netkobietyWszystkie działy
Relacje z przyjaciółmi, relacje w rodzinie

przyjaciółka

4 odpowiedzi2 028 wyświetleńzałożony przez poziomka 11, 10.01.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 5 ]

1

Temat: przyjaciółka

Witam,moje przemyślenia skłoniły mnie,aby podzielić się nimi na forum.Czy prawdziwa przyjaciółka zostawia mnie ,gdy potrzebuję jej pomocy.Znamy się od wielu lat ,mieszkamy blisko siebie wiec widywałyśmy się prawie codziennie na kawce i pogaduszkach.Ona jest raczej zamknięta w sobie i mało kontaktowa , nie śmiała, wiec raczej to ja przychodziłam do niej ,ale gdy miała problem zwierzała się również  .Gdy potrzebowała pomocy zawsze byłam z nią( nawet kosztem swojej rodziny np.gdy jej mąż z synem wyjechali na kilka dni ,siedziałam u niej całymi wieczorami bo wiedziałam,że nie ma żadnych znajomych) i wspierałam ją duchowo czy finansowo pożyczałam pieniądze. Wszystko się zmieniło kiedy ja poszłam do szpitala zadzwoniła do mnie,że sorry ,ale nie miała czasu zapytać się wcześniej jak się czuje po operacji gdyż była zajęta ponieważ rozkręca interes i jak będę w domu to mnie odwiedzi.Ok  ja to rozumie gdy wróciłam do domu zadzwoniłam do niej po kilku dniach (gdyż wcześniej  nie miałam siły i czasu odwiedziny rodziny telefony od znajomych),z prośba o pomoc gdyż źle się czułam miałam komplikacje    po laparotomii,a ona tak zwyczajnie mnie zbyła . Rozumie  wszystko i raczej sama sobie radzę rzadko potrzebuję czyjejś pomocy żeby prosić, ,to raczej ja jestem pomocna a tu niespodzianka prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie.Nie zadzwoniłam do niej więcej ,a gdy się spotkałyśmy przypadkowo jak rozkładała swój kramik podeszłam zapytałam jak tam ,ale była na tyle zajęta ,że powiedziałam jej w kilku słowach ,że byłam w szpitalu bo miałam powikłania  i tyle,stwierdziłam ,że nie ma sensu się narzucać ze swoimi problemami jeśli ktoś ma swoje życie,zamknięte ona i mąż i nie potrzebuje koleżanek,cieszę się,że ma udane życie małżeńskie.Zrozumiałam ,że byłam tylko potrzebna tylko wtedy gdy miała w tym cel i nie mogę na nią liczyć i wcale nie jest to przyjaźń ,szczerze mówiąc mimo że jestem na nią wściekła,nie wiem jak mam się zachować ,czy powinnam zadzwonić  jak zwykle ja pierwsza czy zostawić tak jak jest.

2

Odp: przyjaciółka

poziomka 11 uważam, że powinnaś to zostawić. Chyba, że masz ochotę na bardzo szczerą rozmowę, po której i tak nie można spodziewać się zbyt pozytywnych rezultatów. Inaczej: rezultatów, których byś oczekiwała.

Tak to czasem bywa, że pewne osoby pojawiają się w naszym życiu, potem znikają... między Wami jak widzisz nie było prawdziwej więzi, jednomyślności co do charakteru tego "związku" zatem teraz Ty czujesz się rozczarowana, bo tak się podzieliłyście, że ona brała, a Ty dawałaś.

3

Odp: przyjaciółka

Witaj Poziomka.

Moim zdaniem, ta 'pseudo przyjaciółka' wyświadczyła Ci ogromną przysługę.
Wykazała, jakie bez znaczenia były dla niej te codzienne Wasze spotkania na kawce, ofiarowana przez Ciebie pomoc finansowa, czy duchowe wsparcie. Nie uznawała, nie poczuwała się do tego, aby działania były obustronne.
Dla niej WAŻNE były i są sprawy/problemy ją dotyczące i jej rodziny.

Powinnaś jej podziękować, bo pomogła Ci zrozumieć, że z jej strony nie było żadnego zaangażowania dot. Waszej znajomości, a jedynie zwykłe wielogodzinne 'pogaduszki'. Może nawet była umęczona Twoim codziennym towarzystwem, bo spotkania były głównie u niej.
Gdyby nie Twoja choroba, to mogło się to ciągnąć jeszcze latami.

A przecież na tej znajomości cierpiała Twoja rodzina (mąż, dzieci?).
To Ty wchodziłaś w jej życie, zapominając o SWOIM, bo tam jest przede wszystkim Twoje miejsce.
Przytoczę Ci takie dwa przysłowia: "chcesz być dobra, to nie być za dobra" i "robisz komuś dobrze, to patrz, czy nie robisz sobie źle".
Uważam, że pasują do Ciebie jak ulał - do sytuacji, którą opisujesz.

Dla mnie irytujące jest, że Ty nadal, pomimo, iż czujesz się przez nią zraniona (i słusznie), to chcesz kontynuować tą znajomość na tej samej zasadzie co przedtem, bo zastanawiasz się:

szczerze mówiąc mimo że jestem na nią wściekła,nie wiem jak mam się zachować ,czy powinnam zadzwonić jak zwykle ja pierwsza czy zostawić tak jak jest.

Pytanie: jak jeszcze ma Cię zranić, żebyś WIEDZIAŁA?

4

Odp: przyjaciółka
Catwoman napisał/a:

poziomka 11 uważam, że powinnaś to zostawić. Chyba, że masz ochotę na bardzo szczerą rozmowę, po której i tak nie można spodziewać się zbyt pozytywnych rezultatów. Inaczej: rezultatów, których byś oczekiwała.

Tak to czasem bywa, że pewne osoby pojawiają się w naszym życiu, potem znikają... między Wami jak widzisz nie było prawdziwej więzi, jednomyślności co do charakteru tego "związku" zatem teraz Ty czujesz się rozczarowana, bo tak się podzieliłyście, że ona brała, a Ty dawałaś.

w zupelnosci sie z ta opinia zgadzam

Daj sobie spokoj

Posty [ 5 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026