mam pytanie-kogo z was nie przyjeto do pracy ze wzg na male dziecko?
zastanawiam sie, czy o to nie beda pytac jak zaczne szukac roboty.
Podobne tematy
2 2013-03-13 12:56:28 Ostatnio edytowany przez lena812 (2013-03-13 12:56:51)
tak mnie nie przyjęto,przynajmniej w 3 ,bo z kim dziecko zostawię,bo zacznę na zwolnienia chodzić itp problemy były powodem nie przyjęcia,dodam jeszcze że jak szukałam pracy to nie było to malutkie dziecko ale 5 letnie
tak mnie nie przyjęto,przynajmniej w 3 ,bo z kim dziecko zostawię,bo zacznę na zwolnienia chodzić itp problemy były powodem nie przyjęcia,dodam jeszcze że jak szukałam pracy to nie było to malutkie dziecko ale 5 letnie
Dokładnie taki sam przypadek mam. Moja córka ma 5 lat chodzi do przedszkola a ja szukam pracy z marnym skutkiem bo mam dziecko.
a gdyby powiedziec, ze tesciowa jest mlodą sprawną gospodynią domową?
a gdyby powiedziec, ze tesciowa jest mlodą sprawną gospodynią domową?
Ja mówię że nie mam problemu z pozostawieniem córki u teściowej jeśli byłby problem to nawet rodziców bym ściągnęła do siebie. To nic nie daje. Po co mają zatrudniać matkę jak mogą bezdzietną.
dokładnie żadne tłumaczenia,że babcia ,że przedszkole itp
jesteś matką więc najlepiej szukaj pracy jak dzieci będą miały pewnie z 15 lat,większość pracodawców boi się zatrudniać młode mamy ze w/g na dziecko i ewentualnie na kolejną ciążę
7 2013-03-14 08:44:54 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2013-03-14 08:46:45)
Moja kolezanka-matka, krzyczala: mam dziecko! I brala to zwolnienia, to zmiany poranne. Nie chcialabym matek 4latków, po takiej pracownicy:( Kilka razy bralam za nią dyżur, bo ona ma przedszkolaka z anginą. Jednak kiedy był zdrowy nigdy się nie zrewanżowała. Miałam raz sytuację, że trzeba mi bylo zastępstwa, to kolega świecił oczami, nie ona.....
Co innego matki,ktore naprawde chcą pracowac.
a gdyby powiedziec, ze tesciowa jest mlodą sprawną gospodynią domową?
A jak ktoś nie może liczyć na taką pomoc, to co ma powiedzieć? Kłamać? A co jak potem faktycznie zaczną się choroby dziecka?
Kizia mój mąz podpisał jakiś papierek w pracy, że to ja będę brała zwolnienia w razie czego. W rubryce-bezrobotna.
Tymczasem dzieciak ma pierwszy raz zapalenie oskrzeli i to on wziął wolne. To on zanosi go na zastrzyki i do lekarza. Daje w nocy syropy. Ja w tym balecie nie będę jedyną baletnicą, żądam wsparcia i meskiej roli. Wiecie co zamierzam powiedziec takiemu pracodawcy?
-W nocy nie wstawalam sama, nie karmilam sama, zwolnien tez nie będę brala sama.
Jedyne co mogę zapewnic to 3 godziny wolnego na wizytę u lekarza i aktywna niania pozerająca wyplatę.
Moja praca nie będzie mniej ważna od męskiej.
Do takiego modelu powinniśmy dążyć, ale póki co mój mąż zarabia znacznie więcej niż ja. Przy kredycie i kosztach utrzymania to on głównie utrzymuje rodzinę. Ja zarabiam grosze i pracuję w "budżetówce", dlatego łatwiej mi jest brać zwolnienia, bo w razie straty pracy będzie mniejszy problem. Na szczęście moje dzieciaki chorują mniej więcej raz w roku, a ja nawet z gorączką chodzę do pracy, więc mój pracodawca nie może narzekać na moją absencję.
Kizia na szczescie są babcie i w razie czego poratują, albo nianie:>
Kizia na szczescie są babcie i w razie czego poratują, albo nianie:>
Kto może liczyć na babcie ten ma fajnie. Ja niestety musiałam mieć nianię, która była cudowna i kochana bardziej niż rodzona babcia, nawet ciastka piekła dzieciom i bułeczki choć nie musiała, ale pochłaniała 90% mojej pensji
. Z ekonomicznego punktu widzenia nie miało to żadnego sensu, jednak bałam się, że jak wypadnę z rynku pracy na zbyt długo, to już nie wrócę.
Praca w szkolnictwie jest okropna, ale wówczas niania pochłonęłaby tylko 50procent pensum(czas pracy mniejszy tez!)
Praca w szkolnictwie jest okropna, ale wówczas niania pochłonęłaby tylko 50procent pensum(czas pracy mniejszy tez!)
To fakt, nauczyciele mają z tym mniejszy problem. Niania przyjdzie na 3 - 4 godzinki a potem mama wraca z pracy. Szkoda, że nie pomyślałam o tym wybierając kierunek studiów i nie zostałam nauczycielem:(.
Niania przyjdzie na 3 - 4 godzinki a potem mama wraca z pracy. Szkoda, że nie pomyślałam o tym wybierając kierunek studiów i nie zostałam nauczycielem:(.
Hahaha, dobre
i jeszcze zarobiłabyś 8 tysiaków za to nicnierobienie.
Sorki, nie mogłam się powstrzymać ![]()
Kurcze dziewczyny muszę Wam się pochwalić. Dzisiaj jak jechałam do przedszkola koleżanka powiedziała że w sklepie obówniczym wisi kartka że przyjmą do pracy. Zaniosłam cv bez żadnych nadziei że mi się uda na 13:45 miałam przyjść na rozmowę kwalifikacyjną. jak zobaczyłam stos podań nie miałam już kompletnie nadziei. O godzinie 16 telefon że zostałam zatrudniona. Fakt na pół etatu ale dobre i to. Także od poniedziałku zaczynam dieta trwa waga spada, znalazłam pracę. Jestem happy
I zapomniałam dopisać że kierowniczka sklepu zapytała o dziecko i jak jej powiedziałam że chodzi do przedszkola i że teściowa w razie problemu pomoże to powiedziała że nie ma problemu.
jednak cuda się zdarzają ![]()
Moniska fajnie!Pól etatu na początek, jak się sprawdzisz to dorzucą drugie pół. RETY żebym ja tak dostała.
Kurcze dziewczyny muszę Wam się pochwalić. Dzisiaj jak jechałam do przedszkola koleżanka powiedziała że w sklepie obówniczym wisi kartka że przyjmą do pracy. Zaniosłam cv bez żadnych nadziei że mi się uda na 13:45 miałam przyjść na rozmowę kwalifikacyjną. jak zobaczyłam stos podań nie miałam już kompletnie nadziei. O godzinie 16 telefon że zostałam zatrudniona. Fakt na pół etatu ale dobre i to. Także od poniedziałku zaczynam dieta trwa waga spada, znalazłam pracę. Jestem happy
I zapomniałam dopisać że kierowniczka sklepu zapytała o dziecko i jak jej powiedziałam że chodzi do przedszkola i że teściowa w razie problemu pomoże to powiedziała że nie ma problemu.jednak cuda się zdarzają
Super. Kurczę, fajnie macie z tymi teściowymi. U mnie (ale nie tylko, bo znam sporo takich dziewczyn) jak dziecko zachorowało, a nie było już niani to klops. Jedna moja znajoma odkąd posłała dziecko do żłobka (nie stać jej na nianię) więcej siedzi na zwolnieniu niż pracuje. Jej pracodawca jest i tak bardzo wyrozumiały.
monisia234561 napisał/a:Kurcze dziewczyny muszę Wam się pochwalić. Dzisiaj jak jechałam do przedszkola koleżanka powiedziała że w sklepie obówniczym wisi kartka że przyjmą do pracy. Zaniosłam cv bez żadnych nadziei że mi się uda na 13:45 miałam przyjść na rozmowę kwalifikacyjną. jak zobaczyłam stos podań nie miałam już kompletnie nadziei. O godzinie 16 telefon że zostałam zatrudniona. Fakt na pół etatu ale dobre i to. Także od poniedziałku zaczynam dieta trwa waga spada, znalazłam pracę. Jestem happy
I zapomniałam dopisać że kierowniczka sklepu zapytała o dziecko i jak jej powiedziałam że chodzi do przedszkola i że teściowa w razie problemu pomoże to powiedziała że nie ma problemu.jednak cuda się zdarzają
Super. Kurczę, fajnie macie z tymi teściowymi. U mnie (ale nie tylko, bo znam sporo takich dziewczyn) jak dziecko zachorowało, a nie było już niani to klops. Jedna moja znajoma odkąd posłała dziecko do żłobka (nie stać jej na nianię) więcej siedzi na zwolnieniu niż pracuje. Jej pracodawca jest i tak bardzo wyrozumiały.
Moja teściowa pracuje od poniedziałku do piątku weekendy ma wolne. Pracuje w biurze w kadrach kilkanaście lat i jej jest łatwo wziąć wolne. Mój mąż pracuje od 4 rano do 12 w południe i też może wziąć wolne. Także w razie co to nie będzie problemu ![]()
monisia234561 gratuluję nowej posady.
Sama nigdy nie miałam problemu z zatrudnieniem z powodu posiadania dziecka. Nigdy też nie słyszałam wymówek z powodu zwolnień lekarskich. Kiedy rozpoczęła pracę w obecnej firmie mały miał 3 latka i szedł właśnie do przedszkola, dodatkowo nagle zmieniła się moja sytuacja z mężatki stałam się wdową, a więc tatuś nie mógł brać zwolnień. Pracowałam tylko od 8-16 od poniedziałku do piątku mimo że firma pracuje 24 na dobę 7 dni w tygodniu. Co więcej mój pracodawca przedłużył mi umowę o pracę kiedy byłam w ciąży (2012) na kolejne lata.
Moja teściowa pracuje od poniedziałku do piątku weekendy ma wolne. Pracuje w biurze w kadrach kilkanaście lat i jej jest łatwo wziąć wolne. Mój mąż pracuje od 4 rano do 12 w południe i też może wziąć wolne. Także w razie co to nie będzie problemu
No to masz super teściową. Niektóre używają argumentu, że dzieci już wychowały. Mowy nie ma żeby się wnukami zajęły
. Ech, szkoda gadać. Ty z taką pomocą na pewno dasz radę wszystko pogodzić.
dokładnie,moja tesciwa stwierdziła że swoje dzieci juz wychowała i z wnukami siedzieć nie będzie ![]()
szczerze mówiąc mi to chyba pasuje,nie jest najlepszą osobą na opiekunkę do dzieci ![]()
pół etatu to akurat oplata za przedszkole
No to widzę, że możemy założyć grupę wsparcia.
Przyznam szczerze, że jakbym miała z kim dziecko zostawić w razie choroby itp. to wcale bym się nie przyznawała, że dziecko mam- oczywiście póki się nie spytają.
Najgorsze jest to, że w tym momencie jest dużo ofert pracy gdzie są dwie zmiany i wtedy wiadomo że trzeba być dyspozycyjnym, a mi nie ma kto małej z przedszkola odebrać i co wtedy?
A powiem wam, że nawet przedszkole nie daje 100% gwarancji, bo u nas w mieście w wakacje są dyżury i przez dwa miesiące dziecko musiałam zaprowadzać kawał drogi żeby miało opiekę.
A pierwsza klasa podstawówki to już zupełny koszmar. Dziecko chodzi raz na rano, raz na popołudniu a przecież wiecznie nie będzie w świetlicy siedziało.
Ciężkie te nasze życie mamusiowe ![]()
Nie zdarzyło mi się bym nie dostała pracy bo mam dziecko.Ale...kiedy powiedziałam w pracy,że jestem w ciąży mój dyrektor podpisał w związku z tym ze mną nową umowę o pracę....do momentu rozwiązania.
W sumie nie żałuję bo to kawał skurczybyka był i nie chciałabym z kimś takim pracować.
Szerek- moja córka jest teraz w pierwszej klasie i wiem co przeżywają rodzice.Albo opłacają opiekunkę,która dziecko odprowadzi i przyprowadzi ze szkoły albo organizują się w dyżury i odprowadzają na zmianę z innymi rodzicami.
Ja wybrałam prywatną szkołę, także ze względu na to,że moja córka ma codziennie na 8.00(można dziecko przyprowadzić już o 7.00) do 14.30. Po lekcjach ma rózne dodatkowe ciekawe zajęcia i można dziecko odebrać do 16.30.
gojka z tego co kojarzę to Twoja córka chodzi do szkoły muzycznej?
Zastanawiałam się czy by mojej też do muzycznej nie posłać, ale z drugiej strony nie chce jej do niczego zmuszać.
Tak szerek- poszła w zerówce.Wiem,że bardzo sie stresowała tym "egzaminem"- właściwie to sprawdzian przydatności.No ale komisja (i to liczna) jest:).
Z tym zmuszaniem dziecka to trochę jest tak:jesli widzisz,że ma zdolności muzyczne to najlepiej zapytać ją,czy chce,może pozwól jej też wybrać instrument.Jeśli się dostanie i bedzie sobie radziła to moim zdaniem pomysł by sześcio czy siedmiolatce zostawiać decyzję czy ma chodzić czy nie jest nieporozumieniem.Jesli dziecko czasem się nie chce to trzeba je nakłonić.Ale jesli nie chce i w zdecydowany sposób to manifestuje i trwa to dłużej niż miesiąc to jasne,że trzeba od pomysłu odstąpić.
Znam parę dzieciaków,które zrezygnowały a potem żałowały i miały pretensje do rodziców,że im na to pozwolili.Taka szkoła to specyficzny klimat,nazapomnianie przyjaźnie,świetny kontakt z nauczycielem od instrumentu.
Moja córka jest zadowolona,była w swojej klasie najmłodsza,radzi sobie świetnie z materiałem,przyjaźni się ze straszymi dziewczynami co jej niesamowicie imponuje i jak do tej pory nie w głowie jej rezygnowanie ze szkoły.