Witam
od pewnego czasu w mojej rodzinie jest sytuacja , która mnie martwi i dlatego postanowiłam zapytac się o zdanie Was
sprawa dotyczy siostry mojego taty , może najpierw nakreslę jak wyglada jej zycie aby przejśc do sedna..
jest wdową , ma bardzo niskie dochody , choruje przewlekle , miała 2 zawały .
Mieszka w mieszkaniu które jest przeznaczone do rozbiórki , otoczenie koszmar ,musi sama palić w piecu kaflowym , miasto rozkopało co mogło ale z uwagi na brak mieszkać socjalnych nie wysiedliło cioci
Przykro mi patrzeć w jakich warunkach zyje .. często odwiedza moich rodziców i z tego co widzimy to po prostu przychodzi bo jest głodna..
ciocia ma 3 dzieci , kilkoro wnuków.. ale dosłownie nikt jej nie odwiedza , córka która od czasu do czasu zaprosi ja na obiad udaje że nie widzi problemu .. a wystarczy zobaczyć jak wyglada , jaka jest smutna ,, przygaszona , nie wiem czy nie w depresji bo jest osoba z natury trudną , czasami dokuczy , mało wylewną..
jej dzieciom dobrze się wiedzie , córka i syn mieszkają w tym samym miescie , trzeci syn za granicą
ciocia wychowywała dzieci w sumie sama bo miała meża alkoholika , pracowała na 3 zmiany , pózniej pomagała przy wnukach a gdy wnuki urosły przestała być potrzebna
z powodów finansowych zrezygnowała z telefonu stacjonarnego ma komórkę której nie doładowuje bo jej nie stać , ale dzwonic do niej można
sa momenty że jej córka nie zadzwoni do matki nawet tydzień , nie wiedziałaby nawet że mama zmarła gdyby tak sie stało
to moi rodzice jada do cioci gdy nie odbiera bo obawiają sie ze coś jej sie stało
zabieramy ją ze sobą do lasu bo wiemy ze lubi , zapraszamy do siebie żeby nei siedziała sama
a gdzie są dzieci???? dlaczego odtrąciły niepotrzebną chora mamę , która im przecież pomagała , wychowała jak umiała , zawsze była za nimi i nadal jest chociaż oni nie mają dla niej szacunku??
jestem zdania że co dasz to dostaniesz i dlatego uważam ze trzeba sie dzielić, pomagać , przecież nie można byc tak bezdusznym .. ja sobie nie wyobrażam aby nie zadzwonić do mamy , nie zobaczyć jej , wystarczy ze na nią popatrzę i już wiem że jest smutna..
wiem ze między ciocią a jej dziecmi , zwłaszcza córką nie było konfliktu , nic się nie działo takiego co spowodowałoby oziębienie ..
mam w sobie złość do kuzynki bo jak mozna tak traktować własną mamę???? i zastanawiam się czy przypadkiem jej nie powiedzieć tego wszystkiego , o tym że jej mama zasługuje na szacunek i troskę.. ona kiedyś będzie babcią ..może byc tak ze niepotrzebną nikomu..
czy sądzicie że rozmawiac z kuzynką??
jak działać???
co zrobić zeby rodzina zaczęła myśleć ????