Witam. Nie wiem co już robić, pogubiłam się. Chodzi o mój związek. Jestem z chłopakiem od dwóch lat.... Wszystko było oki dopuki nie zaszłam z nim w ciążę. Wtedy wszystko zaczęło się walić.. Przez całą ciąże nie mialam ochoty na sex. A mojemu chlopakowi juz to nie pasowało. Obrażał się jak dziecko, dochodziło z tego powodu do wyzwisk. Potem jakos było w miare ok, po paru miesiącach przyszedł na świat nasz synek. Myslalam ze juz po ciazy bedzie oki i bede miec ta ochote na sex ale niestety nie bardzo... Nasz synek ma juz pol roku a ochota na sex raz jest raz nie i wiecznie sa klotnie z moim chlopakiem o to ze ja go nie chce kochac itp itp a mi sie naprawde nie chce a on tego nie rozumie i chodzi obrazony... dodam ze ja mam 22 lata , on 24 wiec chyba obrazanie w tym wieku to przesada... \
Były tez takie sytuacje ze do dziecka w nocy wstaje tylko ja, a moj chlopak twierdzi ze ja jestem od tego. Rozumiem ze jak idzie rano do pracy to go o to nie prosze by wstał, ale jak ma wolne iles czasu to czemu nie miałby mi pomoc ?? Nawet nie potrafi naszego synka uspokoic ani uspic...wiec ja juz nie wiem co robic. rozmawialam z nim tyle razy o tym a n swoje ze ja jestem od tego.. ale przeciez on tez by mogl z raz wstac w nocy i nakarmic synka to nie.... prosze o rady
Podobne tematy
amelia oj szkoda, że nie wiedziałaś z kim masz do czynienia zanim zdecydowałaś się na dziecko z nim. To wszystko, co piszesz nie jest takie proste, to znaczy: nie da się tego załatwić jedną "dobrą radą". Twój chłopak najwidoczniej 1)wyniósł z domu taki "model rodziny", w którym to kobieta jest tą 'od dzieci'. 2)nie chce się zajmować dzieckiem 'bo tak', po prostu nie ma na to ochoty.
I co z tym zrobić? Zdecydować, czy chcesz tak żyć z nim całe, długie lata.
Po pierwsze planowaliście dziecko?
Z tego co czytam to raczej nie planowaliście (ale to tylko moj wniosek z tego co przeczytałam) Ty mimo wszystko widac ze mimo iz taka sytuacja sie zdarzyła starasz sie temu wszystkiemu sprostac a Twoj partner totalnie nie dojrzał do bycia ojcem.
Co do sexu proponuje isc do seksuologa - moja kuzynka miala tak samo jak Ty , w ciazy nie mogla sie kochac bo mila zagrozona itp a po ciazy sex mogłby dla niej nie istniec. Przyznała mi ze była u seksuologa i rozmowa z nim bardzo jej pomogla, duzo kobiet tak ma po ciazy. Jednak najbardziej pomogl jej mąz, który bardzo sie zmienił i zaczał bardziej myslec o niej niz o sobie (wczeniej widocznie bylo inaczej) i to jej bardzo pomogło jak zaczał skupiac sie na jej przyjemnosci a nie na swojej.
Wyglada na to , ze Twoj partner mysli tylko o sobie i o swoich potrzebach
to bardzo przykre.
Mysle ze gdybyscie udali sie do takiego lekarza moze otworzyłby mu oczy ze sex to nie tylko oczekiwania a tez dbanie o 2-ga osobe, czyli Ciebie w tym przypadku.
A co do tego wstawania w nocy i pomagania Tobie to naprawde Ci wspołczuje
przykre jest nawet to ze go ,,nie ciagnie,, do dziecka, zeby je nakarmic czy cos, nawet jak ma wolny dzien
ehh nie dojrzał do tego wszystkiego albo przeraza go to wszystko.
Tak to jest faceci (mlodzi czesto) snuja plany jak to oni chca miec dziecko i jakim oni to beda ojcem a jak przyjdzie co do czego to na pieknych planach sie konczy. No ale tego nie da sie przewidziec
pozdrawiam Cie cieplutko
musisz byc dzielna.
Wiem,że to dziwnie zabrzmi,ale nie powinnaś odmawiać mu seksu zbyt często-facet, który ma braki bywa nie do zniesienia,nie mówiąc już ,że może zdradzić.Ja po urodzeniu dziecka też nie miałam ochoty na seks,więc czasami niestety robilam to tylko dla niego-moje potrzeby się zmienily ,jego nie -więc jakoś to musiałam zrozumieć.Poza tym jesli w seksie będzie dobrze to w życiu też zacznie się układać-jeśli jesteś przemęczona to powiedz mu ,aby zajął się dzieckiem -a ty mu póżniej to wynagrodzisz.
I Ty, i on zachowujecie się jak dzieci. Ty masz w nosie jego potrzeby, a on Twoje.
Spróbujcie ze sobą szczerze porozmawiać i wyjaśnić sobie, dlaczego:
a) Ty jesteś taką egoistką i uważasz, że skoro Ty nie masz ochoty na seks, to partner ma sobie grzecznie zawiązać siurka na supełek i morda w kubeł? Przez 15 miesięcy nie okazujesz partnerowi miłości (tak, seks to też forma okazania uczuć!), a jak on wyraża swoje rozczarowanie, to słyszy, że jest obrażalskim dzieciakiem... Masakra, szczerze mówiąc, ja bym Cię na jego miejscu już dawno zostawiła.
b) on uważa, że zajmowanie się dzieckiem to tylko Twoja sprawa? Może w jego domu rodzinnym tak było i chłopak uważa, że to normalny podział obowiązków - Ty dbasz o dziecko i o dom, a on zarabia? Może on wcale tego dziecka nie pragnął (synek był planowany?) i nie chce mieć z nim żadnej więzi emocjonalnej? A może traktuje syna jako zagrożenie i jest o niego zazdrosny (nic dziwnego, biorąc pod uwagę to, jak się zmieniłaś od początku ciąży)?
I Ty, i on zachowujecie się jak dzieci. Ty masz w nosie jego potrzeby, a on Twoje.
Spróbujcie ze sobą szczerze porozmawiać i wyjaśnić sobie, dlaczego:
a) Ty jesteś taką egoistką i uważasz, że skoro Ty nie masz ochoty na seks, to partner ma sobie grzecznie zawiązać siurka na supełek i morda w kubeł? Przez 15 miesięcy nie okazujesz partnerowi miłości (tak, seks to też forma okazania uczuć!), a jak on wyraża swoje rozczarowanie, to słyszy, że jest obrażalskim dzieciakiem... Masakra, szczerze mówiąc, ja bym Cię na jego miejscu już dawno zostawiła.
b) on uważa, że zajmowanie się dzieckiem to tylko Twoja sprawa? Może w jego domu rodzinnym tak było i chłopak uważa, że to normalny podział obowiązków - Ty dbasz o dziecko i o dom, a on zarabia? Może on wcale tego dziecka nie pragnął (synek był planowany?) i nie chce mieć z nim żadnej więzi emocjonalnej? A może traktuje syna jako zagrożenie i jest o niego zazdrosny (nic dziwnego, biorąc pod uwagę to, jak się zmieniłaś od początku ciąży)?
Chciałam dopisać coś w temacie, ale w sumie nie mam co - mam identyczne zdanie.
Dodam też, że ja naprawianie relacji zaczęłabym od siebie, bo ciężko wymagać od kogoś, kiedy samemu się nie stara.