nie sprawdzam go, ale zauważyłam że to ukrywa, weszłam na jego maila i pisał do jakieś kliniki by się dowiedzieć jak wygląda oddanie nasienia... mnie nic o tym nie pow. nie wiem czy myśli o tym na poważnie.. zaakceptowałybyście coś takiego? jakby wasz facet chciał oddać nasienie?
Podobne tematy
ja bym tego nie akceptowała
właśnie ja też nie... chciałam zapytać Was czy też tak myślicie czy ja jestem jakaś nienormalna
nawet jak ma zamiar oddać to nasienie to powinien Ci o tym powiedzieć,spytać jakie masz zdanie na ten temat
a ja bym spytala dlaczego to robi?
wiesz nasienie sie nigdy nie skonczy wiec nie ma co zalowac:)
ja rozmawialam ze swoim mezem o tym i nie mialabym nic przeciwko, z tym ze on niechce bo mowi martwilby sie gdzie sa jego dzieci, czy im dobrze jest.
mozna sie kierowac
dobrym sercem aby inne kobiety mial dzieci
kasa
checia psychicznego konfortu ze dzieci bedzie mial
a no wlasnie, ty chesz miec z nim dzieci??
jestem pewna, że jemu chodzi o pieniądze.. ale ja nie wyobrażam sobie żeby gdzieś chodziły jego dzieci, nic nie wiadomo co to za kobieta, co z tym dzieckiem czy dziećmi i w ogóle:/
no ale to twoje mysli, dowiedz sie. on tez wie ze robi cos "dziwnego" czy "niedobrego" skoro to ukrywa.
a kasa kusi go bo latwa i przyjemna czy dlatego ze nie ma kasy a potrzebyje np na rachunki?
i jaka to kasa, od jednej ilosci spremy?
o kasę bo wpadł w hazard i potrzebuje by kredyt spłacać w banku, a jaka jest z tego kasa to nie mam pojęcia, muszę sprawdzić
Nie miałabym nic przeciwko. Żeby jego nasienie wykorzystała jakaś para, której nigdy nie poznamy, która nie może mieć dzieci. Rodzicami są te osoby, które chcą i kochają dziecko a nie te które dały spermę.
mam mieszane uczucia, ale dziwne to dla mnie jest, będzie go gnębiło jakie jest tak naprawdę jego biologiczne dziecko:/ poza tym jesteśmy zaręczeni, mam chyba coś do powiedzenia, a on mi nawet o tym nie wspomniał... a zapytać o to nie mogę bo się wyda, że sprawdzałam jego maila, pomyśli że zawsze tak robię
No mógł zapytać o zdanie, jeśli taki macie układ w związku, że sobie mówicie.
Ja na to patrze logicznie, że to nie jego dziecko i tyle. Ale każdy ma inaczej, i jeśli Ty się z tym źle czujesz, to powinnaś mu powiedzieć, że wiesz. W gre chcesz z nim grać? ukrywania i sprawdzania.
Sprawdziłaś no i trudno stało się. On też ma swoje na sumieniu.
no tak masz rację, dzięki za wypowiedź na ten temat... muszę z nim koniecznie pogadać, zawsze było tak że mówiliśmy sobie o wszystkim i nie chce żeby była jakaś zabawa w kotka i myszkę..
13 2013-01-02 15:23:23 Ostatnio edytowany przez Olinka (2013-01-03 01:01:06)
a moze pomóż mu splacic kredyt to wtedy nie bedzie potrzebowal tego robic
pomagam:/ sama dla niego wzięłam kredyt, on mi przelewa kasę ale część spłacam ja... też mnie to dużo kosztowało... bo kredyt na jakieś głupie granie?? teraz wyrzucamy w błoto co miesiąc kasę..
No jeszcze jakby ona mu mało pomagała, to ma jeszcze finansowo mu pomóc z problemami które stworzył z głupoty? Ja bym go rzuciła z tego powodu.
On ma więcej na sumieniu niż Ty, nie powinnaś sprawdzać jego korespondencji, to wiadome, ale każdy ma chwile słabości czasem. A on ma ich więcej zdecydowanie i jeszcze jakich rozmiarów. Więc nie daj się zbić z tropu tym, że zarzuci Ci żeby odwrócić kota ogonem, wścibstwo i brak zaufania.
Hazardziście masz ufać?
a wiec trzeba zaczac od podtsaw, chesz miec meza hazardziste? nalog uciazliwy jak kazdy inny
wiec zamiast martwic sie jego sperma powiannas postanowic zew nowym roku zmienisz postawe jesli chodzi o granie, namowic go na terapie a przede wszytskim dojzec problem
o hazardzie też dałam tu jakiś temat:/ pewnie że się martwię, że będzie grał, z tego co uda mi się sprawdzić to nie gra, obserwuje póki co... ale jakby się okazało że myśli znów o kredycie to raczej bym go zostawiła, bo tak nie może być... ale mamy około 3o tys tego kredytu i widzi że kasy idzie mnóstwo na miesiąc by go spłacić w miarę szybko więc chyba aż tak nieodpowiedzialny nie jest, mam nadzieje
pewnie nie jest tak strasznie nieodpowiedzialny, przebawil sie za 30tys zl..cale nic!!
o czym ty mowisz dziewczyno!
a z reszta twoje zycie ja bym nie pozwolila sobie na bycie z kims takim
wiem, ja zdaje sobie sprawę z tego, że tak naprawdę to ja powinnam go zostawić:/ trudne to wszystko, nie potrafię odejść
polowa sukcesu ze zdajesz sobie sprawe z tego
Za 30 tys. to można już samochód kupić, a ty dla hazardzisty zaciągnęłaś kredyt! Zwariowałaś? Jeśli ktoś ma tak wielkie długi, to znaczy, ze nie jest w stanie się opanować, że wpadł w nałóg. Zostaw go, zanim narobi ci problemów!
Co do banków spermy, to można dostać kilkaset złotych, a selekcja kandydatów jest taka, że ok. 80% osób, które się zgłaszają odpada w trakcie badań. To się po prostu nie opłaca, nie w jego przypadku. Poza tym tam sprawdzają też motywację, a z taką nie przejdzie.
zaakceptowałybyście coś takiego? jakby wasz facet chciał oddać nasienie?
Tak, zaakceptowałabym. Nie widzę w tym najmniejszego zagrożenia. Dla mnie to jest tylko nasienie, dla innej kobiety szansa na urodzenie własnego dziecka.
Natomiast rzeczywiście bardzo poważnie zastanowiłabym się nad związkiem z tak niedojrzałym mężczyzną, jakim jest Twój narzeczony. Przecież Ty już zawsze będziesz żyć jak na bombie zegarowej, zastanawiając się czy przypadkiem na nowo się nie wciąga, nie oszukuje, nie zaciąga kolejnych długów. Jeszcze na dobre nie zaczęliście wspólnego życia, a Ty już jesteś uwikłana w jego kredyt. Naprawdę chcesz przez całe życie kontrolować i pilnować kogoś, kto powinien dać Ci oparcie i zapewnić poczucie bezpieczeństwa?
wczoraj porozmawialiśmy, sam mi powiedział o tym banku nasienia i mu pow że tego nie akceptuje i nie odda.. co do hazardu też pogadaliśmy, pow., że nie jest aż tak głupi, że wie co zrobił i kolejnego kredytu na pewno nie zabierze... pow tylko że chce by na jego koncie był kredyt a nie moim, więc postara się wziąć sumę tą którą ja mam, mój spłaci i będzie miał na swoim koncie...
niektórzy lubią stwarzać sobie dramaty. ale ja też byłam młodsza, mniej mądra i tkwiłam w niedobrych dla mnie sytuacjach... przejdzie Ci, tak myślę.
nastolatką nie jestem, mam 25 lat, związek długi, jak może przejść
Witam ![]()
Rzadko się udzielam na forum, ale tu postanowiłam się wypowiedzieć.
Problem jaki powinien Cie absorbować to nie chęci Twojego narzeczonego do oddania spermy do banku,ale pobudki które nim kierują. To jest typowe myślenie człowieka mającego skłonność (uzależnionego? bo nie wiadomo jaka faza dotyczy Twojego narzeczonego) od hazardu - załatanie gigantycznej dziury kilkuset złotymi. To rozpaczliwe poszukiwanie najróżniejszych (również dziwnych) źródeł finansowania, przeważnie tzw. łatwych pieniędzy. A Twoja pomoc w postaci wzięcia kredytu w imię miłości to objawy współuzależnienia. Chciałabym Cię ostrzec - póki narzeczony jest tylko narzeczonym i chcesz z nim być konieczna jest terapia. Żadne, ale to żadne tłumaczenia,że "teraz już rozumie/widzi co zrobił" nie pomogą i nie spowodują że zaprzestanie grania. Być może ma inne długi, o których nie wiesz. U człowieka uwikłanego w hazard nie ma takiego pojęcia jak prawdomówność (Ty nazwałaś to mówieniem sobie wszystkiego)... Jesteś w dobrej sytuacji, nie macie ślubu, dzieci...Zastanów się czy chcesz wyjść za człowieka "z problemami". Ja wychodząc za mojego ex nie wiedziałam,że ma problem z hazardem (dalej twierdzi,że to nic takiego,że już nie gra itp.) i nie byłby to teraz już mój problem, gdyby nie córka...konsekwencje, obawy związane z graniem dotyczą później całych rodzin...Hazardzista nie poddany terapii się nie zatrzymuje, ta choroba postępuje. Powiem na swoim przykładzie - gdybym wiedział,że mój ex jest hazardzistą nie wyszłabym za niego. Też jako mąż powtarzał,że to są jego długi, poradzi sobie i inne bzdety..Ale spirala się nakręcała i taki człowiek prędzej czy później zwróci się o pomoc (w pierwszej kolejności do bliskich,tych, którym na nim zależy) przede wszystkim finansową. Mimo,że jesteśmy już po rozwodzie, mamy małą córkę i strach o nią pozostaje. Zastanów się czy chcecie budować rodzinę w takim stanie jaki jest (bez przepracowania problemu/terapii). Powodzenia.
dzięki za tą wypowiedź:) bardzo:) obserwuje go od tamtego czasu non stop, spłaca mój kredyt, z powodu kredytu musieliśmy się przeprowadzić - wie że zrobił coś strasznego.. z moich obserwacji wynika, że nie gra już za swoje pieniądze - ogólnie za pieniądze. Na tych str bukmacherskich na których gra dostaje co tydzień jakies bony 50 zł i musi je iles tam razy obrocić żeby ta kase wyplacić. W sprawdziłam i faktycznie dostaje te bony i sobie za nie gra. Ja teraz nie pracuje i musi mieeć i na kredyt i na mieszkanie, paliwo (a kawałek dojeżdża do pracy), jedzienie itd. gdyby stracił to by nic nie mógł kupić. ja już sobie obiecałam że nie dam ani grosza.... i jeśli wziąłby kredyt to wtedy go na pewno zostawie..
dzięki za tą wypowiedź:) bardzo:) obserwuje go od tamtego czasu non stop, spłaca mój kredyt, z powodu kredytu musieliśmy się przeprowadzić - wie że zrobił coś strasznego.. z moich obserwacji wynika, że nie gra już za swoje pieniądze - ogólnie za pieniądze. Na tych str bukmacherskich na których gra dostaje co tydzień jakies bony 50 zł i musi je iles tam razy obrocić żeby ta kase wyplacić. W sprawdziłam i faktycznie dostaje te bony i sobie za nie gra. Ja teraz nie pracuje i musi mieeć i na kredyt i na mieszkanie, paliwo (a kawałek dojeżdża do pracy), jedzienie itd. gdyby stracił to by nic nie mógł kupić. ja już sobie obiecałam że nie dam ani grosza.... i jeśli wziąłby kredyt to wtedy go na pewno zostawie..
Oczywiście, rozumiem,że Wasza sytuacja nie pozwala na obracanie dużymi kwotami...ale...Sama kwota kredytu, o której wspomniałaś wskazuje na wagę problemu...Tym bardziej, że jak piszesz nie masz pracy...Powiem tak - hazardzista nie może grać,w nic! nawet w głupie gry...Twój narzeczony nie może grać o więcej bo macie teraz mało. Ale gdy tylko znajdziesz pracę, odciążysz go finansowo to podejrzewam,że zacznie ryzykować więcej.Tez znam z autopsji.Ja z exem utrzymywałam rodzinę właściwie (zarabiając mniej niż ex), ciężar spoczywał na mnie. Każda kasa (w tym kasa z ubezpieczenia na dziecko np) była zabierana przez niego pod przykrywką czegoś tam ... (tu wymówka dowolna - w przypadku ubezpieczenia - "nie było okresu karencji, nie przysługiwało"). Jakkolwiek nie będziesz go sprawdzać, jeśli już w to wpadł (a wpadł sądząc po kwocie kredytu) to raczej sprawdzanie na jakich stronach/gdzie gra tego nie naprawi. Jedynie podtrzymuje trwanie w nałogu. Rozumiem Cię, bo człowiek wierzy w to co mówi druga osoba (nazywana bliską),ale to jest problem, duży problem. Czas spędzany na grach powinien spędzać na mitingach/terapii, skoro tak żałuje i chce naprawić.
Jak znajdę pracę to nie będę się włączać w wydatki i zobacze co wtedy będzie.... jakby faktycznie sie okazało że gra za wypłatę albo co gorsza pożycza to niestety będziemy musieli się rozstać.. pewnie to naiwne ale on cały czas powtarza że był głupi że to przez niego że nie jest na tyle niepoważny żeby brać jakiś kredyt bo widzi w co nas wpakował itd
Jak znajdę pracę to nie będę się włączać w wydatki i zobacze co wtedy będzie.... jakby faktycznie sie okazało że gra za wypłatę albo co gorsza pożycza to niestety będziemy musieli się rozstać.. pewnie to naiwne ale on cały czas powtarza że był głupi że to przez niego że nie jest na tyle niepoważny żeby brać jakiś kredyt bo widzi w co nas wpakował itd
Być może jeśli kredyt byłby wynikiem błędu/nietrafionej inwestycji itp. uwierzyłabym,że widzi swój błąd, ale jeśli dług jest wynikiem gry, a on sam nadal czynnie gra, nie wierzę,że sytuacja się nie powtórzy.
Już napisałam wyczerpująco co miałam do powiedzenia.
Powodzenia ![]()
Dziękuje jeszcze raz, w końcu jesteś osobą która to przeszła więc Twoja opinia najcenniejsza:) Wszystkiego dobrego dla Ciebie