Domyślam się, że mój problem będzie z cyklu "poczekamy, zobaczymy". Jednak ja jestem bardzo niecierpliwa i już teraz chciałabym go rozgryźć
Jestem też niecierpliwa z racji mojego wieku i nie chciałabym tracić czasu na relację, z której nic nie wyniknie.
Niedawno było spotkanie klasowe, na którym odnowiłam znajomość z jednym z kolegów z klasy. Tydzień później się spotkaliśmy z jego inicjatywy. Było bardzo miło, świetnie nam się rozmawiało. Jakieś dwa tygodnie później zaprosił mnie na wesele jako osobę towarzyszącą do swojej kuzynki. Byłam prze szczęśliwa. Dzień przed weselem się spotkaliśmy, obgadaliśmy wszystkie sprawy, kupiliśmy kartkę itd. Nadeszło wesele. Jego rodzina wzięła nas za parę. Mi to nie przeszkadzało, jemu również. Tańczyło nam się dosyć dobrze. Po weselu spaliśmy w jednym łóżku, ale mieliśmy osobne kołdry. Nie dotknął mnie ani razu. Ja jego kilka razy musnęłam, to wszystko. Na poprawinach prawie się musieliśmy pocałować. Śpiewali "gorzko, gorzko.." Potem "Druga para winna.. itd" Doszło do nas ale jakoś przeszło bokiem. Potem oparł swoją rękę na moim oparciu krzesła i tak delikatnie masował dłonią moje ramię. Złapał mnie tez kilka razy za rękę gdy siedzieliśmy przy stole. Na pożegnanie pocałował mnie w policzek.
Teraz ciągle o tym myślę, bo się wkręciłam
Chłopak jest bardzo fajny, bardzo zmienił się od liceum., Wcześniej był nieśmiały, teraz całkiem inny. Tak się zastanawiam czy teraz przypadkiem nie przemawia przez niego znowu ta jego nieśmiałość. Gdy zapytałam dlaczego tak dotykał moje ramię, odpowiedział że tak wyszło i nie wie dlaczego. Próbowałam sprowadzić rozmowę na temat uczuć ale nie wyszło. Pisałam też, że po tym weselu nie mogę zebrać myśli a niedługo mam obronę. Niestety nie chwycił tematu. Ja jestem taka, że najchętniej bym mu powiedziała o co chodzi. Jednak w przeszłości tylko raz to zdało egzamin, w pozostałych przypadkach nic z tego nie wyszło. Więc czekam....
Niestety on teraz wyjechał, pracuje jakieś 300 km od naszego miejsca zamieszkania. Nie ma możliwości spotkania się. Jednak wstępnie jesteśmy umówieni na wino, bo ja kupiłam je dla pary młodej a on chciał mi oddać pieniądze. Odpowiedziałam, że kiedyś wypijemy sobie razem wino i będzie po sprawie. Jednak on wyjechał... ;/ z chęcią bym tam pojechała do niego po obronie ale nie chcę się tak wpraszać.
Teraz nie wiem czy czekać, czy jemu powiedzieć.... W ogóle się zastanawiam czy sobie czegoś nie uroiłam i te wszystkie gesty z jego strony nic nie znaczą.