netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Potrząśnijcie mną! Nie mam do siebie siły.

26 odpowiedzi6 606 wyświetleńzałożony przez ja_pogubiona, 12.01.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Potrząśnijcie mną! Nie mam do siebie siły.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 27 ]

1

Temat: Potrząśnijcie mną! Nie mam do siebie siły.

Czytam Was juz prawie pół roku, wypowiadam się rzadko. Nigdy nie założyłam swojego wątku, odpisywałam tylko na kilka postów.

W wielkim skrócie opisywałam swoją historię w wątku "List od kochanki".
http://www.netkobiety.pl/t47529.html

Dziś jest taki dzień, kiedy postanowiłam napisać. Bo dziś wieczorem wyprawiałam syna na obóz narciarski i wróciły wspomnienia sprzed roku.

Rok temu wieczorem stałam na tym samym parkingu, stał ten sam autokar, a wokół chodzili Ci sami szczęśliwi ludzie jadący na super narty. Mnie nie chciało się żyć. Marzyłam tylko, żeby juz odjechali i żeby wrócić do domu i zamknąć się razem z tym swoim potwornym bólem.
Bo dzień wcześniej odszedł. Bez ostrzeżenia. Została tylko kartka na stole. Jak w tandetnej telenoweli.

Dziś po roku na tym samym parkingu wiedziałam, że wrócę do domu a on bedzie czekał pod klatką. NA CHWILKĘ. Na herbatę, buziaka i trochę przytulania. Na chwilkę, bo wraca z delegacji i mozna do domu przyjść tę godzinę później.
I był. Jak zwykle z piękną różą.
Wiem, że gdybym parę dni temu zaproponowała mu zostanie u mnie na noc - delegacja by się "przedłużyła". Ale tego nie zrobiłam. Przynajmniej tyle dałam radę zrobić.

W zeszłym roku skończyłam 40 lat. Jestem ponoć bardzo atrakcyjną, zwariowaną, zadbaną dziewczyną. O imponującym wykształceniu, silną,, samodzielną, inteligentną. Tak mnie postrzega otoczenie (ja naprawdę daleka jestem od oceniania tak siebie, zawsze byłam i jestem zakompleksiona, bez wiary w siebie).
Więc skąd ta absolutna słabość? Gdzie ta moja siła, którą mam na codzień w życiu, w pracy.
Moje przyjaciółki juz się poddały. Moja matka się poddała. I ja się poddaję. Rozum już dawno wie na czym stoi, ale serce go w ogóle nie słucha.

Dlaczego ja się na to godzę? Dlaczego? Jaki jest mój problem?

Czy to ten potworny strach przed samotnością?
Ale z drugiej strony te ochłapy czasu, który może mi poświęcić wcale tej samotności nie zabijają. Bo przecież siedzę teraz sama. W sobotni karnawałowy wieczór/noc.

W wątku "list od kochanki" pisałam, że próbowałam to skończyć. Ale wiedziałam, że jeśli dalej będzie walczył aby to ciągnąć to ulegnę. I wrócił sobie po świętach i Sylwestrze z nią - czekał rano pod moim blokiem jak wrócę z codziennego odwożenia syna do szkoły.

Nie mam juz siły do siebie. Nikt już jej nie ma. Wstrząśnijcie mną!

2

Odp: Potrząśnijcie mną! Nie mam do siebie siły.

Jesteś, wbrew temu, co sama o sobie myślisz, osobą  o dużym krytycyzmie, dużej świadomości. Nie zdziwiła mnie informacja o tym, że inną osobą jesteś "dla świata", inną w domu, gdy nikt nie widzi. Tak zwykle funkcjonują osoby niepewne siebie, mające o sobie kiepskie mniemanie.

Twoim najgorszym wrogiem jesteś Ty sama.
Gdyby nie to, wiedziałabyś i wierzyła w to, że jesteś wartościową osobą, że nie musisz czekać na ochłapy z pańskiego stołu. Pewno na to myślenie o sobie złożyło się sporo rzeczy, ale pomyśl o jednym. Czy tyle osób z Twego najbliższego otoczenia może się mylić? To, że nie wiedzą nic o Twej niepewności, kiepskiej samoocenie, jest wynikiem Twego wyśmienitego maskowania, tego, że nigdy nie zdjęłaś w ich obecności swej maski.

Chcesz potrząśnięcia Tobą.
Nie mogę tego zrobić, choć często tutaj na forum kopię różne osoby w odwłok. Potrząśnięcie nic nie da, jesteś świadomą siebie osobą. Odpowiedz sobie na pytanie, które sama sobie zadalaś: czemu godzisz się na takie traktowanie siebie. Czemu tak nisko się cenisz? Namiastkę czego dostajesz, gdy on jest przy Tobie? Czego chcesz naprawdę?

3

Odp: Potrząśnijcie mną! Nie mam do siebie siły.

"Pomoże" Ci w jakikolwiek sposób jeśli poznasz kogoś w podobnej sytuacji?
Ja właśnie podejmuje kolejną walkę ze sobą i tym co czuje...

4

Odp: Potrząśnijcie mną! Nie mam do siebie siły.

Witajcie,
jest nas wiecej. Ja tez nie moge nic zrobic, zeby sie pozbyc toksycznego meza, choc w pracy wszystko wyglada swietnie.
Nie wiem, czy to jakas pomoc zobaczyc, ze inne tez sa bezsilne?
Widocznie to bardzo trudne zacisnac zeby i zyc bez niego.

Ja w kazdym razie dzisiaj planuje powiedeziec mu o rozwodzie (ktory to juz raz bede probowac to zrobic??)

5

Odp: Potrząśnijcie mną! Nie mam do siebie siły.

Witaj Pogubiona. Jak sama piszesz widzisz, czego Ci sytuacja na jaką się godzisz NIE daje. Próbowałaś odpowiedzieć sobie na pytanie co Ci daje ?

6

Odp: Potrząśnijcie mną! Nie mam do siebie siły.
MłodaSiksa napisał/a:

"Pomoże" Ci w jakikolwiek sposób jeśli poznasz kogoś w podobnej sytuacji?
Ja właśnie podejmuje kolejną walkę ze sobą i tym co czuje...

Hej, MłodaSikso, razem raźniej smile

Ja jestem przegrana w mej walce na razie, ale nasze sytuacje są jednak mocno różne.
Napiszę w Twoim wątku.

7 Ostatnio edytowany przez ja_pogubiona (2013-02-05 19:29:07)

Odp: Potrząśnijcie mną! Nie mam do siebie siły.

Witajcie,

nie było zbyt wielu odpowiedzi na mój rozpaczliwy apel o potrzaśnięcie. Może dlatego, że jestem przypadkiem beznadziejnym smile A może dlatego że jako kochanka nie zasługiwałam na Waszą uwagę?

Jednak zebrałam sie w sobie i to skończyłam. Tym razem chyba do niego to dotarło.

Miałam okazję się zemścić. Nie zrobiłam tego. Zostawiam to losowi, bez mojego udziału.

W poprzedni weekend mieliśmy oficjalnie przebywać na wyjeździe integracyjnym. W pewnych górach w Polsce. Pojechaliśmy jednak prywatnie na narty w zupełnie inne góry. Pech chciał, że mój kochanek miał wypadek (ktoś w niego wjechał i uciekł tak w ogóle). To ja wzywałam pomoc, to ja z nim byłam kiedy mdlał z bólu, to ja targałam i pakowałam cały sprzęt, zmieniałam mu na kolanach buty, to ja zawiozłam go do szpitala i załatwiałam formalności, a potem przywiozlam zagipsowanego od barku po pas do naszego miasta, nocą, po zaśnieżonej trasie (pierwszy raz w życiu prowadziłam jego samochód).
Był piątek wieczorem. Miał wtedy dopiero znajdować się w autokarze jadącym na nasz wyjazd integracyjny. Wiedziałam, że poprosi o przenocowanie do niedzieli.
Mogłam odmówić. Miałby problem. Ale pomyślałam - co mi to da? Czemu winna jest tamta dziewczyna, że ma się dowiedzieć w końcu prawdy? Po co mi to?
Mówi się, że zemsta najlepiej smakuje na zimno, po latach.
Ale wiecie co? Ja już nie szukam tej zemsty.
"Przechowałam" go więc do niedzieli. A po południu odwiozłam go jego autem na firmowy parking. Stamtąd zapewne odebrała go ona. Biedaczka połamanego na wyjeździe integracyjnym.
Znowu mu się udało wywinąć. Z moją pomocą tym razem.

Siedzę i jest mi smutno.
Zastanawiam się jak mogłam dla takiego człowieka zmarnować trzy lata swojego życia?

Teraz czas na "odbudowanie" siebie, wiary w siebie. Chcę znowu się śmiać.

Jestem wolna.

8

Odp: Potrząśnijcie mną! Nie mam do siebie siły.
ja_pogubiona napisał/a:

Witajcie,

nie było zbyt wielu odpowiedzi na mój rozpaczliwy apel o potrzaśnięcie. Może dlatego, że jestem przypadkiem beznadziejnym smile A może dlatego że jako kochanka nie zasługiwałam na Waszą uwagę?

Jednak zebrałam sie w sobie i to skończyłam. Tym razem chyba do niego to dotarło.

Miałam okazję się zemścić. Nie zrobiłam tego. Zostawiam to losowi, bez mojego udziału.

W poprzedni weekend mieliśmy oficjalnie przebywać na wyjeździe integracyjnym. W pewnych górach w Polsce. Pojechaliśmy jednak prywatnie na narty w zupełnie inne góry. Pech chciał, że mój kochanek miał wypadek (ktoś w niego wjechał i uciekł tak w ogóle). To ja wzywałam pomoc, to ja z nim byłam kiedy mdlał z bólu, to ja targałam i pakowałam cały sprzęt, zmieniałam mu na kolanach buty, to ja zawiozłam go do szpitala i załatwiałam formalności, a potem przywiozlam zagipsowanego od barku po pas do naszego miasta, nocą, po zaśnieżonej trasie (pierwszy raz w życiu prowadziłam jego samochód).
Był piątek wieczorem. Miał wtedy dopiero znajdować się w autokarze jadącym na nasz wyjazd integracyjny. Wiedziałam, że poprosi o przenocowanie do niedzieli.
Mogłam odmówić. Miałby problem. Ale pomyślałam - co mi to da? Czemu winna jest tamta dziewczyna, że ma się dowiedzieć w końcu prawdy? Po co mi to?
Mówi się, że zemsta najlepiej smakuje na zimno, po latach.
Ale wiecie co? Ja już nie szukam tej zemsty.
"Przechowałam" go więc do niedzieli. A po południu odwiozłam go jego autem na firmowy parking. Stamtąd zapewne odebrała go ona. Biedaczka połamanego na wyjeździe integracyjnym.
Znowu mu się udało wywinąć. Z moją pomocą tym razem.

Siedzę i jest mi smutno.
Zastanawiam się jak mogłam dla takiego człowieka zmarnować trzy lata swojego życia?

Teraz czas na "odbudowanie" siebie, wiary w siebie. Chcę znowu się śmiać.

Jestem wolna.

Zasługujesz na uwagę, bo jesteś cholernie silna i odważna, inna ( czyli ja) czeka... na maila ( kiedy sie widzimy ?) bądź smsa, wscieka się, wyzywa siebie, jego i cały świat a gdy pojawia sie wiadomosc biegnie jak uzalezniona zeby pobyc tą chwile z nim potem wraca do domu i nie wie czy siasc i plakac czy cieszyc sie ze go widzialam,  i co i znow czekanie na kolejne spotkanie, na chwile kiedy on pozali sie jak mu jest ciezko bo kloci sie z zona w pracy kiepsko itp i ja go bede mogla pocieszyc.
Pewnie boli w środku, mnie rozsadzalo w srodku wiele razy kiedy probowalam sie rozstac, robilam to a potem wariowalam zeby tylko nawiazac z nim znow kontakt, o co tu wlasciwie chodzi?? czy to jest milosc czy ludzka zachlannosc "nie mam to musze za wszelka cene to zdobyc" boze ja juz sama niewiem... przestalam chodzic do kosciola, podle sie czuje, powinnam zalowac za to co robię... i tak mam wkółko... horror

Usmiechnij się, małymi kroczkami idzie wiosna....:) Pozdrawiam

9

Odp: Potrząśnijcie mną! Nie mam do siebie siły.

Trzymaj się pogubiona, bo trudny okres przed Tobą ! 
Nie mam najmniejszej wątpliwości, że w najbliższym czasie, facet zafunduje Ci jazdę bez trzymanki. Gdy tylko dotrze do niego, że wymykasz mu się z rąk... będą groźby, prośby i "branie" na litość...
Szkoda Ciebie dla takiego "cienkiego dydka"... smile

10

Odp: Potrząśnijcie mną! Nie mam do siebie siły.

POGUBIONA  nie daj się złamać, wytrwaj w swoim postanowieniu. Oszukujesz sama siebie, nie wolno budować miłości na czyimś nieszczęściu (choć może jego żona nie wie ) Za co ? Za kilka miłych słów ,za seks, dla tych kilku chwil z nim ?warto ? Niech obudzi się w Tobie sumienie ! Czujesz się samotna to szukaj gdzie indziej, szukaj zdrowego związku. Potrafisz sobie wyobrazić ból kobiety zdradzonej ? Po zdradzie już nie ma życia i Ty chcesz zafundować to tej dziewczynie. Jesteś mądrą i wykształconą kobietą a tak naiwną. Przecież żaden facet , który zdradza nie przyzna się do tego że kocha żonę  a Ty jesteś tylko odskocznią jak prostytutka. Tworzy całą piękną otoczke wokół , żebyś poczuła się wartościową ,a tak naprawdę to ma cię głęboko gdzieś. Zrozum to i wyciagnij wnioski, dla własnego dobra. Pozdrawiam

11

Odp: Potrząśnijcie mną! Nie mam do siebie siły.
Volver napisał/a:

Trzymaj się pogubiona, bo trudny okres przed Tobą ! 
Nie mam najmniejszej wątpliwości, że w najbliższym czasie, facet zafunduje Ci jazdę bez trzymanki. Gdy tylko dotrze do niego, że wymykasz mu się z rąk... będą groźby, prośby i "branie" na litość...
Szkoda Ciebie dla takiego "cienkiego dydka"... smile

A ja odniosłam wrażenie, że słowa wreszcie wypowiedziane, a nie napisane chyba do niego dotarły. A zwłaszcza to o układaniu sobie życia bez niego.

Cholerka, obojczyk mu się zrasta niespodziewanie dobrze i zamiast sześciu tygodni w gipsie będą chyba tylko dwa. A to oznacza powrót do pracy w przyszłym tygodniu więc zwiększone prawdopodobieństwo "nagabywania" (bo my razem pracujemy). Świnia ze mnie smile

12

Odp: Potrząśnijcie mną! Nie mam do siebie siły.
betti67 napisał/a:

POGUBIONA  nie daj się złamać, wytrwaj w swoim postanowieniu. Oszukujesz sama siebie, nie wolno budować miłości na czyimś nieszczęściu (choć może jego żona nie wie ) Za co ? Za kilka miłych słów ,za seks, dla tych kilku chwil z nim ?warto ? Niech obudzi się w Tobie sumienie ! Czujesz się samotna to szukaj gdzie indziej, szukaj zdrowego związku. Potrafisz sobie wyobrazić ból kobiety zdradzonej ? Po zdradzie już nie ma życia i Ty chcesz zafundować to tej dziewczynie. Jesteś mądrą i wykształconą kobietą a tak naiwną. Przecież żaden facet , który zdradza nie przyzna się do tego że kocha żonę  a Ty jesteś tylko odskocznią jak prostytutka. Tworzy całą piękną otoczke wokół , żebyś poczuła się wartościową ,a tak naprawdę to ma cię głęboko gdzieś. Zrozum to i wyciagnij wnioski, dla własnego dobra. Pozdrawiam

Betti, moja historia jest trochę mniej sztampowa. Nie ma żony, jest narzeczona, swojego czasu zostawiona dla mnie. Wszystko miało być pięknie ale okazało się kłamstwem. Narzeczona jest znowu, a ja już nie miałam złudzeń i nie chciałam budować swojego szczęścia na jej nieszczęściu. Układ był jasny, a ja zbierałam siły żeby się z niego wyrwać. Zajeło mi to kolejnych 5 miesięcy. Udało się. Mam nadzieję.

13

Odp: Potrząśnijcie mną! Nie mam do siebie siły.
Pola S26 napisał/a:

Zasługujesz na uwagę, bo jesteś cholernie silna i odważna, inna ( czyli ja) czeka... na maila ( kiedy sie widzimy ?) bądź smsa, wscieka się, wyzywa siebie, jego i cały świat a gdy pojawia sie wiadomosc biegnie jak uzalezniona zeby pobyc tą chwile z nim potem wraca do domu i nie wie czy siasc i plakac czy cieszyc sie ze go widzialam,  i co i znow czekanie na kolejne spotkanie, na chwile kiedy on pozali sie jak mu jest ciezko bo kloci sie z zona w pracy kiepsko itp i ja go bede mogla pocieszyc.
Pewnie boli w środku, mnie rozsadzalo w srodku wiele razy kiedy probowalam sie rozstac, robilam to a potem wariowalam zeby tylko nawiazac z nim znow kontakt, o co tu wlasciwie chodzi?? czy to jest milosc czy ludzka zachlannosc "nie mam to musze za wszelka cene to zdobyc" boze ja juz sama niewiem... przestalam chodzic do kosciola, podle sie czuje, powinnam zalowac za to co robię... i tak mam wkółko... horror

Usmiechnij się, małymi kroczkami idzie wiosna....:) Pozdrawiam

Nie Pola, jestem słaba jak diabli. Pozwalałam na wiele, wybaczałam, dawałam kolejne szanse, wierzyłam.
Jezusie, jaka ja durna byłam smile

Ta miłość już mi przeszła. Dziś patrzę na niego z pogardą.

Oczywiście coś tam jeszcze zostało. Przyzwyczajenie, sentyment? Nie wymaże się tak szybko trzech lat. No i jednak mieszkaliśmy razem we trójkę z moim synem trzy miesiące. To nie był zawsze tylko romans.

Gdzie ta wiosna? smile

14

Odp: Potrząśnijcie mną! Nie mam do siebie siły.
ja_pogubiona napisał/a:

A ja odniosłam wrażenie, że słowa wreszcie wypowiedziane, a nie napisane chyba do niego dotarły. A zwłaszcza to o układaniu sobie życia bez niego.

Cholerka, obojczyk mu się zrasta niespodziewanie dobrze i zamiast sześciu tygodni w gipsie będą chyba tylko dwa. A to oznacza powrót do pracy w przyszłym tygodniu więc zwiększone prawdopodobieństwo "nagabywania" (bo my razem pracujemy). Świnia ze mnie smile

Się rozmarzyłaś... zaraz dotarły...;)
Tyle czasu urabiał Cię niczym plastelinę... i że niby, tak nagle stracił swój nieodparty urok ? Jak znam ten typ gadziny, to jest przekonany, że akurat miałaś humory przed okresem...  wink

15

Odp: Potrząśnijcie mną! Nie mam do siebie siły.
Volver napisał/a:
ja_pogubiona napisał/a:

A ja odniosłam wrażenie, że słowa wreszcie wypowiedziane, a nie napisane chyba do niego dotarły. A zwłaszcza to o układaniu sobie życia bez niego.

Cholerka, obojczyk mu się zrasta niespodziewanie dobrze i zamiast sześciu tygodni w gipsie będą chyba tylko dwa. A to oznacza powrót do pracy w przyszłym tygodniu więc zwiększone prawdopodobieństwo "nagabywania" (bo my razem pracujemy). Świnia ze mnie smile

Się rozmarzyłaś... zaraz dotarły...;)
Tyle czasu urabiał Cię niczym plastelinę... i że niby, tak nagle stracił swój nieodparty urok ? Jak znam ten typ gadziny, to jest przekonany, że akurat miałaś humory przed okresem...  wink

Nie strasz Kobito smile

Choć w sumie mówisz to samo co moja przyjaciółka - odpuszcza jak mam zryw i to kończę, czeka aż się uspokoję i znowu "atakuje".

16

Odp: Potrząśnijcie mną! Nie mam do siebie siły.

Postaw na swoim raz a dobrze. Nie daj się jego namowom jak wróci do pracy. Uważam że to nie jest związek warty dalszego ciagniecia. W prawdziwym szczęśliwym związku nie ma miejsca na podwójne życie. Odetnij pepowine na zawsze, a poczujesz ulgę

17

Odp: Potrząśnijcie mną! Nie mam do siebie siły.

Fatalnie, że razem pracujecie, bo to ?odwyku? raczej Tobie nie ułatwi... ale mimo wszystko, najwyższy  czas zakończyć tę niezdrową relację  i przypomnieć sobie,  kim byłaś zanim weszłaś w rolę kochanki. Myślę, że masz inne wartości, cele i marzenia, niż funkcjonowanie w trójkącie.  Realnie oceniając sytuację, masz niewielkie szanse, że związek  z tak neurotycznym facetem jak ten Twój "as", zakończy się szczęśliwie.

Mój były mąż, w trakcie małżeństwa też miał tę drugą... potem trzecią...i czwartą nawet . Wszystko to, przez jego wyjątkową ?wrażliwość? -  szeroko pojętą  wink  Chłop był zbyt wrażliwy by się ze mną rozwieść i zbyt czuły aby radykalnie kończyć romanse. Krwi mi gadzina  napsuł, jak nikt inny.  Ale obiektywnie patrząc,  swoich  kochanek też nie szanował. Jedna z nich, na prawdę go kochała. Po naszym rozwodzie, żadna z tych kobiet nie została nową ?panią domu? . Znalazł sobie kolejną... big_smile

18

Odp: Potrząśnijcie mną! Nie mam do siebie siły.

Volver, Betti - nikt tu nie ma złudzeń. Nikt tu nie mówi o związku i przyszłości.

Kiedy odezwał się do mnie po pół roku od odejścia (przypomnę, że bez słowa wyjaśnienia, bez ostrzeżenia, stać go było tylko na zostawienie kartki na stole i ucieczkę) nie ukrywam, że myslałam że chce wrócić. Ale tak nie było i to zostało wtedy jasno powiedziane. Mniej wiecej słowami: " żałuję coraz bardziej decyzji, które podjąłem i zobowiązań jakie poczyniłem". Nigdy juz tego nie drążyłam, ale podejrzewam że były to ponowne oświadczyny (które swojego czasu zostały zerwane przez nią).
Niezła telenowela.
Od dawna wiem, ze jestem (byłam - powinnam napisać!) jego "lekarstwem".
I nie mam wątpliwości że znajdzie sobie prędzej czy później kolejne.
I że się z nią ożeni.

Taki to finał będzie "wielkiej miłości" do mnie.

I mam nadzieję, że mnie to już nie ruszy (bo i tak się dowiem).

19

Odp: Potrząśnijcie mną! Nie mam do siebie siły.

Napiszę Ci jako ten którego ojciec zdradził żonę i jako ten który także został zdradzony.
Życzę Ci byś pokochała kiedyś kogoś prawdziwą miłością i została przez tą osobę zdradzona.
Może wtedy zrozumiesz swoje teraźniejsze postępowanie bo Ja w Twoim opisie nie widzę byś cokolwiek rozumiała a przede wszystkim nie widzę u Ciebie jednego
kręgosłupa moralnego.

20

Odp: Potrząśnijcie mną! Nie mam do siebie siły.

Jeszcze jedno.Tak ku pamięci.
Wbij sobie do głowy podstawową zasadę która mówi że,jak facet jest zajęty obojętnie żonaty czy nie,to każda kobieta ma szlaban na Niego.Jest niedostępny dla innych kobiet po za żoną.
Nieistotne co by mówił,robił itd.
Może się walić i palić ale jest w związku i kropka.Widząc takiego faceta powinnaś mieć przed oczami wielki czerwony znak STOP.
Oczywiście ta powyższa zasada dotyczy też myślenia i działania w drugą stronę.
Związek to 2 a nie 3 osoby.

21

Odp: Potrząśnijcie mną! Nie mam do siebie siły.

Problem się rozwiązał.
Znalazłam w necie jego zapowiedzi przedślubne.
Jak można być taką gnidą?
Ile ja się w ostatnich tygodniach nasłuchałam: Kochanie, Skarbie, Szczęście Moje, Kocham Cię.
Ręce opadają.
Spodziewałam się tego, ale jednak trochę tąpnęło.

Wykreślam popaprańca z mojego życia. Może tego właśnie mi trzeba było - zobaczyć to czarno na białym? Koniec domysłów. Są fakty.

22

Odp: Potrząśnijcie mną! Nie mam do siebie siły.

Gnida ??
Chyba gangrena...

23

Odp: Potrząśnijcie mną! Nie mam do siebie siły.

Podejrzanie dużo czasu miał dla mnie ostatnio.
Pewnie panna młoda juz na drugim końcu Polski , bo tam się ślub odbędzie.
Trzy godziny temu stał pod moim blokiem (przerwa w joggingu) w oczekiwaniu jak wrócę z fitnessu. Jak zwykle pełen słodkich słówek, całusów, przytulania i planów na jutro.
Kurde, mam wrażenie że zadawałam się z psychopatą.
W sobote np. wiedząc, że jadę na zakupy obskoczył dwa gigantyczne parkingi pod centrami handlowymi, do których zazwyczaj jeżdżę. Zeby mi zatknąć coś za wycieraczkę auta.
Intensywność starań ostatnio była zastanawiająca - teraz już rozumiem. Wiedział, że jego czas się kończy.

24

Odp: Potrząśnijcie mną! Nie mam do siebie siły.

Nowej oblubienicy można tylko współczuć... hmm
Generalnie, warto byłoby kobietę uświadomić z kim planuje, swoją przyszłość. Tylko która zakochana kobieta, uwierzy w prawdziwość takich rewelacji ? Przecież z góry się zakłada, że przez "byłą" zazdrość i chęć zemsty przemawia...

25

Odp: Potrząśnijcie mną! Nie mam do siebie siły.
Volver napisał/a:

Nowej oblubienicy można tylko współczuć... hmm
Generalnie, warto byłoby kobietę uświadomić z kim planuje, swoją przyszłość. Tylko która zakochana kobieta, uwierzy w prawdziwość takich rewelacji ? Przecież z góry się zakłada, że przez "byłą" zazdrość i chęć zemsty przemawia...

To nie jest żadna nowa tylko ta stara, ta, którą już próbowałam uświadomić (pisałam o tym w wątku "list od kochanki").
Nie wierzyła.

Nie będę tego robić ponownie. To poniżej mojej godności już. Oboje są siebie warci, popaprańcy.
Ja odpadam.

26

Odp: Potrząśnijcie mną! Nie mam do siebie siły.
ja_pogubiona napisał/a:

Problem się rozwiązał.
Znalazłam w necie jego zapowiedzi przedślubne.
Jak można być taką gnidą?
Ile ja się w ostatnich tygodniach nasłuchałam: Kochanie, Skarbie, Szczęście Moje, Kocham Cię.
Ręce opadają.
Spodziewałam się tego, ale jednak trochę tąpnęło.

Wykreślam popaprańca z mojego życia. Może tego właśnie mi trzeba było - zobaczyć to czarno na białym? Koniec domysłów. Są fakty.

Calkowicie sie z toba zgadzam, nic dodac, nic ujac.

Posty [ 27 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Potrząśnijcie mną! Nie mam do siebie siły.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026