Długo się wachałam aby napisać, ale może ktos miał podobny problem i może choć to, że będe mogła się wypisać przyniesie jakąś ulgę.
Jesteśmy małżenstwem od 18-lat. Mamy dwie dorastajace córki. Zawsze wszędzie razem, zawsze uchodziliśmy za wzór, zawsze uśmiechnięci, przytuleni nic dodać, nic ująć. Szczęśliwe małżeństwo, udana rodzina. On wykształcony z dobrą pozycją w pracy - praca bardzo stresująca - ale ją lubi. Ja na dobrym stanowisku poszłam na studja, zeby uzupelnić wykształcenie. Niczego nam w życiu nie brakowało. Wszystkiego dorobiliśmy się sami. Mieszkanie choć małe i na kredyt ale własne, działka, samochód. Co wykend spędzany na działce przy kominku lub z rodziną lub znajomymi. Taka ogólna sielanka a.. dodam że w tych sprawach też było dobrze. Oboje mamy te same temperamenty. I nagle w Walentynki mój ukochany mąż informuje mnie że mnie zdradził i że tak naprawdę od pól roku utrzymuje z ta kobietą kontakt telefoniczny i że on się w niej zakochał. Boże świat mi się zawalił, czułam jak by mnie ktoś przeciał przez piekło. Nie wiedziałam co powiedzieć, czy krzyczeć, czy płakać. W dodatku okazało się, że to jego kolezanka z pracy, ktorą znam i jeszcze w dodatku w tym roku byliśmy u niej na sylwestra na jej zaproszenie.
Przepłakaliśmy i przegadaliśmy całą noc. On powiedział że jeśli chce to się wyniesie. Ja powiedziałam, że nie żeby został, że jakoś sobie z tym poradzimy. Obiecałam, że rodzina się nie dowie. Chcial czasu, obiecał że to zakończy. Mija póltora miesiąca niby relacje są poprawne, ale on się ode mnie oddala i ja to czuje a przecież to nie ja powinnam się starać, to nie ja go zdradziłam. Czuję jakby rolę się odwróciły, tak jak to ja bym musiała dbać teraz o ten związek, tak jabym mu przeszkadzała. To co teraz czuję, ile muszę wkładać wysiłku żeby wszystko przetrwać wiem tylko ja ale zawsze byłam silna i wiem że dam radę - tylko jak długo, jak dlugo mam walczyć o ten związek? Czy jest wogóle sens? Nie wiem co on myśli, codziennie chodzi smutny, nie dzwoni tak jak kiedyś codziennie a ja tylko patrzę na telefon. O co w tym chodzi, czy jest mu źle że mu wybaczyłam i chcę walczyć o nas? Może się spodziewał że go wyrzucę? Nie mam już siły.
Moze to co napisalam to trochę chaotycznę ale przepraszam!