Witam
Postanowiłam opisac Wam mój problem,poniewaz przestaje sobie z tym radzic. Zacznę od tego,ze jestem studentką II roku plus w tym roku wzięłam sobie jeszcze studia zaoczne. Mam bardzo duzo nauki. Wynajęłam sobie w sierpniu mieszkanie 3-pokojowe [jeden pokój to salon] z kolezanka,która robi magisterkę w atrakcyjnej cenie. Niestety kolezanka po 3 miesiącach zrezygnowała, poniewaz miała tak mało zajęć,ze nie opłacało jej się mieszkac w tym miescie. I rozpoczęły się moje poszukiwania współlokatorki, długo nie mogłam nikogo znalesc az jednego dnia w grudniu przyszla z ogłoszenia dziewczyna i stwierdzila ze od razu chce zamieszkac bo musi pilnie sie przeniesc z poprzedniej stancji. Byłam zaskoczona ale i zadowolona.
Niestety wtedy zaczęła się moja męka, ciągłe sprowadzanie kolezanek non stop hałas spanie u niej roznych osob,latanie po mieszkaniu, 0 warunków do nauki.Jestem osobą ktora preferuje cisze i spokój dlatego powiedziałam jej,ze ja w takich warunkach zyc nie mogę.Troche się uspokoiła. Mimo to gdy wyjezdzam na weekendy to mysle o tym czy ktos przypadkiem nie spał w moim łozku, nie oglądał moich prywatnych rzeczy. Mój pokój niestety nie jest na klucz. Nie wiem nawet jak sprawdzic czy ktos wchodzil do mojego pokoju..
Nie chce zmieniac stancji lecz ta sytuacja mnie całkiem rozbija. Nie da się z nią rozmawiac bo gdy wchodzi do domu to ciagle rozmawia przez telefon i biegnie do swojego pokoju lub kogos przyprowadza. Na smsy nie odpisuje. Czuje się fatalnie. Dzisiaj w nocy było u niej 3 osoby[ mamy cienką sciane miedzy pokojami] uczyli się na głos, smieli glosno,trzaskali drzwiami, chodzili na klatke na fajkę co chwilę. Próbowałam zasnąc ale nie dało rady do 3 w nocy a juz o 6 powtórka. Gdy ktos powiedzial do niej ze ja spie to ona " a co mi do tego".
Proszę o jakies rady ;[
Podobne tematy
Nieciekawa sytuacja. Może to Ty powinnaś zastanowić się nad zmianą mieszkania. Nie musisz wynajmować pokoju w mieszkaniu studenckim, bo nie masz pewności, że nie trafisz na większych imprezowiczów. Dobrym wyjściem byłoby wynajęcie stancji przy rodzinie, czy u starszej osoby. Oczywiście wszystko ma swoja plusy i minusy: miałabyś spokój, lecz czasami można trafić na inwigilatorów.
Zmienic mieszkanie ![]()
Słonko91, byłaś pierwsza. Znalazłaś to mieszkanie, więc równie dobrze możesz podziękować współlokatorce za 'współpracę'.
Sądzę, że skoro Twoja koleżanka także studiuje to nie ma już 5 lat tylko jest osobą pełnoletnią i powinna już zachowywać się jak osoba dorosła ,a to także szacunek do innych ludzi, życie z nimi we wspólnocie. Skoro tego nie potrafi to świadczy tylko o jej wychowaniu i niskim poziomie intelektualnym. Radzę zmienić mieszkanie gdyż jakieś zgrzyty nie sądzę żeby były Ci potrzebne, a polubownie raczej tego nie załatwisz ;-) Pozdrawiam.
Znajdz inna wspollokatorke, a kolezance podziekuj. Albo daj jej twarde ultimatum- koniec tloku jak w poczekalni i imprez, albo drzwi.
Porozmawiaj z współlokatorką. Powiedz jej, że albo uspokoi się albo będzie zmuszona poszukać innego lokum, a Ty znajdziesz sobie nową lokatorkę:)
Kompromis trzeba.
Zauważę, że współlokatorka nie jest gościem - płaci za to mieszkanie. Wolno jej nie spać w nocy, wolno jej zapraszać znajomych. O jakichś domówkach powinna uprzedzić i w miarę się powinnyście dogadać. Zadzwoniłabym też do właścicieli mieszkania i zapytała, czy mogę wprawić zamek w drzwi - jakiś prosty nie powinien być wielkim kosztem.
Btw - nie rozumiem dlaczego w momencie, kiedy obudzą Cię hałasy nie wyjdziesz do tych ludzi i ich nie poprosisz, żeby zachowywali się ciszej.
Btw - nie rozumiem dlaczego w momencie, kiedy obudzą Cię hałasy nie wyjdziesz do tych ludzi i ich nie poprosisz, żeby zachowywali się ciszej.
Dobre pytanie. Dlaczego nie wyprosić ich w ogóle z mieszkania, po uprzednim ostrzeżeniu?
To kwestia braku granic, których sama nie wyznaczasz.
Warto odnieść się do fenomenu ciszy nocnej ![]()
11 2013-01-25 16:44:21 Ostatnio edytowany przez Vian (2013-01-25 16:45:57)
Mnie generalnie to lekko dziwi, bo ja też nocuję czasem u znajomych, co mieszkają ze współlokatorami, nie śpimy większość nocy, jak byłam paląca, to kręciłam się wychodząc na papierosa, tylko my po prostu staraliśmy się robić to wszystko cichutko i nie kojarzę jakichś problemów. Obie strony po prostu chyba starały się podchodzić do tego w miarę zdroworozsądkowo - współlokatorzy nie czepiali się każdego stuknięcia, my staraliśmy się żeby tych stuknięć było jak najmniej. Jakieś domówki też zwykle dało się obgadać. Ba - u mojej koleżanki to nawet to korzystanie z łóżka. Jak przyjeżdżali do niej przyjaciele z jej miasta, to tak kombinowała, żeby przyjechali, kiedy jej współlokatorki właśnie nie będzie, bo ugadały się, że mogą skorzystać z jej łóżka i pokoju, o ile zmienią pościel. Rozumiem, że to daleko posunięta tolerancja, ale piszę to żeby pokazać, że się da.
Natomiast nie bardzo pasowałaby mi opcja pt. ja byłam pierwsza, więc jestem pani i władczyni, a tobie nie wolno nikogo zaprosić na noc, bo mnie to przeszkadza, tak jak to chyba radzą niektórzy...
PS.
Catwoman, z tego co wiem, to cisza nocna nie oznacza, że nie można mieć nieśpiących w nocy gości albo nie można wyjść na papierosa, tylko nie słuchać GŁOŚNO muzyki czy nie drzeć pyska na cały regulator...
ja nie rozumiem takiego zachowania...sama zawsze szanuje fakt, iż nie mieszkam sama i do szału mnie doprowadza jak ktoś tego nie szanuje, że inny chcą spać, muszą ranow stać czy coś...jeżeli rozmowy z nią nie przynoszą skutków to podziękuj jej za współpracę
Może to najmniej przydatna rada, ale jak zamykasz drzwi przed wyjazdem, przytrzaśnij u góry kawałek karteczki, tak żeby niewidoczna była i rozwiąże się czy ktoś wchodził, czy nie ![]()
Dziękuje za wszystkie odpowiedzi
Po tej ostatniej sytuacji odbyłysmy krótką rozmowę i powiedziała,ze będą zachowywali się ciszej. Nie wyszłam w nocy do nich bo po prostu się wstydziłam wyjsc w pizamie do 4 obcych osób i je uciszać.Wiem,ze to brzmi głupio lecz niestety tak było bardzo krępująca sytuacja pukac komus do pokoju i zwracac uwagę.
Nie jestem z osób, które nie mają znajomych cały swój wolny czas spędzają przed komputerem lub na nauce. Wiem jak to jest spędzac u kogos czas i dobrze się bawic lecz my zawsze zachowywalysmy się tak by nie pobudzic reszty,która chce odpocząć. Niestety u mnie jest inna kultura.. Ja jej podziękowac za współpracę nie mogę,poniewaz to nie ja jestem właścicielem tego mieszkania,jestesmy na równych prawach,mamy takie same umowy i płacimy równy czynsz. Niestety przez to,ze u niej czesto bywaja znajomi to mamy wysokie rachunki- kąpią się,świecą światło nocami czasami i w dzień.. Narazie trwa sesja i nawet nie chce myslec o zmianie stancji. Gdyby było juz naprawde bardzo zle to powiadomie właściciela o moim ewentualnym zamiarze wyprowadzki..
Pozdrawiam ![]()
"Niestety przez to,ze u niej czesto bywaja znajomi to mamy wysokie rachunki- kąpią się,świecą światło nocami czasami i w dzień." --i o tym też warto wspomnieć w rozmowie z koleżanką. Nie z wyrzutami, ale po prostu uświadomić jej jak to wygląda.
"Niestety przez to,ze u niej czesto bywaja znajomi to mamy wysokie rachunki- kąpią się,świecą światło nocami czasami i w dzień." --i o tym też warto wspomnieć w rozmowie z koleżanką. Nie z wyrzutami, ale po prostu uświadomić jej jak to wygląda.
Dokładnie tak. Powinnaś powiedzieć koleżance równiez o tym z jakiej racji masz płacić za współlokatorki znajomych . Z tym ze to akurat będzie ciężko rozdzielić że Ty w tym miesiacu zużyłaś tyle i tyle tego i tego a ona tyle i tyle. Ale uważam ze powinnaś z nią porozmawiać i powiedzieć co Ci przeszkadza. Wynajmując z kimś mieszkanie musiała liczyc się z tym że nie mieszka sama i musi szanować innych lokatorów. Jeśli ta rozmowa nic nie da porozmawiałabym z właścicielem mieszkania tylko żeby później nie było problemu ze owa współlokatorka będzie robiła Ci po złości że doniosłaś na nią właścicielowi mieszkania.