wiatm! prosze Was o jakies rady. nie wiem co robic mam 21 lat maz 25. jestesmy razem od 4 lat, 2lata po slubie mamy 1,5 rocznego synka, jestem w 5 miesiacu ciazy. Maz pracuje 8h ja jestem na wych... mowi ze nic nie robie w domu tylko ogladam tv, a sama wychowuje dziecko, sprzatam gotuje itp... maz mnie nie szanuje, wyzywa, poniza, szarpie,grozi, czasem uderzy, przy kims udaje swietego nigdy nie przeprosil. nie rozmawiamy ze soba tylko sie klocimy, ciagle awantury o cos, kochamy sie 1 na 2 miesiace jak mu sie chce wtedy jest mily a ja mysle ze moze sie zmienil... nigdzie nie wychodze chyba ze na dol po chleb, nie mam w czym chodzic a nie moge wyjsc na zakupy bo on zawsze znajduje wymowke zeby wyjsc z domu, nie mam znajomych. maz nie potrafi zajac sie dzieckiem, nie przewinie, nie umyje nie wyjdzie na spacer itd... Synek byl w szpitalu 3 dni ja z nim siedzialam 24h/dobe, nie spalam a on mial to gdzies przyszedl na godzine i poszedl... po slubie nigdy mnie pierwszy nie przytulil nie pocalowal nie powiedzial nic milego nawet sie nie spytal jak sie czuje. nie zlozyl nawet zyczen na dzien kobiet urodziny walentynek i rocznicy nie obchodzilismy bo nie chcial. a swieta spedzalismy sami bo chcial siedziec w domu, nidgy nigdzie nie wyszlismy razem. moze mnie zdradza? mam dosyc, ciagle nerwy. nie mam gdzie isc nie mam pieniedzy. co robic??? Moja Mama? mieszka z 3 dzieci w dwoch malych pokoikach nie chce sie pchac... POMOZCIE!! nie chce tak dalej zyc co moge zrobic???
Podobne tematy
Moze udaj sie do centrum pomocy rodzinie.bo to co opisujesz nie jest zyciem.na sam poczatek chyba bym sie jednak do tej mamy wyniosla.
Porozmawiaj szczerze i nie pozwól żeby cie TAK traktował. !!!!!!
rozmawialam a raczej probowalam... jak mowie zeby mnie tak nie traktowal to mowi zebym wypierd.... z domu. wmawia mi ze jestem chora psychicznie, nienormalna, ze mam urojenia jak wspomne ze mnie nie przytula a ja potrzebuje troche czulosci
Jak on tak powiedział to poszukaj pomocy i mu pokaz ze ty sama tez będziesz żyć
wiesz co/nie jestem za tym żeby przy nieporozumieniach od razu myśleć o wyprowadzce czy rozwodzie ale w twoim przypadku ja również wyniosłabym się od takiego człowieka.
Z tego co wywnioskowałam czytając twój post-jemu się wydaje że uzależniona jesteś od niego,nie masz skąd czerpać pomocy i nie masz na kogo liczyć-to mu daje przewagę nad tobą.Pokaż mu że jest w błędzie-weź się za siebie,wynieś się do mamy(uprzedź ją że to na jakiś czas,wytłumacz o co chodzi),jeśli nie dotrze do niego-załóż sprawę o rozwód z jego winy-to czasami działa,bardzo często po takim czymś mężczyzna pokroju twojego męża zaczyna widzieć w swojej żonie nie uległą gęś tylko kobietę umiejącą walczyć o swoje.Bardzo możliwe że w ten sposób uda ci się uratować twoje małżeństwo-jeśli nie-chyba nie będziesz miała czego żałować.
chce rozwodu z orzeczeniem o jego winie i moze odebranie praw do dzieci ale nie wiem czy mam szanse wygrac taka sprawe- chodzi mi o to ze nie mam na utrzymanie siebie i dzieci za 400zl sie nie da. straszy mnie ze mi odbierze dziecko wezmie super adwokata bo go stac i ze przegram ze nie mam szans bo wszystko co sie stalo (zepsulo w zwiazku, relacjach) to moja wina
Kochana właśnie tak to wygląda-nie masz się co bać-musiałabyś być niezrównoważona psychicznie,lub nadużywać używek żeby sąd stwierdził ze trzeba ci odebrać dzieci.Masz wychowawczy tak?do tego jeśli zaczniesz walczyć załóż sprawę o alimenty na dziecko-jeszcze przed rozwodową,do tego rodzinne i zasiłek bo nie przekroczysz górnych kryteriów-spoko możesz walczyć!nie bój się go,to normalne że straszy cie tym czego się najbardziej boisz-czyli że zostaniesz na bruku,zabierze ci dzieci itp.A jeśli chodzi o adwokata w związku z tym że cię nie stać możesz się zwrócić o przyznanie ci go z urzędu-sa wcale nie gorsi niż ci co biorą kasę prywatnie-no i bardziej wiarygodni bo nie robią niczego za kasę.
Smutne to, co piszesz.. Nie rozumiem takich ludzi.. Są dzieci, jest dom i rodzina. Ja podobnie jak juz pisza dziewczyny wyniosłabym się do mamy, bądź innego członka rodziny. Natychmiast zglosiła się gdzieś to ośrodka pomocy, wtedy masz większe szanse na wygraną sprawę w sądzie.. bo masz poparcie centrum pomocy.
10 2009-05-10 19:11:42 Ostatnio edytowany przez anairda (2009-05-10 19:15:37)
wyprowadz sie,pokaz mu,ze masz sile stawic mu opror.poszukaj pomocy w centum pomocy rodzinie,zaloz sprawe o alimenty.moze to da mu do myslenia,moze Cie doceni i zaczniecie od nowa.jesli nie podejmie walki o utrzymanie Ciebie i dzieci przy sobie,to nie jest wart Twoich uczuc.Zaloz sprawe o rozwod z orzeczeniem jego winy.Sad,to czlowiek,ktory wezmie pod uwage wszystkie fakty i dowody.On bedzie sie bronil,tonacy brzytwy sie chwyta,ale Ty masz rodzine i znajomych po swojej stronie.
Dzieci Ci nie odbierze,bo polskie prawo zawsze stoi na strazy,aby dziecko bylo przy matce,jezeli kobieta nie jest chora umyslowo i uzalezniona od uzywek,a Ty nie jestes.Jestes dobra kobieta,kochajaca matka i zona i nie boj sie jego grozb,on tylko straszy,bo tylko to potrafi.Zbierz cala w sobie sile.Mowi,ze odbierze Ci dzieci,niby jak?przezciez to on jest powodem rozwodu,a jesli chodzi do pracy na 8 h,to kto zajmnie sie dziecmi?On bedzie zobowiazany do placenia alimentow,dostaniesz zasilki na dzieci i poradzisz sobie.Pamietaj,ze prawo stoi po Twojej stronie.
Adwokaci z urzedu ,nie raz sa lepsi od innych,a on nie znajdzie w calej Polsce adwokata,ktory oczyscilby jego osobe,w oczach Sądu.Badz dzielna.Jesli zaczniesz dzialac,zobaczysz,ze wsrod Ciebie znajdzie sie duzo osob,ktore pomoga Ci bezinteresownie,a Ty ulozysz sobie jeszcze zycie z dziecmi.Jestes mloda i dzielna!!!
dziewczyno jak czytam to widze siebie sprzed kilkunastu lat ....nie czekaj prosze Cie wiem ze to bardzo trudno ...wiem bo sama sie meczyłam tyle ...tyle lat zmarnowałam a moje dzieci patrzyły jak on mnie traktuje ...to co on Ci robi to jest przemoc psychiczna-u mnie trwało bardzo długo zanim sie zaczełam podnosic z dna z biedy -porozmawiaj z mamą albo zgłos sie do osrodka jakiegos kryzysowego -on nie zabierze Ci dziecka -pamietaj to jest tylko jego wina -pamietaj ze jesteś w ciązy -on musi dac alimenty tez na Ciebie a nie tylko na te starsze dziecko ...masz teraz duze szanse -wykorzystaj to ....bede Cie wspierac
powodzenia
Dla mnie to sprawa haczy o pragrafy, dochodzi do przemocy (głownie psychicznej). Dziewczyno udaj sie lub zadzwon do najblizszej niebieskiej linii, oni Cie tam pokieruja a przede wszystkim umieszcza w osrodku abys miała gdzie mieszkac. Tu chyba jest oczywiste, ze rozmowy z takim czlowiekiem juz nic nie wskóraja a tak tylko wykonczysz sie psychicznie i potem to Ty stracisz prawo do dzieci bo takie sytuacje doprowadza Cie do depresji o ile juz jej nie masz. Najwaznijesze to zebys nie zpostala z tym sama.
Musisz byc twarda - przedewszystkim jestes matka i to ty dbasz o cały dom o dzieci i o niego -znajdz sobie jakąs prace nawet w domu-nie mozesz dopuścic do tego zebys była uzalezniona od niego-nie zamartwiaj sie -pomysl ze masz cudowne dziecko dla którego musisz zyc i zadbac o niego w razie czego jakbys nie mogła nie niego liczyć-a z drugiej strony bądz dobra dla męze za każdym razem jak mu cos nie pasuje-zapytaj kochanie ale dla czego jestes taki przeciez drugie dziecko w drodze , dbam o wszysko nie jestem w stanie pewnych rzeczy przeskoczyc-staraj sie byc ta pogądna strona i nie dopuszczaj do konfliktów-pozdrawiam i służe pomocą
Dla mnie to sprawa haczy o pragrafy, dochodzi do przemocy (głownie psychicznej). Dziewczyno udaj sie lub zadzwon do najblizszej niebieskiej linii, oni Cie tam pokieruja a przede wszystkim umieszcza w osrodku abys miała gdzie mieszkac.
MałaMi ma całkowitą rację. Ja również nie sądzę, żeby rozmowa z Twoim mężem cokolwiek tu zmieniła. Musiałby chcieć coś zmienić, a skoro nie widzi problemu to jest to raczej niemożliwe. Nie bój się i zacznij działać. Telefon do niebieskiej linii jest bardzo dobrym rozwiązaniem, jest wiele ośrodków i fundacji, które pomagają osobom w Twojej sytuacji. Pomyśl też o najbliższej rodzinie, jeśli u mamy nie ma warunków to może jakiś inny krewny jest w stanie Ci pomóc. Podejmij konkretne decyzje i bądź konsekwentna w działaniu bo inaczej Twój mąż faktycznie doprowadzi Cię do jakiejś choroby.