Witajcie.
Moja sprawa jest z pozoru banalna ale pozostałe okoliczności są specyficzne, troche zagmatwane...
Jestem na trzecim roku studiów. Jeszcze za czasów liceum podobał mi się chłopak, młodszy o dwa lata ( rocznikowo) ale o rok wcześniej poszedł do szkoły więc dzieliła nas tylko jedna klasa. Ja studiuję w Warszawie, oboje jesteśmy z miesteczka, jakieś 70 km od Warszawy.
Mam koleżankę, kiedyś pomogłam jej z 'wymarzonym facetem' i doradzałam jak się zachować , więc ona , chyba z poczucia wdzięczności , napisała do tego 'mojego' na fb. Że mi się podoba itp , itd... Wysłałam mu nawet moje zdjęcie(żadne rozbierane, zwykłe takie , które kiedyś ja udostępniłam), bo u siebie na profilu nie mam. Dowiedziałam się, wkurzyłam, napisałam mu,że przepraszam itp. On odpisał,że spoko, nie ma problemu. W żaden sposób nie wykazywał zainteresowania. Koleżance darowałam, w sumie nic takiego się nie stało. Poza tym to było dwa lata temu.
W czwartek wracałam do domu, z torbą na kółkach. Wychodząc z dworca i kierując się na peron , zauważyłam ,że on tam już siedzi. Nigdy nie rozmawialiśmy na żywo, to co opisałam powyżej to nasz jedyny 'kontakt' jaki kiedykolwiek mieliśmy.
Zobaczył mnie na tym peronie i patrzeliśmy sobie w oczy ( z pewnej odległości) przez dłuższą chwilę. Potem się zawstydziłam, spuściłam głowę i poszłam dalej. Stanęłam na peronie i czekałam na pociąg. Po chwili on wstał i zaczął iść w moją stronę. i tak krążył , patrzył w moją stronę , ale udawał ,że nie na mnie tylko 'w dal'. Niebardzo wiedziałam jak się zachować, więc stałam i nic nie robiłam. Ale napisałam tej koleżance, że przez nią jestem spalona u tak fajnego faceta...
No i onaaa znowu do niego napisała
I pisali o mnie, on jej napisał,że cały czas na mnie patrzył, że się nie uśmiechałam do niego ( a na pytanie koleżanki czy ona się uśmiechał,odpisał,że tak ale w środku) , zauważył nawet ,że pisałam smsa . Koleżanka napisała ,że teraz mamy dobry pretekst żeby się poznać, bo kolejne takie przypadkowe i nieumówione spotkanie może się nie trafić - on odpisał : 'a czy ktoś mówił,że to kolejne musi być nieumówione?'...I napisał,że on musi widzieć inicjatywę ze strony dziewczyny, że wystarczy uśmiech. Widziałam tą rozmowę i wiem ,że nie było tam żadnych głupot i namawiania i w ogóle...
No i tego samego wieczoru wysłał mi zaproszenie na fb, potem napisał. I pisaliśmy , pytał czy na weekend będę w Warszawie,bo on studiuje zaocznie, napisałam,że dopiero wieczorem w niedziele to odpisał,że w sumie może zostanie do poniedziałku ( ale konkretna propozycja na ten weekend nie padła). Napisałam mu,że chciałam usiąść gdzieś blisko niego w pociągu, ale miałam torbę i w ogóle. A on odpisał,że czekał na to a z torbą by pomógł. Rozmawialiśmy, że jak zrobi się ciepło to wybierzemy się na spacer po naszym miasteczku, w nocy. Że zrobimy sobie piknik na trawie, napisał nawet ,że przywiezie swoje ulubione pączki i na pewno żadne inne już nie będą mi tak smakować jak te od niego. to było w czwartek, od 22 do pierwszej w nocy,idąc spać napisałam ,że bardzo mi miło,że się odezwał ( on odp ,ze się bardzo cieszy ,że mi miło) i zapytałam czy jutro też pogadamy. On stwierdził,że jeśli będzie taka możliwość to jak najbardziej.
Naszą jedyną możliwością jest fb...W piątek wieczorem był dostępny, odczekałam 15 min i stwierdziłam,że ok, napiszę , powiedzmy,że teraz 'moja kolej'... Był zmęczony po całym dniu na uczelni, trochę popisaliśmy ( ale już nie w takim 'nastroju' jak dzień wcześniej) , zapytałam czemu w zasadzie się do mnie odezwał, odpisał,że moja koleżanka do zainspirowała. ( liczyłam,że napisze,że mu się podobam czy coś...:| ) Poszłam spać. Wczoraj, nie było nas 'jednocześnie' na fb...Wieczorem napisałam mu tylko ,że w tym tygodniu nie będzie mnie w Warszawie, więc niech się mną nie sugeruje, ale ,że na nasz spacer i piknik nadal się piszę.( liczyłam,że zaproponuje ,że spotkamy się u nas w miasteczku, bo on tu cały tydzień siedzi) Jeszcze nie odpisał... Pewnie ma zajęcia...
Czuję jakby to jego czwartkowe zainteresowanie mną diametralnie spadło...Brakuje mi wiary w siebie, jak jechałam w czwartek tym pociągiem to myślałam czemu zwróciłam jego uwagę, na tyle ,że patrzył na mnie praktycznie cały czas...Chyba mam duże wątpliowści czy mu się spodobałam, czy w ogóle ja mogę mu się podobać, chyba za wysoka liga...
Czy jesteście w stanie jakoś to pojąć ? Wytłumaczyć mi co jest grane?
Jak mam się zachować?