Witam Was, chcę się podzielić swoim problemem. Otóż jestem z chłopakiem ponad 5 lat z przerwami. Pierwszy raz odeszłam po 3 latach, kiedy widziałam, że On nie myśli o przyszłości, nie planuje ze mną zamieszkać...Mówił, że miłość nie jest taka jak na początku, zmieniła się i nie myśli na razie przeszłości. Z ciężkim sercem, po nieudanym urlopie postanowiłam odejść. Akurat zmieniłam wtedy pracę, poszłam na dalsze studia. Wierzyłam, że uda mi się zapomnieć dzięki nowym ludziom, nowym obowiązkom. Jednak mijał czas, z nikim się nie spotykałam. Ciągle się ze mną kontaktował, nie mógł znieść myśli, że mnie stracił. Zapewniał o miłości, o tym, że beze mnie życie nie ma sensu. Zdecydowaliśmy się spróbować jeszcze raz. Jednak widziałam, że coś go gryzie, nie starał się jak kiedyś, a ja nie potrzebnie próbowałam starać się za dwoje.
Po pół roku od powrotu okazało się, że na portalu społecznościowym jest nadal singlem i logował się tam wielokrotnie. Najpierw zaprzeczał, że z kimś pisze, okazało się, że z wieloma. Nie umówił się z żadną, ale ja poczułam się zdradzona. Tłumaczył, że to tylko niezobowiązujące pogawędki o niczym.
Okłamał mnie
nie umiałam sobie z tym poradzić, zważywszy na to, że cały czas był chłodny i nie starał się jak ja. Przestałam się odzywać, poznałam kogoś, kilka tygodni spotykałam się z innym. A on ciągle do mnie przyjeżdżał, pisał, dzwonił, kupował prezenciki, błagał o powrót, obiecywał piękne rzeczy
I jak się domyślacie, w końcu dałam mu szansę. I było dobrze, jednak mijał czas a obietnice pozostały nie spełnione. Więc zrobiłam w tył zwrot, zaczęłam traktować jak przyjaciela, byłam miła, spotykaliśmy się, ale nie pozwalałam na nic więcej. Zdecydowałam się spędzić Święta i Sylwestra bez Niego. W lutym wyjechałam na wymianę studencką. Nie było mnie 5 miesięcy. Nie mogłam cały czas zapomnieć, nikt inny mnie nie interesował.
Mieliśmy kontakt, po powrocie wyjechaliśmy wspólnie na urlop. Znowu zostaliśmy parą. Pojawiły się rozmowy o wspólnej przyszłości, plany na zaręczyny jeszcze w tym samym roku. Pierścionek został kupiony, minął termin kiedy wspominał, że będą. Niestety poczuł się nie gotowy, prosi o czas, żeby mógł podjąć tę decyzję dojrzale. A ja nie umiem cieszyć się tym co jest między nami, czuje, że jego uczucia nie są tak silne jak moje. Nie wierzę wyznaniom miłości, ani gdy mówi, że nie wyobraża sobie życia beze mnie.
Skoro nie wyobraża sobie mnie stracić, to dlaczego się zawahał? Dlaczego mówił o tym, a teraz się wycofuje? Czy ja powinnam czekać? Dodam, że mam 26 lat, a on 30, oboje pracujemy. Z tym, że on 3/4 miesiąca jest daleko ode mnie...widzimy się kilka razy w miesiącu. Piszemy, bądź rozmawiamy co kilka dni. Po napisaniu tego "streszczenia" zauważyłam, że sama się oszukuję. Z tej mąki chleba będzie. Jednak go kocham, nadzieja się tli. Już tyle razy zapominałam bez skutku ![]()