netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

leżę na łopatkach ... czołgam się i nie mogę wstać

11 odpowiedzi3 645 wyświetleńzałożony przez simva, 17.03.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » leżę na łopatkach ... czołgam się i nie mogę wstać

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 12 ]

1

Temat: leżę na łopatkach ... czołgam się i nie mogę wstać

Nie bardzo wiem co napisać ... do jakiś wniosków dojdę ja ? do jakich wy kobietnetki

Póki co powiem, że byłam młoda ale nie młodziutka już i szaleńczo w nim zakochana ... nie była to moja pierwsza miłość ale nigdy wcześniej tak nie kochałam i nie pokochałam już nigdy ... od pierwszego dnia wiem, że to moja druga połówka ...
To co wybuchło nagle i gwałtownie tak też płonęło i poparzyło nas oboje dotkliwie.
   
Była ciąża dziecko wspólny dom ... kłopoty... alkohol, trawa, kłótnie, rękoczyny, płacz, błaganie, wyzwiska, długi, ciche dni, czułość, wielkie zrywy uczuć i znów dno i koszmar i ... rozstanie ... beznadzieja .. kilku pierwszych tygodni po rozstaniu nie pamiętam , wyrzuciłam je z pamięci a może byłam jak robot jak maszynka robiłam co trzeba nie myśląc, nie zastanawiając się ... były sprawy w sądzie najpierw o ustalenie wizyt bo on pił i ćpał, ale chciałam żeby miał kontakt z dzieckiem u mnie w domu a nie gdzieś nie wiadomo gdzie i w jakim stanie ... potem o alimenty ? nadeszła obojętność ale miłość nie minęła
... byliśmy osobno ... oboje żyliśmy swoim życiem ale jednak w zgodzie, o dziwo ! każde z nas próbowało układać sobie życie na nowo ... nie wyszło nam jakoś ... widywaliśmy się ze względu na syna, zawsze grzecznie, zawsze z uśmiechem, płacił alimenty i dokładał do wszystkich wydatków na małego. Z jego rodziną miałam dobry kontakt,  jego mama i siostra nie były mi wrogie bo on zamieszkał u matki i wszyscy widzieli jak żyje jak pije i się zachować potrafi ? poza tym nasz syn jest ich ukochanym Kubusiem ? minęło 3.5 roku oboje dojrzeliśmy, zmieniliśmy się, on przestał pić, przestał ćpać i niewiem jak to się stało i kiedy ale znów coś zaiskrzyło ...

jak to się stało? Niewiem. Kiedyś przegadaliśmy ze sobą kilka godzin w nocy ... spotkaliśmy się sami w neutralnym miejscu ... płakaliśmy oboje ... Wybaczyliśmy sobie i do siebie wróciliśmy ... On poszedł na terapię do ośrodka leczenia uzależnień ... wprowadził się, nasz syn był szczęśliwy, że jesteśmy razem... obiecaliśmy sobie, że nie będziemy wracali do tego co było kiedyś, że nie będziemy pytać co robiliśmy przez te lata kiedy nie byliśmy razem- Gruba krecha jednym słowem ... udaje się póki co ... Minęły trzy lata ... 
Ale od pewnego czasu ... od około pół roku ... coś się sypie ... on znów zmienia się w tego od którego uciekłam ... ja również zaczynam się zmieniać na gorsze...  są wyzwiska i przykre słowa i kłótnie, które raczej można by nazwać dzikimi awanturami ... usłyszałam i powiedziałam takie słowa że wstyd je powtarzać .

Jesteśmy na jakiejś zasranej huśtawce emocjonalnej ... i nasze 9 letnie już dziecko również

Są tygodnie bez kłótni, boskie wspólne ukochane uśmiechnięte a potem jak grom spadają awantury wywoływane i przez niego i przeze mnie ... coraz częściej czuję, że niemam w nim oparcia i wsparcia w codziennych kłopotach ...  Doprowadzona do ostateczności kilka dni temu rzuciłam w niego kubkiem ...

Czasem żałuję że wróciłam ... chciałabym odejść ... chciałabym z nim być ...

Myślę, że przyszedł czas aby szczerze się przyznać ... życie mnie pokonało ... leżę na łopatkach ... czołgam się i nie mogę wstać ... próbuję ale skutecznie ON podcina mi nogi.

jestem za słaba psychicznie, to co się dzieje w moim życiu i w moim związku nie daje mi siły a wręcz pogrąża ...

A do tego totalnie się zaniedbałam ... Kiedy do siebie wróciliśmy byłam pełna energii, siły, radości uśmiechu i seksapilu? przez ten czas przytyłam strasznie- mam skłonność do tycia z powodu choroby hormonalnej, ciągle ryczę i nic z tym nie robię ... nie robię bo niemam siły ... On na szczęście nie wypomina mi że jestem gruba albo brzydka

totalna bieda finansowa jaka nas dopadła powoduje, że  oszczędzam dosłownie na wszystkim co mnie dotyczy ... na jedzeniu, na kosmetykach, na jedzeniu, na lekach- tak na lekach, mam zaburzenia hormonalne, patologiczną tolerancję glukozy- insulinooporność, mam trądzik hormonalny i hormonalne owłosienie, nie regularne cykle ... czemu na lekach więc? bo powinnam brać antybiotyk doustny na trądzik ale 180 zł miesięcznie to zbyt wiele jak dla mnie poprostu, powinnam używać dermokosmetyków ze względu na cerę i alergię ale... cóż nie używam bo nie stać mnie. Usuwanie włosów laserowe- oj na to mnie nie stać również. Ćwiczenia ze względu na wagę? nie stać mnie.

A do tego ON ... on który sprawia, że znów jestem nikim ... nie, nie nikim a niczym ... ostatnio zostałam nazwana kretynką, tępakiem i idiotką, dziś nienormalną i chorą psychicznie. Ale to najładniejsze i najdelikatniejsze czułe słówka jakie słyszę notorycznie. Nie wspomnę o kłótniach i sprzeczkach, ciągle podniesionym głosie i hamskim tonie  jaki ciągle słyszę. O ciągłym nie zadowoleniu i krytyce i złośliwych komentarzach.
Doprowadza mnie do takich huśtawek emocjonalnych, że co robię ... zażeram stresy i pochłaniam wszystko co wpadnie mi w ręce a czekolada i słodycze do których mam regularny dostęp- cóż specyfika zakładu pracy- ratują mi nastrój.
Dlaczego jednak z nim jestem? Niewiem ... nie zawsze jest źle, są dni że jest fajnie, są tygodnie że jesteśmy zgodni i uśmiechnięci, że jest dobry, miły, czuły, namiętny, pomaga mi w domu i tak naprawdę wyręcza mnie w bardzo wiele w pracach domowych bo ja niemam siły psychicznej żeby dbać o dom i porządek w nim ... ale potem zwrot o 180 stopni i tak naprawdę nie do końca chyba wiem dlaczego i co. Kiedy pytam za co znów dostaję zjebki słyszę że jak jestem idiotką i nie wiem o co to mój problem.
On jest egoistą i egocentrykiem i jest zadowolony kiedy jego jest na wierzchu, kiedy ja niczego nie chcę i nie wymagam ...
A ja? ja tak łatwo daję się wyprowadzić z równowagi, że aż mi samej siebie jest żal, że aż mi wstyd i ... zdarzyło mi się na wyzwiska i przykrości tak stracić cierpliwość, tak poczuć się zranioną i zaatakowaną i wściekłą i bezsilną że dwa razy rzuciłam w niego tym co miałam pod ręką, że zdarzyło mi się też  podnieść na niego rękę
Jesteśmy dla siebie toksyczni ... on mnie zamęcza psychicznie bo nikt nie wytrzyma takiej huśtawki

Dlaczego, z nim jestem? chyba dlatego że jest Kubul, że jest rok szkolny ...
A napewno dlatego, że nie mam dokąd pójść ... bo od dwóch lat mieszkamy w mieszkaniu które jest jego. Właśnie o to jestem skonfliktowana z moją matką i jej mężem ... a poniekąd też z moją siostrą ... Niemam dokąd od niego odejść ... W mieszkaniu w którym żyłam wcześniej mieszka teraz moja siostra i jej mąż, matka mieszka u swojego męża i mnie nie przyjmą ... do tamtego starego mieszkania matka zabroniła mi się wprowadzać ... tak tak właśnie zabroniła mi się wprowadzać do mojego rodzinnego domu w którym układa sobie życie jej ukochana córeczka ... Mam tak niską pensję że nie stać mnie na wynajęcie mieszkania, o kredycie na swoje nie wspomnę ... alimentów wysokich nie dostanę bo on ma duże opłaty i kredyt ... dom samotnej matki? o miejscu dla mnie tam nie ma mowy bo mam meldunek i mam gdzie mieszkać- teoretycznie ...

Czas się przyznać ? leżę na łopatkach i nie mam siły wstać

2

Odp: leżę na łopatkach ... czołgam się i nie mogę wstać

Dziewczyno weź się za siebie. Idź do psychologa, poszukaj jakiejś grupy wsparcia może w ośrodku leczenia uzależnień.

Zastanów się czy go kochasz, w końcu kiedyś już od niego odeszłaś a ponoć nie wchodzi się dwa razy do tej samej kąpieli....

Nie myśl,że tak łatwo mi to pisać bo nie doświadczyłam.
Właśnie doświadczyłam i doświadczam. Tylko,że mój mąż pił i bił. Mój wątek : http://www.netkobiety.pl/t50844.html

Żeby nie zwariować idę do poradni, chcę porozmawiać z psychologiem, jestem współuzależniona a do tego DDA.

Pomyśl co czuje Twoje dziecko widząc mamę taką nieporadną. Przecież jak nie byliście wcześniej razem dziecko zapewne miało w Tobie oparcie a teraz co ?
Wydaje mi się,że dopadło Cię lekkie lenistwo. Nie dbasz o siebie, nie robisz tego dla faceta ale zrób to dla siebie. Do tego nie potrzeba dużo kasy, trzeba chcieć. Ćwiczyć możesz w domu zamiast słodyczy pić wodę a do cery też jest dużo naturalnych metod-zapytaj w aptece o zioła.
Koniecznie musisz pójść do psychologa aby zapanować nad swoimi emocjami. Nie chcę panikować ale to może być objaw jakiejś innej choroby np.depresji, która często jest u nas bagatelizowana.
Do roboty !

3 Ostatnio edytowany przez simva (2013-03-18 19:28:54)

Odp: leżę na łopatkach ... czołgam się i nie mogę wstać

Twój wątek czytałam i powiem, że wypowiedzi zielonego domka nieźla daja do myslenia. Poza tym forum podczytywałam już kilkanaście dni zanim się zdecydowałam założyć konto   

Mój na szczęście kiedy jest trzeźwy nie podnosi na mnie ręki i raczej nie zdarza mu się pić... ale nie wiem jak długo wytrzyma ... bo ja rozjuszona potrafię się zamachnąć albo zagrozić, że strzelę go. Niewiem czy ze złości, z żalu czy ze strachu jakiegoś podświadomego że to zrobi tak jak robił to kiedyś  próbuje atakować zanim zostane zaatakowana i niestety- taka jest prawda wyciągam łapki w jego stronę.

Ja? niewiem czy to już nie stan depresyjny.
Psycholog? Szukałam termin do psychoterapeuty - na nfz- najwcześniej październik 2014, za kasę- ok 3 miesięcy czekanie i ok 70 zł za wizytę... psychoterapia par- tylko płatna 170- 190 zł za godzinę, na nfz w moim mieście brak, w centrum leczenia uzaleznień tam gdzie m chodził terapii rodzinnej brak, terapii indywidualnej dla mnie nie ma ... bo nasz problem to nie alkohol a jego terapia byłaby może i możliwa gdyby kłopotem było picie a nie "złe" zachowanie. Dodam, że CLU jest w dużym centrum psychiatrycznym, jedyny w moim mieście tak duży ośrodek. Poradni psychologicznych brak.
Jeszcze został mi ośrodek interwencji kryzysowej

Nie jestem DDA ale jestem dzieckiem z rozpadlego małżeństwa- kłotnie pamiętam, mój ojciec wyprowadził się z domu do innej kobiety. Myślę że brak ojca w czasie kiedy dorastałam też odbił się na mnie i mojej psychice.

Chwilowo w domu ciche dni ... wykańcza mnie psychicznie

4

Odp: leżę na łopatkach ... czołgam się i nie mogę wstać

Nie nadążam za nim ...
On mnie kocha , tak twierdzi ale ja mam wrażenie że kocha mnie swoją dziwną toksyczną miłością...

od tygodnia znów jest dobrze. Nie usłyszałam przepraszam, nie usłyszałam nie powinienem cię obrażać ... o tak po prostu kolejny konflikt, kolejna kłótnia poszła minęła i jej nie mam, zamieciona pod dywan i gra

Znów się stara, pomaga, wspólne gotowanie obiadków, wspólne kolacje, wspólne zaleganie na kanapie, rozmowy o niczym a jednak rozmowy... znów się ze mną kocha ... jest tak jak być powinno. Ale czy na pewno?
A ja? Ja czekam na kolejny cios, ja już wiem, że będzie dobrze póki albo ja będę siedzieć cicho i niczego nie wymagać ponadto co mi daje albo do dnia kiedy znów on dostanie złego humoru i będzie potrzebował się wyżyć ... bo łatwiej na mnie w domu niż na szeie, kolegach w pracy ... Ja wybaczę? ono nie...

Musze coś zrobić zanim wysiądę psychicznie

5 Ostatnio edytowany przez simva (2013-04-07 11:22:13)

Odp: leżę na łopatkach ... czołgam się i nie mogę wstać

Sama niewiem co myśleć !!! Minęło kilka spokojnych bez problemowych tygodni, nie ma kłótni, nie ma wyzwisk, jest spokój. Niby sie ciesze ale jakoś inaczej, nie ma zachwytu nadzwyczajnego z mojej strony. Doceniam co robi i jak sie zachowuje.

Staramy sie oboje ale na terapię nadal nas stać nie będzie a bez niej i pomocy terapeuty nasz związek na zawsze będzie huśtawka. Moja teściowa powiedziała mi że my to chyba się nie rozejdziemy nigdy bo jak nas obserwuje i z nami rozmawia to widzi że my walczymy nie ze sobą dla walki a nadal walczymy o siebie.

Wczoraj poinformował mnie o planach na urlop- mój jełop rezygnuje z urlopu celem odpoczynku... zaczął załatwiać wyjazd do pracy za granicę na dwa miesiące sezonu urlopowego a moze na więcej jeśli dostanie urlop bezpłatny w pracy żeby zarobić i choć trochę odbić sie finansowo. Nie wiem jak to wszystko będzie wyglądało za te kilka miesięcy...

6 Ostatnio edytowany przez simva (2013-05-31 19:49:21)

Odp: leżę na łopatkach ... czołgam się i nie mogę wstać

Ile się wydarzyło od ostatniej mojej wizyty tu ...

pod koniec kwietnia doszło do takiej awantury że on przez 5 dni nie wracał do domu -był u mamusi... a ja zaczęłam szukać mieszkania żeby mieć dokąd odejść ...
Zgłosiłam się do ośrodka interwencji kryzysowej na psychoterapię, dzwoniłam do mopru dowiedzieć się na jaką formę pomocy mogę liczyć od państwa, wypłakałam się mojej mamie i poprosiłam ja o pomoc finansową jeśli się wyprowadzę bo nie dam rady sobie sama jeśli wynajme kawalerkę, dogadałam się z siostrą w jakiej formie ma zamiar spłacić mi połowę mieszkania mamy żebym mogła dobrać kredytu i kupić małe mieszkanko, dowiadywałam się co zrobić i jakie dokumenty mieć na mieszkanie socjalne...

Byłam praktycznie pogodzona wyprowadzką i podjęłam decyzję .... kiedy on zadzwonił żeby porozmawiać ... usłyszał że się wyprowadzam, że odchodzę ... prosił, mówił, słuchał i prosił żebyśmy nie odchodzili, że nie chce nas znów stracić ... uwierzyłam i ...

zaczęłam terapię, coraz więcej myślę, analizuję patrzę w siebie i swoje potrzeby, mechanizmy mną kierujące ... i coraz jaśniej widzę, że to nie ma sensu.


Chwilowo jesteśmy znów na ścieżce wojennej ... niestety znów usłyszałam za dużo, znów powiedziałam zbyt wiele ... znów usłyszałam że mam wypierd... ć 

M ostatnio wypił, może nie zalał się ale wrócił wypity i zaczęła się kłótnia, syn płakał, ja krzyczałam, on bluzgał i rzucał się ... wyszedł i pojechał do mamusi- co od niej usłyszałam kilka dni później- Przecież on nie był aż tak pijany, nie rozumiem o co ci chodzi ...
kilka dni temu był u niej, robił coś koło domu i wypił dwa piwa ... cóż ona nie widziała nic złego w tym, że on sobie piwko przy pracy wypił ... no ona nie widzi nic złego w tym że jej syn alkoholik popija ... to nie ona musi z nim żyć ... ona życie z mężem alkoholikiem ma już a sobą ... teraz mężowi który całe ich wspólne życie chlał podaje kaczkę i zmienia piżamki ... przestał pic bo się rozchorował

Poza tym jego matka i rodzina są ostatnio powodem do naszych sprzeczek ... jego matka która całe nasze wspólne zycie obiecywała mi obiektywizm i wsparcie pokazała gdzie mogę sobie wsadzić ten jej obiektywizm bo kiedy trzeba było pomóc odwróciła się ode mnie i stanęła po stronie synka ... ba dała mu azyl i pozwolenie na dalsze postępowanie w dany sposób bo to przecież ja jestem pojechana skoro się wściekam


Czasem myślę, że nasze państwo jest ... szkoda mówić bo musiałabym użyć słów nie grzecznych.
Kiedy podjęłam decyzje o odejściu dzwoniłam do mopru i dowiedziałam się że ... mam pensję, mam alimenty ... i nic nie dostanę ... NIC NIC od mopru nie dostane nawet grosza ... nie ważne, że opłaceniu wynajmu i rachunków mieszkania, moich rachunków na życie zostanie mi ok 250 zł nie dostanę nic bo mam prace i pensję ...
Trzeba być menelem- przepraszam jeśli kogoś urażę- menelem, elementem i wyciągać łapę i się dostanie ... ale jeśli jest się w sytuacji podbramkowej i potrzebuje się wsparcia żeby nie popaść w dół, długi, deprechę to nic niema na co liczyć, nie pomogą mi opłacić rachunków, nie dofinansują podręczników, nie dołożą do ciuchów, do obiadów w szkole bo mam pensję ...



Pomijam fakt, że od ponad miesiąca czekam aż pracownik socjalny znajdzie czas żeby się ze mną spotkać, przyjść na wywiad, wpisać w jakieś papiery że się zgłosiłam, że prosiłam o pomoc, że jestem w ciężkiej sytuacji, że chcę odejść i szukam sposobu żeby sobie poradzić ... wziąć nas pod opiekę

7

Odp: leżę na łopatkach ... czołgam się i nie mogę wstać

A o co on zaczyna klotnie?
Czy zawsze on zaczyna?

8

Odp: leżę na łopatkach ... czołgam się i nie mogę wstać

nie, nie zawsze to on zaczyna

czasem jest tak, że de- facto kłótnie zaczynam ja ... że jego zachowanie, jego odzywka odpala ląt i wybucham, czasem jest tak że to on zaczyna nie wiadomo o co i skąd
Trzeba się przyznać- kłotnie kiedy on jest na bani zwykle rozpoczynam ja ... bo mnie znów zawiódł, rozczarował, zranił ... bo pił mimo, że mi obiecał że nigdy już nie będzie, pił mimo że wie jak bardzo tego nienawidzę, We mnie otwiera się ta klapka ... wzrasta agresja i złość ... tak wtedy zwykle kłótnie zaczynam ja ...
scenariusz praktycznie zawsze jest taki sam- mówię co mam do powiedzenia strzelam oskarżeniami  czy pretensjami jak z armaty, czasem dorzucę ojca pijaka i to że jego syn ogląda go w takim stanie jak on kiedyś swojego ojca ...  a jemu wtedy tylko woda na młyn ... nie powie przepraszam, nie powie nie powinienem- on powie- znów się przypierda*** , wiedziałem że znów wyskoczysz z mordą, no standardzik twoje zachowanie, nie wiem po co właściwie tu wracałem ... Kiedy ja słyszę takie teksty zamiast zwykłego przepraszam to wybucham ...
jakbym się zachowala gdyby powiedział przepraszam- pewnie by tym przepraszał mnie kompletnie rozwalił, rozczulił że zniosłabym smród alkoholu

9

Odp: leżę na łopatkach ... czołgam się i nie mogę wstać

Po co Wy razem jestescie, bo ja nie rozumiem? Chyba nie dla "dobra dziecka", pozal sie Boze... Ty chcesz od niego czegos czego wyraznie Ci dac nie moze (zrozumienia, szacunku, oparcia), a on sie wscieka ze wzgledu na jakies swoje demony. Wy sie nie dogadacie.

10

Odp: leżę na łopatkach ... czołgam się i nie mogę wstać

*adlernewman* wiem ... właśnie powoli zaczynam sobie zdawać sobie z tego sprawę ... coraz jaśniej i dokładniej to do mnie dociera ... tylko muszę zrozumieć że to nie ja jestem winna tej porażce, że dałam mu szanse, wystarczająco wiele szans ... a dopóki on nie zacznie robić ze sobą porządku to zostanie z tyłu bo ja pójdę do przodu dzięki terapii a on zostanie nadal tym małym sfrustrowanym chłopczykiem, który we mnie widzi chłopca do bicia


dobro dziecka? dla dobra syna powinnam odejść ... i mój syn jasno daje mi zrozumienia, że muszę odejść ... bo jak dzisiaj usłyszałam kiedy byliśmy sami- ' tata dostał już wiele szans a ty mówiłaś ze dajemy mu ostatnią szansę, a on tę szansę już zmarnował

11

Odp: leżę na łopatkach ... czołgam się i nie mogę wstać

*edit

spędziliśmy dzisiejszy dzień osobno nie zamieniając ze sobą ani jednego słowa ... aż do teraz. I nie były to miłe słowa- dzwoniła jego matka czy jutro do niej przyjedzie, więc mu powiedziałam, że to że w dzień dziecka jedzie do mamusi żeby cos u niej robić zamiast być z naszym dzieckiem to przesada.
on- no i pojadę a tobie uj do tego (...) zamknij mordę
ja- a potem ty się dziwisz że ja się wściekam
on- a uj mnie to obchodzi, to twój problem
ja- mam problem, jak zwykle jeden- ciebie
on- to se krwa zmień, tylko się pospiesz bo cię wyjebię stąd

no i pojechał do pracy ... a ja? ja mam ochotę walić głową w ścianę bo jestem jak jakiś debil ... kretynka skonczona i śmieć który nie szanuje sam siebie

Posty [ 12 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » leżę na łopatkach ... czołgam się i nie mogę wstać

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026