Hej, właśnie w tym roku rozpoczęłam studia magisterskie. Po jakimś czasie zmieniłam specjalizację na inną ze względu na moje zainteresowania.
Niestety nie potrafię odnaleźć się w nowej grupie. Nie okazała się tak sympatyczna jak z początku myślałam.
Już na dzień dobry jeden z chłopaków wyzwał mnie (już nie ważne jak); przezwał od bezdomnych i uznał że przeniosłam się na złość jemu i innym robiąc to specjalnie (?!) i jak widać nie życzy sobie żadnych nowych. Ta grupa zna się już od dobrych 2 m-cy, tak więc czuję się tam trochę obco, a oni są świetnie zgrani. Niektórzy podobno znają się jeszcze z licencjatu, a ja jestem z innej uczelni. Sprawie nie pomaga też to, że inni mu wtórują, a ci którzy nie wtórują udają, że są głusi.
Naprawdę źle się czuję z tego powodu, od ich głupich wyśmiewisk i wyzwisk. Nieraz potrafią przerwać wykładowcy i zwymyślać coś na mnie, ale potem zostają uciszeni, więc zaczynają szeptać i po cichu śmiać się. Dziwię się, ze ta grupka (paru chłopaków i dziewczyn) uważa się za lepszych od innych, stroi się na wielkich snobów i zachowuje się tak dziecinnie. Uważają, że skoro kogoś nowego wyzwają to są fajni.
Niestety ale inni pozwalają im na takie zachowanie. Ja natomiast boję się zareagować, czuję się tam sama i nie mam wsparcia. Inni wydaja się mnie nie zauważać, a w rozmowie ze mną są bardzo obojętni. Poza tym z natury jestem osobą cichą, wiem że tamci mówią na mnie rożne kłamstwa i plotki, ale nie chcę tego już słuchać.
Nie wiem co robić, czy mam przez takich ludzi rzucać studia? Ale naprawdę już mam dość tego wszystkiego i nie mam nawet kogo się poradzić. Czy ktoś kiedyś przeżył coś takiego? Jeśli tak, to pewnie wie co ja muszę teraz czuć ;(