netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Czy on chciałby czegoś więcej?

12 odpowiedzi8 105 wyświetleńzałożony przez Małgorzatka, 04.01.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy on chciałby czegoś więcej?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 13 ]

1 Ostatnio edytowany przez Małgorzatka (2013-01-04 18:01:03)

Temat: Czy on chciałby czegoś więcej?

Domyślam się, że mój problem będzie z cyklu "poczekamy, zobaczymy". Jednak ja jestem bardzo niecierpliwa i już teraz chciałabym go rozgryźć wink Jestem też niecierpliwa z racji mojego wieku i nie chciałabym tracić czasu na relację, z której nic nie wyniknie.

Niedawno było spotkanie klasowe, na którym odnowiłam znajomość z jednym z kolegów z klasy. Tydzień później się spotkaliśmy z jego inicjatywy. Było bardzo miło, świetnie nam się rozmawiało. Jakieś dwa tygodnie później zaprosił mnie na wesele jako osobę towarzyszącą do swojej kuzynki. Byłam prze szczęśliwa. Dzień przed weselem się spotkaliśmy, obgadaliśmy wszystkie sprawy, kupiliśmy kartkę itd. Nadeszło wesele. Jego rodzina wzięła nas za parę. Mi to nie przeszkadzało, jemu również. Tańczyło nam się dosyć dobrze. Po weselu spaliśmy w jednym łóżku, ale mieliśmy osobne kołdry. Nie dotknął mnie ani razu. Ja jego kilka razy musnęłam, to wszystko. Na poprawinach prawie się musieliśmy pocałować. Śpiewali "gorzko, gorzko.." Potem "Druga para winna.. itd" Doszło do nas ale jakoś przeszło bokiem. Potem oparł swoją rękę na moim oparciu krzesła i tak delikatnie masował dłonią moje ramię. Złapał mnie tez kilka razy za rękę gdy siedzieliśmy przy stole. Na pożegnanie pocałował mnie w policzek.
Teraz ciągle o tym myślę, bo się wkręciłam wink Chłopak jest bardzo fajny, bardzo zmienił się od liceum., Wcześniej był nieśmiały, teraz całkiem inny. Tak się zastanawiam czy teraz przypadkiem nie przemawia przez niego znowu ta jego nieśmiałość. Gdy zapytałam dlaczego tak dotykał moje ramię, odpowiedział że tak wyszło i nie wie dlaczego. Próbowałam sprowadzić rozmowę na temat uczuć ale nie wyszło. Pisałam też, że po tym weselu nie mogę zebrać myśli a niedługo mam obronę. Niestety nie chwycił tematu. Ja jestem taka, że najchętniej bym mu powiedziała o co chodzi. Jednak w przeszłości tylko raz to zdało egzamin, w pozostałych przypadkach nic z tego nie wyszło. Więc czekam....
Niestety on teraz wyjechał, pracuje jakieś 300 km od naszego miejsca zamieszkania. Nie ma możliwości spotkania się. Jednak wstępnie jesteśmy umówieni na wino, bo ja kupiłam je dla pary młodej a on chciał mi oddać pieniądze. Odpowiedziałam, że kiedyś wypijemy sobie razem wino i będzie po sprawie. Jednak on wyjechał... ;/ z chęcią bym tam pojechała do niego po obronie ale nie chcę się tak wpraszać.
Teraz nie wiem czy czekać, czy jemu powiedzieć.... W ogóle się zastanawiam czy sobie czegoś nie uroiłam i te wszystkie gesty z jego strony nic nie znaczą.

2

Odp: Czy on chciałby czegoś więcej?

Gesty wiele mówią, może nieśmiałość tak do końca mu nie przeszła i chciał zwrócić Twoją uwagę właśnie gestami ? :-)
Na Twoim miejscu próbowałabym zachęcić go do rozmowy o 'was' teraz, choćby przez telefon, bo pamiętaj że facetów i nieśmiałym najczęściej łatwiej jest wyrazić uczucia przez SMS lub rozmowę przez telefon niż prosto w oczy;)

3

Odp: Czy on chciałby czegoś więcej?

Przeczytałem twój post dokładnie. Pewnie wiedział dlaczego Cię głaska, ale na pytanie "Dlaczego?" nie odpowiedział szczerze. Te wszystkie inne sygnały też są jasne. Może on faktycznie jest nieśmiały.

"nie mogę zebrać myśli... mam obronę... nie chwycił" -- ja też nie chwyciłem, sorki!
"sprowadzić rozmowę na temat uczuć..." -- sorki, ale co chciałaś? aby powiedział że podobasz mu się?

Moja rada -- wal prosto z mostu -- nie pytaj o uczucia, nie pytaj o plany, nie pytaj dlaczego. Co się liczy? Same fakty -- "Czy wypijemy wino?", "Po obronie mogę przyjechać do twojego miasta -- daj znać jeśli chcesz.", "Nie mam z kim iść na nowego Bonda, więc jak chcesz to mnie zaproś.".

Przypuszczam, że w przeszłości mówienie prosto z mostu tylko raz zdało egzamin, bo nei dało mu wolnej woli. Na przykład pytanie "Pójdziemy razem do kina?" jest bardzo złe, bo jak nie chce iść z Tobą to co ma powiedzie? "Nie chcę iść z Tobą?", a może ma głupio milczeć? Takie pytanie powinno brzmieć "Chętnie poszłabym z kimś do kina na nowego Bonda -- jak kiedyś będziesz o tym myślał to daj znać." -- wtedy on mówi "Ok!" i jak nie ma ochoty to nei daje zjać. A jak ma ochotę to mówi "NO pewnie! Kiedy idziemy?" albo mówi "Teraz nie mam czasu ani pieniędzy aby jechać 300km -- daj mi 2 miesiące czasu".

4

Odp: Czy on chciałby czegoś więcej?
Marzena1 napisał/a:

Gesty wiele mówią, może nieśmiałość tak do końca mu nie przeszła i chciał zwrócić Twoją uwagę właśnie gestami ? :-)
Na Twoim miejscu próbowałabym zachęcić go do rozmowy o 'was' teraz, choćby przez telefon, bo pamiętaj że facetów i nieśmiałym najczęściej łatwiej jest wyrazić uczucia przez SMS lub rozmowę przez telefon niż prosto w oczy;)

Własnie rozmawiamy teraz głównie przez sms albo gg. Zdecydowanie lepiej jest gdy się widzimy, wtedy jest świetnie. Przez gg jakoś rozmowa się nie klei. Zupełnie inaczej jest na spotkaniu.
Dosłownie zaraz po tym jak rozpoczęłam ten watek on do mnie napisał z pytaniem "jak było u promotora?" Wiedział, że dzisiaj do niego jechałam. Dobrze to o nim świadczy, że pamięta o takich sprawach. smile

ban napisał/a:

Przeczytałem twój post dokładnie. Pewnie wiedział dlaczego Cię głaska, ale na pytanie "Dlaczego?" nie odpowiedział szczerze. Te wszystkie inne sygnały też są jasne. Może on faktycznie jest nieśmiały.

Myślę, że nie odpowiedział dlaczego to robił, bo pewnie nie wiedział jak to ubrać w słowa wink Powiedział też, że zadaję trudne pytania tongue Może obawiał się powiedzieć tak prosto z mostu. Nieśmiały aż tak bardzo nie jest. Zresztą sam mi powiedział, że studia zmieniają człowieka. Ja też zauważyłam, że jest zupełnie inny.

ban napisał/a:

"nie mogę zebrać myśli... mam obronę... nie chwycił" -- ja też nie chwyciłem, sorki!
"sprowadzić rozmowę na temat uczuć..." -- sorki, ale co chciałaś? aby powiedział że podobasz mu się?

Jeżeli chodzi o to pierwsze to miałam na myśli, że po tym weselu co innego mam w głowie niż naukę ;p Zresztą też wysłałam do niego sms w którym napisałam że "(...) myślę o Tobie i o tym weselu, dziękuje że mnie zaprosiłeś" On uczepił się drugiej części tej wiadomości i zaczął to rozwijać. Nic mi nie odpowiedział na to "myślę o Tobie". Więc stwierdziłam, że nie mam czego szukać i puki co sobie odpuściłam. W sumie mógł powiedzieć, że się jemu spodobałam. Na tym weselu był też nasz wspólny znajomy. On zaraz po wyjściu z kościoła powiedział, że łądnie wyglądam. Zażartowałam "Ciemno jest, nie wiesz co mówisz." tongue Obok stał ten, któy mnie zaprosił. Potem na tym weselu pytał tego kolegę z którym byłam czy może ze mną zatańczyć i trochę bawiliśmy się razem. Pech chciał, że akurat były wolne piosenki, ale nie przytulaliśmy się do siebie.Chciał mnie też odwieźć do domu, ale się nie zgodziłam. Skoro przyszłam z tym kolegą, to z nim wyjdę. Może to w jakiś sposób jego uraziło.


ban napisał/a:

Moja rada -- wal prosto z mostu -- nie pytaj o uczucia, nie pytaj o plany, nie pytaj dlaczego. Co się liczy? Same fakty -- "Czy wypijemy wino?", "Po obronie mogę przyjechać do twojego miasta -- daj znać jeśli chcesz.", "Nie mam z kim iść na nowego Bonda, więc jak chcesz to mnie zaproś.".

Przypuszczam, że w przeszłości mówienie prosto z mostu tylko raz zdało egzamin, bo nei dało mu wolnej woli. Na przykład pytanie "Pójdziemy razem do kina?" jest bardzo złe, bo jak nie chce iść z Tobą to co ma powiedzie? "Nie chcę iść z Tobą?", a może ma głupio milczeć? Takie pytanie powinno brzmieć "Chętnie poszłabym z kimś do kina na nowego Bonda -- jak kiedyś będziesz o tym myślał to daj znać." -- wtedy on mówi "Ok!" i jak nie ma ochoty to nei daje zjać. A jak ma ochotę to mówi "NO pewnie! Kiedy idziemy?" albo mówi "Teraz nie mam czasu ani pieniędzy aby jechać 300km -- daj mi 2 miesiące czasu".

Jakie to proste wink w rzeczywistości jednak tak nie jest. Nie chciałabym go wystraszyć, bo raczej jestem bardzo bezpośrednia. Wolę powiedzieć niż zastanawiać się czy on już się domyślił. Wolałabym przed obroną tak nie mieszać sobie w życiu wink Zostały mi jakieś dwa tygodnie, wytrzymam. Po obronie nawiążę do tego obiecanego wina smile

Swoją droga taki sposób osiągania tego co się chce stosował ten nasz wspólny znajomy, z którym trochę tańczyłam. Rozmawialiśmy o nartach i on powiedział: "chciałbym kiedyś spróbować pojeździć na biegówkach." i patrzy na mnie (ja jeżdżę na biegówkach.) Pomyślałam przez chwilę, że mogłabym mu pokazać podstawy ale ugryzłam się w język i odpowiedziałam: "spróbuj, bo warto.". Obok siedział ten który mnie zaprosił.

5

Odp: Czy on chciałby czegoś więcej?

Nie przeszkadza Ci odleglość ???

6

Odp: Czy on chciałby czegoś więcej?
czarnulka456 napisał/a:

Nie przeszkadza Ci odleglość ???

Nie przeszkadza mi. Ja kończę studia, nic mnie tutaj nie trzyma. Jednak na chwilę obecną nie wiem na czym stoję i nie mogę tego wszystkiego tak zostawić. Jednak gdyby między nami coś się ułożyło to nie byłoby problemu z moją przeprowadzką.

7

Odp: Czy on chciałby czegoś więcej?

Jutro jadę do niego smile Pomyslałam co mi szkodzi. Chociaż z drugiej strony trochę się obawiam czy nie pomyśli, że to wszystko tak łatwo poszło? Ja delikatnie zasugerowałam, że mogłabym przyjechać a on po kilku dniach wrócił do tego i mnie zaprosił na to wino wink

8

Odp: Czy on chciałby czegoś więcej?

Odświeżę ten mój wątek, bo pojawił się mały problem. Otóż nadal sie spotykamy. Chociaż ciężko nazwać to "spotykaniem się" gdy widzimy się tak średnio co dwa tygodnie, jak dobzre pójdzie. Ale jest ok smile

Sytuacja jest taka. On wynajmuje mieszkanie z koleżanką z pracy. hmm Jest to bardzo niekomfortowe dla mnie. Wiem, ona ma chłopaka (także w sporej odległości). Jest starsza od nas o jakieś trzy lata. Wiem, że tak jest ekonomiczniej. Co z tego? wink Wkurza mnie to trochę.
Gdy odwiedziłam go pierwszy raz, odebrał mnie na dworcu. Poszlismy do mieszkania, a ona już w drzwiach do niego: "Wojtek masz ciemne rzeczy do prania?" Sprzatała mieszkanie, a my w tym czasie siedzieliśmy sobie w pokoju. Głupio sie czułam. Na drugi dzien pora obiadowa. proponuję abysmy poszli do sklepu na jakieś zakupy, bo trzeba coś zjeść. On mi odpowiada: "Spokojnie Ania wszytsko ogarnie." hmm I faktycznie zrobiła obiad. W niedzielę to samo. Po jedzeniu Wojtek bez słowa pozbierał naczynia i poszedł zmywać, my sobie rozmawiałyśmy. Ania do mnie: "Tak się podzielilismy obowiązkami, ja gotuję, Wojtek zawsze zmywa." Myślę sobie "No super" Czułam się tak jakby to oni byli parą. W międzyczasie planowali jakie zakupy zrobić na przyszły tydzień, dzielili opłaty za rachunki.

W ostatni weekend znowu pojechałam do niego, tym razem Ania wyjechała i byliśmy sami. Było dużo lepiej. Ale wiadomo, nie znam miassta. Poszliśmy na zakupy. Wybieram produkty z jakich mogłabym przygotować obiad. A on do mnie: "Ania kupuje to mięso gdzieś taniej." Myślę sobie: "Skąd ja mam wiedzieć gdzie jest taniej, skoro jestem w tym mieście drugi raz w zyciu." Potem: "Nie musimy tego kupować, Ania nie używa tych warzyw do przygotowania gulaszu." Jestem coraz bardziej wkurzona. hmm Przy okazji wyszło, że straszny z niego sknera. Ale ten problem może na kiedyś. Staneło na tym, że "Znajdziemy jakieś mięso w zamrażalniku, Ania na pewno zrobiła jakieś zapasy."
Tak więc gotuję. On zupełnie nie wiedział gdzie co jest, bo w kuchni się nie orientuje. Ja nie lubię grzebac po szafkach. Więc on ciągle czegoś szukał wink Robiłam pulpety a tutaj żadnych przypraw hmm  Dwoiłam się i troiłam żeby to miało jakiś smak. Ale został jeszce sos. A w szafce nie ma ziela angielskiego, czosnku liści laurowych kompletnie nic. Więc wysłąłąm Wojtka po sos w proszku. Na to on zdziwiony, bo Ania nie robi niczego z proszku. To mnie dobił tongue Nie wiem jak można cokolwiek przyprawić mając do dyspozycji pieprz cytrynowy, bazylię, gotową marynatę do mięs i sos pieczarkowy w proszku. Masakra jakaś, a on zupełnie sie nie orientuje w kuchni. Jak sam powiedział "Gdy Ania gotuje, ja do kuchni nie wchodzę, tylko zmywam po."

To się wygadałam smile Może, któraś z Was Drogie Netkobiety była w podobnej sytuacji? Ja oczywiście nie robię jemu scen z tego tytłu, bo rozumiem że tak jest ekonomiczniej. Tylko własnie w tego typu sytuacjach ciężko mi to tolerować. O zdradę zupełnie jego nie posądzam. Chociaż w sumie.. ale to nie ten typ smile Nie wiem jak to przetrwać, bo przez najbliższe pół roku sytuacja się nie zmieni hmm

9

Odp: Czy on chciałby czegoś więcej?

No cóż, Anię chyba trzeba zaakceptować, przynajmniej przez chwile tongue

Rozumiem, że oficjalnie jesteście razem tak? Jeżeli kolejny raz wyleci Ci z tekstem "Ale Ania ...." to mu żartobliwie powiedz, że nie masz na imie Ania i że Ty to robisz tak i tak i że zobaczy różnice i oceni tongue tak żeby nie dyskredytować jej w jego oczach, żeby nie czuł że ją atakujesz ale jednocześnie, żeby widział, że masz swoje zdanie. 

On bywa też u Ciebie?

10

Odp: Czy on chciałby czegoś więcej?
Saaraa napisał/a:

No cóż, Anię chyba trzeba zaakceptować, przynajmniej przez chwile

Właśnie nie taką chwilę ;p przynajmniej do listopada. Z drugiej strony to ja weszłam w ten ich układ.

Saaraa napisał/a:

Rozumiem, że oficjalnie jesteście razem tak? Jeżeli kolejny raz wyleci Ci z tekstem "Ale Ania ...." to mu żartobliwie powiedz, że nie masz na imie Ania i że Ty to robisz tak i tak i że zobaczy różnice i oceni  tak żeby nie dyskredytować jej w jego oczach, żeby nie czuł że ją atakujesz ale jednocześnie, żeby widział, że masz swoje zdanie. 

On bywa też u Ciebie?

Hmm.. nigdy nie podchodziłam do związków "oficjalnie jesteśmy razem". Po prostu spotykamy się inni to widzą i jak dla mnie wystarczy smile
Właśnie kilka razy odpowiedziałam w ten sposób "ja robię tak i tak." Tylko zauwazyłam, że powstają w nim takie jakby wzorce w jaki sposób powinien być prowadzony dom. Z drugiej strony boję się też tego, że ja mogę zrobić coś gorzej od niej hmm
Nie był jeszcze u mnie, ale miał okazję porozmawiać z moim tatą. Ja go zapraszałam, ale on stwierdził że przyjedzie na motocyklu jak zrobi się wiosna. Myślę, że gdyby chciał to by mnie odwiedził.

11

Odp: Czy on chciałby czegoś więcej?

Małgorzatko, strasznie się nakręcasz smile Spotykacie się od niedawna, w sumie rzadko, weszłaś w układ wojtkowo-aniowy - niby sama to rozumiesz a z drugiej strony oczekujesz, że on zrobi natychmiastową rewolucję w swoim życiu na układ małgorzatkowy... Po przeczytaniu Twoich relacji - taki ten wasz "związek" bezbarwny jakiś... To trudno nazwać słowami, ale jakoś Twoje posty nie ociekają zauroczeniem, motylkami i chemią smile To taki...układ. Owszem, może się to rozkręcić, ale na razie lepiej poobserwuj go w jego naturalnym środowisku zamiast go nawracać na właściwszą drogę. Może się okazać, że za kilka tygodni/miesięcy Ty wcale nie będziesz go już chciała smile Bo sknera, bo nie umie czegoś zrobić, bo za daleko, bo za mało inicjatywy i milion innych możliwych powodów...

Jeśli chodzi ściśle o obecność Ani w waszej relacji - powinnaś z nim pogadać (nie dawać do zrozumienia tylko powiedzieć wprost, może być trochę żartobliwie), że to bardzo brzydko wytykać kobiecie, że inna kobieta robi coś inaczej/lepiej. Wyjaśnij Wojtusiowi, że baby są mocno wrażliwe na tym punkcie i dżentelmen powinien się zastanowić nieco nad zbyt częstym wypowiadaniem imienia innej smile Na jego uwagi, że Ania robi coś inaczej możesz zapytać, czy nie zauważył, że Ty jesteś Małgorzatka i robisz to inaczej niż Ania co wcale nie znaczy, że gorzej.

Ehhh, no infantylizmem mi zajeżdża ten układ. Czy Ty nie umiesz wchodzić w inne? wink

12

Odp: Czy on chciałby czegoś więcej?
vinniga napisał/a:

Małgorzatko, strasznie się nakręcasz  Spotykacie się od niedawna, w sumie rzadko, weszłaś w układ wojtkowo-aniowy - niby sama to rozumiesz a z drugiej strony oczekujesz, że on zrobi natychmiastową rewolucję w swoim życiu na układ małgorzatkowy...

Hehe smile To dobrze, że się dogadują ale ja nie chciałabym na każdym kroku słyszeć Ania to i Ania tamto. Tylko oni pracują razem, mieszkają we dwoje i na zdrowy rozsądek chyba coś nie tak. Heh może trochę zazdrosna jestem, że ona spędza z nim tyle czasu a ja niezbyt często mam okazję się z nim widzieć hmm

vinniga napisał/a:

Po przeczytaniu Twoich relacji - taki ten wasz "związek" bezbarwny jakiś... To trudno nazwać słowami, ale jakoś Twoje posty nie ociekają zauroczeniem, motylkami i chemią  To taki...układ. Owszem, może się to rozkręcić, ale na razie lepiej poobserwuj go w jego naturalnym środowisku zamiast go nawracać na właściwszą drogę. Może się okazać, że za kilka tygodni/miesięcy Ty wcale nie będziesz go już chciała  Bo sknera, bo nie umie czegoś zrobić, bo za daleko, bo za mało inicjatywy i milion innych możliwych powodów...

Jest może to wszystko takie bezbarwne bo niestety duża odległość między nami hmm Poza tym on nie jest zbyt doświadczony w kontaktach damsko-męskich i widzę, że czasami jest taki wstrzemięźliwy. Póki co on mi odpowiada i myślę że jakoś wytrzymam do tego listopada. Nie mam iędzy nami jakiś konkretnych decyzji, za wcześnie. tak sobie żyjemy i mamy odrębne plany smile Zobaczymy jak długo...

vinniga napisał/a:

Jeśli chodzi ściśle o obecność Ani w waszej relacji - powinnaś z nim pogadać (nie dawać do zrozumienia tylko powiedzieć wprost, może być trochę żartobliwie), że to bardzo brzydko wytykać kobiecie, że inna kobieta robi coś inaczej/lepiej. Wyjaśnij Wojtusiowi, że baby są mocno wrażliwe na tym punkcie i dżentelmen powinien się zastanowić nieco nad zbyt częstym wypowiadaniem imienia innej  Na jego uwagi, że Ania robi coś inaczej możesz zapytać, czy nie zauważył, że Ty jesteś Małgorzatka i robisz to inaczej niż Ania co wcale nie znaczy, że gorzej.

Ehhh, no infantylizmem mi zajeżdża ten układ. Czy Ty nie umiesz wchodzić w inne?

Mówiłam już jemu, że to tak wygląda jakby oni byli razem. Uśmiechnął się i zaprzeczył smile Ne tłumaczył tego jakoś szczególnie, po prostu mieszkają razem bo tak taniej. Zresztą on planuje popracować jeszcze trochę i poszukać pracy bliżej naszej wspólnej okolicy.

Chyba nie umiem wink Brakuje w tym wszystkim trochę polotu. Może gdybyśmy mieszkali jakoś bliżej siebie, byłoby inaczej?

Posty [ 13 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy on chciałby czegoś więcej?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026