Jestem po paru nie udanych zwiazkach, ostanie dwa to totalne zakochania,dwa zawody miłosne z jednego jeszcze sie nie wyleczyłam. Od 1,5 miesiaca jestem z pewnym chłopakiem chyba zaczynam cos do niego czuc,na poczatku nie dawałam sobie szans na jakiekolwiek poczucie cos do niego miałam watpliwosci co do tego zwiazku a jednak. Uwielbiam jego towazystwo, jego ciepło teknie za nim bardzo. Tylko chodzi o to ze on to wolny ptak i boje sie ze ja sie zakocham a on mnie zostawi jak to robili poprzedni rzucali mnie w momencie mojego najwiekszego zakochania w nich. Wiem ze on tez do mnie cos czuje. Kiedys mi powiedział zebym sie nie zakochiwala w nim bo bede cierpiec. Ale teraz to juz nie wiem jaka jest jego postawa. Widze ze mu zalezy,chce nawet zebysmy razem zamieszkali.
Ale dlaczego ja czuje ze z tego i tak nic nie wyjdzie? ze on mnie zostawi ze go pokocham a ta miłosc bedzie zgubna.
Mam w sercu jeszcze faceta ktory nas ze sobą zeswatał , kocham Ł i zaczynam cos czuc do R.co moze sie przerodzic w miłosc
Boje sie kochac. moze nie powinnam tak do tego powaznie podchodzic ale juz taka jestem.
Podobne tematy
nie masz wrażenia że zakochujesz się w nieodpowiednich facetach ?? czytałam twoje posty kochanie i stwierdzam że zakochujesz się w facetach co nie zasługują na to by ich kochać
wiesz zastanawia mnie jedno.. po co wciągasz się w kolejną relację, nie mając zakończonej poprzedniej? wg mnie nie powinno się ładować w związek po związku gdy rany nie dokonca są zagojone.. czasem lepiej pokochać samotnośc by ktoś mogl ja potem złamać.. przemyśl czego chcesz i czym jest dla Ciebie ona jest. może nie boisz się samej miłości ale czegoś innego..
Po co sie wciągnełam? Chyba zeby zapomniec o tamtym, no i mysle ze udaje mi sie.Nie lubie samotności a ze poznałam R ,tak na poczatku nie chciałam niczego zaczynac chciałam byc sama,tak miałam watpliwosci co do rozpoczecia czegos innego.Ale jakos sie tak stało ze zainteresował mnie. mi juz nie chodzi o tego byłego ,to juz zamkniety temat,tak dalej czuje do niego cos wiecej ale wiem ze to juz nieistotne,nigdy z nim nie bede i nie chce o nim myslec.Mam no niego wielki zal,bo sie mna zabawił.
Teraz chodzi o Radka bo zaczynam cos do niego czuc,powoli Ł odsuwa sie z mojej głowy,wchodzi R.Tylko boje sie ze predzej czy pozniej bedzie tak jak z moimi porzednimi ja zostane sama. ehhhh mam pogmatwaną psychike.
5 2009-05-14 13:03:20 Ostatnio edytowany przez anuska (2009-05-14 13:04:37)
Szirina tak oczywiscie ze tak mysle ,ze zakochuje sie w nieodpowiedich tylko to wychodzi z czasem.
Na początku są jak najbardziej odpowiedni a pozniej? nie wiem moze sie mna nudza? i dlatego tak jest.najpierw jeden mnie rzucił dla byłej pozniej inny skołował mnie zdradzał ze mna swoja dziewczyne.Oni napewno nie zasługiwali na moja miłosc.dupki i tyle.A Radek? okaze sie z czasem narazie jest dobrze ale co pozniej ? jestem pesymistka dlatego tak mysle ze i tak mnie zostawi.ehhhh
Nie możesz być pesymistką!! Facet wyczuje Twoją niepewność, i źle to odbierze. Wierz, że Wam się uda
bo sama taka wiara czyni cuda ![]()
Po co sie wciągnełam? Chyba zeby zapomniec o tamtym, no i mysle ze udaje mi sie.
no i właśnie ja tego nie rozumiem. dla mnie stare słowa"najlepsza na nieszczęśliwą miłość jest nowa miłość" nie mają racji bytu. uczucia do jednego człowieka to nie jakiś towar przetargowy, a wiązanie się z kimś innym tylko po to bo zapomnieć o byłym to beznadzieja. miłość nie jest łatwa, często rani. jednak wydaje mi się że takie podejście jak Twoje nie powinno mieć miejsca. bo nie powinno się zaczynać czegoś nowego bez zamknięcia starych spraw. jak możesz np całować swojego obecnego chłopaka kochając wciąż i mimo wszystko swojego byłego? dla mnie to nie pojęte. jeśli takie relacje mają miejsce to chyba lepiej nie kochać-mi sumienie nie pozwoliłoby ranić mojego obecnego chłopaka, wiedząc że kocham wciąż byłego.
ale to tylko moja opinia. i nikt nie musi się z nią zgadzać ![]()
jak dla mnie to powinnaś odpocząć od wszelkich związków, bo miłośc ani nie odejdzie ani nie przyjdzie na zawołanie. nikt nie każe Ci zostać samej i upijać się samotnością, przyjaźń w takim momencie jest lepsza od udawanej miłości i zaangażowania.
Myślę, że szirina zwróciła uwagę na coś bardzo ważnego, co powoli dociera do Ciebie - jest całkiem prawdopodobne, że nieświadomie i absolutnie niechcący wybierasz takich mężczyzn, z którymi pewne jest tylko to, że... Odejdą, kiedy tak bardzo boisz się tego rozstania.
To jest spirala, w której jest wiele kobiet przerażonych wizją bycia samej. Boimy się samotności, opuszczenia, porażki, więc chcemy (co zrozumiałe) związać się z odpowiedzialnym, fajnym, kochającym NA ZAWSZE mężczyzną. Chcemy tego tak bardzo, że nieświadomie ignorujemy pewne wady partnera, własną intuicję czy sygnały nadchodzącej klęski i myślimy "Teraz to MUSI być ten, nie mogę się tym razem mylić". Jesteśmy wtedy mistrzyniami racjonalizacji i dobierania tysiąca argumentów, które uspokoją nasze szalejące przeczucia. Ale ponieważ nasz wybór nie był trafny, mimo starań związek rozpada się. Cierpimy, nie umiemy poradzić sobie z tą sytuacją, ZNÓW przydarzyło nam się to, czego przecież tak bardzo chciałyśmy uniknąć... A stąd jest tylko krok do szukania ukojenia.
Ja wiem, że jest łatwiej zasypiać w męskich ramionach, nawet, jeżeli te ramiona miałyby być dla nas zgubne. Ale zastanów się, zatrzymaj. Boisz się kochać, bo miłość w Twoim życiu od czegoś zależała, odchodziła, wymagała ogromnych poświęceń i przynosiła cierpienie. Gdyby przenieść te cechy na człowieka, gdyby ktoś nas ranił, poniżał, zawodził, wymagał, a potem opuścił - też pomyślałybyśmy "Lepiej więcej go nie spotykać". Z podejściem do miłości po wielu zawodach i rozczarowaniach dzieje się tak samo.
Daj sobie trochę czasu. Spróbuj zmierzyć się z tym, czego tak bardzo się boisz. Wiem, że to trudne, bo sama musiałam przez to przejść.
Ale naprawdę warto, bo tylko wtedy można tak naprawdę zrozumieć, co kieruje naszym życiem. I dlaczego panicznie boimy się opuszczenia, do tego stopnia, że trwamy w związkach, które sporo odbiegają od słowa "dobre".
byc moze nie jestes gotowa na zaden nowy zwiazek?nie wyleczylas sie z tamtego..
Mysle że jestem gotowa, powoli zapominam o tamtym z obecnym jest mi naprawde dobrze, zaczyna byc dla mnie bardzo wazny chodzi o to ze boje sie kochac go bo juz jakis tam uraz mam do tych miłosci, ktore zawsze konczyły sie niepowodzeniem.
wedlug mnie,to nie nalezy sie pakowac w nowy zwiazek,jezeli
ledwo co zakonczylo sie poprzedni.Trzeba 'odczekac',musi minac troche
czasu,zeby znow z kims byc.
Uwazam,ze podswiadomie wybierasz nieodpowiednich facetow.
I to nie jest pech,czy cos w tym stylu.
Ty SAMA ICH WYBIERASZ.To jest Twoj i tylko Twoj wybor.
12 2009-05-20 17:18:54 Ostatnio edytowany przez anuska (2009-05-20 17:23:31)
HMMM i nowu mam problemik.Wkrecam sie co raz bardziej w ten zwiazek a wczoraj R.mi powiedział ze mnie kocha ale zebym ja zabardzo sie do niego nie przywiązywała bo moge cierpiec bo on potrafi ranic. Ze jak juz go pokocham to zebym go kochała takiego jakim jest albo wcale bo sie nie zmieni nigdy.Ze bedzie mnie kochał tak długo jak ja jego, pozniej mowi nie słuchaj mnie ja gadam głupoty bo wypiłem.Włąsnie jak sie pije to prawde sie mowi.To znaczy ze on sie nigdy dla mnie nie zmieni nie przestanie pic nie przestanie palic zioła ani brac innych narkotykow to jest inteligenty facet a tak postepuje .Ma 27 lat niektorzy w jego wieku juz maja rodziny a on nie chce,ja nie moge nic mu powiedziec bo on i tak zrobi swoje.Masakra w co ja sie znowu wkreciłam.Ja nie chce z niego rezygnowac, chciałąbym go choc troszke zmienic ale mi sie nie uda.on juz taki jest ,wolny ptak,nigdy nie pozwoli sie usidlic.Narazie jest dobrze ale z czasem zacznie mi to naprawde przeszkadzac,ta jego wolnosc dobrze przynajmniej ze nie jest typem ktory zdradza.
anuska ty to masz poważny problem z nieodpowiedzialnymi fcetami hehe ![]()
faceta nie zmienisz a ciebie chyba podnieca fakt że masz trudnego faceta i pracujesz nad tym aby go zmienić uleprzyć pokazać że miłość jest czymś ważnym. jeśli on sam tego nie chce to ty nawet stając na głowie nic nie zrobisz. naucz się dystansu do takich spraw i związków bo nie raz jeszcze będziesz cierpiała. weż się w garść i nie leć z sercem na tacy bo oni to tylko w zły sposób wykorzystują
NIE MA CZEGOŚ TAKIEGO JAK "ZMIENIĘ GO".
Przepraszam, ale za każdym razem, jak widzę takie pseudo-romantyczne bzdury to załamuję ręce. Sama przyznajesz, że wpakowałaś się w coś bez przyszłości, a przynajmniej bez świetlanej, wiesz, że będziesz cierpieć i tak po prostu... Godzisz się na to. Przypomina mi to pewien eksperyment, o którym mówiono mi na studiach - małpa została przypięta do fotela, na którym mogła naciskając czerwony guzik dawkować sobie heroinę. I zdechła na tamtym fotelu z łapą na guziku, chociaż ostatnie chwile jej życia to była agonia, choć mogła ją przerwać zdejmując łapę z guzika.
Kobiety z tendencją do pakowania się w kłopoty miłosne robią to samo, dawkują sobie coś, co je absolutnie zniszczy.
Chcesz doprowadzić się do stanu, w którym będziesz zraniona? Będziesz cierpieć i stracisz resztki wiary w mężczyzn? Wtedy będzie Ci jeszcze trudniej zaufać komuś wartościowemu.
Lepiej pochlipać teraz niż wyć z bólu później.
Dobra wiem nie zmienie go nie ma szans głupie moje myslenie ze moze cos zmienie wiem o co chodzi. Ale przynajmniej jest szczery powiedział nie zmienisz mnie musisz mnie zaakceptowac takim jakim jestem jesli chcesz oczywiscie. inny to by gadał tak zmienie sie a i tak by tego nie zrobił. ja wiem mam dziwna psychike ale czy to moja wina ze ciągle staja mi na drodze tacy faceci? no nie tylko tacy znam kilku wartosciowych facetow ale oni mnie nie interesują a nie bede z taka osobą ktora mnie nie interesuje, i wiem ze nie pokocham takiej osoby.a radek to inny swiat ja sie z nim bardzo dobrze czuje jak z nikim innym dotychczas nawet z tymi co ich kochałąm nie było tak, inni to nudziarze romantycy nie lubie takich,moze mi imponuje to ze on jest taki wolny robi co chce,moj poprzedni był podobny zreszta to koledzy.sama juz nie wiem o co mi chodzi wogole.
też tak miałam jak ty aż dostałam tak po tyłku że już wiedziałam że znów nie chcę tak się czuć i mieć tylko do siebie pretensji. trzeba dojrzeć do tego.
miłość zmienia człowieka , chłopca w mężczyzne ale jeśli obie strony tego chcą.
sama na siłę się katujesz. tytuł wątku nazwałaś"boję się kochać" ale Ty się właściwie nie boisz, sama się pakujesz w te związki, po których zakończeniu cierpisz. Szirina ma rację pisząc że wybierasz nieodpowiednich facetów. ale to nie ich wina że do nich lgniesz, to tylko i wyłącznie Twój wybór, masz 20 lat, jesteś dorosła i powinnaś już wiedzieć co jest dobre a co złe. widac Ci imponuje taki "zły" styl bycia. bo skoro nie potrafisz sobie sama odpowiedzieć na pytanie czego chcesz i co zrobić, mimo tylu rad i starań innych no to prostu żyj dalej i sama się zadręczaj swoimi wyborami. bo nie ma na świecie facetów albo tylko romantycznych albo tylko złych, tak jak nie ma tylko koloru białego i czarnego. po prostu nie trafiłaś na nikogo odpowiedniego, a nawet jesli takowy się znalazł to go nie widziałaś bo zaślepiona jesteś takimi "Radkami" itd. zastanów się czego chcesz.
Ja Ci podpowiem co innego. Nie jestem psychologiem, tylko fizykiem, zatem weź na to poprawke. Bądź z tym facetem, ale weź poprawkę na wszystkie niepokojące znaki jakie zauważysz. Postaraj się o jakąś strefe buforową , która zapewni Ci choć trochę lepszą sytuacje psychiczną po ewentualnej porażce. Wiem, że ciężko o coś takiego, jednak sama świadomość czegoś może na nas wpłynać. Może będziecie ze sobą bardzo szczęśliwi kiedyś, zatem nie warto od razu tego skreślać. Faceci mówią różne teksty w stylu "Ja jestem wolny", "nie zmienisz mnie", a potem można zaobserwować bardzo diamentralne zmiany wywołane właśnie uczuciem. Takie jest moje zdanie. Pozdrawiam.
wiesz zastanawia mnie jedno.. po co wciągasz się w kolejną relację, nie mając zakończonej poprzedniej? wg mnie nie powinno się ładować w związek po związku gdy rany nie dokonca są zagojone.. czasem lepiej pokochać samotnośc by ktoś mogl ja potem złamać.. przemyśl czego chcesz i czym jest dla Ciebie ona jest. może nie boisz się samej miłości ale czegoś innego..
Popieram w pełni! Święte słowa!
Nie ja nie chce tego skreslac ,chce z nim byc bardzo nie chce zebysmy sie rozstali, nie wiem jak dalej bedzie,on mowi ze kocha a czy cos zmieni sie z czasem nie wiem czas pokaze.Denerwuje mnie jego styl zycia on siebie niszczy,juz mi w tym momencie chodzi o jego zdrowie.nie ma dnia bez fajek bez zioła,alkohol tez czesto.On ma 27 lat,duzo przezył narkotyki te sprawy. Boje sie ze kiedy zwiaze sie z nim na powaznie to on zniszczy to i wlasnie przez swoje nałogi.ehhhh i co tu robic zalezy mi na nim.Taki madry facet a jednak głupi tak siebie niszczyc. ![]()
Obserwuj go, bądź z nim jeśli chcesz- ale na razie miej dystans- nic na siłę i bez pośpiechu. Jak za jakiś czas dojdziesz do wniosku, że możesz cierpieć to lepiej to zostawić. Po prostu podejdź ostrożnie do tego związku, nie wyobrażając sobie nie wiadomo czego i nie robiąc sobie złudnych nadziei...
22 2009-05-30 09:55:29 Ostatnio edytowany przez elviska18 (2009-12-07 22:28:56)
...
wiesz co... ja Ci powiem tyle ze ze wzg na moja uczuciowosc rowniez boje sie kochac mam wrazenie ze to jak kocha mteraz niszczy mnie niesamowicie. Po co mi to bylo? nie wiem chociaz jednak CHYBA nie zaluje.
Wiem jedno drugi raz nie mam zamiaru ryzykowac i sie zakochiwac lepiej cala ta sile skierowac na cos dobrego dla spoleczenstwa i kochac to co sie robi. Bo kochac kobiete... napewno zadnej innej
Własnie kochanie niszczy bo juz mam taki uraz ze jak kocham to mnie nie kocha ta osoba , kiedy dana osoba kocha ja niestety nie i mam tak w kołko.W tym momencie kiedy mam R.jest dobrze on mowi ze kocha ale coz nie wiem czy to tylko nie zauroczenie bo miałam juz tak ze stron facetow.A moje uczucie do niego? to jeszcze nie miłosc to wiem napewno,moze sie to moje uczucie do niego przerodzi w ilosc.ehhhh potrzebuje jeszcze czasu.