Skaryfikacja to, za Wikipedią, odmiana sztuki zdobienia ciała poprzez nacinanie, zadrapywanie lub wypalanie skóry tak, że w danym miejscu tworzy się jasna tkanka bliznowa. Przez umiejętne uszkadzanie skóry otrzymuje się wzory i desenie. Obrzydliwe? Chore? A może któraś z Was się tym pasjonuje? Zapraszam do dyskusji ![]()
Podobne tematy
Mysle, ze skaryfikacja byłaby fajnym sposobem na zatuszowanie blizny. Dwa w jednym
Nie widac szpetnej blizny i mamy fajny oryginalny wzór.
Kiedys obejrzałam filmik nakręcony z "procesu" tego typu ozdabiania, albo trzeba byc chirurgiem, albo miec mocny żołądek żeby to oglądać
Ochyda
Znam termin ale nie znam ani jednej osoby, przynajmniej osobiście, która czymś takim mogłaby się pochwalić. Co o tym myślę? Spoko, skoro komuś się podoba, tak samo jak tatuaże czy piercing.
tak,dla mnie to chore,ozdobiłam tak sobie nogi jak miałam z 15 lat - wydrapałam inicjały chłopaka w którym sie kochałam...cóż jak się jest młodym to się ma chore pomysły
teraz bym musiała chyba na głowę upaść żeby coś takiego zrobić
A, takie cosie to znam, mój kumpel kiedyś w szczenięcych latach wyciął na ręku "PUNK" po pijaku ^^' Chodziło mi, że takich jakichś... poważniejszych? bardziej artystycznych? skaryfikacji nie widziałam w realu. A to pewnie musiałoby być ładne, coś jak tatuaż... braillem.. ![]()
Skaryfikacji, którą można by potraktować jako sztukę, w realu nie widziałam, dlatego trochę ciężko mi się na ten temat wypowiadać. Za to pierwsze moje skojarzenie to subkultury i małolaty, które nacinają sobie skórę w akcie demonstracji buntu lub podkreślenia swojej indywidualności. Nie mam, ale kilkoro moich znajomych w młodzieńczych latach bawiło się w te klocki. Ogólnie wychodzę z założenia, że jeśli komuś coś się podoba, to ze swoim (i tylko swoim) ciałem może przecież zrobić co zechce. Mnie nie musi się podobać, ale potrafię zrozumieć.
W naszym - co by tu nie mówić europejskim - kręgu kulturowym nie jest to popularne zjawisko.
Widziałam coś takiego kilka razy na południu Europy, ale byli to ciemnoskórzy
Podobają mi się skaryfikacje, jeżeli są profesjonalnie wykonane. Ogólnie, podobają mi się rzeczy, które są przez społeczeństwo uważane za "chore" lub co najmniej "dziwne". Lecz raczej nie zafundowałabym sobie tego, wolę zwykły tatuaż.
Mnie skaryfikował kolega z sekcji podczas treningu - nie umyślnie. Efekt widać tylko kiedy opali mi się twarz bo blizna pozostaje biała jak śnieg, od czoła do szyi. To taki mój znak firmowy.
Ale chyba takie nieumyślne blizny przez przypadek czy tam pocięcie się przez problemy psychiczne, to nie jest skaryfikacja, bo ona ma być celowa i ozdobna...
Ale chyba takie nieumyślne blizny przez przypadek czy tam pocięcie się przez problemy psychiczne, to nie jest skaryfikacja, bo ona ma być celowa i ozdobna...
No właśnie. Dziękuję Ci bardzo za uściślenie ![]()
Ludzie na każdym kroku szukają sposobu na wrażenie swojej indywidualności i oryginalności. Zajrzałam na google natchniona tym tematem, bo do tej pory skaryfikacja kojarzyła mi się tylko z uszkadzaniem skorupy nasiennej w celu umożliwienia roślinie kiełkowania
(zboczenie zawodowe)
Cóż, jako, że właśnie skończyłam obiad widok "tatuaży" mocno zachwiał moją równowagę żołądkową ![]()
Jeżeli takie coś robione jest "dla ozdoby" no to proszęęęę Was... ;/ Ludzie weźcie się ogarnijcie (tak wiem, mało asertywna postawa).
Ale
Mysle, ze skaryfikacja byłaby fajnym sposobem na zatuszowanie blizny. Dwa w jednym
Nie widac szpetnej blizny i mamy fajny oryginalny wzór.
to całkiem kreatywny pomysł ![]()
Cóż, jako, że właśnie skończyłam obiad widok "tatuaży" mocno zachwiał moją równowagę żołądkową
Zdziwiłam się, co w tym może być strasznego, weszłam w gugla i ... ok - zaatakowały mnie zdjęcia niezagojonych, świeżych skaryfikacji. Faktycznie, średnio przyjemne. Nie wiem dlaczego 99% zdjęć jest właśnie takich. Ale parę zagojonych już też znalazłam i jak dla mnie to nic takiego strasznego...


Jak zawsze, zależy. Głównie od jakości wykonania i ewentualnych problemów już po wykonaniu czegoś takiego. Jakoś specjalnie tego nie neguję ( bo i czemu? ) ale też niespecjalnie mnie to kręci, przynajmniej na chwilę obecną. Już o wiele bardziej wolę typowe tatuaże, które także swoją drogą niektórymi wzorami potrafią ładnie zasłonić / wkomponować prawdziwą bliznę i zrobić z niej element dzieła sztuki.
15 2013-01-09 18:16:44 Ostatnio edytowany przez Bubuś (2013-01-09 18:18:13)
Vian Oczywiscie, ze zagojone sie lepiej prezentuja ale do nich akurat trzeba sie dokopac, bo na pierwszy rzut wyskakuja same zywe rany, po obiedzie widok malo ciekawy
Mimo wszystko nie podoba mi sie to za bardzo, ale ludzie niech robia co chca ![]()
Cały czas zastanawiam się, co to ma wyrażać, co chcą przekazać ludzie, którzy się okaleczają. Tatuaże mi się podobają, skaryfikacje tego typu, o których tu mowa, nie bardzo.
Mnie nie przekonuje żadna forma okaleczania się, niezależnie od celu. I zupełnie mi się ten efekt nie podoba. Nie lubię też tatuaży, ani kolczyków w miejscach innych niż małżowina uszna. Zniesmacza mnie to i niepokoi. Taka ze mnie konserwa ![]()
O ile napis na wewnętrznej stronie nadgarstka jest niczego sobie, o tyle ta koronka na ramieniu kompletnie mi się nie podoba, żeby nie powiedzieć, że wręcz odpycha.
Trzeba do tego zjawiska podejść "międzykulturowo". W naszym kręgu, białych europejczyków ze środka kontynentu, lepiej tolerowane są tatuaże, aczkolwiek część społeczeństwa uważa je za wpływ tzw. subkultur, w tym tych wywodzących się z tzw. marginesu społecznego. Ja też tak uważam i nie pochwalam, niezależnie od tego jak bliska jest mi osoba kto je nosi. Ale są z kolei kultury, które nie tolerują tatuaży, za to z kolei skaryfikacje są pożądana ozdobą lub wyrazem dzielności, wiary, dowodem odporności na ból. Tak na marginesie - nie widziałam jeszcze wytatuowanego murzyna, za to takiego ze skaryfikacjami - tak.
Tak na marginesie - nie widziałam jeszcze wytatuowanego murzyna, za to takiego ze skaryfikacjami - tak.
Przyznaję, że ciężko przychodzi mi wyobrazić sobie tatuaż na ciemnej skórze - byłoby go w ogóle widać?
Wydaje mi sie ze skaryfikacja jest dobrym sposobem na zatuszowanie juz istniejacych blizn.
Ewentualnie jest to alternatywa dla osob ktore maja uczulenie na tusz do tatuazy. Jesli jest to zrobione z umiarem to nie widze problemow, aczkolwiek sama bym sobie nie zrobila. Moglabym byc z kims kto takie cos ma ale sobie nie zrobie.
Ciecie sie jako uzewnetrznianie problemow emocjonalnych definitywnie nie.