Mój przypadek porzucenia. Zostawia gdy jest problem. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mój przypadek porzucenia. Zostawia gdy jest problem.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 44 ]

1

Temat: Mój przypadek porzucenia. Zostawia gdy jest problem.

Hej mam na imię Ania. Właśnie się zarejestrowałam, ale forum czytam już od dawna. Nie mam się komu zwierzyć a czytając Wasze wypowiedzi, już teraz wiem, że jesteście niezwykle ciepłymi osobami.
Moja historia jest dziwna a zarazem przerażająca dla mnie samej.
Rok temu postanowiliśmy być razem z dobrym kumplem w sumie z jego inicjatywy. I było cudownie, tak jak jeszcze nigdy z żadnym facetem. Mieliśmy wspólne zainteresowania, cieszyliśmy się z tych samych rzeczy, moi rodzice go uwielbiali. Codziennie mówiliśmy sobie jak się kochamy, każda noc oddzielnie to była dla nas katorga.
W końcu kiedy wybrałam kierunek z jakiego chce robić magistra, stwierdził, że powinniśmy razem zamieszkać, bo przecież jesteśmy nierozłączni. Tak też się stało, od września zamieszkaliśmy razem. Mieliśmy coraz więcej planów, wiecie, cichy ślub, kiedyś dzieci, a w międzyczasie zaadoptowaliśmy gromadkę cudnych szczurków hodowlanych. Było nam razem cudownie.
Problem zaczął się kiedy stwierdziłam, że studia, które podjęłam to totalne nieporozumienie, chodziłam na uczelnie zestresowana, nie miałam tam znajomych, do głowy nie wchodziły mi żadne informacje. I z dnia na dzień zaczęłam popadać w nerwicę, było mi bardzo trudno. Przestałam być uśmiechniętą osobą jaką byłam zawsze. Mój partner próbował mi pomóc tylko zamiast odciągać mnie od tego, chciał o tym rozmawiać co wpędzało mnie w jeszcze większą depresję. Postanowiłam zrezygnować ze studiów i poszukać pracy, z której pensji sama mogłabym się utrzymać. Niestety, mimo iż aplikowałam na kilkanaście stanowisk dziennie, telefon milczał. To, że on był obok sprawiało, że jeszcze potrafiłam normalnie funkcjonować. Wiedział jak bardzo go kocham i on mi mówił to codziennie. Aż pewnego dnia (dokładnie tydzień temu) zerwał ze mną, bo stwierdził, że ja go już nie kocham i że ja niszcze ten związek i on już tak dłużej nie może.
W jednej sekundzie zawalił mi się świat. Uświadomiłam sobie nagle, że ja już nic nie mam. Że odchodząc zabiera mi wszystko. Zabiera mi plany i marzenia. Przez pierwsze dwa dni próbowałam go odzyskać, wiecie, błagając i upokarzając się, jednak on traktował mnie jak zupełnie obcą osobę. Ja wróciłam do rodzinnego domu.
Nie rozumiem tego, jeszcze nieco ponad tydzień mówił, że mnie kocha i ze wszystko będzie dobrze. A nagle zostawia mnie wiedząc w jakiej jestem sytuacji, tak poprostu.
Nie potrafię już żyć, wszystko przypomina mi o nim, o tym cudownym roku jaki z nim spedziałam. I nie mogę zrozumieć tego, że gdy jedna osoba ma bardzo duży problem, to ta druga ucieka jak najprędzej. Przecież miało być na dobre i na złe. Zabrał mi wszystko co miałam, bez chwili wątpliwości. Widzę na facebooku jak on teraz spotyka się z naszymi wspólnymi znajomymi, bawi się, ma zajęcia, pracę, a ja w tym samym czasie myślę którą tętnicę przeciąć, żeby jak najszybciej się wykrwawić. Tak wiele mu poświeciłam, że nie mam już dawnych przyjaciół. Nie mam nikogo, komu mogłabym wypłakać się w rękaw.
Czy myślicie, że gdy facet porzuca w ciężkich chwilach swojej dziewczyny, to czy kiedykolwiek ją kochał?

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2013-03-19 12:05:22)

Odp: Mój przypadek porzucenia. Zostawia gdy jest problem.

Ankasz, czy kochał...? Prawdopodobnie tak, skoro spędziliście ten rok razem. Niestety niektórzy nie mają na tyle odwagi, siły...aby stawić czoła problemom, które przynosi życie. Może on miał "inną wizję" i z chwilą, gdy coś się pozmieniało, pojawiły się problemy...po prostu uciekł od tego.
Wiem jedno...żaden facet nie jest wart tego, aby po nim rozpaczać. Świat się nie zawalił, on Ci niczego nie zabrał...może jedynie ten rok z życia. Jednak czym jest rok, w porównaniu z resztą życia... On jedynie zmienił Twoje plany...teraz musisz popracować nad tym, aby na nowo je sobie ułożyć...po swojemu. Dobrze wiesz, że chcesz coś osiągnąć w życiu...zastanów się co i dąż do tego... Nie patrz za siebie, tylko przed siebie.

Aniu, zerknij do tego wątku... tak wiele osób było pewnie w podobnej sytuacji co Ty... z pewnością znajdziesz tam wsparcie.
http://www.netkobiety.pl/t50534.html

"Mądrego widać, głupiego słychać."

3

Odp: Mój przypadek porzucenia. Zostawia gdy jest problem.

Dziękuję za słowa otuchy. Czytałam wczoraj posty forumowiczów, którzy są już po kilka miesięcy albo nawet lat po rozstaniu i ciągle czują straszny ból.
I tego właśnie się najbardziej boje. Tego czasu, tego że już nigdy się nie uśmiechnę, że nie wejdę już w żaden związek bo nie wiem co bardziej boli, czy samotność czy kolejne rozczarowanie.

4

Odp: Mój przypadek porzucenia. Zostawia gdy jest problem.

Witaj...
ten bol jest z dnia na dzien coraz slabszy, wszystko zalezy od tego jak emocjonalnie do tego podchdzimy.
Juz zawsze bedzie z nami podrozowac to odbicie po niespelnionej milosci w lusterku wstecznym z autostrady zwanej zyciem i w tych przykrych momentach w przyszlosci da znac o sobie "klepnieciem w ramie"... Odczyta to przeslanie ten, kto tego co My doswadczyl na wlasnym "ja".

Tego czasu, tego że już nigdy się nie uśmiechnę, że nie wejdę już w żaden związek bo nie wiem co bardziej boli, czy samotność czy kolejne rozczarowanie.

Tak nie mow, bo bedziesz jeszcze szczesliwa, chocbys to szczesice miala sobie narysowac.
usmiechaj sie i ogladaj do okola, bo nigdy nie wiesz, kto moze sie zakochac w Twoim usmiechu.
Zyj "jutrem" i nie wracaj do "wczoraj"! big_smile

Mogę być w każdym miejscu na świecie, ale fragment mnie zawsze będzie jezdził opustoszałą autostradą zwaną życiem, sprawdzajac w tylnym lusterku, jak rozmywają się na horyzoncie miejsca i ludzie, których poznałem.

5

Odp: Mój przypadek porzucenia. Zostawia gdy jest problem.
bags napisał/a:

Juz zawsze bedzie z nami podrozowac to odbicie po niespelnionej milosci w lusterku wstecznym z autostrady zwanej zyciem i w tych przykrych momentach w przyszlosci da znac o sobie "klepnieciem w ramie"... Odczyta to przeslanie ten, kto tego co My doswadczyl na wlasnym "ja".

Bags, to ty tak sam z siebie, czy jakiś cytat? smile

6

Odp: Mój przypadek porzucenia. Zostawia gdy jest problem.
martinello napisał/a:
bags napisał/a:

Juz zawsze bedzie z nami podrozowac to odbicie po niespelnionej milosci w lusterku wstecznym z autostrady zwanej zyciem i w tych przykrych momentach w przyszlosci da znac o sobie "klepnieciem w ramie"... Odczyta to przeslanie ten, kto tego co My doswadczyl na wlasnym "ja".

Bags, to ty tak sam z siebie, czy jakiś cytat? smile

To jest moje powiedzenie stworzone z zaslyszanego lub przeczytanego - dokladnie nie pamietam - gdzies przeze mnie a wypowiedzianego przez kogos powiedzenia, ktore w oryginale brzmialo: "Moge byc w kazdym miejscu na swiecie, ale fragment mnie zawsze bedzie jezdzil opustoszala autostrada, sprawdzajac w tylnym lusterku, jak rozmywaja sie na horyzoncie miejsca i ludzie, ktorych poznalem."

Fantastyczne i prawdziwe slowa dla kogos, kto potrafi odczytac ich przeslanie.
Przy odrobinie wprawy z takich perelek filmu i literatury mozna robic cuda... jak widac powyzej.

Mogę być w każdym miejscu na świecie, ale fragment mnie zawsze będzie jezdził opustoszałą autostradą zwaną życiem, sprawdzajac w tylnym lusterku, jak rozmywają się na horyzoncie miejsca i ludzie, których poznałem.

7

Odp: Mój przypadek porzucenia. Zostawia gdy jest problem.

Dziękuję. Najgorsze jest to, że nie potrafię go zrozumieć. Kilka miesięcy temu połamał sobie żebra i do tego złapał paskudną grypę. To wszystko przybiło go do łóżka na długi czas. A ja zajmowałam się nim jak tylko mogłam. Byłam przy nim ciągle. Czemu on nie potrafił zrobić tego samego dla mnie?
Nie jest łatwo mi się teraz pozbierać jakkolwiek. Od tygodnia w szpitalu umiera moja babcia - kobieta, która tak na prawdę mnie wychowała ze względu na ciągłą pracę moich rodziców. Do tego dochodzi presja ojca, żebym znalazła pracę. I zostałam z tym wszystkim sama i najgorsze jest to, że on już mnie nie pocieszy.

8

Odp: Mój przypadek porzucenia. Zostawia gdy jest problem.

Wiem, że teraz jest Ci trudno. Z drugiej strony dobrze, że teraz pokazał swoją prawdziwą naturę. Skoro na tak wczesnym etapie związku nie był dla ciebie wsparciem, to czy stanowiłby je przez całe życie. Poznałaś prawdę o człowieku i jego charakterze.

9

Odp: Mój przypadek porzucenia. Zostawia gdy jest problem.

Witaj ankasz,
myślę, że spotykałyśmy facetów o podobnym charakterze. Ja byłam z moim M. 3 lata, też mieszkaliśmy razem i jak pojawił się problem (moja przeciągająca się kontuzja) to zaczęło go przerastać. Tylko, że zamiast dojść do wniosku, że takie problemy życia codziennego przerosły ich z powodu ich niedojrzałości, to oni tłumaczą to sobie "widocznie moje uczucie nie było tak silne, żeby to przetrwać." Powiedz w jakim jesteście wieku?

jesli masz ochote poczytac, to tu jest moja historia http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?id=50951&p=3

10

Odp: Mój przypadek porzucenia. Zostawia gdy jest problem.

23 lata. Właśnie do mnie zadzwonił odnoście pozostałych rzeczy w mieszkaniu. I znowu zaczął mnie obwiniać. Że wolałam pomoc koleżanki niż jego rozmów.
aurinko86 jak przeżyłaś te pierwsze tygodnie?

11

Odp: Mój przypadek porzucenia. Zostawia gdy jest problem.

U mnie w sobotę minie miesiąc. Szczerze mówiąc w dniu samego rozstania i przez następne 3 tygodnie trzymałam się naprawdę nieźle - dystans, emocje na wodzy, próba spokojnego, racjonalnego myślenia o tym. Od 2 dni mam totalnego doła. My też kontaktujemy się praktycznie tylko w sprawie rzeczy z mieszkania. Raz tylko zadzwonił tydzień temu mówiąc, że żałuje że tak się stało, że wie że powinien rozmawiać i tak by się to nie skończyło. Nie zmienia to jednak faktu, że mimo to kontakt jest zerowy. Wszystko mi się wywróciło do góry nogami i chyba dopiero teraz zaczynam to dostrzegać. W dodatku on zawsze był i jest "super". W sensie, że nawet jak mu coś nie odpowiadało to i tak stawał na wysokości zadania. W takiej sytuacji z trudem przychodzi myślenie o nim źle. Choć i tak nie rozumiem jak można tak z dnia na dzień wylać na kogoś kubeł zimnej wody i mimo wspólnych lat stać się obcym człowiekiem.

12

Odp: Mój przypadek porzucenia. Zostawia gdy jest problem.

Mam zupełnie na odwrót. Wylewam wszystkie emocje, w sumie taka jestem, zawsze podchodzę do wszystkiego emocjonalnie, podobno to zaleta jednak wolałabym być zimna i stanowcza. Jeszcze kilka dni temu błagałam go o powrót, ale teraz jak tak myślę, chociaż dalej pewnie przyjęłabym go z otwartymi ramionami wiem, że to tchórz. R zawsze był dla mnie wspierający, dopingował mnie, był osobą, da której żyłam, starałam się robić dla niego to samo. Wydaje mi się, że wszystko byłoby łatwiejsze gdyby mnie zdradził. Wiem, że jest tu multum osób które cierpią z tego powodu, ale czy takie postawienie sprawy, nie spowodowałoby tego, że zaczynamy gardzić tą osobą i że jest łatwiej? Zamiast "wiesz bardzo cię kocham, ale nie możemy być razem". Ile bym dała, żeby powiedział mi, że mnie nie kocha.

13

Odp: Mój przypadek porzucenia. Zostawia gdy jest problem.
ankasz napisał/a:

zawsze był dla mnie wspierający, dopingował mnie, był osobą, da której żyłam, starałam się robić dla niego to samo. Wydaje mi się, że wszystko byłoby łatwiejsze gdyby mnie zdradził. Wiem, że jest tu multum osób które cierpią z tego powodu, ale czy takie postawienie sprawy, nie spowodowałoby tego, że zaczynamy gardzić tą osobą i że jest łatwiej?

Też nad tym myślałam, czy nie byłoby mi łatwiej gdyby mnie zdradził, bo bym czuła do niego straszną pogardę. A tak, widzę go bardziej w lepszych barwach - mimo wszystko. To dobija na maxa. W takiej sytuacji to ja bardziej widzę swoje błędy, bo przecież on w związku zawsze stawał na wysokości zadania (!) Tylko trzeba przemówić sobie do rozsądku, że lepiej pokazywać "swoje", ale być w tym szczerym, niż udawać, że wszystko gra, a potem z dnia na dzień pokazać jak mało Ty dla niego znaczysz.

14

Odp: Mój przypadek porzucenia. Zostawia gdy jest problem.

aurinko86 jesteś pewna że w grę nie wchodzi inna kobieta? Wiem, że trudno Ci w to teraz uwierzyć, ale w większości przypadków tak jest. Zarzekamy się, że to niemożliwe, żeby ta osoba była z kim innym, ale za jakiś czas okazuje się, że jednak zostaliśmy zdradzeni... Moja eks mimo że minęły prawie 4 miesiące od rozstania jeszcze trzyma to w tajemnicy przede mną...

15

Odp: Mój przypadek porzucenia. Zostawia gdy jest problem.

Ja miałem tak z dziewczyną (ex narzeczoną). Choć leci już 2,5 miesiąca od rozstania, bo zostawiła mnie dla innego po 3,5 roku i 1,5 roku wspólnego mieszkania, to coraz częściej nucę sobie: "życie to nie jest bajka"... a oni jeszcze się przekonają...że życie to właśnie codzienne problem a kochająca osoba jest właśnie wtedy przy nas kiedy jest źle, a nie ucieka gdzie pieprz rośnie... ale o tego trzeba dorosnąć...

16

Odp: Mój przypadek porzucenia. Zostawia gdy jest problem.

xmass oczywiście całą winę zrzuciła na Ciebie, prawda?

17 Ostatnio edytowany przez xmass (2013-03-19 16:34:21)

Odp: Mój przypadek porzucenia. Zostawia gdy jest problem.

Cóż można powiedzieć, ze tak! Mieliśmy problemy - z mojej strony była brak ochota na sex po tym, jak musiałem biegać po tabsy 72h do lekarza: "bo to był mój problem" a ona wstydziła się lekarza. Usłyszałem, że jej nie szanowałem, bo czasami jej powiedziałem "dorośnij", "nikt wiecznie nie będzie koło Ciebie obskakiwał" itd... czyli ogólnie przestałem się starać i ciągle się kłóciliśmy - ja to trochę inaczej widzę... ale skoro ona mając 24 lata znalazła sobie 19 latka i jest szczęśliwa oraz jej to pasuje, to droga wolna...

jeśli chcesz poczytać, jak to było u mnie to proszę:
http://www.netkobiety.pl/t50905.html

18

Odp: Mój przypadek porzucenia. Zostawia gdy jest problem.

Martinello i reszta... nie oszukujmy sie.
To jest nie tyle standardowy co ksiazkowy schemat postepowania niedojrzalych partnerow.
Jak z powiedzeniem ze gdy nie wiadomo o co chodzi to chodzi o kase, tak tu o Naszego wybawce.
Watek fluffiego mozna przczytac nawet od 400 strony pobieznie a cala instrukcja tam jest zawarta jak postepuja partnerzy i jak graja. Caly watek jest praktycznie oparty o tematyke zdrad od a do z i napisany przez zyciowych, doswiadczonych fachowcow.
Ja moze niestety lub stety bylem w tej nieco lepszej sytuacji, ze to psycholog mnie ostrzegl, zebym mimo wszystko bral taki scenariusz u zony pod uwage. Nie mylil sie a na efekty musialem poczekac jak na narodziny poczetego dziecka... 9 miesiecy. I dalej jest toczona ze mna gra w chowanego, tyle tylko, ze ja juz wiem o tej tajnej "skrytce".

Mogę być w każdym miejscu na świecie, ale fragment mnie zawsze będzie jezdził opustoszałą autostradą zwaną życiem, sprawdzajac w tylnym lusterku, jak rozmywają się na horyzoncie miejsca i ludzie, których poznałem.

19

Odp: Mój przypadek porzucenia. Zostawia gdy jest problem.

martinello,
pytałam go już 2x czy nie wchodzi w grę ktoś inny, ale on twierdził, że łatwiej byłoby mu o tym powiedzieć, niż to co czuję. Myślę, że by powiedział gdyby coś było na rzeczy, bo ja byłam cały czas spokojna i zupełnie zrównoważona, więc nie miał powodów, żeby się obawiać mi to powiedzieć. Jestem na 90% pewna, że nie ma nikogo. Oprócz niedojrzałości (33 lata ekhem), dochodzi brak wcześniejszych, dłuższych związków, brak świadomości uczuć na tym etapie związku (3 lata) i bojaźń przed wszelkimi deklaracjami (w tym roku mieliśmy planować ślub, więc pewnie się wystraszył), a no i jeszcze jego praca - branża modowa, w której to ludzie mu zapewne zaimponowali, bo sam mi zarzucał, że go nie inspiruje życiowo i nie motywuje na 200%.

20

Odp: Mój przypadek porzucenia. Zostawia gdy jest problem.

Aurinko nie gadaj bzdur z motywowaniem na 200%, bo gdybyś go motywowała bardziej, to byś usłyszała, ze za dużo od niego oczekujesz - przerabiałem to i uwierz po takim tekście człowiek się jeszcze bardziej załamuje. Może po prostu się znudził, przestraszył, co jest też przesłanką w związku z tym, że z nikim długo nie był... Ogólnie wziął i uciekł przed dorosłym, codziennym, nudnym i czasami pięknym życiem... moim zdaniem takie osoby nie są niczego warte, bo marnują czas sobie i innym...

21

Odp: Mój przypadek porzucenia. Zostawia gdy jest problem.
xmass napisał/a:

Może po prostu się znudził, przestraszył, co jest też przesłanką w związku z tym, że z nikim długo nie był...

Tak, tak, tak. Nudzi go codzienne życie, obiadek, kino, podróże raz na jakiś czas i ta cholerna kanapa z herbatką w ręku tongue

22

Odp: Mój przypadek porzucenia. Zostawia gdy jest problem.

Ludzie są różni, a to jak zrobił świadczy o jego niedojrzałości. Znajdziesz sobie kogoś, kto pomyśli najpierw co by było, gdyby Cię zostawił, a nie zostawi najpierw i będzie myślał, jak byłoby gdyby wrócił... Bo to właśnie o to w tym chodzi, ze jak ktoś jest dorosły i odpowiedzialny za związek to najpierw myśli o tym co poczuje druga strona, a nie kieruje się jakkolwiek pojętym egoizmem...

23

Odp: Mój przypadek porzucenia. Zostawia gdy jest problem.

aurinko86, oni to ukrywają nie dlatego, że się nas boją, ale żeby się wybielić. Oficjalnie nie odchodzą DO kogoś, nie zdradzają, tylko odchodzą OD nas. To oni przedstawiają się całemu światu jako "ofiary", oni "musieli" to zrobić. Dopiero po pewnym czasie wypływa nowa miłość, ale wtedy, kiedy można ją już przedstawić bez rysy na własnym, nieskazitelnym wizerunku.

24

Odp: Mój przypadek porzucenia. Zostawia gdy jest problem.
aurinko86 napisał/a:
xmass napisał/a:

Może po prostu się znudził, przestraszył, co jest też przesłanką w związku z tym, że z nikim długo nie był...

Tak, tak, tak. Nudzi go codzienne życie, obiadek, kino, podróże raz na jakiś czas i ta cholerna kanapa z herbatką w ręku tongue

Aurinko ja juz Ci tlumaczylem czym podyktowane jest to Twoje 200% "inspirowanie" go. Chcesz byc kobieta przy boku faceta, czy kim??? bo przy nim tylko sie wykonczysz i zmarniejesz.
O zwiazek trzeba dbac z dwoch stron a nie tylko spijac soki z partnera.

Mogę być w każdym miejscu na świecie, ale fragment mnie zawsze będzie jezdził opustoszałą autostradą zwaną życiem, sprawdzajac w tylnym lusterku, jak rozmywają się na horyzoncie miejsca i ludzie, których poznałem.

25

Odp: Mój przypadek porzucenia. Zostawia gdy jest problem.

Tylko, że zawsze myślałam ze on jest dojrzały. Że wie co to znaczy prawdziwy związek. Po tym wszystkim trochę tracę wiarę w mężczyzn.

26

Odp: Mój przypadek porzucenia. Zostawia gdy jest problem.

Ja tracę w kobiet, ale tłumaczę sobie, ze trafiłem na wybrakowany model - jakoś trzeba się pocieszać...

27

Odp: Mój przypadek porzucenia. Zostawia gdy jest problem.

ankasz, piszesz ze problem zaczal sie -kiedy przestalas studiowac...
A moze on chce partnerke z dyplomem ? I to ze rzucilas studia bylo najwazniejszym powodem do
" odkochania sie " , obym nie miala racji, ale tak mi sie jakos nasunelo.

28

Odp: Mój przypadek porzucenia. Zostawia gdy jest problem.

On sam jest po technikum, tylko ze jest realizatorem dźwięku, miał taki swój świat, wyjazdy, eventy, miał coś co naprawdę go cieszyło. Mi znowu wszystko się zaczęło sypać, dlatego zaczęłam popadać w doła.

29

Odp: Mój przypadek porzucenia. Zostawia gdy jest problem.
xmass napisał/a:

Ludzie są różni, a to jak zrobił świadczy o jego niedojrzałości. Znajdziesz sobie kogoś, kto pomyśli najpierw co by było, gdyby Cię zostawił, a nie zostawi najpierw i będzie myślał, jak byłoby gdyby wrócił... Bo to właśnie o to w tym chodzi, ze jak ktoś jest dorosły i odpowiedzialny za związek to najpierw myśli o tym co poczuje druga strona, a nie kieruje się jakkolwiek pojętym egoizmem...

On przez 2 miesiące myślał jak ja się mogę poczuć jeśli mi powie o swoich wątpliwościach, dlatego wolał mówić to, co ja chce usłyszeć i ogólnie zaklinać rzeczywistość, bo rzekomo chciał żeby się ułożyło i było dobrze. "Jak jest dobrze to jest, jak nie to zaczynam mieć wątpliwości" - ot taka zasada... Tylko jak tu wyczuć czy już jest wystarczająco dobrze? Przy takim typie ludzi ciągle musisz się starać, zaskakiwać, aż w końcu wszystko szlag trafia - i tak jak mi - się już nic nie chce, ani na nic nie ma się ochoty, a wtedy to już daje się całkiem konkretny pretekst do tego żeby zakończyć związek big_smile

30

Odp: Mój przypadek porzucenia. Zostawia gdy jest problem.
ankasz napisał/a:

On sam jest po technikum, tylko ze jest realizatorem dźwięku, miał taki swój świat, wyjazdy, eventy, miał coś co naprawdę go cieszyło. Mi znowu wszystko się zaczęło sypać, dlatego zaczęłam popadać w doła.

Może ludzie z tego światka zaczęli mu imponować? Mój ex też obraca się w świecie eventów, wyjazdów, ludzi którzy nie prowadzą nudnego, codziennego życia.

31

Odp: Mój przypadek porzucenia. Zostawia gdy jest problem.

Wiesz, ja tez jezdzilem pracowalem i jakos znosilem humoey w koncu jwst sie z kims tez wtedy jak jest zle.  Jakos podczas wyjazdow nie przyszlo mi do glowy podczas 4 lat by sie z kims zabawic, przespac, pocalowac, nawet wtedy kiedy mialem dosc bylej. Po prostu niektorzy rozumieja ze w zyciu nie zaqszw jeat pieknie, a inni chca zyc w swiecie fantazji. Jak fantazja sie konczy to niestety uciekaja do innej fantazji...

32

Odp: Mój przypadek porzucenia. Zostawia gdy jest problem.
xmass napisał/a:

Wiesz, ja tez jezdzilem pracowalem i jakos znosilem humoey w koncu jwst sie z kims tez wtedy jak jest zle.  Jakos podczas wyjazdow nie przyszlo mi do glowy podczas 4 lat by sie z kims zabawic, przespac, pocalowac, nawet wtedy kiedy mialem dosc bylej. Po prostu niektorzy rozumieja ze w zyciu nie zaqszw jeat pieknie, a inni chca zyc w swiecie fantazji. Jak fantazja sie konczy to niestety uciekaja do innej fantazji...

Mój ex też był mega w porządku jeśli chodzi o inne kobiety - tak mi się przynajmniej wydaje. Mieliśmy do siebie mega zaufanie. Ale jednak wiem, że od roku kiedy zmienił stanowisko ten światek na pewno zaczął troszkę na niego wpływać - na wyjazdach, przebojowe stylistki, ludzie sukcesu itp., a w domu kobieta, która trochę poopowiada o swoim małym biznesie, zje razem obiad i pójdzie do kina - "czym się zachwycać". To się nazywa nie wiedzieć czego się chce i szukać wszystkiego w jednym - niedoścignionego ideału.

33

Odp: Mój przypadek porzucenia. Zostawia gdy jest problem.

Jemu zawsze to imponowało. Ogólnie sam mnie namawiał żebym rzuciła studia skoro się tak bardzo na nich męczę. I pomagał mi szukać pracy, nagle jednak zaczął uważać, że nie jest mi potrzebny, że wole koleżanki. On ciągle myśli, że wolałam o wszystkim powiedzieć im a nie jemu. A taka jest prawda, że spędzaliśmy ze sobą 24 godziny na dobę i wiedział co mnie gryzie bardzo dobrze. Tylko tak jak mówię, on wolał ciągle to rozkładać na czynniki pierwsze, rozgrzebywać to zamiast wyciągnąć mnie gdzieś, żebym przez chwilę przestała o tym myśleć. Sama próbowałam inicjować wyjścia, jednak on kategorycznie odmawiał. Jakby nie rozumiał, że ja też potrzebuję troszkę odżyć. Nigdy nie byłam imprezowiczką, a on każde wyjście na kawę traktował jakbym co najmniej szła się zalać w sztok.
Co jest najzabawniejsze w tej historii to w sumie to, że poznaliśmy się przy kieliszku na domówce.

34

Odp: Mój przypadek porzucenia. Zostawia gdy jest problem.

Czyli facet nie dorosl, u mnie bylo podobnie, ja skonczylem studia, boegalem za praca, w koncu ja znalazlem, a ona brylowala jak sie pozniej okazalo na imprezach z 18-19 latkami i zaczal jej sie podobac taki styl zycia.  Bo przeciez bylem nudny itd. Jeszcze raz napisze moja byla rez mi napisala ze sie bad tym zastanawiala ok 2-3 miesiace, tylko nie dodala ze podczas nich spotykala sie z 18 latkiem...

35

Odp: Mój przypadek porzucenia. Zostawia gdy jest problem.

Ale ja zawsze wiedziałam jaki prowadzi styl życia, on wiedział za to, że jestem spokojna. A nagle zaczął uważać, że ja nie mam prawa spotykać się ze znajomymi, bo oni są ważniejsi od niego samego. Kurczę, ale mimo wszystko nie da się przekreślić tak mocnego uczucia w jeden dzień.

36

Odp: Mój przypadek porzucenia. Zostawia gdy jest problem.
ankasz napisał/a:

Kurczę, ale mimo wszystko nie da się przekreślić tak mocnego uczucia w jeden dzień.

Może tak jak u mojego, u Twojego to narastało, mimo że tego nie zauważałaś, bo nie dawał Ci powodów? W pewnym momencie się przelało i bęc. "Bo przecież rozmawianie na bieżąco co nas gryzie jest bez sensu..."

37

Odp: Mój przypadek porzucenia. Zostawia gdy jest problem.

Niestety ja też byłem spokojny... ona bardziej... wybuchowa, imprezowa... a co do towarzystwa, to jak ktoś ma słaby charakter to przejmuje wzorce utrwalone w otoczeniu, w którym przebywa. Pewnie Twój były Cię kochał, tak samo jak moja ex, ale czasami jak ktoś wchodzi w nieodpowiednie towarzystwo, to jego system wartości fika koziołka i w jednym momencie najukochańsza osoba staje się dla nas zupełnie obca...

38

Odp: Mój przypadek porzucenia. Zostawia gdy jest problem.

Cóż aurinko widziałem, ze moja ex zachowywała się inaczej, lecz nie reagowałem z prostego powodu: zawsze ja wciągałem rękę, kiedy mówiłem dość a ona płakała i mówiła "kocham" zostawałem z nią, bo wiedziałem, ze po burz wychodzi słońce... czy u niej to narastało - pewnie tak, tylko dla niej problemem była szczera rozmowa ze mną na temat - co z tym zrobić, by się tak nie czuła - a tego nigdy nie zrobiła... bo ja brałem wszystkie winy na siebie...

Odp: Mój przypadek porzucenia. Zostawia gdy jest problem.

ankasz

Miałam podobnie cudowny facet zakochany do szaleństwa wpatrzony we mnie jak w obrazek i nagle bez ostrzeżenia bach to koniec.
Rozsypałam się chyba na miliard drobnych kawałeczków, każdego dnia walczyłam o to aby w ogóle wstać z łóżka.
Tak było pół roku temu, a dziś oczywiście mam jeszcze chwile zwątpienia "doły", ale jest to bez porównania z tym co było.
Rozstanie paradoksalnie pomogło mi rozwinąć się rozpoczęłam studia, pracuje, ćwicze.
Tobie z pewnością też się uda, daj sobie czas to nie przyjdzie z dnia na dzień, ale z każdym dniem będziesz zauważała różnicę.
Wsłuchaj się w siebie. smile

Jeżeli będziesz chciała pogadać napisz na maila. smile

Pamiętaj nie decyduj w złości, nie obiecuj w szczęściu..

40

Odp: Mój przypadek porzucenia. Zostawia gdy jest problem.

A może facet się wystraszył tego co zaserwowałaś waszemu związkowi przez ostatnie kilka miesięcy ? Zobaczył co go może czekać w przyszłości? Najwyraźniej byłaś w dole, ale wiedziałaś lepiej, najlepiej czego chcesz. A on się totalnie mylił w swoich próbach pomocy ?
Strasznie mi ciebie szkoda. Stało się i proponuję nie szukać jego winy, tylko waszej winy jak już. Musisz się dowartościować myśleniem, że to ON był ten zły, ten niedojrzały ? Po co? I wcale ciebie nie obwiniam. Mam nadzieję, że rozumiesz to.
A najlepszym lekarstwem to czas. Banał, ale prawdziwy smile

41

Odp: Mój przypadek porzucenia. Zostawia gdy jest problem.
bags napisał/a:
martinello napisał/a:
bags napisał/a:

Juz zawsze bedzie z nami podrozowac to odbicie po niespelnionej milosci w lusterku wstecznym z autostrady zwanej zyciem i w tych przykrych momentach w przyszlosci da znac o sobie "klepnieciem w ramie"... Odczyta to przeslanie ten, kto tego co My doswadczyl na wlasnym "ja".

Bags, to ty tak sam z siebie, czy jakiś cytat? smile

To jest moje powiedzenie stworzone z zaslyszanego lub przeczytanego - dokladnie nie pamietam - gdzies przeze mnie a wypowiedzianego przez kogos powiedzenia, ktore w oryginale brzmialo: "Moge byc w kazdym miejscu na swiecie, ale fragment mnie zawsze bedzie jezdzil opustoszala autostrada, sprawdzajac w tylnym lusterku, jak rozmywaja sie na horyzoncie miejsca i ludzie, ktorych poznalem."

Fantastyczne i prawdziwe slowa dla kogos, kto potrafi odczytac ich przeslanie.
Przy odrobinie wprawy z takich perelek filmu i literatury mozna robic cuda... jak widac powyzej.

no ten cytat fajny,podoba mi sie,a mam jeden dla Ani ex chlopaka,cos czego on nie wie. z filmu "ognioodporny"- NIE OPUSZCZA SIE PARTNERA, SZCZEGOLNIE W CZASIE POZARU

"Prawdziwa miłość zaczyna się wtedy, gdy niczego w zamian nie oczekujesz." Antoine de Saint-Exupéry

42

Odp: Mój przypadek porzucenia. Zostawia gdy jest problem.
geniu napisał/a:
bags napisał/a:
martinello napisał/a:

Bags, to ty tak sam z siebie, czy jakiś cytat? smile

To jest moje powiedzenie stworzone z zaslyszanego lub przeczytanego - dokladnie nie pamietam - gdzies przeze mnie a wypowiedzianego przez kogos powiedzenia, ktore w oryginale brzmialo: "Moge byc w kazdym miejscu na swiecie, ale fragment mnie zawsze bedzie jezdzil opustoszala autostrada, sprawdzajac w tylnym lusterku, jak rozmywaja sie na horyzoncie miejsca i ludzie, ktorych poznalem."

Fantastyczne i prawdziwe slowa dla kogos, kto potrafi odczytac ich przeslanie.
Przy odrobinie wprawy z takich perelek filmu i literatury mozna robic cuda... jak widac powyzej.

no ten cytat fajny,podoba mi sie,a mam jeden dla Ani ex chlopaka,cos czego on nie wie. z filmu "ognioodporny"- NIE OPUSZCZA SIE PARTNERA, SZCZEGOLNIE W CZASIE POZARU

"Ciezko jest okazac drugiemu milosc gdy nie ma za to nagrody"
porownanie zwiazku do edukacji jest chyba w tym filmie najlepsza dewiza dla zwiazku, ze zdobycie kobiety jest jak dostanie sie do liceum a potem matura (slub), magistrat, licencjat, doktorat i etc. a czlowiek ma sie caly czask ksztalcic i poznawac co partner lubi a czego nie lubi a partnerzy na boku to... pasozyty!

Mogę być w każdym miejscu na świecie, ale fragment mnie zawsze będzie jezdził opustoszałą autostradą zwaną życiem, sprawdzajac w tylnym lusterku, jak rozmywają się na horyzoncie miejsca i ludzie, których poznałem.

43

Odp: Mój przypadek porzucenia. Zostawia gdy jest problem.

Ciężko poczuć się choć trochę winną w sytuacji gdy tracisz kontrole nad własnym życiem, jedyne co ci zostało to ukochany, który mimo, że kiedyś obiecał trwać ze tobą w najgorszych sytuacjach nagle spieprza. Klarek rozumiem o co Ci chodzi, jednak ja wiem, że skoczyłabym za niego w ogień, gdyby tylko było trzeba.

Posty [ 44 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mój przypadek porzucenia. Zostawia gdy jest problem.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018