Witajcie.
Muszę się komuś wygadać.
Czasem nie wiem już co mam robić. Problem , z którym zmagam się od kilku lat naprawdę wykańcza mnie już psychicznie.
Chciałabym przestać tak bardzo przejmować się moją wagą , wyglądem i ogólnym wizerunkiem. Po prostu jestem zwyczajnie tym zmęczona , tak po ludzku. Nikomu o tym nie mówię. Próbowałam wiele razy sama wyjść z tego chorego założenia , ze to ciało jest najważniejsze , ale nie potrafię.
Niby to normalne , że człowiek dba o siebie , dopieszcza swoje ciało - jednak gdy przekracza to granicę , wszystko nabiera innych barw.
Jak juz kiedyś wspominałam , w wieku siedemnastu lat zachorowałam na bulimię , odbyłam terapie i tak o to zaburzenie zostało tylko uśpione.
Kilogramy dalej rządzą moim życiem , tj. im mniejsza waga tym lepszy humor , im więcej zjem tym gorzej się czuję.
Po prostu nie wiem już co robić. Staram się o tym nie myśleć , ale nie potrafię.
Do terapii nie mogę się przełamać - po prostu nie mam ochoty już o tym mówić , a najgorsze to , że wszystkim na około pomagam a sama sobie nie potrafię.
Czy mogę z tego wyjść sama , bez pomocy osób trzecich , skoro trwa to już ponad cztery lata ?
Co zrobić by kg w końcu przestały nadawać mojemu życiu tor?
Pozdrawiam i życzę miłego wieczoru.
1 2013-03-20 20:53:36 Ostatnio edytowany przez Suzan_444 (2013-03-20 21:01:34)
Podobne tematy
Niestety mam podobny problem, który sobie niedawno uświadomiłam. Od czasu liceum mam świra na punkcie mojej wagi. Według wszytskich wskaźników, norm i zdrowego rozsądku moja waga jest odpowiednia. 60kg przy wzroście 175cm. Ale ja nie daję sobie spokoju, bo w liceum był 56 kg. Ciągle oglądam zdjęcia ze studniówki i powtarzam sobie, że znowu muszę tyle ważyć. Było już 58 kg ale przygotowywałam się do obrony, dużo strsu podjadałam i jest 60
Nigdy nie miałam stwierdzonej anoreksji, ale wydaje mi się że mam zaburzenia odżywiania. Jak widzisz, ciężko jest mi Tobie pomóc jedynie mogę powiedzić że nie jesteś sama.
3 2013-03-20 23:13:02 Ostatnio edytowany przez Suzan_444 (2013-03-20 23:14:23)
Dziękuję Małgorzatka za odpowiedź. Ja jestem trochę wyższa od Ciebie - mam metr siedemdziesiąt a w technikum ważyłam pięcdziesiąt siedem kg. Obecnie ważę sześćdziesiąt , a więc różnica jest.
Czasem się po prostu w tym wszystkim gubię .Ile można zadręczać się wyrzutami sumienia.
Może tak ma być?
Dziewczyny współczuję Wam. Będąc w gimnazjum też dbałam o sylwetkę i przywiązywałam wagę do tego by być chuda , byłam jednak za chuda i w końcu stwierdziłam (m.in dzięki opinii bliskich osób) że najlepiej być w sam raz
Bo prawdziwe piękno kobiety polega na tym by być w sam raz, mieścić się w normie. Wasz problem tkwi w psychice, póki nie zaakceptujecie siebie będzie Was to dręczyć. Jesteście wysooooooookie
więc tymbardziej nie widać po Was wagi. Trzeba wrzucić na luz, faceci nie psy - na kości nie lecą ![]()
A poza tym nie chodzi o facetów , ale dla siebie samej przede wszystkim. Żyje się raz, nie ma co żałować sobie jedzenia, jeść wszystko co lubicie ale z umiarem, nie opychać się na noc, znane reguły zresztą ![]()
Głowa do góry. każda kobieta jest piękna, każda ma w sobie coś fajnego, to co dla jednej uchodzi za kompleks , dla innej może być atutem. Punkt widzenia zależy
Jak nie możecie nic zmienić, postarajcie się zmienić myślenie. eh być kobietą , być kobietą
)) piękna sprawa ![]()
Dziękuję Małgorzatka za odpowiedź. Ja jestem trochę wyższa od Ciebie - mam metr siedemdziesiąt
Może tak ma być?
Ja napisałam, że mam 175 cm wzrostu. Więc za bardzo nie rozumiem ![]()
Małgorzatka , uciekł mi wyraz
Mam metr siedemdziesiąt sześć
Nie wiem czemu , ale byłam przekonana , że napisałaś metr siedemdziesiąt ![]()
Przepraszam.