netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Zostawiłam wszystko i wyjechałam do męża zagranicę...

3 odpowiedzi2 618 wyświetleńzałożony przez rossa, 20.02.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zostawiłam wszystko i wyjechałam do męża zagranicę...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 4 ]

1

Temat: Zostawiłam wszystko i wyjechałam do męża zagranicę...

Witam Wszystkich,
Piszę do Was bo wiem, że zagląda tu dużo osób, które wiele przeszły i może pomogą mi spojrzeć z innej perspektywy na moje małżeństwo i sytuację. Piszę też dla tych, które zastanawiają się czy wyjechać do męża zagranicę.
Moje małżeństwo trwa już prawie 9 lat, mamy córkę, którą wychowuję praktycznie sama, ma niewielkie przywiązanie do ojca.
Od początku wiele przeszliśmy, były rozstania i powroty, była też z jego strony niewierność kiedy byłam w ciąży (smsy, spotkania z dziewczynami z czata nie wiem czy coś wiecej). W koncu wyjechał zagranicę, wzięliśmy kredyt kupiliśmy domek do remontu. Ja zrobiłam studia zajmowałam się dzieckiem. Kiedyś przyjechał na urlop, był agresywny po alkoholu. Uciekłam, nie wzywałam policji ale złożyłam pozew o rozwód, znalazłam pracę, niestety pozew mi cofnięto, miałam uzupełnić braki, praca ciężka fizyczna przerosła mnie, a mąż obiecywał, że alkoholu już nie dotknie bo sam się boi co może zrobić. Wierzyłam bo nigdy nie pił dużo, za to zawsze był nerwowy. Wszystko wróciło do normy. Mijał czas, zrobiłam studia podyplomowe, dostałam się na staż. Prawie w równym czasie mój mąż dostał stałą umowę w swojej firmie i wynajął mieszkanie. Powiedział, że dłużej nie chce być sam, żebym przyjechała, będziemy rodziną. Zawsze pracował ciężko, przysyłał pieniądze, ufałam mu... Pojechałam. Prawie nie znając języka wierzyłam, razem przejdziemy trudne początki. Wszystko było gotowe. Już 2 dni po moim przyjeździe okazało się, że zamiłowanie do czatów nie minęło, choć nie chciałam i nie grzebałam mu w komputerze to nieudolnie wykasowana historia i podpowiedzi w okienkach logowania mówiły czego szukał mój mąż w internecie. Nie mówię o stronach porno bo to dla mnie normalne i nie jest problemem. Były portale randkowe z okolicy, były też agencje towarzyskie, było też zdjęcie jego penisa i wiele innych rzeczy. Przy tym zawsze mieliśmy kontakt, co wieczór kilka godzin na gg lub skypie, chociaż czasem lubił mi mówić, że internet nawalił więc idzie spać...Zrozumiałam, że mój wyjazd to był błąd i być może zasadzka, żeby mnie całkiem uzależnić od siebie. Kiedy próbowałam rozmawiać o tym co znalazłam mówił, że nie będzie tego słuchał, wychodził spać do drugiego pokoju, mówił, że mogę wracać do Polski jak tak ma być. Problem w tym, że ma tu kolegę, miejscowego kawalera kolo 40 który lubi regularnie do burdelu wyskoczyć i domyślam się, że razem jeździli. Żeby było śmieszniej mąż zawsze opowiadał jak to się faceci na wyjazdach zachowują jak psy spuszczone ze smyczy... Potem okazało się, że jego ulubioną formą spędzania czasu w weekendy jest wyjście do miejscowego baru gdzie siedział kilka godzin wrzucając pieniądze w automat do gry i pijąc piwo za piwem, potem wracał autem. Siedziałam sama przy barze patrząc na to i robiąc wielkie oczy, przy okazji będąc obiektem podrywu miejscowych bo wyglądało jakbym była sama. Pozwalałam mu pokazać jak to jego życie tutaj wyglądało, żeby albo się upewnić, że jest źle albo, że mi się wydawało. Jednak nie wydawało mi się. Mąż nie mógł usiedzieć w domu w weekend. W końcu po jednej imprezie w ataku zazdrości o innego faceta, który okazał mi zainteresowanie w przeciwieństwie do niego, pobił mnie, potem policja. Będzie miał sprawę mimo, że nie wniosłam oskarżenia. Jakiś czas był spokój siedzieliśmy w domu. Kiedy mówiłam zróbmy coś razem to mówił: szkoda pieniędzy( wcześniej włożyć 100e w maszynkę i kłamać, że więcej niż 20 nie włożył nie było szkoda), mówiłam chodźmy na spacer niby szliśmy ale to wszystko jakieś wymuszone. Najczęściej usypiał po pracy na kanapie. W końcu znów zaczęliśmy wychodzić najpierw z tym znajomym męża, co ja akceptowałam bo przecież chce też mieć jakichś znajomych, poznać ludzi tutaj.Jest mi ciężko ze względu na język. Niestety coraz częściej pada z męża strony pytanie czy idziemy do baru. Chociaż już wie, co o tym myślę. I tak koło się zamyka. Szukałam tu pracy nikt nie oddzwania z tym wykształceniem nie chcą mnie chyba do pracy fizycznej, a żeby zapisać się na kurs muszę sama sobie to załatwić i potrwa to chyba co najmniej pół roku, co dzień na 3 godziny, a dojazdy 30 km w jedną stronę. Mąż mi nie pomaga ani z szukaniem pracy ani z załatwieniem kursu twierdzi, że nie przyjechałam do pracy tylko do niego. Chyba boi się, że się usamodzielnię i go zostawię. Ja już nie wiem czy coś do niego czuję, chyba przyzwyczajenie, rozczarowanie i brak zaufania to na pewno. Dziecko się pyta kiedy się od niego wyprowadzimy. Nie wiem co robić. Wrócić do Polski, przyznać się do klęski przed rodziną, robić praktyki i szukać pracy w moim zawodzie (i tak musiałabym się przenieść do większego miasta bo w moim nie ma pracy), wziąć rozwód (miałabym przewagę mając dziecko przy sobie od razu- bo kto wie co mężowi strzeli do głowy)- nawet jak wybiorę tą opcję to muszę poczekać, żyć z nim jakoś ( nie wiem jak) zebrać jakieś pieniądze na życie, na te praktyki i zwiać chyba bo u nas konto jest jedno więc na boku nie odłożę. Nie bardzo mam dokąd wracać bo domek jest w remoncie, a każda rzecz została przewieziona tutaj nawet szklanki. Jest druga opcja siedzieć tu dalej szukać tej pracy może na pomoc kuchenną ktoś mnie w końcu weźmie i liczyć na to że z czasem się usamodzielnię tutaj.Nie ukrywam, że podoba mi się tutaj. Może ktoś miał do czynienia z podobnym przypadkiem i mi coś doradzi. Czuję, że przy mężu nie mogę się rozwijać, on mnie blokuje. Przy nim nie umiem czasami wydusić słowa w obcym języku. Jak jestem bez niego to idę, dogaduję się. Mam jednak czasem strach wyjść z domu. Widzę jak przez te pół roku zmieniłam się z osoby zaczynającej pracę (już się rozkręcałam) wesołej, pewnej siebie- spowrotem w zahukaną kurę domową bez znajomych, siedzącą w domu całymi dniami. Przepraszam za tak długi wywód.

2 Ostatnio edytowany przez holubka (2013-02-20 12:48:29)

Odp: Zostawiłam wszystko i wyjechałam do męża zagranicę...

Witaj, dziewczyno nad czym się zastanawiasz, uciekaj od niego, gdzie "pieprz rośnie". To co tutaj w skrócie pewnie opisałaś, wskazuje na jedno: to jest toksyk, a mężuś, to jakiś popapraniec emocjonalny. Uciekaj od niego, bo z takim pajacem nic dobrego Cie nie czeka. Jesteś wykształconą kobietą, powinnaś znać swoją wartość.

Nie daj temu dupkowi się tak traktować. Swoją postawą poniekąd dajesz mu na to przyzwolenie na takie a nie inne traktowanie. Należy mu się tylko i wyłącznie solidny kop w doopę. 

Nie dość, że stosuje przemoc psychiczną, to dodatkowo traktuje Cię, jak worek treningowy, ach brak słów, wykastrować tego popaprańca. Uciekaj i ratuj siebie i dziecko.

3

Odp: Zostawiłam wszystko i wyjechałam do męża zagranicę...

Przyjaciółka Forum ma rację i zgadzam się z nią w 100%,
uciekaj od tego popaprańca!!!
wróc do Polski a wszystko się jakoś ułoży ,
sama napisałaś że bez niego zaczeło Ci się już pomalutku układać,
ratuj siebie i dziecko!

Posty [ 4 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zostawiłam wszystko i wyjechałam do męża zagranicę...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026