Bardzo przejmuję się pracą.Nigdy nie szłam na zwolnienia lekarskie,urlopy brałam jak nie było sezonu,opieki na dzieci również nie wykorzystywałam.Jako normalny pracownik sklepu byłam bardzo zadowolona.Lubię pracę w handlu,wśród ludzi.Atmosfera w pracy jest dla mnie bardzo ważna.Kończyła mi się umowa,miałam nadzieję na przedłużenie.Dostałam awans na zastępcę kierownika,nie prosiłam o to.Po szybkim szkoleniu zaczęłam samodzielnie prowadzić zmiany.Wiadomo nie będę idealna na początku jak koleżanki,które są na tym stanowisku od lat.Jestem osobą spokojną,nie lubię konfliktów.
Okazuje się jednak,że jestem strasznie obgadywana.Czuję się jak łoś.Celowo doszukują sie moich błędów-nie ważne czy ja je popełniam czy ktoś inny-będą przypisywane mi.Pewna pani na tym stanowisku jest osobą bardzo konfliktową,wręcz zawistną.Cenię jej pracę,ale niestety ma taki charakter,że zawsze jest jej źle-nie po jej myśli.Skłóca wszystkich,napuszcza przełożonych na osoby,które jej sie nie podobają.Dziwię się,że mnie wytypowała na to stanowisko,skoro skutecznie zaczęła mi tą pracę obrzydzać.Do końca nie wiem czy sama wymyśla bzdury na współpracowników,czy też bazuje na dziewczynach,które na siebie nawzajem donoszą.
Jak sobie radzić w takim gnieździe os,tym bardziej,że do pyskatych osób nie należę?Atmosfera paskudna.
Podobne tematy
Feniks, wyobrażam sobie.
Wiesz co- najlepiej się do tego nie mieszać, nie spoufalać, w pracy załatwiać sprawy związane z pracą jedynie.
Jesteś kierownikiem, więc ja bym proponowała, byś na osobności zapytała TĄ PANIĄ, KTÓRA NAPUSZCZA wszystkich, czy ma jakieś zarzuty do Twojej pracy- bo słyszałaś, że jednak ma. Niech będzie odważna również mówiąc prosto w twarz.
Problem jest bardziej złożony.Jest kierownik-facet i zastępców kierownika 4(razem ze mną-same kobiety)+ 8 pracowników.Najgorsze jest to,że ta kobietka jest bardzo niebezpieczną osobą,donosi osobom wyżej postawionym na tych którzy jej nie pasują,wytyka błędy pracownikom przy klientach(a jak widzi przełożonego to aż z połowy sklepu wołałaby,że za Ciebie coś zrobiła lub,że popełniłaś wyimaginowany błąd).Jestem po rozmowie tel. z nią i teraz jak jestem w domuze złamanym palcem od nogi-twierdzi,że wszyscy mnie obgadują,że są na mnie źli itp.itd.
Zastanawiam się czy ona jest normalna,czy nie ma psychicznej choroby.Nie ma na nią mocnych,a pracować bym chciała.
Doprowadza do tego ,że wszyscy na siebie kablują,masakra.
Nigdy nie mieszałam się w takie sprawy,wolałam robić swoje,ale teraz jestem w samym środku tego czegoś.Najwidoczniej tym,że jestem spokojna z charakteru pozwala jej na mnie jeździć jak na szmacie,a tego już nie zniosę.
Feniks, a może porozmawiaj o tym ze swoim przełożonym ?
Będę musiała.Za 2 tygodnie wracam do pracy,teraz nasz kierownik ma urlop.
Najlepszy nr.jaki mi zrobiła nasza wspaniała Pani niezastąpiona to ,kiedy wiedziała,że mam tego dnia rtg nogi,zabrała mi ten wolny dzień i kazała przyjść do pracy,bezpośrednio po wizycie u ortopedy.Chyba była ciekawa mojej reakcji , czy się jej postawię.Tydzień wiedziała,że mam złamany palec i że tak chodzę do pracy,a kierownikowi o tym nie powiedziała.Mówi mu tylko to co uważa za stosowne,byłam w szoku,że mu nie powiedziała o tym.
Są dni,że rozmawia z wszystkimi normalnie,za chwilę szuka dziury w całym.Pracownikiem jest bardzo dobrym,ale ten charakter dwulicowy-strasznie.
Powiem tak - rozumiem problem - pracuję w środowisku sfeminizowanym - wiem, jak to jest gdy ktoś osiągnie sukces albo chce coś zrobić dobrego i fajnego - i słyszy za plecami krytykę (niekonstruktywną tylko złośliwą). Strasznie mnie to boli, przejmuję się, rozmyślę i robię to co ty - przenoszę problemy do domu.
Ostatnio spotkałam koleżankę z branży - po ciężkiej chorobie. Mój typ - pracowita, dokładna, chcąca zrobić dużo, przejmująca się wszystkim
Powiedziała mi tak - zwolnij, wyluzuj, nie bądź głupia - to TYLKO PRACA. Ja też taka byłam i sięgnęłam dna, przepłaciłam to zdrowiem. Rób swoje dobrze jak robisz ale miej w d...co mówią i myślą i inni.
Myślę cały czas nad tymi słowami, pracuję nad sobą - choć jest to bardzo trudne. Staram się - bo inaczej wiem, że albo się wypalę, albo rozchoruję, czasami myślę, że nawet zwariuję. Myślę, że to ma sens - trzeba ustalić priorytety. Praca nie powinna przysłaniać życia i niszczyć jego piękna. To trudne ale ja tego spróbuję i polecam tez Tobie, po prostu odpuścić pewne rzeczy...
Feniks, a co o Twojej pracy myśli przełożony?
Dobrze, zrozumiałam, że ta pani, która uprzykrza Ci życie, jest na równorzędnym stanowisku do Twojego?