Witajcie
Jest to moj pierwszy post i w dodatku z telefonu( z tego powodu z góry przepraszam za ewentualne braki lub błędy)
Przechodząc do rzeczy, chciałbym na wstępie założyć iż pisze wszystko co uznaje za prawdziwe i potwierdzone faktami, niektóre osoby mogą być zmieszane jednak proszę nie nazywać mnie pewnymi " określeniami ", jestem po prostu zagubiony.
Moim problemem jest oczywiście brak akceptacji siebie, pewnie nikogo nie zaskoczylem biorąc pod uwagę Dzial oraz mnogos tego typu postow na forach, jednak w moim przypadku jest coś nie tak... Począwszy od problemu kluczowego a więc o kwestie samego wyglądu, uważam iż jestem osoba mało atrakcyjna chociaż jest to też dziwna kwestia, nie raz zdarza się sytuacja że patrzę w lustro, widzę się w odbiciu czy też jestem uwieczniony na jakimś zdjęciu,,po prostu czuje w sobie wtedy czysty wstyd złość zazdrość pragnienie by wyglądać lepiej. Dbam o swój wygląd jestem uważam osoba przeważnie zadbana, posiadam wielu znajomych, koleżanek którzy uważam że po prostu mnie lubią ( jak to pysznie zabrzmiało...) i tu zaczynają się schody - problem i życiowe rosterki. Mam swiadomost tego że się sobie nie podobam, często widzę innych facetów i... Wiele razy głęboko w głowie sobie myślę "gdybym tylko wyglądał jak on..." wiadomo że tak się nie da. Z problemem zmagam się od wielu lat, kiedyś był tego przełomowy moment gdy postanowiłem coś z tym zrobić, moj wygląd zmienil się znacząco zacząłem dbać o siebie zmieniłem fryzurę dbam o sylwetkę itp. Tą pamiętna chwilą pozwoliła mi nabrać dużej pewności siebie która... Obecnie uważam że była po prostu udawana bym poczuł się lepiej, teraz po długim okresie zmagań z problemem doroslem - nabrałem już twkiego doświadczenia, widzialem i spotkałem się z tak wieloma sytuacjami w życiu, że uważam że jestem gotowy aby w koncu dojść do jakichś wniosków. I tu was proszę o pomoc co o tym myślicie ii wszelką krytyka porady i wasze doświadczenia były by wskazane.
Postaram się przytoczyć psre kluczowych aspektów rosterek dot tego że tak naprawdę nie wiem czy problemem jest moj wygląd zachowqnie czy może uraz na psychice i przewrazliwienie sobą.
Jak pewnie wiecie wielu z nas spotyka się z pustymi komplementami, również i ja słyszałem wiele tekstów kierowanych w moim kierunku typu... ale ty jesteś przystojny, ładny, atrakcyjny czy wersja rodzinną ależ mam przystojnego wnuka, synka brata itp itd. Ale czy napewno? Wielokrotnie słyszałem też alternatywę tych stwierdzeń na przestrzeni kolezenskiej rodzinej choćby nawet z ust brata czy na ulicy gdy ktoś nagle się śmieje czy dziwnie krzywo patrzy i wtedy wydaje mi się że to właśnie że mnie bo przeciez ile razy słyszałem z ust wcześniej przytoczonych kolegów czy brata że jewtem brzydki u takiej i takiej dziewczyny nie mam szans itd oczywiście powiecie że to mogą być takie żarty a sytuację bywaja przypadkowe... No ale ponownie - ależ czy aby napewno??? No dobrze kiedyś zrobiłem sobie pewnien rozrachunek który przedstawiał się następująco:
A) Okej wszystko wskazuje na to że jestem brzydki... No ale dlaczego cieszę się dużą popularnością na przestrzeni innych, koleżanek, często ostrzymuje wiadomości od przelotnie poznanych dziewczynitd ( proste przypadki-przykłady dające nadzieję, mówiące " kurde no ale jestem brzydki czy napewno ktoś czegoś nie pomylił?". Idąc dalej ciekawym przypadkiem są też dwie moje koleżanki które osobiście się nie znają więc stały się potencjalnym źródłem moich gdyban i rozważań. Jedna z nich - jestem pewny że coś do mnie czuje, coś więcej niż przyjaźń nie będę się rozwodzil co dokładnie bo w tym nie jestem za dobry ale o tym później, wiem że coś czuje jest bardzo atrakcyjna wielu znajomych uważa ja za bardzo ładna dziewczyne ja jestem neutralny gdyż nawet gdyby to nie mam zamiaru nic z tym robić i wychodzić że sfery przyjaźni gdyż nasze kontakty są już na etapie bardziej jak kolega-kolega niż przyjaciółka-kolega. No ale tak czy inaczej musiałem się jej w końcu spodobać skoro coś czuje, a może dalej jestem brzydki tylko tą bliskość relacji i swoboda naszych rozmów sprawiła że zaczęła po cichu zabiegać o moje względy? Innym faktem jeat znacznie gorsza część mojego życia, a dokładniej gdy poszedłem na studia wiedząc iż nie jestem atrakcyjny( przypominam założenie) wszedłem głęboko w studenckie życie. Jak już pisałem miałem wielu znajomych, wielokrotnie uczestniczyłem w wszelkiego rodzaju imprezach które swoją droga wielokrotnie kończyły się wyprawa do klubów, dyskotek, pubów itd. Co do klubów... O dziwo wielokrotnie a dokładniej mówiąc w większości przypadków poznawalem w klubach czy dyskotekach dziewczyn, i co ważne przychodziło mi to nie raz z dużą łatwością( oczywiście nie wiem czy tak jest zawsze czy to kwestia miejsca no ale przecież osoba brzudka powinna mieć z tym problem... tak uważam- litość? sczescie? sam fakt że to w końcu kluby iekszosc osób po spożyciu tak jak i ja często itd) Niejednokrotnie takie przelotne znajomości kończyły się nawt wymiana pocalunkow jednego wieczora czy prośbą o kontakt na dzień następny co swoją droga rzadko robiłem gdyż się bałem i wstydzilem siebie. I w tym momencie można by śmiało się zawiesić i stwierdzić iż się mylę i po prostu mam zwykły problem z akceptacją jak wielkość społeczeństwa ale pozostaje jescze punkt B.
_
B) No właśnie a co jeżeli faktycznie jestem normalnym chłopakiem pod względem urody i wdzięku a może i nawet przystojnym facetem??? Pomijam już wiele obelg o których pisałem czy samo widzenie siebie bo to było by za proste a mówię już o przeżyciach. Dlaczego chociażby mimo poznanych wielu dziewczyn nigdy nie byłem w związku z żadna. Skąd wgl bierze się u mnie tą niechęć do siebie tą dezaprobata? Skąd tą zazdrość i chęć upodobienie się do innych facetów przecież nie odczuwa się tego bez przyczyny. Parokrotnie spotykane dziewczyny przy kolejnym spotkaniu po sprostu mnie splawialy czy też nie wykazywały większego zainteresowania co w tym momencie podważa terie klubów z pkt A i tym samym potwiersza jej pesymistyczny przekaz. Kolejnym faktem jest to iż w życiu nie przypominam sobie żadnego zdjęcia na którym wyglądał bym akceptowalnie przez siebie ( mimo iż od czasu wspomnianej zminy wyglądu są momenty że patrzę na siebie w lustrze i widzę całkiem niebrzydkiego faceta... Jednak powoli zauważam że to kwestia lustra i oświetlenia -.-) niska fotogenicznosc?? Ile tych przypadków? Sam fakt że nigdy nie poczułem tego w zawieszonego wzroku płci przeciwnej na sobie a przecież tyle tych kompleme tow słyszałem.. no i czym są tę komplementy które bardziej meca człowiekowi w głowie zamiast przekazywać prawdziwy obraz rzeczywistości. A co z rówieśnikami że szkoła? Przecież jakikolwiek jak pamiętam kasdy przystojniejszy facet w szkole miał tą swoją miłość czy jak to się mówiło chodził z kimś czy też umawial - większość! A ja? Nicszczegolnego.
C) Pewnie co niektórych tym punktem zaskoczylem, logicznie albo jest się ładnym albo brzydkim, albo się siebie akceptuje albo nie. Moje rozważania dosiegly już tak głębokich aspektów iż czasami dochodzę do wnioskh że jestem po prostu idiota. Glupcem który sam nie wie czego chce a swoje ptoblemy widzi jedynie jako obraz bezmyslny tego csego widzi. Już pisałem że jestem zagubiony i to jest szczera prawda stąd wgl wziął się ten punkt. Zdarzały się sytuację kobiet które sam odtracilem bo po prostu nic nie czułem do nich nie są to liczne przypadki - policzalne na pwlcach dłoni. Chociażby wyżej przykład koleżanki... Pomyslicie sobie to czego on chce skoro ktoś się nim jednak interesuje... Fakt odtracalem tę kobiety z istoty tego iż się wstydzilem siebie swojego wyglądu uważałem że nie ma to sensu, ale też jak już pisałem nigdy nie miałem przypadku takiego że nieznajoma dziewczynę zauważyłem i popatrzylismy się na sibie i to było to, a jedynie wszystkie owe odtracone z mojego życia były próba z ich strony wejścia w moje życia z prostej pozycji wxzesniejszej bliższej znajomości, pomijam już fakt że może wtedy i mi się podobały fizycznie jak i personalnie to teraz tą fizyczna miarą p zawedrowala dużo niżej, może i dobrze że zakoncsylem tę próby w miarę szybko - oszczędzając osobom drugim wszelkich niemilych sytuacji czy rozczarowań... Sam nie wiem a tą niewiedza mnie strasznie torturuj...
Stawiam siebie w wielu pozycjach bo ciągle szukam odpowiedzi, jestem z natury osoba samokrytyczna jak i krytykujaca dlatego uwqzam iż prawdiwa. Nie wiem czy problem tkwi w zestawieniu brzydki- ładny czy też problem z psychika. Nawet nie zdaje sobie sprawy z tego czy dobrze zobrazowalem swój problem, bo sam siedzę w takim kanale z którego ciężko dostrzec wyjście. Napewno na coś czekam, najprościej było by znaleść osobę zupełnie nieznajoma, która wiedział bym że powie mi prawdę i powie wprost obraz jaki widzi... Tak by rozwiać wszelkie moje rosterki dotyczące urody. Poszykiwanie prawdziwej miłości przez ból, niepewność i nieswiadomosc? A może głupotę??? (...)
No właśnie bardzo was proszę o wszelkie komentarze, pytania, wnioski, pomysły, sytuację życiowe, przykłady ... Naprawdę wszystko napisane poniżej na temat bardzo mi pomoże i każdemu serdecznie już dziękuję choćby nawet za przeczytanie tego postu, zdaje sobie sprawę że chaotycznego i ciężkiego, i o chwilę przemyśleń a tym bardziej przemyśleń zapisanych w formie odpowiedzi.
Pozdrawiam Kuba (23 lata)