Witam.
Chciałabym prosię o poradę odnośnie mojego syna.
Mój syn chodzi do 3 kl szkoły podstawowej. Od samego początku był problem z jednym chłopcem. Tzn ten chłopiec znęca się nad innymi dziećmi, bije ich i pośród tych dzieci jest mój syn. Za każdym razem interweniowałam, rozmawiałam z wychowawcą, z matką tego chłopca ale bez poprawy. Miarka się przebrała kiedy ten chłopak kopnął mojego syna w głowę. Wtedy zgłosiłam skargę na piśmie u pani pedagog, ale pani pedagog powiedziała, że tylko ja niestety pośród tylu poszkodowanych to uczyniłam więc szkoła rozkłada ręce. Po tym fakcie sprawa ucichła, chłopak już tak bardzo nie dokuczał mojemu synowi, aż do wczoraj.....
Na każdej przerwie popychał go, klepał po głowie, kopał i obejmując ręką podduszał.... syn nie wytrzymał i oddał mu, raz go kopnął a za drugim razem uderzył w szczękę, co akurat widziała wychowawczyni. Później pozostali koledzy nie wytrzymali i pobili tego chłopca.
Akurat wczoraj było spotkanie z rodzicami, wiec wykorzystałam sytuację i porozmawiałam z matką tego chłopca, ale ona tylko stwierdziła, że to jej syn jest poszkodowany, a nie mój, że on pobił jej syna. Powiedziałam o tym wychowawcy, ale ona rozkłada ręce, wie, że jest problem ale nic nie może z tym zrobić iż rodzice jego nie reagują, a nawet jego porywczy ojciec mógłby z "łapami polecieć" bo podobno w tym domu panuję przemoc...
Dzisiaj syn wróciwszy ze szkoły powiedział mi, że ten chłopiec groził mu za to, że naskarżył na niego powiedział, że mojemu synowi urwie mu łeb i go zabiję!! Syn zgłosił to wychowawcy, ale Pani nic nie powiedziała....
Zamierzam jutro iść z tym faktem do dyrektora szkoły bo naprawdę boję się o bezpieczeństwo syna, tylko boję się, że szkoła powie, że nic w tej sprawię nie mogą zrobić
Prosiłabym o jakieś rady, może ktoś z was był w podobnej sytuacji bo nie wiem co począć, żeby ta sytuacja została jakoś rozwiązana