Witam Wszystkich
Mam pewien problem z kredytem bankowym, dość niewiarygodny, ale niestety prawdziwy. Dlatego też zwracam się z prośbą o jakąś mądrą radę. W październiku 2008 r. wzięliśmy wraz z mężem kredyt gotówkowy w jednym z największych banków w Polsce. Spłata rozpoczęła się w listopadzie 2008 r. Zgodnie z umową kredytową, spłata ta miała się odbywać w 36 ratach równych, a raty te miały być pobierane z konta. Ostatnia rata miała zostać strącona w 2011 r. Bank pobierał raty, co miesiąc z konta na którym zawsze były środki. Szczerze mówiąc zapomnieliśmy, kiedy kredyt się kończy, nie sprawdziliśmy umowy. Latem, przy okazji opłat zapytałem w oddziale banku do kiedy jest ten kredyt. Pani, sprawdziła w komputerze i odpowiedziała, ze do 2013 r. i tak dalej raty były ściągane. Przed świętami znalazłam umowę na ten kredyt, gdzie widnieje zapis, zgodnie z którym ostatnia rata powinna zostać ściągnięta w listopadzie 2011 r. Poszłam do banku z tą umową i okazało się, że na umowie papierowej (zarówno mojej, jak i tej w banku) data ukończenia spłaty jest taka sama, a w komputerze banku data jest inna (termin dłuższy o 2 lata), poza tym wszystko się zgadza. Sprawa jest w toku wyjaśniania. Niemniej, na obecną chwilę ten kredyt jest nadpłacony w formie 14 rat. Czy ktoś się orientuje, co ja mogę w tej sytuacji zrobić? Normalnie, kiedy człowiek nie spłaca kredytu bank wysyła mu upomnienia, następnie komorników itp. Co jest natomiast w odwrotnej sytuacji, tzn w przypadku takiego błędu, jaki zdarzył się w moim przypadku? Czy ktoś się orientuje?
Podobne tematy
Nigdy nie słyszałam o takiej sytuacji, ale myślę, że bank zwróci Ci nadpłaconą kwotę, gdy wyjaśni sytuację. Bank nie może sobie zagarnąć nadwyżki.