netkobietyWszystkie działy
Relacje z przyjaciółmi, relacje w rodzinie

Przyjaciółka, czy wygodnicka egoistka? Jak poradzić sobie...ze sobą?

1 odpowiedź3 497 wyświetleńzałożony przez egoistka?18, 15.01.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Przyjaciółka, czy wygodnicka egoistka? Jak poradzić sobie...ze sobą?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 2 ]

1 Ostatnio edytowany przez egoistka?18 (2013-01-15 15:44:47)

Temat: Przyjaciółka, czy wygodnicka egoistka? Jak poradzić sobie...ze sobą?

Witam, mam 18lat. Chciałabym obiektywnej i szczerej opini, poglądu na mój problem. Jestem osobą raczej mało kontaktową, zawsze byłam, nigdy nie potrafiłam zjednać sobie ludzi tak od razu jak niektórzy to robią. Jestem jedynaczką, wychowywałam się od bez ojca, który był alkoholikiem. Moja mama wiecznie pracowała, i robi to dalej, zawsze byłam pod opieką dziadków (mieszkamy z nimi),mama wyszła ponownie za mąż. Piszę o tym, bo chce zaznaczyć, że nigdy nie okazywała mi uczuć wprost, a Jemu już tak. Ja wiem, że mnie kocha, na pewno, tylko zawsze brakowało mi tego, żeby przyszła do mnie i przytuliła, zwyczajnie posiedziała ze mną i porozmawiała o tym co myślę, zeby powiedziała, że kocha. Nigdy tego nie było, nie ze mną. Jeśli chodzi o jej męża, sprawy mają się inaczej. Nie wiem, może to zwyczajna zazdrość z mojej stony. W każdym razie ja sama nie umiem mówić o swoich uczuciach, nie tak otwarcie, boje się komuś zaufać i długo mi zajmuje nawiązywanie przyjacielskich relacji. Do ludzi podchodze raczej z dystansem, ale zawsze z uśmiechem, staram się nie pokazywać, że myśle o sobie w jakichś złych kategoriach. Mam oczywiście kolegów i koleżanki, ale te znajomości wynikają jedynie ze wspólnej klasy/szkoły to nic trwałego. Udało mi się jednak zdobyć przyjaciókę. Tak myśle przynajmniej, z obu stron jesteśmy dla siebie ważne. Ona dla mnie bardzo. Tylko cały czas popełniam błędy. Chodziłyśmy na imprezy, razem, do wspólnych znajomych. Były takie sytuacje, kiedy na tych imprezach znikałam bez słowa, albo bawiłam się z kim innym, czy pomagałam komuś kto zaliczał typowy "zgon", ale przy niej mnie nie było... Jednym słowem byłam wszędzie, ale nie z nią. Nie unikałam jej specjalnie, w życiu, tylko chciałam się pobawić ze wszystkimi, kiedy mnie ktoś wołał czy cokolwiek, nie chodzi tu o to, że nie była dla mnie ważna, czy że miałam sprawy ważniejsze, bo tak nie było... Przychodziłam do niej oczywiście, ale już było za późno na moje zainteresowanie wtedy. Było jej pewnie bardzo przykro, była na mnie okropnie zła i obrażona. Wiem, zachowałam się bardzo nie fair. Najgorsze, że zdarzyło się to nie raz ani nie dwa. Robiłam to jakby notorycznie, za każdym razem szukając wytłumaczenia. Bez sensu. Tamto zostało mi wybaczone, rozmawiałyśmy o tym szczerze i myśle, że sie poprawiłam, ale nadal boli mnie, że tak ją potraktowałam.
Inna sprawa tyczy się tego, że mamy wspólnego znajomego, który kiedyś ją skrzywidził. Zachował się bardzo nie w porządku w stosunku do niej. A ja mam z nim w miarę dobry kontakt, co z kolei ją denerwuje i czuje, że myśli, że jestem w stosunku do niej nie lojalna. Nie wiem co z tym, bo traktuje go tylko jak znajomego, z którym czasem porozmawiam...
Jeszcze inny konflikt wywiązał się z tego, że jestem dość nieśmiała i o nie których rzeczach wstydzę się powiedzieć. Nie kłamie, nigdy tego nie zrobiłam w stosunku do niej. Tylko kiedy mnie coś krępuje opowiadam o tym bez wdawania się w konkretne szczegóły, które niestety jeśli później wychodzą i to nie ode mnie okazują się bardzo kluczowe. Nie chodzi o to, że myśli, że kłamałam, choć tak myśli właśnie. Tylko o to, że mówię jej, że wie wszystko a tego akurat jej nie powiedziałam. Mówie tak a robie zupełnie inaczej...
Czasem ona mi dobrze radzi, i wiem, że ma racje, ale jestem upara i robie po swojemu, a później przyznaje, że mogłam zrobić po jej. Żałuje, a ona jest zła, że nigdy jej nie słucham i mówi, że po co ma mi radzić jeśli i tak mam to wszystko gdzieś. Nie jest tak...
Nie chce jej stracić, ale czuje, że tak się dzieje. Zbyt wiele błędów popełniłam już tyle razy. Nie umiem już dłużej poradzić sobie z tym jaka ze mnie egoistka. Nie umiem udawać, że wszystko gra. Czego bym nie zrobiła to i tak wychodzi źle, jak bardzo bym się nie starała to jest do bani... Nie chce myśleć, że mogę stracić to co mamy, ale zdaje sobie sprawę z tego, że to wszystko jest tylko moją winą... Poradźcie...

Posty [ 2 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Przyjaciółka, czy wygodnicka egoistka? Jak poradzić sobie...ze sobą?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026