Mam 21 lat, od 3,5 roku jestem w związku. Zaręczyliśmy się pół roku temu, jednak od pewnego czasu wszystko się psuje. On ma coraz mniej czasu dla mnie, przestał być czuły w stosunku do mnie, coraz rzadziej całuje mnie i uprawia ze mną seks. Ostatnio ma też coraz mniej czasu dla mnie... Nie widzieliśmy się cały tydzień - twierdził, że jest zapracowany i ogólnie zabiegany. Rozumiem to, każdy ma swoje życie, pracę itd., ale o dziwo na wszystkie inne rzeczy znajduje czas. Na swoje pasje, spotkania ze znajomymi itp. Dzisiaj mieliśmy się spotkać, twierdził, że jest zajęty, że musi zamknąć pewne sprawy służbowe. Milczał do wieczora... Kiedy w końcu zadzwoniłam odebrał - był u kolegi, w tle muzyka, głosy. Oczywiście wkurzyłam się, zwymyślałam go i zrobiłam awanturę. Jest mi bardzo przykro. Nie potrafię zrozumieć czemu tak postępuje i czemu mnie okłamuje. To już nie ten sam facet, którego pokochałam. Nigdzie razem nie wychodzimy, nic nie robimy. Przyjeżdża do mnie wiecznie zmęczony, narzeka jak to jest jemu w życiu źle. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że przy tym jest bardzo niesprawiedliwy. Jemu wolno wszystko - mieć własne życie, swoich znajomych i robić to, co się jemu podoba. Ja straciłam przez niego większość znajomych i jestem stale ograniczana, czego nie chciałabym zrobić - wyjść gdzieś z koleżankami, pójść potańczyć, wpaść do kogoś ze znajomych na urodziny czy parapetówkę - zawsze słyszę NIE! Dlaczego? Bo nie. I tyle jest z rozmowy z nim ... Zaczynam mieć tego dość, czuję, że młodość ucieka mi przez palce. Sama wyjść nie, wyjść z nim nie. On za to świetnie bawi się i korzysta z życia. Coraz poważniej zastanawiam się nad tym czy tego nie zakończyć. W dodatku to jego towarzystwo, ludzie wśród których się obraca - to nie mój świat. A on wydaje się być wiecznym chłopcem. Zero planów na przyszłość, żyje chwilą. Czy uważacie, że powinnam odejść? Najgorsze jest to, że kocham go i myślałam, że razem spędzimy życie, ale za każdym razem kiedy mnie zawodzi zabija we mnie nadzieję na cokolwiek. Ja znów wybaczam... I tak jest ciągle Doradźcie coś, proszę.
Podobne tematy
Doradzam - odejść.
Nie rozumiem dlaczego pytasz go o pozwolenie wyjścia do znajomych etc...
A kim On jest aby rządzić Tobą i Twoim życiem?
Nie masz własnego rozumu?
Nie rozumiem młodych kobiet które są uwiazane na sznurku nie mogą wyjść bez pozwolenia pana i władcy tylko mają siedzieć i wzdychac aż ten łaskawie przyjedzie. Kochana jesteś mloda świat przed tobą stoi otworem, baw sie , śmiej , wychodz ze znajomymi , z nim czy bez niego. Bo kiedy jak nie teraz?
ale powiedz mu o swoich obawach o tym jak cię traktuje i że albo to zmieni albo wasze drogi sie rozejda, nie daj sie traktować jak pieska na smyczy. Trzymaj sie:)
Witaj droga ANASTAZJO
Uważam,że jestes bardzo dojrzałą dziewczyną. Z tego co piszesz wnioskuję,że jestes zdominowana i bardzo Ci z tym źle.Masz rację,tak żyć się nie da.Związek polega na zupełnie innych wartościach.
Mimo wszystko pewnie bardzo kochasz swojego chlopaka i dlatego trudne są dla Ciebie jakiekolwiek decyzje w tym temacie.Myślę,że powinnaś zebrać się w sobie i powiedzieć chłopakowi jasno czego oczekujesz w związku. Jeśli to nie przyniesie poprawy i zmian to zdecyduj się na zakończenie tej znajomości. Wydaje mi się że jesteś bardzo wykorzystywana tzn. ,że Twój chłopak prowadzi podwójne życie. Jemu jest być może bardzo wygodnie. Nie daj się oszukiwać
Rozmawiałam z nim o tym wielokrotnie, jednak bezskutecznie. Cały czas jest to samo, a nawet gorzej. Obiecywał, że będzie spędzać ze mną więcej czasu, wychodzić gdzieś, że nie będzie miał pretensji, jeśli ja będę wychodzić sama. Po wczorajszej kłótni zadzwoniłam do niego przed chwilą - wyzwał mnie i się rozłączył. Mam już naprawdę dość, ten człowiek ciągle szarpie mi nerwy.
Rozmawiałam z nim o tym wielokrotnie, jednak bezskutecznie. Cały czas jest to samo, a nawet gorzej. Obiecywał, że będzie spędzać ze mną więcej czasu, wychodzić gdzieś, że nie będzie miał pretensji, jeśli ja będę wychodzić sama. Po wczorajszej kłótni zadzwoniłam do niego przed chwilą - wyzwał mnie i się rozłączył. Mam już naprawdę dość, ten człowiek ciągle szarpie mi nerwy.
Nie pozwalaj na takie traktowanie.
Nie uważasz, że zasługujesz na kogoś lepszego niż ta śmieszna atrapa faceta, który błąka się u Twego boku?
Szkoda, życia i łez na kogoś takiego...
Skończ tą znajomość jak najszybciej,napewno nie będzie Ci łatwo przez pewien czas,ale z perspektywy będziesz patrzyla na to z dystansem.Powiesz sobie śmiało,że zrobilaś bardzo dobry krok. obiecuję Ci to i uśmiechnij się
Czemu ludzie są tacy? Jak można komuś mówić, że się go kocha, a za jego plecami robić takie rzeczy... To był chyba jedyny mężczyzna, któremu w pełni ufałam. Wszystko to zniszczył. Tracę już zupełnie wiarę w facetów i w to, że kiedyś ułożę sobie z kimś życie.
Bajki można opowiadać, piękne słowa również.
Poznałaś jakim człowiekiem jest naprawdę Twój chłopak nie po słowach, a po czynach. A te są najbardziej wiarygodne.
Nie wszyscy są tacy jak On...
I tyle jest z rozmowy z nim ... Zaczynam mieć tego dość, czuję, że młodość ucieka mi przez palce.
Dobrze, że zdałaś sobie z tego sprawę. Moim zdaniem ten związek nie rokuje.
Zamknij drzwi (wyrzuć klucz!) i wiej, zanim "przez palce" przepłynie Ci pół życia.
ANASTAZJO dziewczyny Ci dobrze radzą. Są tacy faceci, którym jest poprostu tak wygodnie. Wiem,że to nie ludzkie wręcz.Pomyśl teraz o Sobie, jesteś tak młodziutka ,że życie przed Tobą i wcale nie myśl ,ze już sobie nie ułożysz życia,bo to brednie!!! Postaw teraz na swoim a zobaczysz jaką ulgę poczujesz. Pamiętaj ,że nikt nie ma prawa niszczyć Ci życia
Kochana my tu na forum możemy jedynie pisać co my byśmy w takiej sytuacji zrobili, ale ostateczna decyzja należy do Ciebie. Masz dopiero 21 lat jeszcze całe życie przed Tobą. Tylu fajnych facetów jest na ziemi nie szukaj on sam Cię znajdzie
Głowa do góry. Od siebie mogę jeszcze tylko dodać żebyś porozmawiała z nim ostatni raz postaw sprawę jasno "łopatologicznym" językiem żeby zrozumiał o co Ci chodzi jeśli rozmowa nie przyniesie oczekiwanego efektu to będzie oznaczało jedno...on się nie zmieni. A Ty zmarnujesz sobie przy nim życie. Oświadczył się wiec moze uważać że koniec starań. Przecież zaręczyny przyjęłaś to po co ma się dalej starać nie odejdziesz. Niestety miałam styczność z takim typem faceta.
Rozmawiałam z nim o tym wielokrotnie, jednak bezskutecznie. Cały czas jest to samo, a nawet gorzej. Obiecywał, że będzie spędzać ze mną więcej czasu, wychodzić gdzieś, że nie będzie miał pretensji, jeśli ja będę wychodzić sama. Po wczorajszej kłótni zadzwoniłam do niego przed chwilą - wyzwał mnie i się rozłączył. Mam już naprawdę dość, ten człowiek ciągle szarpie mi nerwy.
Dziewczyno! Przestań się prosić o takie rzeczy jak wspólne spędzanie czasu, mozliwość wyjscia bez niego.Jak nie chce sie z Tobą spotkać, jego strata. Jak chcesz wyjść, wyjdź. Taką postawą pokazujesz mu że może za Ciebie decydować i nadal będzie to robił.
Ja bym od razu zerwała, ale wiem latwo się mowi stojąc z boku. Tak więc moja druga rada : przestań wychodzić z inicjatywą spotkań, bądź obojętna. A jak gdzieś wyjdziesz nie tłumacz mu się, nie daj wzbudzić u siebie poczucia winy.
mialam IDENTYCZNA SYTUACJE. bylismy razem 4 lata, zareczylismy sie, i przestal sie starac. tak samo jak u Ciebie. po pol roku od zareczyn odeszlam... nie zaluje
Ja nie odeszłąm.... kierowałam się uczuciem i co ?????
Bardzo tego żałuje bardzo....
Dodam jeszcze że historia mojego związku w 95% jest taka sama jak twoja.
Ja nie rozumiem kobiet takich jak Ty. Jak można całkowicie rezygnować ze znajomych dla chłopaka?
Sama sobie tak przyzwyczaiłaś chłopaka, a teraz narzekasz. Ciężko jest zakomunikować, że idziesz dziś, jutro czy kiedyś tam ze znajomymi, do znajomych czy gdzie tam chcesz, ot tak po prostu? No chyba tak Twój chłopak robi, albo nawet nie robi, nie pyta tylko idzie. Ty tak nie umiesz? A jeżeli dalej będzie Cię niby ''ograniczał'', to znajdź takiego, który będzie spełniał Twoje oczekiwania.
Poza tym, skoro rozmowa nie trafia, to nie rozmawiaj tylko daj odczuć pewne sprawy, jeśli się nie zmieni nic po tym, to dałabym sobie spokój z nim na Twoim miejscu. Wychodź sama, nie pytaj, nie proś o spotkania z nim, milcz więcej - w sensie mniej proponuj jako pierwsza, daj mu trochę Cię pozdobywać na nowo, zobaczysz czy będzie sam coś inicjował więcej czy też nie.
nie on jeden jest na świecie...się oświadczył i olał sprawę..ale zobacz jak on teraz Cię traktuje, a co dopiero byłoby po ślubie, gdyby uznał Cię za swoją własność?? Przede wszystkim nie tłumacz mu się, umów się z koleżankami i idź na to spotkanie...albo nałóż mu tak samą krótką smycz, jak on Tobie, niech zobaczy jak to jest..i się nie uginaj!! niech siedzi wieczorami w domu, a co to..Pan i Władca??? Ciebie w złotej klatce zamyka a sam hula?? Nie wiem, naprawdę nie wiem jakim cudem dziewczyny godzą się na takie akcje.
Kobiety, angażując się w związek rezygnują ze swojego życia i podporządkowują się całkowicie swojemu facetowi...sama tak zrobiłam kiedyś i to największy błąd w życiu... Twój facet zaręczając się z Tobą , prawdopodobnie myśli, że "już Cię kupił" i nie musi się o nic martwić...walcz o siebie, o swoje szczęście, szkoda Twojego czasu!! Dużo siły życzę!
20 2013-02-03 19:04:40 Ostatnio edytowany przez bags (2013-02-03 19:08:48)
Witaj...
Wspolczucia jesli zgodzisz sie na slub... mowie calkiem szczerze jako osoba z bogatym doswiadczeniem.
Napisze do Ciebie ku przestrodze jako jeszcze maz, ktory przerobil odwrotny uklad do Twojego. Co prawda o wiele ciezszego kalibru ale jednak...
To czym Ci zatruwa życie Twój prtner to szantaż emocjonalny - czyn karalny, stosowany z upodobaniem przez toksyków.
Swego czasu słuchałem nagrań na YT Jacka Pulikowskiego i ks. Pawlukiewicza i natrafiłem na fragment mówiący tak: "kochamy, żenimy się/wychodzimy za mąż nie za partnera ale za Nasze WYOBRAŻENIE o nim."
Z początku myślałem, że dostanę białej gorączki po tym tekście, ale z czasem do mnie dotarło jego przesłanie.
Partnera powinniśmy kochać za to jaki jest a nie jaki powinien być i zapewne to robiliśmy - z Naszej strony - wszyscy.
Ale czy to samo co My dla partnerów robiła druga strona??? Czy może jednak chciała Nas przerobić na swoją modłę, na swoje właśnie wyobrażenie? Tak więc w rozstaniach tu jest pies pogrzebany! Problem rozstania nie tkwi w Naszej ideologii wizji związku ale w Ich - Ich dyktatorskie podejście do Nas.
Związek dwojga ludzi to partnerstwo, czyli równe prawa, jeden drugiemu jest partnerem, wsparciem i pomocą. Chodzi o odrobinę wyrozumiałości, a nie dyktowanie komuś co i jak ma mówić, jak się zachować, ubierać, wyglądać, co robić w każdej chwili, a czego nie.
Piękno w tym, aby pozwolić drugiemu człowiekowi w związku być sobą, realizować się i rozwijać swoje dobre strony, dostrzegać w ukochanej osobie jej ogromny ukryty potencjał i to, co w tej osobie kochamy najbardziej. Nie ma co sie oszukiwać... dyktatura to nie miłość w pełni dojrzała... a już na pewno nie miłość, którą darzy się ukochaną osobę, to skrzywiona 'miłość', ale we własnym kierunku. Szkoda niszczyć w taki sposób związek.[/b]
I tu takie moje pytanie: widzisz na podstawie tego sformulowania znak "=" miedzy Wami?
Bo z tego co piszesz, to nie wiem czy ja bym go znalazl nawet pod mikroskopem.
"Bądź sobą, 100% oryginałem siebie a nie nieudaną kopią kogoś" - partnera, bo ze wszystkich rzeczy na tym świecie, to właśnie bycie sobą wychodzi Nam najlepiej.
Zapoznaj się z tym:
"Przemoc, której nie widać
Przemoc w związku zaczyna się w momencie, w którym jedna strona zaczyna rościć sobie prawo do decydowania o wyborach życiowych, nawykach, sposobie myślenia i doświadczania drugiej strony. Przemoc psychiczną trudno jest rozpoznać, bo bardzo często ukryta jest pod pozorami normalnej relacji.
Najczęściej sygnałem alarmowym, że coś się dzieje źle, jest pogarszający się stan psychiczny ofiary, która czuje się coraz gorzej, ale nie potrafi ustalić, z jakiego właściwie powodu. Ofiara przemocy psychicznej traci wiarę w swoje możliwości, zaczyna odczuwać lęk przed partnerem, czuje się odpowiedzialna za zachowanie sprawcy, nieustannie dąży do doskonałości w celu uzyskania jego akceptacji, ale pomimo wysiłku, nieustannie doświadcza odrzucenia i krytyki.
Co to jest przemoc psychiczna?
Przemoc psychiczna rozwija się w związku w sposób niezauważalny, w formie kolejnych, często drobnych aktów kontroli, upokarzania, narzucania własnego zdania przez sprawcę. 80 proc. sprawców przemocy w rodzinie to mężczyźni, znacząca większość ofiar to kobiety. Przemoc psychiczna nie przebiega w sposób gwałtowny i wybuchowy, tak jak w przypadku nadużyć fizycznych. Bardzo często nie towarzyszą jej nawet szczególnie mocne emocje. Akty odbierania autonomii drugiej osobie są tak drobne, że często trudno je zauważyć, cóż dopiero mówić o rozpoznaniu czy jakiejkolwiek obronie. Z perspektywy ofiary byłoby to narażanie się na śmieszność i zarzut, że partner ?znowu się czepia? albo ?jest przewrażliwiony i nic nie można mu powiedzieć?.
No bo właściwie, czy można nazwać aktem przemocy to, że partner upiera się, żeby stawiać szklanki w szafce w pewien określony sposób, ogórki na sałatkę powinny być krojone w kostkę, w żadnym wypadku nie w talarki, a klucze muszą być trzymane zawsze w szufladzie, nie na komodzie. I kiedy tak się nie dzieje, zaczyna bardzo się złościć, być kąśliwy lub chłodny. ?A może ma rację?? - myśli ta strona związku, która ma się dostosować do zaleceń i ciągle robi to niewystarczająco dobrze. Akty przemocy psychicznej bywają tak drobne, że nie wywołują jakichkolwiek reakcji obronnych. Kara za niedostosowanie się do zaleceń sprawcy jest także trudno uchwytna ? zmasowana krytyka (odbierana przez ofiarę jako zasłużona), chłodny, obojętny wzrok, zły humor przez kolejne dni, zapomnienie o ważnej rocznicy, ostentacyjne chwalenie innych osób itp. Cały proces odbywa się niemal podprogowo - jest mało uchwytny dla świadomości ofiary, a nawet świadków takiej przemocy.
Niewidoczny wróg
Istotą przemocy psychicznej nie są pojedyncze akty wrogości i próby kontroli, ale fakt, że są stosowane przez sprawcę w sposób nieprzerwany dniami, tygodniami, miesiącami, latami? W doświadczeniu ofiar nie ma konkretnego zdarzenia, które można by nazwać nadużyciem. Trudno jest nawet powiedzieć, co się właściwie wydarzyło, bo lista konkretnych działań ze strony sprawcy brzmi niewinnie. - W ciągu dziesięciu minut od wejścia do domu powiedział mi, że źle wyczyściłam czajnik, potem skomentował, że zaniedbuję dzieci, bo daję im kanapki z białym pieczywem, a to przecież niezdrowe, zajrzał do lodówki i spytał, ile razy ma mi przypominać o wyrzucaniu otwartych jogurtów, a na końcu odniósł ostentacyjnie do zlewu talerz z zupą, która jego zdaniem była zbyt zimna - wspomina ofiara napaści słownej. Poszczególne elementy nie brzmią groźnie, ale wydźwięk całości jest bardzo raniący.
Ofiary przemocy, doświadczające tego rodzaju nadużyć, żyją w nieustającym poczuciu winy i lęku, którego źródłem są narzucone przez sprawcę bardzo sztywne ramy codziennej egzystencji. Oczekiwania sprawców przemocy psychicznej są osadzone w zasadach, wynikających ze stereotypowej roli kobiecej: ?powinnaś bardziej dbać o dzieci; jedzenie, które przygotowujesz jest niezdrowe/niesmaczne/nieestetycznie podane; za mało czasu spędzasz w domu; jesteś zbyt opiekuńcza/zbyt mało opiekuńcza; nie utrzymujesz domu w czystości; źle zamykasz lodówkę? ? przykłady można by mnożyć w nieskończoność. Ofiara nie ma nawet jak się bronić, bo przecież nie było ataku - sprawca po prostu przypomina (dla dobra jej i dzieci) o tym, do czego jest zobowiązana jako matka i żona.
Przemoc psychiczna jest stosowana przez sprawcę w bardzo precyzyjny sposób, co jest możliwe dzięki dobrej znajomości psychiki ofiary, wiedzy o jej potrzebach, systemie wartości, słabych punktach. Taktyki przemocy psychiczne są niszczące właśnie dlatego, że dotykają obszarów ważnych dla ofiary. Dla kobiety, która realizuje się przede wszystkim w macierzyństwie, najboleśniejsza będzie krytyka i podważanie jej wartości jako matki. Dla kobiety, która postawiła na rozwój zawodowy, podcinające skrzydła będą kąśliwe uwagi pod adresem jej inteligencji, osiągnięć, kreatywności, itp . Celem ukrytym działań sprawcy jest władza i kontrola w związku. Celem pozornym - troska o dobro rodziny, dzieci, a nawet wręcz samej ofiary. Nieprawdą jest, że ofiary nie bronią swojej wolności, autonomii lub też nie usiłują wydostać się spod kontroli. Problem polega na tym, że każda próba wywołuje silniejszą reakcję ze strony sprawcy. Im bardziej ofiara stara się wyrwać, tym bardziej doświadcza przemocy. Z biegiem czasu, każda próba uzyskania autonomii prowadzi do coraz ostrzejszych psychologicznych lub fizycznych kar.
Przemoc nigdy nie zatrzymuje się sama
Sprawca ma na tyle dużo zysków w tak funkcjonującej relacji, że nie ma żadnej motywacji do zmiany. Przemoc psychiczna jest tak samo niszczącym nadużyciem, jak przemoc fizyczna, seksualna czy ekonomiczna. Osoba doświadczająca przemocy psychicznej powinna koniecznie skorzystać z pomocy placówki pomocowej. Adresy takich placówek na terenie całej Polski można znaleźć w Internecie na stronie: www.porozumienie.niebieskalinia.pl. W placówce pomocowej istnieje możliwość skontaktowania się z psychologiem i prawnikiem. W przypadku przemocy ze strony najbliższych, pomoc z zewnątrz jest niezbędna, ponieważ ofiara, działając w pojedynkę, nie ma dystansu do sprawcy, przejawia skłonność do minimalizowania swoich strat, liczenia na to, że ?to było ostatni raz? i ?on się zmieni tak, jak obiecał?. Wiele ofiar przemocy psychicznej obawia się zawiadamiać o tym policję. Boją się braku zrozumienia ze strony przedstawicieli prawa, wynikającego z ?ulotności? przestępstwa, np. braku dowodów. Sprawca stara się często utrzymywać ofiarę w przekonaniu, że nic nie wskóra i nikt jej nie pomoże. Jest to część strategii uzależniania partnera od siebie.
Każdy ma prawo do życia wolnego od przemocy
W przypadku doświadczania jakiejkolwiek formy przemocy, w tym przemocy psychicznej, ofiara ma prawo: kontaktować się z dzielnicowym i każdorazowo po doświadczeniu przemocy oczekiwać założenia Niebieskiej Karty, czyli notatki policyjnej uruchamiającej procedurę ochrony ofiary; złożyć doniesienie na prokuraturę; otrzymać bezpłatną pomoc psychologiczną i prawną, świadczoną przez specjalistyczne placówki pomocowe finansowane przez samorząd, znajdujące się na terenie całego kraju. Pomoc jest możliwa!"