Wyszłam ponownie za mąż prawie 2 lata temu.Obydwoje z mężem pragniemy mieć wspólne dziecko.Zarówno ja jak i moi synowie byliśmy osobami dotkniętymi przemocą domową ze strony ich ojca.Obecnie chłopaki mają 16 i 10 lat.Obecny mąż jest wspaniałym mężem i ojcem.Dzięki niemu chłopaki mają wreszcie oparcie w ojcu(mimo że nie jest ich biologicznym ojcem).Sami nie jesteśmy najmłodsi,mamy po 36 lat.Obawiamy się zmiany zachowania dzieci w stosunku do nas,zazdrości lub oddalenia od nas(zepsucia dobrych relacji).Ja jak to kobieta boję się,że mój mąż podświadomnie będzie faworyzował własne dziecko.Proszę o radę i relacje osób które mają takie doświadczenie jako rodzic lub jako dorosłe już dziecko z takich związków.Jaki ma to wpływ,o czym powinnam wiedzieć,czego się spodziewać i jak sobie radzić w razie problemów?
Podobne tematy
2 2013-02-18 15:44:43 Ostatnio edytowany przez calineczka_m (2013-02-18 15:46:29)
Witaj. Ja mam męża, który ma nastoletnia córkę ale ona z matką mieszka. Dziewczyna jak się dowiedziała, że jestem w ciąży stwierdziła, że konkurencja jej się urodzi i zaczęła mnie ciągle zasypywac pytaniami co by było gdybym straciła dziecko itd. Wcześniej nasze relacje były bardzo dobre. Ona mnie bardziej lubiła niż swoją matkę i niby do tej pory tak jest. Ale jednak jak u nas się pojawia to niby przypadkiem próbuje dokuczyc naszemu dziecku jednocześnie twierdząc że kocha braciszka.
Mam też znajomych gdzie kobieta ma dwoje dzieci z innym mężczyzną i 1 dziecko ze swoim obecnym mężem. On całą trójkę traktuje jak swoje, dzieciaki też nie czuja się odrzucone po narodzinach kolejnego dziecka. Ale wiem, że oni bardzo dużo rozmawiali z dziećmi i tłumaczyli, że niedlugo się pojawi nowy członek rodziny, który na początku będzie wymagał sporej uwagi, ale że one dalej tak samo są kochane itd.
Po prostu trzeba rozmawiać, rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać.
My z córka męża nie mieliśmy na to szansy, bo większość czasu spędza z matką, która nienawidzi mojego męża, naszego synka i mnie. I niestety efekt jest taki jak pisałam wyżej.
Bardzo Ci dziękuję za wskazówki,masz rację najważniejsza jest rozmowa.Może to dobrze,że nie mają kontaktu z rodziną byłego męża,mogliby im w głowach namieszać.Chłopaki niby wiedzą o naszych planach,młodszy niby się cieszy,starszy mam wrażenie,że boi się zmian.
To musisz im wytłumaczyć na czym polega opieka nad takim maluchem i że przez jakiś czas będzie wymagało bardzo dużo uwagi, ale że to nie znaczy że oni już nie są ważni, że nimi też tak się opiekowałas jak było tacy mali. I z mężem też porozmawiaj, uświadom go jak to wszystko może wyglądać i że ważne jest, żeby chłopcom okazać zrozumienie jak sie maluszek pojawi. Bo jak się chłopaki zaczną buntować to wtedy może dojść do faworyzowania własnego dziecka a od tego już bliska droga do kłopotów
Będę starała sie to uświadomić i dzieciom i mężowi.Mam bardzo duże obawy co do naszych planów.Dla Ciebie to musiała być trudna sytuacja z córką Twojego męża.Ja miałam to szczęście,że mój mąż był kawalerem.Uważam,że to ogromna odwaga u Ciebie jak również u mojego męża związać się z kimś kto ma już dzieci.Jak to znosiłaś,jestem ciekawa?
Wiążąc się z moim teraz już mężem nie miałam pojęcia, że ma dziecko. Byłam młoda, miałam 19 lat i bał się, że uciekne na wieść o dziecku. Jego córka miała wtedy nie całe 4 latka, na początku była zazdrosna, ale szybko mnie zaakceptowała. Kiedy tylko mąż ja na weekend brał bardzo dużo się z nią bawiłam. Po prostu zaakceptowałam ją. Teraz ma 13 lat i niestety po jej reakcji na wieść o bracie nasze relacje sie popsuły. Kontakty z nią to dla mnie przykra konieczność, bo muszę cały czas pilnować synka kiedy jest w pobliżu niego. Wiem, że brzmi to okropnie, ale muszę stać po stronie naszego synka, bo nie pozwolę go jej krzywdzić. I mam nadzieję, że Tobie uda się takiej sytuacji uniknąć.
Człowiek z miłości jest zdolny do poświęceń..
Swoją mądrością może dotrzesz jeszcze do niej przez rozmowę,poczuła się zagrożona i zazdrosna nawet o Twoją akceptację.Moi synowie mieli taki etap w życiu,że nienawidzili się nawzajem,starszy potrafił wyzwać brata,uderzyć,robić mu na złość.Było to wynikiem tego,że były mąż strasznie gnoił starszego a faworyzował młodszego.Mieli wtedy 12 i 6 lat.Okres buntu u nastolatków,no i z tym masz rację,że mama dziewczynki pewnie nabija jej do głowy głupoty(że może jej nie kochacie,bo macie swoje dziecko itp).Jak się mieszka razem też pewnie jest inaczej,ma się wtedy wpływ na wychowanie.Jak na Twoje młode lata jesteś dojrzała emocjonalnie,podziwiam...
8 2013-02-19 10:36:27 Ostatnio edytowany przez calineczka_m (2013-02-19 10:40:30)
z tego co zauważyłam to rodzeństwo zawsze ma taki okres, że się nawzajem nienawidzi a później to mija. Zauważyłam to na przykładzie znajomych i dzieci w rodzinie, bo ja rodzeństwa nie mam.
Już aż tak młoda nie jestem
mam prawie 28 lat.
Z córką męża wszystko ok było dopóki właśnie o ciąży nie usłyszała. Jeśli się sytuacja nie zmieni to jak synek troszkę podrosnie trzeba z nią będzie porozmawiac. Narazie jednak staram się trzymać z daleka od niej na tyle na ile to jest możliwe. Ale wcale nie daje jej tego odczuć. Nie przeganiam jej, nie krzycze tylko nie spuszczam z niej oka jeśli z synkiem się bawi. Jednak już jako pierwsza nie podchodzę żeby z nią porozmawiać itd. Ona jak na swój wiek jest okropnie dziecinna, ale to wina jej matki bo wciąż ją traktuje jak malutkie dziecko a nie jak nastolatke. I już pojawiają się efekty takiego wychowania bo zaczynają się kłopoty. I jeszcze to nastawianie jej przez jej matkę przeciw nam. Ona sama nam o tym powiedziała
Jej mama pewnie zawsze będzie mącić.Czy ona też jest w związku,czy jest sama?
Ma męża, ale i tak wiecznie próbuje mojemu mężowi na złość robić
Darowałaby sobie,może jeszcze coś tam czuje do wojego męża,stąd te żale.Na głupotę jeszcze lekarstwa nie wymyślili.Mojemu byłemu mężowi nie odebrałam praw rodzicielskich,łudziłam się że może dla dzieci będzie normalny,ale on wkręcał filmy dzieciom,że ja ku..jestem,że za karę że odeszłam samochód mnie rozjedzie i ,że mojobecny partner szybko zniknie z naszego życia.Dodam,że odchodząc nic nie wzięłam z domu,nie miałam na początek nic,tylko ubrania moje i dzieci.Zabronił dzieciom wziąć nawet swoje zabawki.Wspaniały tatuś.Teraz ani ja ani chłopaki nie chcą go znać.Jest nam tak lepiej bez tego psychopaty.Nie wiem tylko czy jakbym teraz zaszła w ciążę czy nagle się nie pojawi i będzie nastawiał dzieci,że ich może nie kocham,albo coś w tym guście.
Nie, nie czuje nic do niego. Sama mi kiedyś powiedziała, że patrzeć na niego nie może. Jak mąż córkę bierze to czeka w samochodzie aż zejdzie i z jej mamą nie ma kontaktu.
Współczuję Ci, bardzo wiele Ty i Twoje dzieci musiały przejść przez ich ojca. Dobrze, że miałas siłę to zakończyć. A ich ojciec też się nimi nie interesuje?
Chciałby,do mnie tel.nie ma ale do syna ma.Syn nie odbierał telefonów,bo wiecznie miałpretensje lub się o mnie wypytywał.Na święta smsa mu wysłał,alimenty miesiąc się spóźnia mimo że ma pieniądze.Chłopcy do jego rodziców zaczęli chodzić bo prosili mnie o to,to matka jego powiedziała do mojego syna ,że powinien się do niego odezwać bo alimenty przecież płaci.W dziecku chciała wyrzuty sumienia wzbudzić,że 400zł na niego płaci a na drugiego syna 300zł,szkoda słów.NIe ruszam tego bo nie ma sensu.Dzieci już mu nie ufają,po tylu kłamstwach.
to ciężka sytuacja. Jeśli u Was się maluszek pojawi to ojciec może im nie na mąci, ale jego rodzice mogą. Bo wiadomo, że oni po stronie syna będą stali
Prawie cztery lata po rozwodzie,jego rodzice nawet mnie nie przeprosili za te kłamstwa co na mnie wymyślali,Była teściowa powiedziała-zapomnijmy o tym co było pomóż nam żeby dzieci chcuiały nas widywać i dopiero po 3 latach dzieci tam poszły.Nie chcą,ale ich proszę,tłumaczę,że są starzy,że trzeba im wybaczyć itp,ale teksty mają głupie czasem.Typu pamiętaj,że ojca się ma tylko jednego,jak ojczyznę się ma tylko jedną itp...Na szczęście nie potrafią zmienić faktu,że chłopaki nie chcą widzieć ich syna.Niestety mieszkam w tej samej miejscowości co oni(były wyprowadził się do kobiety poznanej przez internet)
to tyle dobrze, że Twój były nie mieszka w pobliżu. Ja to bym nie namawiała swojego syna na kontakty z tesciami gdyby nie ułożyło mi się z mężem. Bo niestety ona by mu na mnie różne bzdury gadala...
Jeśli Twoi tesciowie nie są w stanie przekonać Twoich synów do ojca to dobrze. Ale jednak bym się bała, że zaczną naciskać
Mieszkam z mezem i jego dzieckiem z nieudanego poprzedniego związku.Meza corka(4 kl) nie ma kontaktu z wlasną matką.U nas wspolne dziecko by nie przeszlo.Po pierwsze ja nigdy na to nie nalegalam, po drugie pasierbica bardzo zle by zniosla nowego malego lokatora w domu i wiem,ze byl by horror,do tego dochodzi,ze ona nienawidzi chorobliwie dzieci bez wzgledu na wiek
Ale autorko znasz wlasnych synow, nie jest powiedziane ,ze oni beda reagowac z taką wielką zazdroscią i zmieną sie na gorsze, mozliwe ,ze wrecz przeciwnie, jeszcze bardziej sie zblizycie i zjednoczycie jako rodzina.
Twoj mąż tez musialby miec na uwadze aby nawet podswiadomie nigdy nie stopniowac dzieci, ze to jego biol, a twoje przyszywane
Jak pisalam, u nas w domu by to nie przeszlo, z racji tego ze corka męza jest trudnym dzieckiem,czasami bardzo, ale nie zawsze w kazdym domu tak jest
Synowie są dosyć spokojni,nie mam z nimi kłopotów,raczej takie jak w większości rodzin,potrafią ze mną rozmawiać,ale nigdy nie wiadomo czy jakiś bunt nastolatków sie nie zacznie na wieść o dziecku.Rozmowy co innego a życie co innego.Starszy tylko zaznaczył,że nie chciałby się zajmować dzieckiem.
Do byłych teściów rzadko chodzą i raczej coraz bardziej niechętnie.
Z waszych historii dużo można wywnioskować.NIe mogę tylko pojąć jak to się dzieje,że matki zostawiają swoje dzieci..Nie mam nic do opieki ojców,też potrafią dawać dziecku wiele miłości(może nie wszyscy),ale nie wyobrażam sobie jako matka nie mieszkać z moimi dziećmi.