Czy jeśli byłyście w związku , facet się o was starał , szanował was , kupował wam prezenty , traktował jak królowe , i nigdy nie naciskał , ale po prostu najzwyczajniej w świecie coś poszło nie tak ( nie poczułyście tego albo wam się znudził ) to czy z czasem dochodzicie do takiego wniosku że popełniłyście błąd i żałujecie że tak postąpiłyście ? I jeśli byłaby taka możliwość to wróciłybyście do byłego jeśli on by się zmienił i stał się dla was lepszy , tzn bardziej atrakcyjny niż był na początku ? Czy jest taka szansa ? Proszę o szczere wypowiedzi ![]()
Podobne tematy
Powiem z mojej autopsji.. Miałam faceta, który starał się o mnie, był dobry, czuły. Fakt, że był maminsynkiem, ale do mnie w relacji był dobry. Doszłam do wniosku, że to nie to, że takie życie nie jest dla mnie i go zostawiłam.
Nie wróciłabym do niego za nic w świecie, bo wiem, że nie była to miłość. I wiem także, że odgrzewane ziemniaki nie są dobre, i nie warto wchodzić po raz drugi do tej samej rzeki.
Ja również miałam podobnie, tyle że w pewnym momencie mu odbiło. Potem chciał się zmieniać, ale nie wróciłabym nigdy za nic!
Dwa razy do tej samej rzeki się nie wchodzi.. nigdy nie wychodzi (przynajmniej u mnie). Co do związku i obrazu faceta hm.. byłam kiedyś z takim, co słuchał mnie, robił o co poprosiłam, pytał mnie o zdanie itd.. i po roku miałam go dość.. dlaczego? Bo wkurzało mnie, że to mnie obarczał podejmowaniem ciągłych nawet błahych decyzji, nie był FACETEM w związku, nie spełniał swojej roli. Pod koniec zaczęłam go traktować jak swoje dziecko, podświadomie głaskałam i przytulałam.. hehe ;D wstyd.. nigdy nie żałowałam.
Ja myślę, że gdyby facet traktował mnie tak jak napisałeś to nie skończyłabym z nim chyba:) no oczywiście gdyby nie miał nic przede mną do ukrycia, typu zdrada, kłamstwa itp. Ale jeżeli już wystąpiłaby taka sytuacja raczej wrociłabym do niego:)
6 2013-03-01 00:43:34 Ostatnio edytowany przez Miłosna_Gra (2013-03-01 00:46:28)
Czy jeśli byłyście w związku , facet się o was starał , szanował was , kupował wam prezenty , traktował jak królowe , i nigdy nie naciskał , ale po prostu najzwyczajniej w świecie coś poszło nie tak ( nie poczułyście tego albo wam się znudził ) to czy z czasem dochodzicie do takiego wniosku że popełniłyście błąd i żałujecie że tak postąpiłyście ? I jeśli byłaby taka możliwość to wróciłybyście do byłego jeśli on by się zmienił i stał się dla was lepszy , tzn bardziej atrakcyjny niż był na początku ? Czy jest taka szansa ? Proszę o szczere wypowiedzi
Cześć.
Byłam w związku w którym facet mnie szanował, starał się. Prezentów nie chciałam (ja tak byłam nauczona, że nie powinno się od nikogo oczekiwać prezentów. Wolałam sama sobie kupić, niż dostać od Niego). Po czasie zaczęło się psuć między nami. Miałam go po prostu dość już. Wychodziły na wierzch z mojej strony jakieś dawne żale. On nie był gotowy do dorosłego życia, a ja tego oczekiwałam i zakończyłam ten związek.
Nie żałuję, że tak postąpiłam bo trwaliśmy w martwym punkcie (a nawet cofaliśmy się). Ja nie chcę wracać. Pomimo, że jest dobrym człowiekiem, to uważam, że nie dorósł do pewnych spraw. Ja chciałam iść do przodu, On nie był na to gotowy.
Cytując wypowiedź jednej z koleżanek "miałam go dość.. dlaczego? Bo wkurzało mnie, że to mnie obarczał podejmowaniem ciągłych nawet błahych decyzji, nie był FACETEM w związku, nie spełniał swojej roli. Pod koniec zaczęłam go traktować jak swoje dziecko" śmiem twierdzić, że mogłabym się pod tym podpisać.
Ciągła odpowiedzialność za nas oboje...
hej
jestem samotna tzna tak nie do konca mam dziecko wspaniale dziecko i meza i tu zaczyna sie problem!!!
jestem nieszczesliwa mam wrazenie ze jestem tylko do sprzatania prania i gotowania.
Nie potrafie sie z nim dogadac czuje sie samotna w tym zwiazku malzenskim, jestem wyksztalcona osoba z ambicjami poswiecilam sie dziecku bo tak chcialam obecnie nie pracuje jednakze nie zamierzam spoczywac na laurach obowiazki domowe przygasily mnie jako czlowieka kiedys tryskajaca energia dzis przygaszona.Mąz pracuje zarabia na dom ma swoje pasje i je realizuje i w tym mu nie przeszkadzam sama jak mam ochote wychodze:) jednakze ostatnia zaczal palic trawe i to mnie niesamowicie denerwuje i irytuje bylo tysiace rozmow i jak grochem o sciane twierdzi ze stara sie a to go wycisza bo ma duzo problemow w pracy ja tego nie rozumiem bo nie nawidze jakich kolwiek uzywek,jedynym moim nalogiem albo przyjemnoscia jest papieros...od tego czasu kiedy popala coraz czesciej mam do niego awersje odsuwam sie od niego"nie zalezy mi" tak sobie mysle ale sadze ze go kocham albo to przwyczajenie wkoncu nie dlugo bedziemy ze soba 10lat w malzestwie 4. CZuje sie BEZNADZIEJNIE
Cojeśli ten facet by się zmienił , stał się twardy , wiedział czego chce , mocno stąpał po ziemi , zmienił się z wyglądu , z zachowania , zaczął się ubierać inaczej i chciał odnowić kontakt , to czy mogłoby coś jeszcze z tego być ?
Śmierdzi mi tu zmianą charakteru dla jakiejś kobiety. Nie zmieniaj się dla niej. Zmień się dla siebie
Z tego co piszesz, to nadal sie nie zmieniles. Nadal chcesz sie przypodobac dziewczynie. Teraz nie przez kupowanie prezentow itp., ale przez zmiane charakteru. W sumie to na jedno wychodzi. Nadal bedzie patrzec na ciebie, jak na faceta "bez jaj", bez wlasnego zdania, takiego nijakego. Daj sobie spokoj. Szanuj sie troche, a nie badz sluzacym dla kogos, kto ma cie gdzies.
To jeszcze mam tylko jedno pytanie , co musiałby facet zrobić żebyście to zobaczyły , zrozumiały , żałowały swojej decyzji i chciały wrócić , albo co by musiało się stać żebyście na to spojrzały z nieco innej perspektywy ?
To jeszcze mam tylko jedno pytanie , co musiałby facet zrobić żebyście to zobaczyły , zrozumiały , żałowały swojej decyzji i chciały wrócić , albo co by musiało się stać żebyście na to spojrzały z nieco innej perspektywy ?
olać ją, poznać inną, nie być ciapą i na koniec jeszcze raz olać...
Cojeśli ten facet by się zmienił , stał się twardy , wiedział czego chce , mocno stąpał po ziemi , zmienił się z wyglądu , z zachowania , zaczął się ubierać inaczej i chciał odnowić kontakt , to czy mogłoby coś jeszcze z tego być ?
On z wyglądu jest bardzo przystojny. Jeśli stałby się bardziej odpowiedzialny, samodzielny i zaradny to być może bym wróciła, ale musiałby się o to mocno postarać i udowodnić mi te zmiany. Natomiast w chwili obecnej nie wróciłabym, bo "zmian brak".
To jeszcze mam tylko jedno pytanie , co musiałby facet zrobić żebyście to zobaczyły , zrozumiały , żałowały swojej decyzji i chciały wrócić , albo co by musiało się stać żebyście na to spojrzały z nieco innej perspektywy ?
Musiałby sam załatwiać swoje sprawy, a nie ze wszystkim lecieć do mnie. Musiałby się usamodzielnić, rozwijać, wyjść czasem z inicjatywą, a nie czekać "na gotowe". Musiałby myśleć o zarobieniu na swoje mieszkanie (wspólnie ze mną, na nasze, bo irytowało mnie, że tylko ja o to się martwiłam) a nie siedzieć u mamusi. Ogólnie być ZARADNY ![]()