netkobietyWszystkie działy
Wychowanie, zdrowie i edukacja dziecka

Problem z paroma mamusiami...

19 odpowiedzi3 674 wyświetleniazałożony przez gojka102, 05.03.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Problem z paroma mamusiami...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 20 ]

1

Temat: Problem z paroma mamusiami...

Witam,
Pisałam już w którymś wątku o nauczycielce córki ze szkoły muzycznej.Moja córka jest najmłodsza w grupie i pewnie z powodu tego,że nauczycielka nie bierze faktu pod uwagę wynikają różne problemy.
Warto dodać jeszcze,że moja córka jest wyjątkowym wrażliwcem o niskiej samoocenie.
W zeszłym roku gdy była zerówkowiczem wynikła taka nieciekawa sytuacja,że córka przestraszyła się krzyku pani- obudziła się w nocy, z płaczem przybiegła do nas a potem przez parę miesięcy moczyła się w nocy.Pomogły wizyty u psychologa.Pytałam nawet czy nie byłoby dobrze zabrać córkę ze szkoły.Psycholog stwierdziła,że córka twierdzi,że ma fajne koleżanki,że jest lubiana i w związku z tym może warto na razie obserwować.
Kiedy pod rozdaniu świadectw zapytałam ją czy chce chodzić w przyszłym roku powiedziała,że chce bardzo.
No i chodzi teraz do drugiej klasy muzycznej a do pierwszej podstawówki.
Radzi sobie nieźle,jest zdyscyplinowana i pracowita.
Ale ponieważ ja kończę pracę coraz później zdarzyło mi się parę razy nie sprawdzić prac domowych córki.Na męża nie mam co liczyć w tym wypadku.
No i córce dostało się siedem jedynek- w tym dwie- tak stwierdziła pani- należały się mnie bo nie ponacinałam wszystkich kartek w książce córki ostrym nożykiem.
Nie byłam przy tej sytuacji ale moja córka,przypuszczam cała w stresie przetrwała półtorej godziny zajęć ale gdy lekcje się skończyły wybiegła do męża na korytarz trzęsąca się jak galareta i z płaczem.
Pani ma taki zwyczaj stawiania jedynek z prac domowych szczególnie za byle co: nawet za brak pokolorowanego jednego elementu jakiegoś obrazka.
Więc akurat tego dnia(zbliżał się koniec semestru) wychodziło sporo dzieciaków z kilkunastoma jedynkami.
Próbowałam ją pocieszać w domu i wydawało mi się,że chyba zapomniała.Ale przez kolejny tydzień córka kiepsko spała w nocy,była markotna i zdarzało się jej parę nasikać do łóżka.Pytałam co się stało,nic nie chciała mówić.
Sprawa rozwiązała się następnego tygodnia- gdy pani wystawiła oceny semestralne- piątkę i czwórkę.Córka była przeszczęśliwa i powiedziała mi,że myślała,że nie zda i stąd ten nastrój.
Zadzwoniła do mnie jedna z mam,której syn tak się zniechęcił do szkoły,że postanowił,że nie będzie już chodził.Mama poszła do dyrektorki,opowiedziała o metodach nauczycielki a przy okazji dowiedziała się,że nie jest pierwszą która z tym problemem przychodzi.Dyrektorka powiedziała jej,że jeśli zna dzieci z podobnymi problemami to żeby zachęciła by przyszły na rozmowę.
Postanowiłam wybrać się i ja.Od razu mówię(piszę),że ja nic przeciw stawianiu jedynek nie mam,chciałabym  jedynie żeby nie było to nagminnie wykorzystywane.Do tego uważam,że dzięki nauczycielce moja córka ma sporą wiedzę.
Do szału doprowadza mnie jednak fakt,że ona nie potrafi motywować inaczej niż negatywnie.A jeśli o moją córkę i wiele innych dzieciaków wiem z doświadczenia,że pochwała potrafi zdziałać o wiele więcej.

Dyrektorka porozmawiała z panią i kazała jej zmienić metody.A następnego dnia nauczycielka zrobiła zebranie z informacją,że w związku z tym,że nie wszystkie dzieci sobie radzą postanowiła zmienić metody pracy i nie będzie już stawiać jedynek za brak lub źle odrobioną pracę domową.

Podniosły się natychmiast głosy mamuś- które na każdym kroku włażą pani w tyłek w prymitywny sposób,że jej metody są świetne.Ja i inni rodzice stwierdziliśmy,że może warto spróbować innej motywacji niż te jedynki.Podałam też przykład mojej córki jako najmłodszej,że jej jest trudniej niż trzecio czy czwartoklasistom i że bardzo wszystko przeżywa.
Jedna z mamuś stwierdziła,że skoro dziecko jest słabe,nie radzi sobie to możę warto je z tej szkoły zabrać.Zaskoczyło mnie to nieco bo z wiem,że jej córka w zeszłym roku ledwo wyszła na dwójkę na koniec roku.Moja córka nie ma problemów i tu chodziło raczej o to bo trochę zindywidualizować podejście do dzieci,szczególnie najmłodszych.
Rzeczona mamusia narobiła szumu,że ona w takim razie pójdzie do dyrektora z kontrą na te wredne mamy,które śmiały naskarżyć na taką fantastyczną nauczycielkę.

Nie wiem jak mam reagować bo mamusia ta gdy skończyło się zebranie głośno na korytarzu przy wszystkich stwierdziła,że życie jest ciężkie i lepiej bym dziecku to od małego pokazała i że nie umiem wychować dziecka.No ja nie zamierzam opowiadać o problemach emocjonalnych córki- wystarczy,że ja wiem i próbuje jej pomóc.I kosztuje to zarówno mnie jak i ją wiele.
Mamusia,która z delegacją jeszcze trzech mamuś  była u dyrektorki powiedziała,że dyrektorka stwierdziła,że trzeba będzie zrobić taką konfrontację z nauczycielką,tymi mamusiami i innymi rodzicami,których dzieci cierpią z powodu metod pani.
Wyznaczony jest termin spotkania ale przyznam,że nie mam ochoty tam chodzić.Co miałam do powiedzenia powiedziałam już na tym zebraniu.
I w ogóle nie wiem jak na tą aferę reagować...
Co byście zrobiły na moim miejscu?

2

Odp: Problem z paroma mamusiami...

Witam,
Pisałam już w którymś wątku o nauczycielce córki ze szkoły muzycznej.Moja córka jest najmłodsza w grupie i pewnie z powodu tego,że nauczycielka nie bierze faktu pod uwagę wynikają różne problemy.
Warto dodać jeszcze,że moja córka jest wyjątkowym wrażliwcem o niskiej samoocenie.
W zeszłym roku gdy była zerówkowiczem wynikła taka nieciekawa sytuacja,że córka przestraszyła się krzyku pani- obudziła się w nocy, z płaczem przybiegła do nas a potem przez parę miesięcy moczyła się w nocy.Pomogły wizyty u psychologa.Pytałam nawet czy nie byłoby dobrze zabrać córkę ze szkoły.Psycholog stwierdziła,że córka twierdzi,że ma fajne koleżanki,że jest lubiana i w związku z tym może warto na razie obserwować.
Kiedy pod rozdaniu świadectw zapytałam ją czy chce chodzić w przyszłym roku powiedziała,że chce bardzo.
No i chodzi teraz do drugiej klasy muzycznej a do pierwszej podstawówki.



hm, zastaniawiam sie czy i kto wybrał dziecku szkołe muzyczną jakimi argumentami oparłaś sie by poszła do takiej szkoły.?
widzisz że dziecko zle sie czuje i wynikają problemy. kiedy mój syn zaczoł chodzić na gitary też wydawało mi sie ze sie do tego nadaje , nauczyciel mówił ze idzie mu super ze ma ładne chwyty szybko łapie tępo bicia itp,wszystko naj,jak sie potem okazało dziecko zle sie czuło ale też mówił nie mamusiu jest wszystko dobrze,powiedział tak bo nie chciał mi zrobic przykrosci ze droga gitara itp,po dłuzszym czasie stwierdził ze to chyba nie jest to co chciałby robić wypisałam go poczekałam nie zmuszałam,chodził jeszcze na piłkę, na nauke jezyków i w końcu przez przypadek trafilismy do znajomej i jej znajoma ma stadnine koni dziecko słuchało o koniach i do dnia dzisiejszego sa tylko konie troche czasu to trwalo zanim znalazł to cos co sprawia mu przyjemnośc a ja hm, jestem strasznie z niego dumna i nawet sama próbuje pokonać lęk przed końmi.

porozmawiaj z córką czy naprawde chce chodzic nie spełniajmy swoich ambicji kierujac naszymi dziecmi.pokarzmy im ze jest wiele innych ciekawych szkół,kółek zainteresowań.
powodzenia

3 Ostatnio edytowany przez Joga (2013-03-06 18:24:26)

Odp: Problem z paroma mamusiami...
gojka102 napisał/a:

Dyrektorka porozmawiała z panią i kazała jej zmienić metody.A następnego dnia nauczycielka zrobiła zebranie z informacją,że w związku z tym,że nie wszystkie dzieci sobie radzą postanowiła zmienić metody pracy i nie będzie już stawiać jedynek za brak lub źle odrobioną pracę domową.

Podniosły się natychmiast głosy mamuś- które na każdym kroku włażą pani w tyłek w prymitywny sposób,że jej metody są świetne.Ja i inni rodzice stwierdziliśmy,że może warto spróbować innej motywacji niż te jedynki.Podałam też przykład mojej córki jako najmłodszej,że jej jest trudniej niż trzecio czy czwartoklasistom i że bardzo wszystko przeżywa.
Jedna z mamuś stwierdziła,że skoro dziecko jest słabe,nie radzi sobie to możę warto je z tej szkoły zabrać.Zaskoczyło mnie to nieco bo z wiem,że jej córka w zeszłym roku ledwo wyszła na dwójkę na koniec roku.Moja córka nie ma problemów i tu chodziło raczej o to bo trochę zindywidualizować podejście do dzieci,szczególnie najmłodszych.
Rzeczona mamusia narobiła szumu,że ona w takim razie pójdzie do dyrektora z kontrą na te wredne mamy,które śmiały naskarżyć na taką fantastyczną nauczycielkę.

Wiesz moje dzieciaki do szkoły jeszcze nie chodzą ale.... po pierwsze stawianie jedynek to żadna motywacja, a stawianie ich za każdą "pierdołę" w tak "młodych" klasach to uważam przesada. Dziecko zamiast motywować, stresuje się. Uważam też, i tutaj pewnie skrytykuje mnie jakiś nauczyciel big_smile że za oceny uczniów odpowiada nauczyciel i ilość jedynek świadczy o nauczycielu, o tym, że nie potrafi dotrzeć do uczniów - to tak w skrócie.
Tutaj sytuację masz chyba już czystą, nauczycielka zmieni metody i sprawa miejmy nadzieję, się skończy a mamusie mocno zaangażowane w podlizywanie nauczycielce niech spadają na drzewo Przydałyby się jakieś warsztaty dla dorosłych "Jak motywować dziecko, jak mądrze karać i nagradzać" big_smile ale takich pewnie nikt nie zorganizuje smile

4 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2013-03-06 22:31:31)

Odp: Problem z paroma mamusiami...

Andziu- nie spełniam swoich ambicji:).Ja,mój tato i mama skończyliśmy szkołę muzyczną więc ja już swoje ambicje zrealizowałam.:)) Poza tym kiedyś rozmawiałam z córką o szkole,że chodziłam do niej,że jest fajna i ona bardzo chciała ale była za mała.Gdy chodziła na zajęcia muzyczno- taneczne do Domu Kultury nauczyciel zasugerował by córka spróbowała zdawać do szkoły muzycznej bo ma słuch.Podobną informację dostałam z przedszkola od nauczycielki rytmiki.Sama też to obserwowałam,że już jako dwulatka potrafiła zaśpiewać bezbłędnie melodię,którą zagrałam.

Córka lubi swoją szkołę,nauczyciela instrumentu traktuje jak idola,ma już parę ogólnopolskich osiągnięć i gdy ktoś ją pyta kim będzie w przyszłości mówi,że skrzypaczką.
Ja mam świadomość,że to może się zmienić ale dopóki traktuje to tak poważnie nie zamierzam jej od niczego odwodzić.
Ja rozmawiam z nią i rozmawiałam też z psychologiem,który powiedział,żeby nie wypisywać jej ze szkoły tylko przepracować problem.I przepracowywałyśmy.Ona jest po prostu wrażliwym dzieckiem i tyle.

Joga ja jestem nauczycielem i absolutnie się z Tobą zgadzam: tak,za jedynki ucznia winę ponosi nauczyciel.Nauczyciel,który nie potrafi ucznia zmotywować,zachęcić do pracy.Na początku mojej pracy tak powiedziała na zebraniu kiedyś moja dyrektorka.I to była naprawdę jedna z niewielu mądrych rzeczy jaką powiedziała.Ale za to ją cenię i zapamiętam to do końca życia.
Otóż nie wiem czy sytuację mam czystą- bo jeśli nauczycielka nie zmieni metod bo te mamusie poszły z laurką do dyrektorki?Mam też pewne obawy,że jak nie pójdę na ten kretyński spęd- "konfrontację" to okaże się,że metody pani nauczycielki są świetne a ja jestem nienormalna bo ich nie pochwalam.

5

Odp: Problem z paroma mamusiami...

Ciężka sytuacja.
Z mamusiami wygrać to jak walka z wiatrakami.
Sama mam przeboje, nie tylko z mamusiami ,ale także z wychowawczynią. Nie otwieram buzi na szerokość zyletki bo to ostatnia klasa przed gimnazjum,ale wcześniej się kłóciłam.
W sytuację była wkręcona i dyrektorka i nawet psycholog.
Sytuacja byla duzo bardziej skomplikowana niż Twoja.
Najgorsze było milczenie matek,które czuły się pokrzywdzone i wiedziały że ich dzieci czują się zle i milczały, a gdy wychodziły z zebrania słowotokom i narzekaniom nie było końca.

Mój syn ze strachu przed szkoła dostawał bóli brzucha,głowy, potrafił wymiotować na lekcjach, ba....nawet biegunka się zdarzała. Po powrocie do domu jak ręką odjął.
Walczyłam i wywalczyłam nienawiść i niechęć...

6

Odp: Problem z paroma mamusiami...
gojka102 napisał/a:

Joga ja jestem nauczycielem i absolutnie się z Tobą zgadzam: tak,za jedynki ucznia winę ponosi nauczyciel.Nauczyciel,który nie potrafi ucznia zmotywować,zachęcić do pracy.

Bo łatwiej postawić dziesięć jedynek niż wytłumaczyć - to częsta "metoda" niestety. Miło mnie zaskoczyłaś bo nie spotkałam nauczyciela, który nie broniłby nawet najdurniejszego kolegi smile specjalnie napisałam w ten sposób bo chciałam wywołać "burzę" a tutaj miłe zaskoczenie. Generalnie chodziło mi o to, że jeśli w klasie 90% dzieci ma jedynki to wina nauczyciela, jeśli tylko Ci którzy nie mają "talentu" do danego przedmiotu to już sprawa inna, bo nauczyciel często ma tak mało czasu, żeby zrealizować plan, że skupienie się na pojedynczych przypadkach dzieciaków jest bardzo trudne.
A w Twoim przypadku ja bym nie odpuściła i "walczyła" ale ja mam taką paskudną naturę big_smile oczywiście w granicach rozsądku.

7

Odp: Problem z paroma mamusiami...
gojka102 napisał/a:

nie spełniam swoich ambicji:).Ja,mój tato i mama skończyliśmy szkołę muzyczną więc ja już swoje ambicje zrealizowałam.:))

już jako dwulatka potrafiła zaśpiewać bezbłędnie melodię,którą zagrałam.

[...]
ja jestem nauczycielem i absolutnie się z Tobą zgadzam: tak,za jedynki ucznia winę ponosi nauczyciel.jak nie pójdę na ten kretyński spęd- "konfrontację" to okaże się,że metody pani nauczycielki są świetne a ja jestem nienormalna bo ich nie pochwalam.

Gojka, obawiam się, że problem nie jest w szkole. Skończone przez Ciebie szkoły to jedno, a modelowanie oczekiwań wobec Córki to drugie. Wydaje mi się, że uważasz się za Osobę wszystkowiedzącą i najlepiej wykształconą. Taka postawa bardzo utrudnia dotarcie do przyczyn, bo mechanizmy obronne uruchamiają się i skutecznie poznanie prawdy uniemożliwiają.

W dodatku mylisz zupełnie dwie sfery: zdolności, inteligencję i emocje. Z tego, że Córka ma zdolności, chce chodzić do szkoły wcale nie wynika, że nie jest do dla Niej szkodliwe, o czym świadczą konkretne objawy. Są to już objawy somatyczne. Pewnie ustąpią niektóre (moczenie), ale problem nierozwiązany znajdzie sobie inną drogę manifestacji (przez obniżenie odporności organizmu po bardzo groźne choroby somatyczne). Emocje negatywne są śmiertelne !!! To nie jest przesada!

Co z tego, że jesteś nauczycielem... Ze słów, których używasz do opisu wydarzeń (kretyński spęd "konfrontacja" widać, że emocje u Ciebie powodują zmianę obrazu świata i skłonność do manipulacji. W sytuacjach trudnych ratujesz się ucieczką? To jest reakcja neurotyczna i tego się, poprzez modelowanie, uczy Twoja Córka.

gojka102 napisał/a:

Pisałam już w którymś wątku o nauczycielce córki ze szkoły muzycznej.Moja córka jest najmłodsza w grupie i pewnie z powodu tego,że nauczycielka nie bierze faktu pod uwagę wynikają różne problemy.
Warto dodać jeszcze,że moja córka jest wyjątkowym wrażliwcem o niskiej samoocenie.

To nie nauczycielka nie bierze wieku Twojej Córki pod uwagę, ale Ty nie wzięłaś tego pod uwagę i nadal nie bierzesz pod uwagę.

"Niska samoocena" u Twojej Córki skądś się wzięła. Zanim poszła do szkoły żyła przecież kilka lat w konkretnym środowisku.

8

Odp: Problem z paroma mamusiami...

Może to głupie co napiszę, ale co to za szkoła, że na I etapie edukacyjnym stawiają stopnie? Jakoś od dłuższego czasu słyszałam, że obowiązuje na tym etapie ocena opisowa... coś się zmieniło a ja nie nadążam?
Myślę, że Animus ma sporo racji - raczej należałoby oczekiwać od nauczyciela sprawiedliwego i równego traktowania uczniów niż faworyzowania któregoś z dzieci (choćby ze względu na wiek). Dzieci, które nie osiągnęły odpowiedniej dojrzałości szkolnej mają(?) PRAWO do odroczenia obowiązku szkolnego... To też się zmieniło?

9

Odp: Problem z paroma mamusiami...

ocenianie w klasach 1-3 jest opisowe ale niestety żaden nauczyciel tego nie przestrzega:( jedynie świadectwa wypisane opisowo.
miały być buzki  badzo ładnie ,ładnie, musisz popracować- a są oceny 1,2,3,4,5,6 wiec sami jestesmy winni bo sie nie upoiminaliśmy o poprawne ocenianie.

co do mamusiek to co cie one obchodzą,ty masz swoje dziecko i ty go kierujesz ale i tak uwżam ze nie powinnas przejmowac sie ocenianiem skoro wiesz ze córka dobrze pracuje i widzisz co potrafi,to ty musisz ją mobilizliować mimo iż czasem nie zagra jak być chciała,od razu berlina nie wybudowali:) ale nie zmuszaj do niczego,nie mów widzisz inni robią to lepiej zła samoocena skąś sie wzieła

Animus:) masz racje:)

10

Odp: Problem z paroma mamusiami...
Kyntia napisał/a:

Ciężka sytuacja.
Z mamusiami wygrać to jak walka z wiatrakami.
Sama mam przeboje, nie tylko z mamusiami ,ale także z wychowawczynią. Nie otwieram buzi na szerokość zyletki bo to ostatnia klasa przed gimnazjum,ale wcześniej się kłóciłam.
W sytuację była wkręcona i dyrektorka i nawet psycholog.
Sytuacja byla duzo bardziej skomplikowana niż Twoja.
Najgorsze było milczenie matek,które czuły się pokrzywdzone i wiedziały że ich dzieci czują się zle i milczały, a gdy wychodziły z zebrania słowotokom i narzekaniom nie było końca.

Mój syn ze strachu przed szkoła dostawał bóli brzucha,głowy, potrafił wymiotować na lekcjach, ba....nawet biegunka się zdarzała. Po powrocie do domu jak ręką odjął.
Walczyłam i wywalczyłam nienawiść i niechęć...

dobrze że chociaż chodził,znajomej córka w kl 5 chodziła do szkoły świadectwa z paskiem, uczennica do pozazdroszczenia.
skrzywdzona przez nauczycieli przestałą chodzić do szkoły:(:( przyjazd kuratorów ,straszenie policją kary za nie chodzenie dziecka do szkoły i miliony spraw w sądzie i co .... dzisiaj ma 17 lat i ukończone tylko 5 klas podstawówki nikt jej nie pomógł z pedagogów.psychologów,

dużo sie słyszy o dzieciach które wstaja rano z bólem głowy,brzucha i milion rzeczy by nie isc do szkoły.
zastanawiam sie w czym jest problem z nami rodzicami,z nauczycielami czy z tym chorym systemem???????? bo dzieci to tylko karta przetargowa miedzy być a nie być.

11

Odp: Problem z paroma mamusiami...

Anhedonio,Andziu- wybaczcie ale wydaje mi się,że czytacie niezbyt uważnie.Ja piszę o państwowej szkole muzycznej pierwszego stopnia.Do takiej szkoły chodzą dzieci od szóstego do dziesiątego roku życia.Nie piszę o normalnej podstawówce.Szkoła muzyczna jest specyficzna chociażby przez fakt,że chodzą do jednej klasy dzieci w tak dużym przekroju wiekowym.W takiej szkole nigdy nie będzie ocen opisowych bo tam dzieci już w drugiej klasie mają regularne egzaminy z instrumentu,którym przysłuchuje się komisja i ocenia dziecko.Ocenia- a nie stawia buźki smutne czy wesołe.

Anhedonio- o jaki obowiązek szkolny Ci chodzi??I co ja mam odroczyć?Moja córka ma SIEDEM lat.Tylko,że tu nie chodzi o podstawówkę.
Naprawdę nie wiem jak powinnam napisać,żeby było to zrozumiałe....

Andziu- mamusie mnie nie obchodzą ale uważam,że atmosfera nauki powinna być taka,żeby wszystkie dzieci uczyły się chętnie i bez strachu.

12

Odp: Problem z paroma mamusiami...
gojka102 napisał/a:

Anhedonio,Andziu- wybaczcie ale wydaje mi się,że czytacie niezbyt uważnie.Ja piszę o państwowej szkole muzycznej pierwszego stopnia.Do takiej szkoły chodzą dzieci od szóstego do dziesiątego roku życia.Nie piszę o normalnej podstawówce.Szkoła muzyczna jest specyficzna chociażby przez fakt,że chodzą do jednej klasy dzieci w tak dużym przekroju wiekowym.W takiej szkole nigdy nie będzie ocen opisowych bo tam dzieci już w drugiej klasie mają regularne egzaminy z instrumentu,którym przysłuchuje się komisja i ocenia dziecko.Ocenia- a nie stawia buźki smutne czy wesołe.

Anhedonio- o jaki obowiązek szkolny Ci chodzi??I co ja mam odroczyć?Moja córka ma SIEDEM lat.Tylko,że tu nie chodzi o podstawówkę.
Naprawdę nie wiem jak powinnam napisać,żeby było to zrozumiałe....

Andziu- mamusie mnie nie obchodzą ale uważam,że atmosfera nauki powinna być taka,żeby wszystkie dzieci uczyły się chętnie i bez strachu.

wiesz nie wiedziałam na jakiej zasadzie ocenia sie w szkole muzycznej :)piszesz ze dziecko jest w grupie dzieci w róznym wieku to jesli tak to zapisz na indywidualne zajecia wiem ze tez tak można( dowiedziałam sie własnie od znajomej której córka uczy sie własnie indywidualnie)a pozatym moje dziecko też poszło w wieku 6 lat do szkoły i chodziło na gitary w wieku 6 lat i tez miało grupe 14 dzieci(prywatnie) co mu wogóle nie przeszkadzało a wręcz przeciwnie był najmłodszy i każdy mu ustępował.zrezygnował na rzecz koni.

13

Odp: Problem z paroma mamusiami...

Andzia chyba  źle zrozumiałaś co powiedziała Ci znajoma.Zajęcia z instrumentu są od zawsze w szkole indywidualne.Natomiast nie znam takiej szkoły, w której zajęcia z kształcenia słuchu czy rytmiki byłyby indywidualne.
Zresztą moja córka lubi swoje starsze koleżanki i starszych kolegów i tu nie ich relacje są problemem.Wydaje mi się,że fakt przebywania ze starszymi,którzy traktują ją jak równą sobie rekompensuje jej wszelkie niedogodności.Mojej córce nie to przeszkadza,Ona zresztą twierdzi,że jej nic nie przeszkadza.Do momentu gdy jej strach,jakieś obawy się skulminują i wychodzą takie sytuacje jak ta ostatnio,że dziecko trzęsie się,płacze i budzi się w nocy zasikując łóżko.
Mi chodzi jedynie o dostosowanie metod pracy nauczyciela do dziecka.

14

Odp: Problem z paroma mamusiami...

gojka nigdzie nie pisałaś ze lekcje na instrumentach są osobno,wiec nie wiem o co  naprawde chodzi,wychodzi ze masz strasznie wygórowane ambicje co do swojej córki,odpuść troche z ocen niech sie uczy nawet na 2 ale ty musisz ją nauczyć wartosci nawet słabej oceny.

15

Odp: Problem z paroma mamusiami...
andzia19772 napisał/a:

gojka nigdzie nie pisałaś ze lekcje na instrumentach są osobno,wiec nie wiem o co  naprawde chodzi,wychodzi ze masz strasznie wygórowane ambicje co do swojej córki,odpuść troche z ocen niech sie uczy nawet na 2 ale ty musisz ją nauczyć wartosci nawet słabej oceny.

Andziu- sądziłam,że to dla Ciebie jasne skoro Twoje dziecko chodziło na lekcje i skoro masz znajomą,której dziecko też chodzi.
Ja nie mam wygórowanych ambicji- to raczej moja córka ma.Chce być najlepsza- taki typ:).
Wiele razy jej mówię,żeby sobie odpuściła ćwiczenia jakiegoś dnia bo pójdziemy na basen albo na lodowisko.I moja córka wtedy potrafi powiedzieć,że jak poćwiczy to wtedy pójdziemy.Przecież karać jej za to nie będę,że taka jest...

16

Odp: Problem z paroma mamusiami...
gojka102 napisał/a:
andzia19772 napisał/a:

gojka nigdzie nie pisałaś ze lekcje na instrumentach są osobno,wiec nie wiem o co  naprawde chodzi,wychodzi ze masz strasznie wygórowane ambicje co do swojej córki,odpuść troche z ocen niech sie uczy nawet na 2 ale ty musisz ją nauczyć wartosci nawet słabej oceny.

Andziu- sądziłam,że to dla Ciebie jasne skoro Twoje dziecko chodziło na lekcje i skoro masz znajomą,której dziecko też chodzi.
Ja nie mam wygórowanych ambicji- to raczej moja córka ma.Chce być najlepsza- taki typ:).
Wiele razy jej mówię,żeby sobie odpuściła ćwiczenia jakiegoś dnia bo pójdziemy na basen albo na lodowisko.I moja córka wtedy potrafi powiedzieć,że jak poćwiczy to wtedy pójdziemy.Przecież karać jej za to nie będę,że taka jest...

moj syn chodził na grupowe prywatne zajęcia:)
a kolezanki nie wypytywałam co robią w szkole muzycznej pod kątem tego forum zapytałam ją,nie musimy wkoncu być alfą i omegą.

życze wam powodzenia w dalszej drodze szkoły muzycznej.

17

Odp: Problem z paroma mamusiami...
gojka102 napisał/a:

Warto dodać jeszcze,że moja córka jest wyjątkowym wrażliwcem o niskiej samoocenie.
Radzi sobie nieźle,jest zdyscyplinowana i pracowita.

warto spróbować innej motywacji niż te jedynki.
chodziło raczej o to by trochę zindywidualizować podejście do dzieci.

trzeba będzie zrobić taką konfrontację z nauczycielką,tymi mamusiami i innymi rodzicami,których dzieci cierpią z powodu metod pani.
Wyznaczony jest termin spotkania ale przyznam,że nie mam ochoty tam chodzić.Co miałam do powiedzenia powiedziałam już na tym zebraniu.
I w ogóle nie wiem jak na tą aferę reagować...
Co byście zrobiły na moim miejscu?

Uparłabym się. W obronie dziecka.
Jeśli się nie uda, Ty i tak wesprzesz swoją córkę. Poradzicie sobie.
A jeśli się uda, może to będzie łatwiejsza droga dla Twojej córki, ale też przetarcie jej dla innych dzieci. Najważniejsze sama tak celnie opisałaś:

gojka102 napisał/a:

warto spróbować innej motywacji niż te jedynki.
trochę zindywidualizować podejście do dzieci.

A nuż się okaże, że zindywidualizowane podejście w przypadku niektórych dzieci nadal będzie polegało na stawianiu jedynek za wszelkie uchybienia?
Bo mamuś i tak nie przekonasz. Ale jeśli możesz coś zrobić dla swojego dziecka - zrób to.

18

Odp: Problem z paroma mamusiami...

Z tego co wyczytalam to Gojka nie jest jedyna osobą,ktora dostrzega ten problem, a znacznie wiecej rodziców takie same wyciągnlelo wnioski (bez wzgledu na wiek dzieci).
Wahałabym sie jak na to patrzec, gdyby autorka jako jedyna miala problem,czy też jej jedyne dziecko z prowadzeniem zajęc przez nauczycielke, ale jesli jest znacznie wiecej takich rodzicow i dzieci,ktore  na to samo sie uskarzają, ze Pani plan i forma  prowadzenia zajęc,wraz z ocenianiem w niczym nie pomaga a jeszce bardziej dobija to jednak daje tu coś do myslenia,ze tu nie jest mowa o rozhisteryzowanej jedynej mamusi ktora ma wygórowane ego(tez takie sie zdarzają) tylko jak dla mnie problem lezy w kobiecie,ktora  do znacznej ilosci dzieci działa szkodliwie, zamiast motywowac to dobija i zaniża samoocene, a z tego co wiem, to nie na tym to polega nauczanie i wdrażanie wiedzy.
Gdzie ze strony nauczyciela widac wsparcie i zachęcanie do podniesienia wlasnych mozliwosci w tym uwierzenia w siebie? ja tego nie widze
To jest to samo jakbym naszej tlumaczyla rownania z matematyki i za kazdym jej bledem kipiala zloscią ublizając jej od nieukow,moja mowa ciala by pokazywala brak wyrozumiałosci, czy okazując wlasną wyzszosc a jej nieudolnosc...kazdy normalny czlowiek wie ,ze przez takie podejscie do nauczania efektow nie bedzie, a jak bedą to na gorsze

19 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2013-03-10 10:58:28)

Odp: Problem z paroma mamusiami...

Mortisho,Piosenko,Andziu

Na zebranie się nie   wybrałam,nie wiem co było na nim poruszane bo ostatnio mąż odwozi córkę do szkoły i tam na nią czeka.
Wypytuję dyskretnie córkę,jak do tej pory nie dostała jedynki za pracę domową,jesli coś jest źle pani pisze tylko:popraw.
Mam nadzieję,że sprawy poszły w dobrą stronę:)

Sądzę,że dyrektorka woli zatrzymać dobrych,zdolnych uczniów w swojej szkole i do nich dostosować metody pracy niż wysłuchiwać peanów na cześć nauczycielki od podlizuchowatych mam. W sumie sensowna decyzja.

Posty [ 20 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Problem z paroma mamusiami...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026