dzwoni tylko do męża, a nie do Ciebie (tak zrozumiałam z posta), to, przepraszam, ale co Ci do tego? Będziesz żądać od męża zerwania kontaktów? Dla mnie i tak złoty facet, bo mało który tak sprawnie odetnie się od swojej matki, choćby nie wiadomo jak destrukcyjnie wpływała na jego życie osobiste.

syla135 napisał/a:

pracuje tylko 15 dni?? uwazam ze AZ przy dwojce dzieci ktora trzeba sie zajmowac! inne ksiezniczki siedza w domu!

Wybacz, ale jak pisałam Ci już na podstawie mojej mamy (żeby nie było, że wymyślam...) - 2 etaty + dodatkowe godziny na kilku uczelniach i w szkołach na kursach, do tego mój młodszy brat z nadpobudliwością, czyli niemal cotygodniowe wizyty w szkole, dodam, że na uczelnie dojeżdżała od 60 do 120km i często nie pracowała 15 dni w miesiącu, ale jak się czasem tak ułożyły zajęcia to i codziennie. I tak, nasz dom nie zajmował się sam sobą, też trzeba było po powrocie być panią domu i zająć się dziećmi, zwłaszcza moim bratem. I jakoś radziła sobie sama, jakby usłyszała, że 15 dni w miesiącu to "aż", to chyba by zabiła Cię śmiechem. Wiesz, może dlatego oceniam to na tyle surowo, bo wiem, ile można, jak się chce (sama bym chciała tak chcieć -.-) i się nie traci czasu na narzekanie, tylko robi to, co się musi.

I nie zrozumiałaś mnie. Ja nie twierdziłam, że dziecko jest dla Twojego męża problemem. Po prostu wymieniłaś je jako jeden z powodów, dla których nie możesz do niego pojechać - a ten post niby Twoje męża napisałam wyłącznie na podstawie Twoich słów, więc nie bierz tego tak do siebie.

Co do mieszkania - bardzo dobrze, że to załatwisz, ale może bez tej ironii, że zrobisz to Ty sama. Chyba że też oczekujesz od męża, że mimo pobytu za granicą, zrobi to za Ciebie.

Btw, nie nazywaj każdej krytyki zadzieraniem nosa itd. albo napisz w poście, że czekasz tylko na osoby, które poużalają się z Tobą nad Twoją sytuacją wink. Nie zadzieram nosa, chociaż... wiesz, kilka razy przeprowadzałam się sama, bez żadnej pomocy i to nie na przestrzeni jednego miasta tongue. Mieszkania też zawsze szukałam sobie sama, więc nie widzę tu wielkiego wyczynu, który, jak podkreślasz, zrobisz bez męża wink.

7

Odp: problemow kilka, kazdy inny i wszystko odbija sie na mnie i mezuPOMOCY

Koleżanki wyżej mają dużo racji.

Poza tym w innym wątku na temat finansów i związku pisałaś: "jak się jest razem, to można góry przenosić!", "jeśli się chce, to wszystko jest możliwe!", "i skończcie mi bajki opowiadać, wystarczy zrezygnować z czegoś na rzecz czegoś", "(...) a nie tylko gadać jak to jest źle".

Więc jak to ma się do Twojego narzekania na męża i Wasze finanse?

8

Odp: problemow kilka, kazdy inny i wszystko odbija sie na mnie i mezuPOMOCY

Eileen
najpierw temat twojej mamy:
ok, gdy ona tyle pracuje to gdzie wtedy jestescie wy, dzieci?? w szkole, w swietlicy, u rodziny?? napewno gdy bede miala dzieci tak samo bede robic, ale teraz mam dzieci tak male ze jedno nie chodzi wogole do szkoly a drugie chodzi na 5h, w tym czasie pracy nie znajde, na 5h(oczywiscie ze sprawdzalam) na pomoc rodziny nie moge liczyc, no chyba ze tak jak pisalam sama pojde za mame do sklepu to wtedy mama jest z dziecmi-taka tranzakcja wiazana.

napisales tez "...zrobi to za Ciebie"
akurat tego jestem pewna, ze on nigdy za mnie nic nie zrobil. owszem ja jemu pomagam, on mi nie bardzo(ale do tego nie doszlas) mieszkanie znalazlam sama, u tym razem u swoich znajomych, na swoim osiedlu...decyzje podejme jak maz wroci.

Merredithhh
co do tekstu ktory cytujesz, wiem o co chodzi, a wiec o co chodzi, owszem na codzien jestem silna, walczymy ze swoja rzeczywistoscia, gdy maz ma dola mowie "podnos sie, damy rady" a gdy ja mam dola maz mowi "poradzimy sobie" mysle ze jak na start od zera to i tak sie staralismy, co nie zmienia faktu ze po warunkach mieszkaniowych, po atmosferze w jakiej mieszkam po prostu zalapalam dola, ktory twal tak dlugo ze zdecydowalam sie na ten post.

teraz co do ogoly, nigdy nie liczylam na poglaskanie i pobiadolenie nade mna, raczej liczylam na rady jak to zmienic, ja rozwiazac, a moze ktos byl w podobnej sytulacji i wie jak to zalatwic...
po prostu pomoc, a nie ocenianie

9 Ostatnio edytowany przez Eileen (2013-03-26 06:06:31)

Odp: problemow kilka, kazdy inny i wszystko odbija sie na mnie i mezuPOMOCY

Syla135, jestem kobietą wink. To z tym o mieszkaniu, czy zrobi to dla Ciebie, to było trochę ironiczne, bo tak podkreślałaś to samodzielne znalezienie mieszkania, jakby to był wielki wyczyn albo ja takie wrażenie tylko odniosłam.

I też nie chodzi mi o jakieś ocenianie Ciebie, wytykanie wad itd., bo napisałam w 1. poście tutaj, że wiem, że coś robisz w tym związku, a nie tylko leżysz i pachniesz. Chodziło mi raczej o uświadomienie, że masz męża, który się stara, okoliczności, które podałaś, to też nie tragedia - generalnie, że nie masz tak źle i chyba trochę przesadzasz. Jeśli zbyt ostro to napisałam, to przepraszam, ale po prostu taki mam styl mówienia/dyskutowania i od podstawówki szanownym paniom polonistkom nie udało mnie się zmienić w łagodne dziewczę, jeśli chodzi o przekazywanie poglądów ;p.

Hm, dalej, bo coś nie po kolei mi to idzie. Moja mama na 1 etacie pracuje w normalnych godzinach (typu 7:30 - 15:30, nie wiem teraz dokładnie), etat na uczelni to weekendy często od rana do wieczora (ale nie wszystkie, bo dr ma bodajże w roku ok. 230h, więc tego nie wychodzi tak dużo jak na 9 miesięcy z kawałkiem), "wolne" weekendy to często te pozostałe uczelnie/kursy/szkoły, czasem też coś popołudniu dorywczo ale to już raczej po znajomości, typu masaż niemowlęcia z czymśtam itd. Co z nami? No ja od kilku lat na dobrą sprawę nie mieszkam w domu, jak chodziłam do liceum, to mieszkałam u babci 40km dalej, żeby nie dojeżdżać, jeśli byłam akurat w domu, to zostawałam z młodszym bratem, później studia, to wracałam tylko na święta, więc brat do ojca, o ile była możliwość, bo też sporo pracuje, a jak nie to do babci - jednak to dość rzadko, popołudniami mama raczej była w domu, a jak musiała na parę godzin pojechać do szkoły, to też bez tragedii, na weekendy też, jeśli mogła, to wracała na noc, ale nie zawsze, jednak kończąc o 22:00, jechać +/- 100km i następnego dnia na 8:00 znowu to średnio, więc czasem lądował u babci. Jest ode mnie 5 lat młodszy, więc niby jak ja miałam 13 lat, to w drodze wyjątku pozwalała mi zostać samej, on ma teraz 16,5 roku, ale zostawić "dziecko" nadpobudliwe samo... mogłaby nie mieć dokąd wracać, więc różnie z tym bywa.


//edit - co do pracy. Jeśli masz tzw. "lekkie pióro" i ogólnie nie sprawia Ci problemu pisanie, to znajdź stronę "zlecenia przez net" (linka nie podam, bo pewnie i tak ciachną big_smile), tam masz dużo zleceń, licytujesz je i być może ktoś Cię wybierze. Brak doświadczenia nie jest problemem, ja tak dorabiałam sobie na studiach w zeszłym roku, miałam w tym zerowe doświadczenie, tyle że kiedyś pisałam tam artykuły do pewnych portali, ale tutaj tylko poszukałam o zasadach pisania tekstów SEO i ogólnie o copywritingu, w sumie po pierwszym tygodniu miałam 1. zlecenie. I + jest taki, że oni często szukają dłuższej współpracy do czegoś takiego, więc masz niby zlecenie, za które, powiedzmy, dostaniesz 40 zł, a później w razie W nie zakładają kolejnych aukcji, tylko od razu piszą do Ciebie, czy się podejmiesz, a trudność naprawdę żadna. Zarobki w tym nie są jakieś wielkie, ale jeśli masz te 5h, to tak, z tego co pamiętam, jak wtedy mniej więcej wahały się stawki, za paczkę 10 tekstów (bez synonimów) brało się ok. 20-25 zł, a jak na 1. pisanie czegoś takiego, to zajęłoby Ci to ze 2h max, jak sądzę. Może warto spróbować? A nuż coś znajdziesz? smile

10

Odp: problemow kilka, kazdy inny i wszystko odbija sie na mnie i mezuPOMOCY

co do twojej mamy to temat uwazam za zamkniety jest w supelnie innej sytulacji, owszem duzo pracuje ale ma babcie dla ktorej moze was podrzucić czy ojca wiec ma pomoc ja jej nie mam puki co, pewnie gdy mlodszy pujdzie do 1klasy(za 4ata) to pewnie tez beda dzieci siedzialy w szkolnej swietlicy z czasem chodzily z kluczem na szyji i ja bede pracowac wiecej(juz od maja choc liczba dni pracy sie nie zwiekszy to bede pracowala po 14h dziennie) gdybym ja miala taka prawdziwe babcie(moja mama nie ma czasu, jest moda sama pracuje) pewnie bym pracowala na pelnym etacie i tak jak twoja mama szukala jeszcze zajec dodatkowych ale ja nie mam komu dzieci podrzucic! czasem worze je do swoich dziadkow, ale sa juz wieku prawie 80lat a do zywego 3latka trzeba duzo energi a zdaje sobie sprawe ze na cale dnie nie daliby razy.

co do mieszkania, a moj maz nie jest typem ze sam wpadnie na pomysl zmian lub cos znajdze sam, co do tego mieszkania tutaj to nie tak ze szukal, po prostu zapytali go czy chce zamieszkac a on wzial, poza tym zawsze kazda decyzja konczy sie pytaniem"to jak zrobimy" wiec decyzj do mnie nalezy. a mieszkanie inne jest takze w jego kwesti, owszem jemu nie robi sie przykrosci ale widzi jak mnie sie traktuje i nasze dzieci(z powodu religijnego mam problemy i wtyki).

widze ze jestes za mezem, choc i ja i maz to ta sama strona, owszem on pracuje zagranica, byl w kraju tez pracowal wiele godzin wiec on pracowal owszem ciezko nei neguje tego, niedziele odsypial wiec tez go nie bylo bo wstawal o 14-15
i napisze tak jak to wyglada, on pracuje, stara sie a ja robie TYLKO cala reszte, jego swieta nie interesuja bo czy prezenty czy gotowanie czy sprzatanie robie ja, moglby choc dzieci pomilnowac bo przeciez gotowac nie bedzie ale on przeciez ma tak wazna robote...
o tym wlasnie mowie, jak to pogodzic? on ste satara a ja robie reszte a czasuw spolnego zero a problemy odbijaja sie na nas bo rozmawiamy o tym i nie umiemy tego nie przezywac chocby telefonu matki, gdzies tam pisalas ze i tak jest super bo odcial sie od matki, NIGDY od niego tego nie wymagalam, maz znosil gdy mamusia  mowila "za pozno dowiedzialam sie ze jestem w ciazy tak to bym cie usunela" znosil gdy napila sie na weselu juz o godzinie 22, ale zerwal kontakt i to byla jego decyzja, gdy mamusia skrzwdzila fizycznie nasze dziecko i wykorzystala jej wizerunek w swoich gierkach pijackich...niechce opowiadac ale maz nigdy nie mial wiezi z matka a za dziecko wiesz mi mozna isc w ogien a to ze zostalo skrzwdzone nie ma roznicy czy to ktos bliski skrzwdzi czy obcy, ma szczescie ze maz sprawyw sadzie za to niezlozyl!
wiec wiesz sytulacja jest ciezka a ze nie podaje przykladow to tylko dla tego ze niechce przypominac...

co do pacy o ktorej mowisz, nic nie zrozumialam ale znajde ta strone i zobacze,
dobra ide do zajec...aha ja jedynie COS tam robie wiec ide cos tam robic
szykowac do szkoly, sprzatac juz na swieta, odebrac dziecko ze szkoly pozniej okolo 30km w jedna po babcie bo do lekarza trzeba zawiesc potem spowrotem(3h napewno to zajmie) wieczorem pomoc mamie w domu, pomalowac jej wlosy a do czwartku bede u mamy, bo jak pracuje to mieszkam u mamy bo stamtad mam blizej i tak 30km aby dojechac do miejsca pracy, a w czwartek wieczorem i w piatek z rana pieczenie miesa i ciast, bo przeciez jak maz wroci w piatek wieczorem to juz nic nie bede robic bo on bedzie chcial miec juz wolne, nie bedzie sie tu niczym zajmowal 8 dni wolnego, doslownie wolnego, gdy ja ciagle na robienie "COS"

jak widzisz ja tez na jezyk nei choruje, aha przepraszam za ironie, wiesz mnie tez nauczycielki ani jezyka nie przypilowaly ani ortografi nie nauczyly

11

Odp: problemow kilka, kazdy inny i wszystko odbija sie na mnie i mezuPOMOCY

Wiem, że masz inną sytuację niż moja mama i nie chodziło mi o to, że masz robić to samo, tylko o pokazanie, że są ludzie, którzy robią więcej i nie narzekają. Jak patrzę po znajomych i widzę osoby, które np. kończą "nockę" o 12, zamiast o 6 rano, a później mają z powrotem na... popołudnie na 15 do pracy i muszą to robić, żeby się utrzymać, bo to małe miasto i innej pracy nie znajdą, a też mają do przygotowania święta, też dom do posprzątania itd., to po prostu to 15 dni + prace dorywcze + dom nie robi na mnie aż takiego wrażenia. I ironizowanie tego nie zmieni. Mimo że ja sama akurat mam dość łatwą sytuację, to widzę po bliskich, ile muszą pracować. A mówienie o świętach i domu? No to dotyczy większości ludzi wink.

Z tą stroną chodzi o to, że zleceniodawcy szukają ludzi do różnych prac zdalnych - pisania tekstów SEO, wklejania komentarzy na blogi, postów na forum i innych takich "pierdółek", a wykonawcy biorą udział w czymś w rodzaju licytacji - podają swoje oczekiwania finansowe i przewidywany termin wykonania i z tych osób zleceniodawca wybiera sobie kogoś z kim się kontaktuje. Jak ja się bawiłam na tej stronie, to takich zleceń naprawdę było sporo, tylko trzeba było poświęcić trochę czasu na wpisywanie swoich ofert.

I to nie tak, że jestem po stronie Twojego męża, tylko po prostu zmroziłaś mnie trochę w 1. poście, gdzie napisałaś, że z innym byłoby Ci lepiej, bo może by go rodzice wsparli finansowo czy coś - to jakoś tak powoduje, że mimo że piszesz, ile robisz, to i tak jesteś przy postawie roszczeniowej. No niestety, jeśli porównujesz swojego męża z innymi tylko z powodów materialnych... Nie ma przebacz ;p.

To, że zerwał kontakt z matką, to przecież też dobrze o nim świadczy, a jednak w 1. poście w jakimś sensie znów pojawia się myśl przewodnia, że może z innym byłoby lepiej, bo miałby inną rodzinę. Nie obwiniaj go o to, myślę, że on z tym się czuje jeszcze gorzej niż Ty, przynajmniej ja bym się czuła gorzej na jego miejscu, bo dochodziłby wstyd, choć irracjonalny.

A, jeszcze jedno. Nie pisałaś wcześniej, że mąż miga się od prac domowych. Jak wróci, to daj mu trochę odpocząć, ale później konsekwentnie zagoń do pomocy. Przecież przy przygotowaniach do świąt też możecie spędzić milo czas razem, nie wiem, wcześniej tylko sprzątnij, a w sobotę weź go ze sobą do kuchni albo coś.

Btw, polecam książkę "Dlaczego mężczyźni kochają zołzy", fajnie się czyta i ciekawe wnioski można wyciągnąć wink.

12

Odp: problemow kilka, kazdy inny i wszystko odbija sie na mnie i mezuPOMOCY

troche nie masz pojecia o czym mowisz tak czytam te twoje wypowiedzi
po co wogole wspominac o swojej mamie ktora jest w zupelnie innej sytulacji?
gdy moje dzieci beda samodzielne, beda mogly siedziec w swietlicach itd to tez zapewne bede pracowac wiecej, ale teraz wykorzystuje swoj czas maksymalnie bo gdy pracuje moje dzieci sa u mamy, gdy mam "wolne" zajmuje sie 2 dzieci domem  i wszystkimi sprawami, nie uwazam aby to bylo malo, czy aby dalo sie wiecej.
rozmawialam z mezem o tym co pisalas, szkoda ze nie znalazl czasu aby to przeczytac ale tez powiedzial ze nie zgadza sie z robie za malo czy ze to zle ze narzekam na niego czy jego rodzine bo on sam wie jak jest, powiedzla rowniez ze niezna nikogo kto umie tak jak ja polaczyc tak wiele spraw jednoczescnie i jest tak oszczednie(maz zaskoczony bo kupilam mu laptopa nie wydajac ani grosza z pieniedzy przeznaczonych na zycie)
sprawy sie ukladaja
mieszkanie zalatwione
kasa za miesiac pewnie bedzie a zaoszczedzilam tyle ze do tej pory starczy
no i tak jak w temacie, odbilo sie to na naszym zwiazku...maz dzis wyjezdza, nei mamy czasu pobyc razem i odbudowac wiez...czas pokaze co dalej


a co do twojej ciotki ktora chce kasy za bycie kucharka i opiekunka dzieci, owszem,kiedys i ja slyszalam ze taka "matka polka" powianna zarabiac 4200zl ale to chodzilo o to ze gdyby przyszlo sie zatrudnic kogos na takie stanowisko to tyle byloby trzeba wydac na opiekunke i gospisie(u mnie w regionie by to pewnie bylo z 2000zl) moj maz takze uwaza ze gdyby nie ja nie moglby tyle pracowac bo jego juz nic poza praca nie inetresuje.
tak wiem, wedlog ciebie on pracuje a ja TYLKO robie cala reszte.


powiem ci jedno, pisze na tym forum pare lat, wiem doskonale ze krytyka to rzecz tu wszechobecna ale twoje wypowiedzi naprawde daly mi po zebrach i analizowalam je, szukalam odbicia w zyciu, ze moze masz racje...ale nie! nic sie nei zgadza i mylisz sie w 100%

13

Odp: problemow kilka, kazdy inny i wszystko odbija sie na mnie i mezuPOMOCY
Eileen napisał/a:

Wiem, że masz inną sytuację niż moja mama i nie chodziło mi o to, że masz robić to samo, tylko o pokazanie, że są ludzie, którzy robią więcej i nie narzekają. Jak patrzę po znajomych i widzę osoby, które np. kończą "nockę" o 12, zamiast o 6 rano, a później mają z powrotem na... popołudnie na 15 do pracy i muszą to robić, żeby się utrzymać, bo to małe miasto i innej pracy nie znajdą, a też mają do przygotowania święta, też dom do posprzątania itd., to po prostu to 15 dni + prace dorywcze + dom nie robi na mnie aż takiego wrażenia. I ironizowanie tego nie zmieni. Mimo że ja sama akurat mam dość łatwą sytuację, to widzę po bliskich, ile muszą pracować. A mówienie o świętach i domu? No to dotyczy większości ludzi wink.

Z tą stroną chodzi o to, że zleceniodawcy szukają ludzi do różnych prac zdalnych - pisania tekstów SEO, wklejania komentarzy na blogi, postów na forum i innych takich "pierdółek", a wykonawcy biorą udział w czymś w rodzaju licytacji - podają swoje oczekiwania finansowe i przewidywany termin wykonania i z tych osób zleceniodawca wybiera sobie kogoś z kim się kontaktuje. Jak ja się bawiłam na tej stronie, to takich zleceń naprawdę było sporo, tylko trzeba było poświęcić trochę czasu na wpisywanie swoich ofert.

I to nie tak, że jestem po stronie Twojego męża, tylko po prostu zmroziłaś mnie trochę w 1. poście, gdzie napisałaś, że z innym byłoby Ci lepiej, bo może by go rodzice wsparli finansowo czy coś - to jakoś tak powoduje, że mimo że piszesz, ile robisz, to i tak jesteś przy postawie roszczeniowej. No niestety, jeśli porównujesz swojego męża z innymi tylko z powodów materialnych... Nie ma przebacz ;p.

To, że zerwał kontakt z matką, to przecież też dobrze o nim świadczy, a jednak w 1. poście w jakimś sensie znów pojawia się myśl przewodnia, że może z innym byłoby lepiej, bo miałby inną rodzinę. Nie obwiniaj go o to, myślę, że on z tym się czuje jeszcze gorzej niż Ty, przynajmniej ja bym się czuła gorzej na jego miejscu, bo dochodziłby wstyd, choć irracjonalny.

A, jeszcze jedno. Nie pisałaś wcześniej, że mąż miga się od prac domowych. Jak wróci, to daj mu trochę odpocząć, ale później konsekwentnie zagoń do pomocy. Przecież przy przygotowaniach do świąt też możecie spędzić milo czas razem, nie wiem, wcześniej tylko sprzątnij, a w sobotę weź go ze sobą do kuchni albo coś.

Btw, polecam książkę "Dlaczego mężczyźni kochają zołzy", fajnie się czyta i ciekawe wnioski można wyciągnąć wink.

Nie ważne jest to z jakiej rodziny się pochodzi.
Ważne jest TO co się ROBI aby nie powielić tych samych błędów.
'jeżeli w rodzinie męża była bieda i alkohol, a on to reprodukuje, to zasługuje na potępienie.

Jeżeli jest inaczej i on stara się aby było jak najlepiej to sytuacja wygląda zupełnie inaczej.

Liczą się przede wszystkim chęci, to jest bardzo ważne.

14

Odp: problemow kilka, kazdy inny i wszystko odbija sie na mnie i mezuPOMOCY

zgadzam sie z toba i akurat to jaki maz jest mimo takiego dziecinstwa bardzo go podziwiam

Posty [ 15 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » problemow kilka, kazdy inny i wszystko odbija sie na mnie i mezuPOMOCY

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026